Jaka będzie rosyjska prowokacja?
Rosja obecnie ma problem. Ukraina, która dotąd nie została moralnie złamana (zająć nie sztuka, sztuka utrzymać, o czym się przekonali Amerykanie w Iraku i w Afganistanie, a jak łatwo złamać wolę oporu przekonali się w Wietnamie i obecnie przekonują w Iranie), musi w końcu upaść. Zwłaszcza, że nie chodzi o samą Ukrainę, to ma być jedynie etap w budowie nowego porządku świata, o czym mówi Ławrow, Pieskow, Miedwiediew, a czasem też i sam Putin. Świat dwubiegunowy, taki jaki zapisany w Koncepcji Polityki Zagranicznej Rosji z kwietnia 2023 r. Czyli w części podporządkowany Rosji, a dokładnie - w europejskiej części.
A tu masz babo placek, zasoby są wyczerpywane, czas jest tracony, gospodarka jest zużywana, a Rosja utknęła na pierwszym etapie. Co więc trzeba zrobić? Trzeba uderzyć w ukraiński środek ciężkości: zachodnią pomoc. Bez niej Ukraina upadnie, nie tylko z powodu braku wystarczającej ilości własnych zasobów, ale z powodu morale ludności: walczymy o to, by iść na Zachód, a Zachód nas nie chce, wystawia nas, a w Polsce nas wręcz nienawidzą. Może lepiej jednak iść wspólnie z Rosją i pokazać temu Zachodowi gdzie raki zimują, skoro jest taki antyukraiński?
Dlatego zerwanie pomocy to konieczność, to najlepszy sposób na to, by podporządkować sobie Ukrainę, umocnić w niej własną władzę i zintegrować jej zasoby, jednocześnie przygotowując się do dalszych konfrontacji z kolejnymi państwami, tym razem już z NATO.
Oczywiście wojna z NATO TERAZ to ostatnia rzecz, której Rosja potrzebuje. Mając machinę wojenną utopioną po uszy w Ukrainie, nie może sobie pozwolić na JEDNOCZESNY konflikt z NATO. Przyjdzie czas, kiedy ruszy na Państwa Bałtyckie, ale do tego czasu Ukraina musi już chodzić na pasku Rosji. Dlatego prowokacja musi zostać przeprowadzona sprytnie, delikatnie i tak, by nie wywołać NA RAZIE wojny z NATO.
Najlepszy do tego byłby atak dronowy. Musi pójść w dwóch kierunkach. Musi wywołać emocje które wystrzelą w kosmos, zaś programy specjalne w telewizjach mają trwać nieprzerwanie tydzień. Ludzi trzeba nakręcić, bo emocje odpinają mózg od myślenia. To wręcz naukowo stwierdzone, mówiąc w uproszczeniu działa to tak:
Każda emocja natychmiast uruchamia reakcje biochemiczne w ciele. W gniewie i strachu nadnercza wyrzucają adrenalinę, noradrenalinę i kortyzol. Hormony i neuroprzekaźniki uwalniane pod wpływem emocji bezpośrednio zmieniają połączenia elektryczne i strukturalne w mózgu. Proces ten nazywamy neuroplastycznością. Substancje chemiczne nie tylko przekazują sygnały między neuronami, ale działają jak architekci – potrafią wzmacniać, osłabiać, tworzyć lub całkowicie niszczyć ścieżki, którymi płynie prąd w głowie. Człowiek pod wpływem emocji zmienia sposób myślenia (lub braku myślenia).
Dlatego tym razem drony nie mogą spaść w polu bez wybuchów jak we wrześniu 2025 r. Tym razem muszą coś spektakularnie spalić, jakiś zakład albo pociągi na grupie towarowej stacji, jak zginą przy tym ludzie - nic nie szkodzi. Tyle, że to musi być wyważone na tyle, by sojusznicy z NATO nie uznali tego jako powód do podjęcia uderzeń na Rosję. Nie jest to łatwe, bo Rosja będzie balansować na cienkim lodzie. Ale stawka jest wysoka.
