– Na ten dzień czekali Polacy, w szczególności pacjenci i większość lekarzy – oświadczył @donaldtusk, zapowiadając ostateczne ukrócenie patologii: koniec z medycznymi milionerami i wyzyskiem @NFZ_GOV_PL. https://t.co/lQtQRfOm5z
Panie Ministrze @motykamilosz czy te analizy długo jeszcze mogą zająć? Bo jako Polacy finansujemy codziennie magazyny energii w Niemczech i Szwecji - sprzedajemy im prąd gdy u nas jest tani i kupujemy od nich z powrotem gdy jest drogi. W ciągu roku ten sponsoring zachodnich magazynów będzie droższy niż wszystkie dotychczasowe programy dotacji do domowych magazynów razem wzięte. Tymczasem umożliwienie odbiorcom energii dwukierunkowego udziału w rynku energii (sprzedaży prądu ze swoich samochodów elektrycznych i baterii, gdy systemowi brakuje mocy) pozwoliłoby podnieść opłacalność domowych baterii na tyle, że żadne systemy wsparcia z rządowych pieniędzy nie byłyby już potrzebne. Zamiast tego CODZIENNIE odnotowujemy ujemny bilans w handlu prądem z sąsiadami, którzy magazyny energii (litowo-jonowe czy wodne) rozwinęli na znacznie większą skalę niż Polska... Poniżej salda handlu Polski prądem (zielone słupki) na tle cen prądu (zielone kropki) z minionego tygodnia:
Cóż za zaskoczenie
polscy producenci płytek ogłaszają zwolnienia
koszt produkcji glazury czy terakoty w ciągu 5 lat wzrósł o połowę
Klienci wybierają w marketach budowlanych tańsze płytki z Indii. - Hindusi nie mają ETS i nie płacą za CO2 (ależ zdziwienie)
https://t.co/a9jKDcqNCq
Houthi fighters seize control of Yemen's entire Red Sea coast, following a lightning military offensive that's cemented their grip on a vital maritime corridor. 🎧 #GlobalNewsPod https://t.co/7ANsf8YDiR
Najtrudniejszy benchmark matematyczny, czyli FrontierMath, przeszedł do historii, ostatni problem został właśnie rozwiązany. Dla porządku, wklejam niedawną opinię Terrence’a Tao (która już jakiś czas temu zniknęła ze strony FrontierMath) o tym, że się to prędko nie stanie. Chodzą słuchy o kolejnym problemie milenijnym (hipoteza Hodge’a) wiszącym w powietrzu… nadciąga złota era dla racjonalizacji.
Your brain deletes most of your ordinary days. It keeps almost every minute of a night alone in a foreign city. What's happening there is actually one of the more beautiful things about how your nervous system works.
Your brain is a prediction machine. When it can predict everything, like your commute, your kitchen, your same six streets, it stops recording. That's why whole months at home just vanish. But put yourself somewhere it can't predict anything and the system flips. Every sign, every smell, every crosswalk registers as new information. Dopamine tags all of it as worth keeping. This is why one week abroad feels longer in memory than a month at home. Your brain literally kept more of it.
The second thing happening is quieter. At home, some part of you is always tracking how you're being perceived. Your boss, your friends, the people who knew you at 22. In a city where nobody knows your name, that entire system goes offline.
And when it goes offline, the bandwidth doesn't disappear. It gets redirected inward.
That's the "realizing how far you've come" part. Your brain is finally recording again, the self-monitoring is off, and you're far enough away from your life to see the whole shape of it at once.
You spend years too close to your own life to see it. Then one night you're crossing a street on the other side of the world, and you finally have enough distance to look.
To all those who still believe it’s “business as usual,” “hybrid,” “globalization, “complex interdependence,” and all that nonsense: Please pay attention to what communist #China has been doing.
Szanowni Państwo,
W dyskusjach o transformacji energetycznej często pojawia się zarzut, że krytyka NOZE to po prostu „strach przed nowymi technologiami”.
