In my latest paper, I apply the theory of the political budget cycle can also be applied to rector elections at HEI in Poland. The results show that in Polish HEIs, the growth rate of expenditures grow by 3–4 pp in pre-election year and drops by 5–6 pp during the election year.
Na łamach Economics & Politics ukazał się nasz artykuł @l_olejnik), w którym identyfikujemy czynniki odpowiedzialne za sukces populistów w Polsce (2019/20). Jaka była rola różnic regionalnych, nierówności ekonomicznych i migracji?
💵Fundusze dla samorządów powinny służyć https://t.co/fwIgE5BqQo. rozwojowi infrastruktury, poprawie jakości życia mieszkańców i zmniejszaniu nierówności międzyregionalnych. W teorii ich podział powinien opierać się na obiektywnych kryteriach.
A jak jest w rzeczywistości? Często środki te stają się narzędziem do realizacji politycznych celów rządzących. 🔍
Zapraszamy do lektury najnowszego badania dr. Łukasza Olejnika i Marcina Grygo, które ujawnia, jak rywalizacja wewnątrzpartyjna i międzypartyjna wpływają na dystrybucję funduszy rządowych. Wyniki są zaskakujące – to właśnie rywalizacja wewnątrzpartyjna odgrywała większą rolę w dystrybucji funduszy niż rywalizacja międzypartyjna z opozycją.
Sprawdź szczegóły w felietonie:
👇https://t.co/ehoN16pHXi
In our newest paper @GrygoMarcin and I showed that allocation of discretionary investment grants is dependent not only on simple government-opposition division, but also on membership of selected faction of the ruling party
Do wydziału prognoz makroekonomicznych MF poszukujemy ekonomisty-ekonometryka (https://t.co/SXkAogp0q9. do rozwijania i pracy z modelem makroekonometrycznym #NEMPF). Zapraszam do współpracy!
Link do ogłoszenia: https://t.co/NLHrwhZWsP
Die politische Ausrichtung einer Regierung wirkt sich auf die #Militärausgaben in #NATO und #EU aus. Konservative Regierungen geben mehr Geld für militärische Ausrüstung und Waffenkäufe aus, linke mehr für Militärpersonal, so #ZEW-Ökonom @l_olejnik. https://t.co/5wk1gcjzj3
Już jest❗️
Pierwsza kompleksowa analiza ponad 40 000 dotacji przyznanych samorządom w ramach dotacji rządowych w latach 2019 - 2023. @l_olejnik i Marcin Grygo udowadniają: miliardy rozdzielono według politycznych preferencji.
Całość na naszej stronie już dostępna 👇
15 rzeczy do zrobienia NA WCZORAJ przez nowy rząd w obszarze szkolnictwa wyższego i nauki.
1. Natychmiastowe podniesienie płac i wyciągnięcie naukowców, zwłaszcza młodych, z finansowej zapaści. Poziom wynagrodzeń kompromituje dziś państwo polskie i nie daje możliwości odtwarzania kadr naukowych. W wielu uczelniach nie ma chętnych do pracy ani do szkół doktorskich. Podwyżki powinny dotknąć wszystkich, ale jeśli nie będzie to możliwe – priorytetem są asystenci (pensja minimalna), doktoranci (stypendia poniżej minimalnej!) oraz pracownicy administracyjni. Potrzebne jest też spłaszczenie wynagrodzeń – obecne stawki nie oddają rzeczywistości, gdyż starsi pracownicy mają dostęp do szeregu dodatkowych dochodów, niedostępnych dla asystentów czy doktorantów.
2. Koniec z ideologizacją nauki oraz ingerencją polityków w autonomię szkół wyższych. Dość absurdów jak „Pakiet wolności akademickiej”, będących furtką dla ubierania szurii w akademickie szaty. Dość wykorzystywania uczelni resortowych do celów politycznych. Koniec z ingerowaniem przez ministra w postępowania dyscyplinarne partyjnych kolegów lub groźby obcięcia finansowania z powodu tematyki podejmowanych badań. Likwidacja akademickich wydmuszek utworzonych do celów politycznych, jak np. Akademia Kopernikańska. Przywrócenie odpowiedniego poziomu kultury politycznej w kontaktach rządu z akademią.
