Moja babcia mi opowiadała jak działały komory gazowe.
Ludzie wchodzili do „łaźni” ryglowali drzwi wpuszczali gaz. Były przeraźliwe krzyki a później długa cisza i wyrzucali ich na stos przed drzwi.
Następnie palili ich w krematorium.
Babcia codziennie się modliła żeby nie wyczytali jej nazwiska.
Teraz można wszystko obalić bo już nikt nie żyje kto przeżył obóz a ci co przeżyli to byli małymi dziećmi które nie pamiętają szczegółów. Teraz spokojnie mogą Niemcy na nowo pisać historię.