Te drony muszą przelecieć nad Ukrainą jakieś 100 km lub więcej, żeby nasze radary wyraźnie pokazały, że przyleciały z Ukrainy. Oczywiście wojsko nie da się nabrać, mają mnóstwo różnych informacji, poza tym badanie szczątków ujawni, że drony są rosyjskie. Muszą przy tym przelecieć tak, żeby ukraińska obrona powietrzna ich nie pozestrzeliwała, bo guzik z tego. Czyli trzeba starannie zaplanować ich trasy i liczyć się z tym, że część nie doleci.
Ale nie wszystkie będą rosyjskie. Kilka ma spaść tak w terenach zabudowanych, by zostać szybko znalezione i to przez ludzi, a nie przez służby. I nie mogą wybuchnąć, muszą pozostać miej więcej całe, więc ich głowice będą zablokowane. I te, które tak spadną, nie będą rosyjskie. Będą to ukraińskie drony, które w wyniku różnych awarii w powtarzających się ataków dziesiątek tysięcy dronów, nie trafiły w cel, lecz spadły gdzieś na pola, a ich ładunek nie zdetonował. Leżą sobie więc lekko uszkodzone. Takich zawsze się nieco znajdzie, w końcu i Ukraina ma dzięki temu nieco mniej więcej całych Gerani (Shahedów), a dwa takie zawiózł minister Sikorski pokazać w USA. Właściwie całe, tylko naprawić, nalać paliwa, wgrać nową trasę do programu i niech leci.
Właśnie te drony, jak najbardziej ukrainskie, najlepiej charakterystyczne Liutij albo PD-2 czy FirePoint-1/2, te właśnie spadną na jakiś rynek w Sandomierzu czy w podobne miejsce, nie wybuchną tylko będą pozować do zdjęć. A zanim służby przyjadą, neta zaleją ich zdjęcia. I to nie z fejkowych kont, ale z prawdziwych, od ludzi którzy je pofotografowali i rozprzestrzenili, z kont prawdziwych ludzi, z historią, ze zdjęciami, wpisami, memami setkami znajomych itp. I to będą ukraińskie drony.
Już dziś cała banda usłużnych trolli, zarówno tych zawodowych sterujących botami GRU, jak i tych zwerbowanych tu na miejscu, współpracujące z rosyjskimi służbami media i grupy polityków, a także różne takie nieoswojone instruktory, rozpowszechniają wersję, że "jak coś się zdarzy, władze Polski będą chciały obciążyć Rosję za incydent, ale to będzie nieprawda". Już robią grunt, już mącą, mieszają w mózgach. A inna grupa rozpala emocje, na Ukrainę, na Niemcy, na Brukselę, tylko patrzeć jak się zacznie na Litwę, bo przecież Państwa Bałtyckie, jako kolejny cel, też muszą zostać pozbawione wsparcia także moralnego.
Pytanie tylko, czy damy się nabrać na tę chucpę. Zawsze proponuje odpowiedzieć sobie na proste pytanie: "czy jeśli Ukraińcy chcieli nas tym wciągnąć do wojny (z ich punktu widzenia wejście do wojny innych państw to zbawienie, to jasne jak słońce, Polska w razie co też nie chciałaby się sama bronić, ale w towarzystwie) to czy wciągnęli? Czy to w ogóle MOGŁOBY nas wciągnąć do wojny?" Bo przecież gdyby już chcieli zrobić coś by nas wciągnąć do wojny to zrobiliby coś co nas wciągnie do wojny. Czy warto robić coś, co ma wciągnąć do wojny, a ma marne szanse na wciągnięcie do wojny, za to wielkie na odcięcie pomocy? No chyba nie.
Zawsze warto słuchać oficjalnych komunikatów. Zawsze należy wierzyć w instytucje państwa w razie zagrożenia wojennego. Nieważne czy to taka władza czy siaka, premier czy prezydent, zasada jest prosta: ojczyzna w kłopotach - słuchać! I robić co radzą. Nie wolno dezintegrować państwa. Trudno, może to mało popularne, ale wyobraźcie sobie, że w 1939 r. ludzie kwestionują decyzje rządu II RP...
