Dziś chcemy Wam zaprezentować kolejną inspirującą historię, której bohaterką jest Daria Kuczer 🥹
W marcu ubiegłego roku była już na 429. miejscu w singlowym rankingu WTA. Stopniowo przebijała się do góry. Niestety, przez ostatnie 10 miesięcy musiała walczyć o powrót do zdrowia, lecząc kontuzję Achillesa. Nie poddała się i w tym tygodniu znów mogliśmy ją oglądać na zawodowych kortach 🔙
Daria wzięła udział w turnieju ITF W35 w Bolszewie. Singlowe zmagania zakończyła na pierwszej rundzie, ale w deblu otarła się o finał w duecie z Ivaną Sebestovą 🤏
W rozmowie z Szymonem Przybyszem szczegółowo opowiedziała o tym, co spotkało ją przez ostatni rok 🗣️
💬 Wróciłaś do rywalizacji po prawie rocznej przerwie. Powiedz – gdzie byłaś, jak Cię nie było, a miałaś być?
Gdzie byłam? Byłam w Bielsku, Szczecinie, Warszawie, Krakowie i Ostrawie, więc tak krążyłam.
💬 Na to wszystko złożyły się problemy z lewym Achillesem. Powiedz, jak wyglądał cały ten proces – najpierw diagnozowanie kontuzji, a potem powrót do zdrowia.
Zdiagnozowanie kontuzji było chyba najmniejszym problemem. Gdzieś wiedzieliśmy, co tam może być, bo ten Achilles odzywał się od bardzo dawna. Myślę, że największym problemem w tym wszystkim było dopracowanie odpowiedniej rehabilitacji i dobranie odpowiedniego treningu.
Nie ukrywam, że pierwsze wizyty u lekarzy nie dały zbyt dużo, bo ciągle słyszałam, że dwa tygodnie, miesiąc przerwy i możesz wrócić. A niestety – ból powracał. Musieliśmy trochę zmienić taktykę. Dokonał tego dr Jabłoński w Warszawie. Wysłał mnie do Krakowa i tam przebyłam całą rehabilitację oraz tak naprawdę przygotowanie do powrotu.
💬 Czy koniec końców lekarze zdiagnozowali, co mogło być przyczyną, że pojawiła się u Ciebie ta kontuzja?
Myślę, że dr Jabłoński – wiedząc jaka jest historia, bo ona dłużyła się jeszcze przed moim wyjazdem do Stanów. Najprawdopodobniej przy pierwszym urazie tak naprawdę nie zostało to dobrze dopracowane, brakowało dobrej opieki nad tym i po prostu cały czas nawracało przez lata.
Ja też, jak przysłowiowe uparte dziecko, grałam z bólem – i to takim, że raz był, raz nie. I to nawet w Stanach. Ten ból wracał. Były po prostu miesiące, nawet rok, że tego bólu nie było, po czym nagle ni stąd, ni zowąd wrócił. To się już za długo ciągnęło i myślę, że ostatni ból, który się pojawił, to była już ogromna oznaka tego, że trzeba się tym porządnie zająć.
💬 Można powiedzieć, że ten sezon 2025 był grany z takim ciągłym bólem? Czy to właśnie był ból, który raz był, raz nie, ale już na koniec nasilił się do tego stopnia, że nie byłaś w stanie rywalizować na swoim najwyższym poziomie?
Przez początek ubiegłego roku w ogóle nie czułam bólu. Myślę, że wiele innych sytuacji miało wpływ na to, że tak wyglądał ten początek. Potem wróciłam do swojego rytmu. Tuż przed tą przerwą, na Słowenii zrobiłam swoją pierwszą połówkę w singlu w 2025 roku, a dodatku wygrałam turniej w deblu.
Pierwszy ból w 2025 roku pojawił się tak naprawdę podczas treningu przed ligą we Wrocławiu. To był taki sygnał, że ten ból wraca. Niestety – w Serbii, gdzie zagrałam swój ostatni mecz, wjechałam tą lewą nogą bardzo głęboko. Trochę ze względu na mokry kort i też niefajne warunki, bo akurat korty tam – nie chcę mówić, że były słabo przygotowane – ale wiemy jakie są uroki mączki. Wtedy już poczułam ogromny ból – taki, jakiego do tamtej pory nie doświadczyłam.