3. Urzeczywistnienie konstytucyjnego prawa do nauki poprzez podniesienie progów i wysokości stypendiów socjalnych dla studentów. Uboższa młodzież musi mieć, na ile to możliwe, równe szanse w dostępie do wykształcenia, odebrane przez PiS, który te stawki i progi de facto zamroził. Studia, porządne wykształcenie to podstawowe narzędzie awansu społecznego, zwiększania zarobków, rozwoju osobistego. Te możliwości są dziś dla wielu zamknięte ze względu na pochodzenie, miejsce zamieszkania czy sytuację rodzinną lub finansową.
4. Cofnięcie kompromitujących zmian w punktacji czasopism naukowych, wprowadzonych przez Przemysława Czarnka. Oparcie punktacji czasopism przede wszystkim na ich pozycji międzynarodowej i powszechnie uznawanych wskaźnikach, ale równolegle stworzenie systemu punktacji uwzględniającego krajowy charakter wybranych dyscyplin (np. polonistyka, nauki prawne). Programy umożliwiające rozwój i profesjonalizację polskich czasopism.
5. NCN. Po pierwsze – zwiększenie budżetu. Dzisiejszy success rate nie może dłużej trwać i podważa wszystkie założenia systemu grantowego. Budżet NCN powinien pozwalać na finansowanie ok. 25% wniosków. NCN powinien być wiodącym źródłem finansowania dużych projektów badawczych. Finansowanie badań wstępnych i małych projektów powinno być możliwe ze środków wewnętrznych, które także, skokowo, powinny wzrosnąć. Po drugie – korekty w jego działaniu. Odejście od wymogu składania wniosków w j. angielskim, gdy dyscyplina i projekt ma charakter ściśle krajowy i nie jest możliwe pozyskanie kompetentnego recenzenta zagranicznego. Koniec z rozliczaniem projektów o polskiej tematyce, specyfice, zasięgu i dotyczących polskich problemów publikacjami anglojęzycznymi w zagranicznych czasopismach, co jest parodią umiędzynarodowienia. Prawo repliki do opinii recenzentów przed wydaniem decyzji. Podniesienie wynagrodzeń w Preludium (sprawdźcie, ile wynoszą – to wręcz niewiarygodne) i przywrócenie jego drugiej edycji w każdym roku – dla wielu doktorantów to jedyne możliwe pieniądze na badania. Ograniczenia w liczbie projektów – mistrzowie w zdobywaniu grantów krajowych powinni walczyć o granty międzynarodowe, a nie piąty krajowy.
6. Koniec akceptacji katastrofalnej jakości studiów niestacjonarnych, na co żadnej ekipie politycznej nie starczyło dotąd odwagi. Dość „fabryk dyplomów” i udawania, że studia te w obecnym kształcie mają taką samą wartość jak stacjonarne. Dość czynienia ze studiów niestacjonarnych źródła pieniędzy, za które uczelnie sprzedają swoją godność i renomę. Wprowadzenie zasady przyjmowania na studia niestacjonarne z wynikiem maturalnym nie niższym niż na ten sam kierunek w formie stacjonarnej. Wspólna weryfikacja efektów kształcenia studentów obu form. Taki sam dyplom = taki sam próg wejścia, wymagania w trakcie i zasady wyjścia. To żaden przewrót, to normalność.
7. Przywrócenie wysokich wymagań naukowych niezbędnych do prowadzenia najważniejszych kierunków studiów, zwłaszcza związanych z zawodami zaufania publicznego. Koniec z programem „lekarski w każdej gminie” i dojeżdżaniem studentów po kilkaset kilometrów na zajęcia z anatomii. Szczególna troska państwa nad jakością kierunków o znaczeniu strategicznym (np. atomistyka).
8. Odbudowa powagi i założeń ewaluacji działalności naukowej. Koniec z inflacją uprawnień do nadawania stopni naukowych oraz prowadzenia szkół doktorskich. Wyraźny sygnał dla uczelni i instytutów badawczych ze strony odpowiedzialnego ministra – nie będzie powtórki z patologicznej ewaluacji 2022-2023. Zerwanie z modelem, w którym każdy ma taką kategorię naukową, jaką sobie wylobbuje. Kategorie naukowe muszą zależeć od realnego poziomu prowadzonych badań. NAUKOWYCH. Ewaluacja 2026 – korekty, nie rewolucja.