Żeby zrozumieć, jak bardzo ten argument mija się z prawdą, warto posłużyć się prostą metaforą – nazwijmy ją „efektem klocków ”.
Z jednej strony mamy nowoczesną, konwencjonalną elektrownię cieplną. Jej „klocki” – czyli infrastruktura, szereg różnych procesów, fizyka płynów, zaawansowana termodynamika, spalanie, ochrona atmosfery, inżynieria materiałowa i automatyka – są tak zróżnicowane i skomplikowane, że na ich bazie można zbudować niemal wszystko: od zaawansowanej fabryki, przez laboratoria badawcze, po technologie kosmiczne.
Dlatego na politechnikach mamy Wydziały Mechaniczno-Energetyczne. To multidyscyplinarne giganty łączące kluczowe gałęzie techniki. Bogactwo studiowanych tam zagadnień jest ogromne, bo budowa i eksploatacja zawodowej energetyki cieplnej (u nas w szczególności węglowej) wymaga najwyższej klasy inżynierii. Nikogo nie powinno więc dziwić, że na tych samych wydziałach kształci się także inżynierów lotnictwa.
Z drugiej strony mamy zestaw pod nazwą „turbina wiatrowa”. Co realnie możemy zbudować z tych klocków? Używając obrazowego uproszczenia aby zrozumieć skalę różnic: wiatę przystankową, ławkę parkową albo żelki-misie, którymi tak chętnie swego czasu zajadał się redaktor @jakubwiech
Jednak najbardziej niebezpieczną konsekwencją likwidacji kształcenia i badań nad zawodową energetyką cieplną nie jest sama rezygnacja z węgla. Jest nią zwiąd uniwersalnej inżynierii, bez której w ogóle nie ma co marzyć o rozwoju jakichkolwiek nowych technologii.
Sprowadzając metaforę do finału: z „klocków” nowoczesnej energetyki konwencjonalnej da się zbudować statek kosmiczny, a z wiatraka – będącego jedynie powielaniem prostej konstrukcji – co najwyżej wiatę w parku.
Gdy orężem w dyskusji staje się demontaż nauk ścisłych, miejsce prawdziwych inżynierów szybko zajmują publicyści i youtube'owi „eksperci”, którzy zapewne nie przebrnęliby nawet przez pierwszy semestr studiów na wydziałach mechaniczo-energetyczych.
Niemcy są pogubione. Wraz z wjazdem do Europy chińskich samochodów, zamykaniem fabryk Volkswagena w Niemczech, incydentami na lotnisku w Lipsku oraz atakami na niemiecką infrastrukturę energetyczną i decyzją rządu federalnego aby sprawstwo tych wydarzeń przypisać Rosji, runęły ostatecznie trzy filary bezpieczeństwa Republiki Federalnej Niemiec: powierzenie bezpieczeństwa zewnętrznego USA i NATO, rozwój gospodarki oparty o rosyjski gaz oraz eksport niemieckich wyrobów na cały świat z Chinami na czele. Obecnie podstawowym spoiwem większości społeczeństwa Niemiec jest polityka klimatyczna, z której w dużej części wynika obecna katastrofalna polityka energetyczna Niemiec. Dominuje pogląd, że jeśli coś poszło nie tak, to nie dlatego że robiliśmy coś źle. To dlatego, że robiliśmy tego za mało, a inne społeczeństwa, nieświadome co dla nich dobre, nie chciały do nas dołączyć albo robiły to opieszale i z niechęcią.
Niemcy nie zmieniają sami poglądów. Robią to albo na rozkaz, albo po totalnej katastrofie, która musi nastąpić zanim ją zobaczą. Nieliczne jednostki, jak np. Arndt Freytag von Loringhoven, ambasador Niemiec w Polsce w latach 2020 – 2022 widzą tę cechę swoich rodaków i potrafią ją skrytykować. (polecam https://t.co/X9uN0ApKXX).