Można teraz powiedzieć, że najprawdopodobniej zrobiłam też błąd, że nie zeszłam od razu z kortu, wiedząc, że ten Achilles w przeszłości się odzywał, tylko dokończyłam mecz jak ten przysłowiowy uparty osioł. Po tym meczu było najgorzej, jak jeszcze nigdy wcześniej tak naprawdę.
💬 Nie był to na pewno łatwy moment, bo ten sezon 2024 pokazał kibicom, ale przede wszystkim też Tobie, że masz ten poziom, by rywalizować nie tylko w turniejach ITF W15 i W35, ale też wyższej rangi. W tym 2025 roku troszkę brakowało tej kontynuacji właśnie tego, co się działo we wcześniejszym sezonie, ale cały czas miałaś ten ranking, który pozwalał Ci rywalizować w tych turniejach wyższej rangi. Powiedz – jakby od tej strony mentalnej – jak ta przerwa na Ciebie wpłynęła i jak trudne to były dla Ciebie miesiące, ale też co z nich wyciągnęłaś?
Wracając na chwilę do tego 2025 roku, tak naprawdę jego początku, bo potem – tak jak mówię – w którymś momencie już to kliknęło, zrobiłam tę pierwszą połówkę w singlu i wszyscy myśleliśmy, że już wracam na te dobre tory, ale niestety pojawiła się kontuzja. Myślę, że na początku tego sezonu dużo rzeczy działo się poza kortem, w życiu, przez co ta koncentracja i presja, którą na siebie nakładałam, pokazała się na korcie i nie pozwalała mi po prostu na swobodną grę. Myślę, że to był powód tego wszystkiego. Przerwa pojawiła się w niefajnym dla mnie momencie, bo już poczułam, że wracam na dobre tory, trochę to wszystko puściło.
Przerwa na pewno była trudna, bo nie wiedzieliśmy do końca, ile ona tak naprawdę potrwa, ile czasu minie aż zaufam tej nodze. Były też momenty troszkę takiej samotności, bo tak naprawdę przez pierwsze miesiące w Krakowie byłam sama. To też wyglądało trochę tak, że rano miałam rehabilitację, potem odpoczynek i po południu albo wieczorem szłam jeszcze, żeby na rowerze zrobić jakąś kondycję, bo musieliśmy dać tej nodze jak najbardziej odpocząć. Nie był to łatwy moment. Nie oszukujmy się – każda kontuzja jest trudna, każda przerwa jest trudna. Na pewno to, że dzisiaj znów gram, jest tylko na plus.
Czego się nauczyłam? Na pewno tego, że muszę zacząć troszkę inaczej podchodzić do wysiłku oraz treningu. Myślę, że czasami zaczęło to iść w złym kierunku, że chciałam zbyt mocno. Mieliśmy o tym długą rozmowę z moim obecnym trenerem od przygotowania fizycznego. On tak naprawdę dobiera odpowiedni trening i jesteśmy w stałym kontakcie. Ten czas na pewno pokazał mi też tych prawdziwych ludzi, którzy nie zwątpili i zostali ze mną.
💬 Na sam koniec – przejdźmy do pozytywnych kwestii. Czyli tego, co się wydarzyło tutaj w Bolszewie, ale też tego, co będzie się działo w najbliższych tygodniach oraz miesiącach. Powiedz, z jakim nastawieniem podchodzisz do tego powrotu? Czy to jest powrót, w którym narzucasz sobie duże oczekiwania i bardzo szybko chciałabyś odbudować swoją pozycję? Czy to powrót, do którego podchodzisz z dystansem i po prostu wiesz, że jest to pewien proces?
Myślę, że to i to. Mieliśmy też rozmowę z moim teamem po pierwszym singlu, że muszę być cierpliwa. Doskonale każdy z nas wie, że Rzymu od razu nie zbudowano i to też trochę potrwa. Na pewno cele są wysokie, jak zawsze u mnie, ale muszę być w tym wszystkim cierpliwa.
Fajnie, że w tym tygodniu dotarłyśmy z Ivaną do półfinału w deblu. Tak naprawdę mogłyśmy odpaść już w pierwszej rundzie i dziś najprawdopodobniej nie siedziałabym tutaj w Bolszewie, tylko byłabym już w Gdańsku i tam trenowała. Jak na te pozytywy patrzymy, to mówię, że jest to dla mnie proces. Na pewno każdy mecz, każda odbita piłka, są dla mnie nagrodą za to, że przetrwałam.