9. Opracowanie, przy poszanowaniu autonomii uczelni, przepisów, rekomendacji i narzędzi miękkich dot. rzetelnej weryfikacji jakości pracy naukowej. Uczelnie nie podołały samodzielnemu prowadzeniu poważnej polityki kadrowej. Obok wielu wybitnych i pracowitych naukowców, z powodzeniem (i to przez lata, a czasem dekady) funkcjonują lenie i przeraźliwie słabi akademicy, chronieni przez siatkę powiązań towarzyskich i niski poziom wymagań. Sektor akademicki to jedyna znana mi branża, w której przełożeni muszą prosić swoich podwładnych, by ci łaskawie zechcieli pracować i np. opublikować jakąś pracę naukową. Publiczna dostępność ocen pracowniczych wraz z uzasadnieniem (dokładnie tak, jak w przypadku doktorantów). Prawo skargi na wynik tej oceny ze strony samorządu studentów i doktorantów. Przepisy wykonawcze określające standardy przejrzystości, jakie muszą spełniać konkursy. Pełna jawność konkursów (dokładnie tak, jak u doktorantów). Prawo zakwestionowania wyników konkursu przez każdego z uczestników i unieważnienia przez ministra w przypadku naruszenia procedury jego przeprowadzania (z kontrolą sądową).
10. Przywrócenie elementarnej równowagi w obowiązkach nauczycieli akademickich. Po reformie uczelnie masowo wykorzystały etaty dydaktyczne (na których, przypominam, pensum to 360h) do ratowania i wyjęcia spod ewaluacji nieudanych naukowców, przenosząc ich ze stanowisk badawczo-dydaktycznych właśnie na dydaktyczne. Efekt – dziś dobrzy naukowcy mają 240h oraz obowiązek prowadzenia badań i wszystkiego, z czym to się wiąże, podczas gdy słabi dostali nagrodę – tylko 120h więcej, a za to pełen luz od uprawiania nauki. Jest rzeczą niepoważną, że wymiar zajęć PRACOWNIKÓW DYDAKTYCZNYCH na pełnym etacie finansowanym przez podatników wynosi średniorocznie… 7h w tygodniu. Powoduje to przerost kosztów i niskojakościowego zatrudnienia – przecież doskonale wiemy, jakie były kryteria doboru na etaty dydaktyczne. W wielu przypadkach doskonałość dydaktyki to to nie była.
11. Upodmiotowienie młodych naukowców. Stworzenie drożnych, mobilnych ścieżek kariery naukowej niezależnych od uczelnianych księstewek i baronów decydujących o rozdawaniu stopni naukowych w danej dyscyplinie albo zatrudnianiu w swoim księstwie. Dostępność etatów przede wszystkim poprzez projekty badawcze (punkt 5 – znacznie więcej projektów). NCN jako źródło autonomii naukowca i narzędzie samodzielnego kształtowania kariery. Odejście od idealizowania ścieżki kariery w stylu „40 lat w jednej katedrze”. Koniec z cyrkami typu wykluczanie młodej kadry z posiedzeń organów kolegialnych uczelni albo dzielenie pieniędzy na badania według kryterium stopnia naukowego – jak w filmie „Platforma”.
„Samodzielność naukowa” (pojęcie tak fatalnie i szkodliwie dziś rozumiane) powinna być skutkiem skali i jakości osiągnięć naukowych, nie stopnia i tytułu. Należy obniżyć rangę już i tak wątpliwej jakościowo habilitacji (to łagodny postulat, bo przecież wielu proponuje jej likwidację) i uzależnić uprawnienia naukowców od osiągnięć w nauce. Sektor akademicki nie może być zakładnikiem grup lobbingowych, które boją się oceniania naukowców po osiągnięciach, a nie tytułach i którym obecny model daje status i uprawnienia, których nie osiągnęliby w oparciu o dorobek naukowy.
