‼️ Jakiś czas temu powstała strona https://t.co/rguqf6axkQ - wprost odwołująca się do inicjatywy Romana Giertycha Sieć na Wybory.
‼️ Serwis wprost popiera @Obywatelska_KO i krytykuje jej przeciwników. Do tego zbiera pieniądze od użytkowników, tak jak @RepublikaTV. Ktoś złośliwy powiedziałby, że to próba obejścia przepisów o finansowaniu kampanii wyborczej.
Sęk w tym, że serwis odwołujący się do inicjatywy @MaciejGiertych łamie polskie prawo:
❌ Polityka prywatności serwisu https://t.co/rguqf6axkQ to niewypełniony, sprzeczny wewnętrznie szablon bez NIP-u i adresu administratora
❌Adres mailowy podany na stronie ([email protected]) nie działa, innych kontaktów brak - co przy serwisie wyborczym przetwarzającym potencjalnie dane o poglądach politycznych oznacza naruszenie obowiązków informacyjnych RODO i brak działającego kanału realizacji praw użytkowników.
❌ I nie wiedzielibyśmy pewnie, kto odpowiada za ten serwis, ale jego założyciel pozostawił po sobie ślady. Po pierwsze maila [email protected], wskazującego na hejtera Kamila Rudzińskiego, zdemaskowanego jako @Morgenstern616. Gdyby ktoś miał wątpliwość, że chodzi o niego, Rudziński przez nieuwagę zostawił dwa swoje zdjęcia.
❌ Od powiązań ze stroną odciął się już oficjalnie Maciej Lasek, któremu wcześniej udowodniliśmy powiązania z Rudzińskim, odcięła się @Obywatelska_KO.
Jedyną osobą, która nie odcięła się od powiązań z tą stroną, łamiącą polskie prawo i odwołującą się wprost do inicjatywy Romana Giertycha, jest Roman Giertych.
Dlatego występuję do sądu, żeby przymusił Giertycha od udzielenia informacji publicznej w tej sprawie. Tyle razy Giertych straszył mnie sądem, a to ja pierwszy wystąpię do sądu przeciwko niemu...
Myślę, że sprawą powinny się też zaintresesować @UODOgov_pl@UOKiKgovPL@UKE_GOV_PL i @PanstwKomWyb
https://t.co/SvuvYH1D7M
@glosiciele A czemu tak serio to robicie? Nie możecie go zostawić w spokoju?
Jaki jest wasz cel? Wpędzenie go w jeszcze większe problemy psychiczne aż samobója walnie?
Bonkol właśnie na streamie wyznał, że jest od dawna prześladowany.
Ktoś zamawia mu codziennie masę jedzenia, paczki, a nawet służby ratunkowe, które "mijają się w drzwiach".
Dodatkowo został nawet wmieszany w "zabójstwo". No jest bardzo grubo i ktoś naprawdę próbuje go zniszczyć.
Ktoś pod jego nazwiskiem groził nawet najwyżej postawionym osobom w państwie i przez to musiał stawić się na komendę.
Przez lata nie chciał nagłaśniać sprawy, aby nie zachęcić do tego innych. Jednak teraz ma już kompletnie dość i postanowił o wszystkim opowiedzieć widzom, bo boi się, że zaraz wlecą mu służby na mieszkanie i zabiorą niezbędny do pracy komputer.
Dlatego prosi o nagłośnienie sprawy i apeluje, że gdyby pojawiło się jego nazwisko w sprawie "gróźb", to nie on.
Widać po nim, że się boi i jest kompletnie zmęczony tą sytuacją. Masakra, naprawdę nie da się nic z tym zrobić? Nikt nie jest w stanie namierzyć sprawcy?
Drugie nagranie w komentarzu:
🍾 🍾 🍾 18 sierpnia 2011 r. Roman Giertych wypił z Piotrem Nisztorem kilka butelek wódki. Towarzyszył im Jan Piński. Wódkę donosił Sebastian J. ps Foka (@K_Stanowski twój ulubieniec).
To wszystko jest w tych aktach.
Ja wiem, że Giertych traktuje swoich wyznawców jak debili. Ale tym się różnimy, że ja pokazuję dowody na swoje słowa. No i nigdy nie piłem wódki z Nisztorem. Bo go nigdy nie spotkałem.
Tu fragment:
"Podczas spotkania Roman Giertych zaproponował 400 tys. zł za sprzedaż praw autorskich, oprócz tego dorzucał pewien procent tego za ile wytarguje od Jana Kulczyka. Miałem więc przeświadczenie, że Giertychowi zależy na zakupie praw do tej publikacji, a następnie nie publikowaniu tej książki tylko dogadaniu się z Janem Kulczykiem w tej sprawie. Nie wiedziałem w czyim imieniu występuje Roman Giertych, z tego co pamiętam nie mówił nic na temat sowich rzekomych mocodawców, dlatego byłem przekonany, że robi to tylko i wyłącznie w swoim imieniu, a w przygotowywanej przeze mnie publikacji widział szansę zarobienia pieniędzy. To spotkanie trwało około 2 godzin. Nie była tam spożywana znaczna ilość alkoholu jak pojawiało się to w późniejszych publikacjach prasowych. Po za tym na nagraniu słychać w jakim stanie byli rozmówcy a ja jestem przekonany, że każdy uczestnik spotkania miał pełną świadomość słów wypowiadanych podczas spotkania. Na pewno wypiliśmy 1 butelkę 0,5 lub 0,7 wódki na nas trzech i w trakcie spotkania współpracownik Giertycha uzupełnił tą butelkę nową butelką i ta kolejna nie została już do końca wypita."