💬 Życzymy Ci, żeby ta radość trwała jak najdłużej, aby każda piłka wpadała w kort i byś była zdrowa, bo to jest najważniejsze, a jak będzie zdrowie to o resztę zadbasz sama.
Dziękuję pięknie!
📸 Szymon Przybysz | #zkortu
Żaden turniej rangi ATP Challenger Tour w Polsce nie będzie już taki sam. Od kilku lat Damian był ich nieodłącznym elementem.
Wspólne wyprawy do biura prasowego, wspólne oglądanie meczów, wspólne ocenianie szans Polaków, wspólne podchodzenie do zawodników w celu przeprowadzenia krótkiej rozmowy po meczu, wspólne dyskusje na tematy tenisowe i pozatenisowe.
Mogliśmy widzieć się 4-5 tygodni w roku, ale zawsze to był świetny czas. Czas, na który zawsze się bardzo cieszyłem i z którego wiele wynosiłem.
Ciężko się z tym pogodzić, bo nikt nie zasługuje na to, aby odchodzić w tak młodym wieku. Szczególnie, że jeszcze w lato siedzieliśmy obok siebie na trybunach.
Wielki pasjonat tenisa, ale przede wszystkim świetny człowiek. Jestem wdzięczny za każde wspomnienie, którego byłeś częścią.
W mojej pamięci zawsze będziesz taki, jak na tym zdjęciu.
Damian, spoczywaj w pokoju…💔
Na dobry początek dnia - Daria Kuczer i Aneta Kucmova po zwycięskim finale ITF W35 w Tarvisio. 🏆
✅ Cztery piłki meczowe obronione
✅ Trzeci tytuł deblowy w sezonie
✅ Uśmiech na twarzy
@kuczer_daria 🥷
#czasnatenis
Daria Kuczer i grająca z nią w duecie Aneta Kucmova wygrały deblowy turniej podczas ITF W35 w Tarvisio! 🏆
Kapitalny powrót w super tie-breaku ze stanu 6-9 i triumf 2:6, 6:1, 13-11 po obronie czterech meczboli w starciu z duetem Dalila Jakupović/Nika Radisić.
📸 Leszno Tennis Club | #czasnatenis
Daria Kuczer i grająca z nią w duecie Patricia Maria Tig wygrały deblowy turniej w ramach ITF W15 w Antalyi 🏆
W finale pokonały parę Ekaterina Ovcharenko/Emily Webley-Smith 6:4, 6:2.
📸 Daria Kuczer | Instagram | #czasnatenis
Antalyia jest szczęśłiwa dla @kuczer_daria, która w 3. turnieju @ITF W15 wystąpiła w 3.finale, odnosząc 2. zwycięstwo (10.w karierze), tym razem z Rumunką Patricią Marią Tig. W finale pokonały Jekaterinę Owczarenko i Brytyjkę Emily Webley-Smith 6:4, 6:2. @SPORT_GOV_PL@TMagazyn
Pierwszy tytuł w sezonie zdobyła @kuczer_daria (BKT Advantage Bielsko-Biała), zwyciężając w turnieju @worldtennis W15 w Antalyi razem z Denisą Hindovą. Polsko-czeski debel pokonał w finale 6:1, 7:5 Rumunkę UIlincę Dalinę Amariei i Niemkę Chantal Sauvant. @SPORT_GOV_PL@TMagazyn
Dzisiaj dobry dzień deblowy dla 🇵🇱
- Daria Kuczer z tytułem W15 w Antalyi 🇹🇷 z Denisą Hindovą 🇨🇿
- Zuzanna Pawlikowska z tytułem W15 w Sharm el-Szejk 🇪🇬 z Carolyn Ansari 🇺🇸
Brawo dziewczyny 🏆
Pierwszy finał w tym roku ma za sobą @kuczer_daria. Polka osiągnęła go w turnieju @worldtennis W15 w Antalyi razem z Niemką Joelle Lilly SophieSteur. W meczu o tytuł para nr 1. uległa 2:6, 4:6 Niemce Chantal Sauvant i Serbce Anji Stankovic (nr 2.). @SPORT_GOV_PL@TMagazyn
Daria Kuczer i Nadia Kolb awansowały do półfinału gry podwójnej w Winter Polish Open.
Zdecydowanie najcenniejszy deblowy półfinał w dotychczasowej karierze naszej tenisistki.
Awans w okolice 350. miejsca w rankingu live.
#czasnatenis