Charakterystyczna sylwetka drona Liutyj. Jeśli nie będzie to oryginał, to kopię drona nie jest trudno wykonać, to nie jest rocket-science.
Fot. UKROBRON
Jeśli chcecie, żebym poświęcał swój czas na te wpisy, jeśli w ogóle chcecie je czytać, to poproszę o kawkę. To tylko kilka złotych, a mnie rekompensuje włożony w tę pracę czas. https://t.co/pPHnCSlfpS
किसान सो रहा था शर्ट में कोबरा सर्प घूस गया , खेती किसानी आसान काम नही है ।
अन्नदाता की जय बनी रहे जो सभी की भूख मिटाता है सभी के पेट भरता है अपने अनाज की नाम मात्र कीमत लेकर ।
„Dokąd mam wyjechać?” – „Na Ukrainę!”
Taki dialog słyszymy na nagraniu, które młody Ukrainiec opublikował w swoich mediach społecznościowych.
Co było przyczyną konfliktu, mężczyzna nie wyjaśnił.
@NigdyWiecejPiS Wydaje się wielce prawdopodobne że to wszystko jest ukartowane żeby tak jak onuce z konfy zwiększyć zasięg . Czarnek poszedł w radykalizm żeby przyjąć gasnicowych i memcenow a pinokio ma ściągać konserwatystów brzydzących się pojebami takimi jak kamraci i bakiewiczami
Okazało się, że nazwa nowej partii Mateusza Morawieckiego została zarejestrowana w sądzie już kilka tygodni temu.
Pełna nazwa rejestrowa to "Chrześcijańska Unia Jedności Mateusza Morawieckiego".
@KrakowZPB Mam nadzieję, że ta polska SUKA, która mówi językiem nienawiści już została aresztowana i zostanie osądzona w przyspieszonym trybie. Osobiście dałbym w mordę tej pijanej Polce. Zero tolerancji dla takiego kurestwa.
Może pisowskie i konfederuskie tłuki tym się zainteresujecie ?
Dlaczego o tym kompletnie nie piszecie i nie mówicie ?
Boicie się, że Putin się na was obrazi i odetnie kasę ?
𝟭1𝟭 𝘁𝘆𝘀𝗶𝗲̨𝗰𝘆 𝘇𝗮𝗺𝗼𝗿𝗱𝗼𝘄𝗮𝗻𝘆𝗰𝗵.
𝗡𝗶𝗲 𝘇𝗮 𝘇̇𝗮𝗱𝗻𝗲 𝘄𝗶𝗻𝘆, 𝘁𝘆𝗹𝗸𝗼 𝘇𝗮 𝘁𝗼, 𝘇̇𝗲 𝗯𝘆𝗹𝗶 𝗣𝗼𝗹𝗮𝗸𝗮𝗺𝗶.
„𝗢𝗽𝗲𝗿𝗮𝗰𝗷𝗮 𝗽𝗼𝗹𝘀𝗸𝗮” 𝗡𝗞𝗪𝗗 𝘇 𝗹𝗮𝘁 𝟭𝟵𝟯𝟳–𝟭𝟵𝟯𝟴 𝘁𝗼 𝗹𝘂𝗱𝗼𝗯𝗼́𝗷𝘀𝘁𝘄𝗼, 𝗸𝘁𝗼́𝗿𝗲 𝗽𝗿𝘇𝗲𝘇 𝗱𝗲𝗸𝗮𝗱𝘆 𝘀𝗸𝘂𝘁𝗲𝗰𝘇𝗻𝗶𝗲 𝘇𝗮𝗺𝗶𝗮𝘁𝗮𝗻𝗼 𝗽𝗼𝗱 𝗱𝘆𝘄𝗮𝗻.
Dla Stalina i Jeżowa polskie nazwisko było wyrokiem śmierci.
Ludzi aresztowano bez procesów i dowodów.
Tych, których nie rozstrzelano od razu, ładowano do bydlęcych wagonów i wywożono w najgorsze piekła Syberii, na Kołymę czy do kazachskich stepów.
To była powolna śmierć w kopalniach, przy wyrębie lasu, w głodzie i mrozie, z którego dla większości nie było powrotu. Zamordowano rolników, robotników, całe rodziny, bo ktoś uznał, że polskość trzeba wyrżnąć w pień.