12. Przeniesienie wszystkich ministerialnych grantów na badania do organów wyspecjalizowanych, najlepiej NCN. Podobna zasada przy innych konkursach i projektach MEiN. Organ administracji rządowej, jakim jest minister, nie ma kadr i know-how, nie powinien zajmować się wyłanianiem projektów zasługujących na finansowanie, gdy obok istnieje NCN specjalnie do tego powołany. Rolą ministra jest szeroko rozumiane administrowanie i realizacja polityki naukowej państwa. Pozwoli to zresztą uniknąć MEiN kompromitacji (jak przy „Perłach Nauki”) albo politycznej korupcji (jak przy „Willi Plus”).
13. Ucięcie ogromnych kosztów związanych z publikacjami w czasopismach drapieżnych. To ślepa uliczka. Wprowadzenie zasady – najlepiej na szczeblu unijnym – zgodnie z którą jakiekolwiek badania (z nielicznymi wyjątkami) opłacone ze środków publicznych muszą być publikowane wyłącznie w czasopismach niedrapieżnych i w open access. To drugie już działa w NCN. Dodatkowo brak możliwości uwzględniania płatnych publikacji w niskiej jakości czasopismach drapieżnych w dorobkach naukowych, ocenianych przy jakichkolwiek stypendiach, grantach, nagrodach, ocenach pracowniczych lub awansach naukowych.
14. Ucywilizowanie sytuacji prawnej doktorantów. Poza wspomnianym już problemem wysokości stypendiów doktoranckich, uregulowanie zwolnień lekarskich oraz prawa do urlopu od kształcenia. Koniec z wyrzucaniem doktorantów dlatego, że zachorowali. Koniec z zabieraniem stypendium doktoranckiego z powodu zdobycia grantu. Rozwiązanie problemu środków na badania – dziś doktoranci często nie mają ich wcale i finansują je z własnej kieszeni.
15. Last but not least. Ostatni dzwonek, by zadbać o rzetelną ewaluację szkół doktorskich. Niewiele spraw zaniedbaliśmy w polskiej akademii bardziej niż kształcenie doktorantów. W efekcie skończyliśmy ze studiami doktoranckimi ocenianymi jako jedne z najgorszych w Europie. W perspektywie długoterminowej nic nie wpływa na sektor akademicki mocniej, niż standardy kształtowania jego kadr. Jakość działania szkół doktorskich musi być oczkiem w głowie władz akademickich każdego szczebla, a do tej pory była zostawiona sama sobie. Minister milczał, gdy trzeba było reagować, np. na fikcyjność interdyscyplinarności w nowoutworzonych szkołach doktorskich. Kategorie naukowe rozdane za półdarmo przez P. Czarnka sprawiły, że dziś prawie każdy może prowadzić szkoły doktorskie – przez to ocena ich jakości jeszcze bardziej zyskuje na znaczeniu.
Te 15 spraw to rzeczy „na wczoraj”. W dłuższej perspektywie potrzebne są m. in.:
➡️ zabezpieczenie skokowego wzrostu finansowania nauki w perspektywie wieloletniej – adekwatnie do naszych narodowych ambicji. Nie będzie długoterminowego wzrostu gospodarczego bez jakościowej zmiany naszych uczelni i instytutów badawczych – kto tego nie rozumie, nie powinien mieć wpływu na losy naszego kraju,
➡️ nie ilość, a jakość. Obecnie już nie tylko w uczelniach zawodowych, ale nawet w uniwersytetach i politechnikach na wiele kierunków studiów nie ma żadnego progu przyjęcia. Bierzemy wszystkich z maturą, a dyplom już dawno stracił swe znaczenie. Miejsc jest za dużo na obecne warunki demograficzne, na czym cierpi jakość kształcenia i gospodarka, która nie potrzebuje aż tylu magistrów, za to potrzebuje rąk do pracy,
➡️ społeczna odpowiedzialność nauki i popularyzacja wyników badań. Covid pokazał, ile tu jest do zrobienia. Społeczne komunikowanie wyników badań jako obowiązkowy element każdego projektu. Udział w popularyzacji nauki obowiązkiem każdego naukowca, obok dzisiejszych obowiązków dydaktycznych, naukowych i organizacyjnych,