Niemcy się nie mylą. Jeśli coś poszło nie tak, to dlatego ze zostali podstępnie oszukani. Kilkadziesiąt lat temu przez nazistów, a obecnie przez zielonych i byłych kanclerzy: A. Merkel i G. Schroedera. Jeśli problemy się kumulują, to coraz atrakcyjniejsze stają się hasła wzmocnienia poczucia wartości Niemiec, konieczności powrotu do dobrych relacji z silną Rosją, pokazanie Polsce właściwego jej miejsca, zdominowania gospodarczego i politycznego Mitteleuropy. No i utrzymania w ruchu gospodarki, jeśli nie przez produkcję samochodów to uzbrojenia. Dzisiaj ośrodki badań jądrowych w Niemczech mają trudności ze znalezieniem wykwalifikowanych spawaczy, techników i inżynierów, gdyż kadry te masowo wysysa Rheinmetal.
AFD idzie po zwycięstwo na razie we wschodnich landach RFN. Wie czego chce. Republika Federalna Niemiec zaczyna nieco przypominać Republikę Weimarską. Przede wszystkim przez kryzys zaufania do rządzących elit, marginalizację partii centrowych, wzrost znaczenia partii już nie skrajnych gdyż reprezentujących coraz więcej sfrustrowanych Niemców. Dobrze by było gdyby znaleźli inne ujście dla swych frustracji. I mniej starali się wytłumaczyć nam co jest dla nas dobre.
Kierownictwo Volkswagena używa teraz języka tonącego statku.
Przeciekł 147-stronicowy wewnętrzny dokument, przygotowany wspólnie z Boston Consulting Group na posiedzenie rady nadzorczej w tym tygodniu.
W dokumencie pada brutalne stwierdzenie: „Titanic już uderzył w górę lodową, woda napływa”.
Volkswagen nie jest bankrutem nadal ma ponad 30 mld euro gotówki ale stary model biznesowy jest po prostu zepsuty.
Marże spadły do 2,8%, zyski z Chin załamały się, a różnica w kosztach względem konkurentów sięga około 20%.
Plan naprawczy jest równie brutalny: nawet 100 tys. redukcji etatów do 2030 roku, cztery niemieckie zakłady mają stracić produkcję na początku lat 30. Emden, Zwickau, Hanower i Neckarsulm a SEAT ma zostać wycofany jako marka do końca 2029 roku na rzecz Cupry.
Do tego dochodzi redukcja oferty modelowej mniej więcej o połowę.
To nie wygląda już jak zwykła restrukturyzacja.
To wygląda jak próba przebudowania całego Volkswagena po tym, jak dotychczasowy model biznesowy zderzył się ze ścianą.
Link potwierdzający
https://t.co/h3vtmjtNxy
Czy właśnie od wczoraj @meta w akcie desperacji zrobiła mi shadow bana ograniczając ruch na moich postach na @Facebook i @instagram o jakieś 95%?
Sami oceńcie - załączam statystyki wpisów z przed 3 i 4 dni oraz z wczoraj i dzisiaj!
To teraz drodzy politycy zarządzający naszym krajem się zastanówmy, kto naprawdę ma wpływ na to, co kto może lub nie może mówić, kto realnie może - jeśli zechce (lub jeśli ktoś mu zapłaci) manipulować przekazem informacyjnym, wyciszając tych, którzy będą niewygodni w danym momencie.
I czy czujecie się z tym KOMFORTOWO, że zewnętrzna firma swawolnie umożliwia oszukiwanie Polaków, pozwala na reklamy pornograficzne i o zabarwieniu pedofilskim na portalu teoretycznie dostępnym dla użytkowników od 13 roku życia?
@Tyradek@C_Kazmierczak Największym problemem jest brak reakcji wyborców, totalna obojętność na te afery. Już tylko wzruszanie ramionami pozostało. Dlatego moim zdaniem politycy w większości lekceważą te afery. Ludzie u nas mają pamięć pantofelka.