𝗗𝘇𝗶𝘀𝗶𝗮𝗷 𝗰𝗶𝘀𝘇𝗮 𝘄𝗼𝗸ół 𝘁𝗲𝗷 𝘇𝗯𝗿𝗼𝗱𝗻𝗶 𝘁𝗼 𝗽𝗼 𝗽𝗿𝗼𝘀𝘁𝘂 𝘄𝘀𝘁𝘆𝗱.
Jeśli będziemy milczeć, pozwolimy innym zakłamywać naszą historię i pluć na groby naszych rodaków.
𝗢 „𝗼𝗽𝗲𝗿𝗮𝗰𝗷𝗶 𝗽𝗼𝗹𝘀𝗸𝗶𝗲𝗷” 𝘁𝗿𝘇𝗲𝗯𝗮 𝗸𝗿𝘇𝘆𝗰𝘇𝗲𝗰́, 𝗯𝗼 𝘁𝗼 𝗷𝗲𝗱𝗻𝗮 𝘇 𝗻𝗮𝗷𝗸𝗿𝘄𝗮𝘄𝘀𝘇𝘆𝗰𝗵 𝗿𝗮𝗻, 𝗷𝗮𝗸𝗮̨ 𝗻𝗮𝗺 𝘇𝗮𝗱𝗮𝗻𝗼, 𝗮 𝗽𝗮𝗺𝗶𝗲̨𝗰́ 𝗼 𝗼𝗳𝗶𝗮𝗿𝗮𝗰𝗵 𝗶 𝘄𝘆𝘄𝗶𝗲𝘇𝗶𝗼𝗻𝘆𝗰𝗵 𝘁𝗼 𝗷𝗲𝗱𝘆𝗻𝘆 𝘀𝗽𝗼𝘀𝗼́𝗯, 𝘇̇𝗲𝗯𝘆 𝗼𝗽𝗿𝗮𝘄𝗰𝘆 𝗻𝗶𝗲 𝘄𝘆𝗴𝗿𝗮𝗹𝗶 𝗽𝗼 𝗿𝗮𝘇 𝗱𝗿𝘂𝗴𝗶.
A dla przypomnienia tym, którzy albo zapomnieli i nie pamiętają, a także tym, którzy nie chcą pamiętać jak mordowali Rosjanie - moskale polskich obywateli .
„𝗢𝗽𝗲𝗿𝗮𝗰𝗷𝗮 𝗽𝗼𝗹𝘀𝗸𝗮” NKWD (1937–1938)
• 𝗞𝗶𝗲𝗱𝘆: 1937–1938 rok (rozkaz nr 00485 z 11 sierpnia 1937 r.).
• 𝗚𝗱𝘇𝗶𝗲: Całe terytorium Związku Sowieckiego, ze szczególnym uwzględnieniem tzw. Marchlewszczyzny i Dzierżyńszczyzny (polskich rejonów autonomicznych na Ukrainie i Białorusi).
• 𝗜𝗹𝗲: Aresztowano ponad 140 tys. osób, z czego zamordowano 𝗰𝗼 𝗻𝗮𝗷𝗺𝗻𝗶𝗲𝗷 𝟭𝟭𝟭 𝘁𝘆𝘀. 𝗣𝗼𝗹𝗮𝗸ó𝘄. Kolejne dziesiątki tysięcy trafiły do łagrów.
• 𝗝𝗮𝗸: Masowa eksterminacja miała charakter czystki etnicznej, wymierzonej w mniejszość polską pod pretekstem szpiegostwa.
@KrakowZPB Mam nadzieję, że ta polska SUKA, która mówi językiem nienawiści już została aresztowana i zostanie osądzona w przyspieszonym trybie. Osobiście dałbym w mordę tej pijanej Polce. Zero tolerancji dla takiego kurestwa.
@nexta_polska WON - to trzeba powiedzieć tym Polakom, którzy są spod polskiego znaku UPB - czytaj Ultra Prawica Brauna. To są polscy FASZYŚCI. Chwała Ukrainie.