➡️ aktywne działania państwa nad dywersyfikacją źródeł dochodów uczelni. Obligacje akademickie, budowa uczelnianych funduszy inwestycyjnych jak w USA. „Lojalnościowe” programy absolwenckie i sowite odpisy podatkowe. Angażowanie władz wojewódzkich do finansowania uczelni regionalnych. „Akademickie Janosikowe” dla uczelni, które kształcą studentów emigrujących następnie do większych ośrodków,
➡️ ekspansja akademicka za granicą. Mamy ledwie jedną filię uczelni poza Polską – UwB w Wilnie. Nie ma takich filii w Ukrainie, Niemczech, Stanach Zjednoczonych czy UK. Polacy za granicą powinni mieć dostęp do polskiego szkolnictwa wyższego, to jedna z form podtrzymywania tożsamości narodowej, a niekiedy jej odradzania – zapomnieliśmy w akademii o swoich rodakach i ich potomkach poza naszymi granicami,
➡️ badania nad szkolnictwem wyższym i nauką. Polska prawie w ogóle ich nie prowadzi, co utrudnia planowanie i realizowanie polityki publicznej w tym obszarze. Wyrywkowe korzystanie z badań poszczególnych naukowców lub ich zespołów to za mało. Mamy przecież Instytut Badań Edukacyjnych nadzorowany przez MEiN, w którym pracuje ponad 400 osób,
➡️ poważne podejście władz do przemian społecznych w środowisku akademickim. Generacja Z nie przyjdzie pracować do uczelni takich, jakimi są one dzisiaj, co potwierdzają dane. I ma rację. Potrzebne są zbiory dobrych praktyk, badania antymobbingowe, popularyzowanie zdrowych relacji międzyludzkich w akademii i wyraźny sygnał władz – program „zero tolerancji” dla akademickich patologii. Dość feudalizmu, średniowiecza w nauce i robienia z uczelni wieży z kości słoniowej, gdzie dyskryminacja i krzywda młodych naukowców uważana jest za „zwyczaj”, plagiaty za „niestaranność w cytowaniu”, a prace garażowe u swojego promotora (Duda-Zimmermann) za śmieszną anegdotę. Uczelnie muszą być ATRAKCYJNYM I PRZYCIĄGAJĄCYM MIEJSCEM PRACY, nie tylko w sferze zarobków, ale i well-being.
Make a long story short – mamy co robić w sektorze akademickim. To nie jest tematyka, która „grzeje” kampanię i ląduje na pierwszych stronach gazet, ale przyszłość Polski naprawdę silnie od tego zależy. Musimy o tym mówić.
Uprzejma prośba o retweet 🫵
Dekomunizacja nazw ulic doprowadziła do spadku wyników wyborczych PiS w okolicznych komicjach, lecz niekoniecznie w skali całego kraju. Więcej w moim najnowszym artykule:
https://t.co/5k0wqK4o5h
„Ich möchte in den kommenden sechs Monaten erstklassige #Paper schreiben und die #Ergebnisse mit anderen #Forschenden in ganz #Europa teilen“, erklärt #ZEW-Gastwissenschaftler Łukasz Olejnik, PhD, der zu #Frieden|s- und #Verteidigung|sökonomie forscht. https://t.co/2YjSl3RUzZ
@HonorataBogusz @mk_wronski@pisorgpl@KONFEDERACJA_ Przede wszystkim depopulacja i wyjazd młodych z czegoś wynikają - brak perspektyw, problemy na rynku pracy, słaby dostęp do usług publicznych. Wygląda na to, że w takich gminach poparcie zdobywa PiS, ktory stosuje narrację o kurczeniu się Polski powiatowej
W nowym artykule wspólnie z @l_olejnik badamy źródła sukcesów wyborczych populistów w Polsce. W szczególności interesuje nas to jaki wpływ na wyniki @pisorgpl i @KONFEDERACJA_ ma gospodarka, 500+, migracja, nierówności.
Mnożniki fiskalne wydatków wojskowych są niższe o 0,2-0,5 od mnożników fiskalnych spożycia niewojskowego. W długim okresie wydatki wojskowe osłabiają wzrost gospodarczy.
Więcej o zależnościach między wyd. wojskowymi i wzrostem w:
https://t.co/Z5jevylh5P
O tym, jak duża jest skala politycznej alokacji rządowych dotacji dla samorządów, piszę w moim najnowszym artykule w @EUROREG_UW
https://t.co/uqbTTaeCgo