Panie Jaki,
obejrzałem tę wypowiedź kilka razy, bo naprawdę trudno mi uwierzyć, że taki argument przedstawia poseł do Parlamentu Europejskiego.
" ,,, W traktatach nie ma ani słowa o ETS..."
No nie ma. I co z tego?
W traktatach nie ma również nazw tysięcy konkretnych mechanizmów funkcjonujących w prawie Unii. Traktaty określają kompetencje UE, jej cele oraz procedury stanowienia prawa. Konkretne rozwiązania są następnie ustanawiane w AKTACH PRAWA WTÓRNEGO !
W przypadku ETS sprawa jest wręcz banalnie prosta.
Art. 191 TFUE określa cele polityki Unii w dziedzinie środowiska, wprost wymieniając przeciwdziałanie zmianie klimatu.
Art. 192 ust. 1 TFUE daje Parlamentowi Europejskiemu i Radzie kompetencję do przyjmowania środków służących realizacji tych celów.
A dyrektywa 2023/959 reformująca ETS już na samym początku wskazuje swoją podstawę prawną: właśnie art. 192 ust. 1 TFUE.
Tu naprawdę nie potrzeba żadnej skomplikowanej wykładni 🤦♂️
Pański argument sprowadza się do tego- skoro nazwy konkretnego mechanizmu nie zapisano literalnie w traktacie, to nie ma on traktatowej podstawy.
To mniej więcej tak, jakby stwierdzić, że skoro w Konstytucji RP nie ma słowa VAT, to VAT nie może funkcjonować w polskim porządku prawnym. 🤦♂️
Przecież to jest kompletny absurd.
A dalej robi się jeszcze ciekawiej. 😵💫
Prowadząca zwraca Panu uwagę na rzecz elementarną- jeżeli uważa Pan ETS za rozwiązanie szkodliwe, należy zbudować większość polityczną i zmienić prawo.
Dokładnie do tego został Pan wybrany !
Jest Pan posłem do Parlamentu Europejskiego – instytucji, która razem z Radą uczestniczy w stanowieniu i zmianie właśnie takich aktów prawa.
ETS nie jest wyryty w traktatach. Jest skonstruowany w prawie wtórnym. Można zmieniać jego zakres, mechanizm, tempo, wyjątki, a przy odpowiedniej większości politycznej również doprowadzić do uchylenia regulacji tworzących ten system.
Nie potrzeba do tego opowiadać ludziom, że skoro ETS nie ma w traktatach, to pozostaje nam jakaś forma uwalniania się od prawa unii. 🤦♂️
Trzeba po prostu rozumieć mechanizm prawny instytucji, w której samemu się zasiada. 🤷♂️
Podobnie z raportem Draghiego.
Draghi rzeczywiście ostrzega przed utratą konkurencyjności Europy, wysokimi kosztami energii i problemem produktywności.
Tylko że nie wyciąga z tego wniosku: "zlikwidujmy dekarbonizację".
Jakim cudem Pan doszedł do takiego rezultatu?
Przeciwnie. Jednym z zasadniczych problemów, które stawia Draghi, jest właśnie pogodzenie dekarbonizacji z konkurencyjnością europejskiej gospodarki.
I właśnie dlatego ta wypowiedź jest dla mnie czymś znacznie poważniejszym niż kolejny polityczny spór o ETS.
Bo mamy dwie możliwości.
Albo poseł do Parlamentu Europejskiego nie rozumie różnicy między traktatem a prawem wtórnym, nie rozumie, skąd wynika kompetencja Unii do stanowienia takich regulacji i nie rozumie procedury, w której sam uczestniczy. Albo doskonale to wszystko rozumie, ale przedstawia obywatelom zupełnie inny obraz funkcjonowania unii, ponieważ lepiej pasuje on do politycznej narracji.
I naprawdę nie wiem, która z tych dwóch możliwości jest gorsza.
Bo w obu przypadkach mówimy o człowieku, którego wyborcy wysłali do PE właśnie po to, aby uczestniczył w tworzeniu tego prawa.
Brak mi już słów.
Panie Bogucki,
mam już zwyczajnie dość tej waszej sejmowej zamrażarki, wyciąganej przez was przy każdej możliwej okazji jak uniwersalny argument, kiedy akurat zabraknie czegoś lepszego.
Dlatego dziś w końcu usiadłem do tych 21 projektów na poważnie. Jeden po drugim. Nie po tytułach, nie po grafikach i konferencjach, tylko z uzasadnieniami, historią legislacyjną, źródłami finansowania i tym, co te przepisy rzeczywiście miałyby zrobić ludziom po wejściu w życie.
Siedzę nad tym już jakieś 4 godziny. 21 projektów jednak trochę waży, kiedy się je czyta, zamiast tylko o nich opowiadać.
Mam podejrzenie, że przy części z nich zwykła analiza legislacyjna nie wystarczy. Będzie potrzebna sekcja zwłok.
Bo im dłużej zaglądam do tej słynnej "sejmowej zamrażarki"i tych "wspaniałych projektow", tym bardziej widzę problem nie w zamrażarce, tylko w tym, co do niej włożono.
Roboczo nazwałem: prosektorium legislacyjne.
Będzie miał Pan co czytać , zapewniam.
Podsumowanie mojej obywatelskiej walki o praworządność i uczciwe wybory w Polsce
Od czerwca 2025 r. prowadzę konsekwentne działania mające na celu obronę Konstytucji RP i reagowanie na nieprawidłowości w wyborach prezydenckich 2025.
Chcę przedstawić wszystkim pełen obraz moich dotychczasowych kroków i etapu, na którym są poszczególne sprawy.
1️⃣ Pisma, skargi i wnioski, które wysłałem
Prokuratura w Polsce
Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Marszałka Sejmu (art. 231 k.k.)
Monit o pilne rozpatrzenie przed Zgromadzeniem Narodowym (6 sierpnia 2025 r.)
✅ Odpowiedź: sprawa zarejestrowana, przekazana do Prokuratury Regionalnej w Warszawie
Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPCz)
Skarga główna dot. naruszenia art. 6 EKPCz i Protokołu nr 1 art. 3
Wniosek o środek tymczasowy – Rule 39 (blokada skutków zaprzysiężenia)
⚠️ Brak odpowiedzi na Rule 39 = wniosek wstępnie odrzucony
Komisja Europejska
Skarga dotycząca naruszenia praworządności w Polsce i złamania Konstytucji w procesie wyborczym
⏳ Czekam na odpowiedź z gabinetu Komisarza ds. Praworządności
Parlament Europejski
Komisja LIBE – zgłoszenie o zagrożeniu praworządności
📩 Odpowiedź: polecono mi formalne złożenie petycji do komisji PETI
Komisja PETI (petycje) – petycja zarejestrowana i przyjęta do rozpatrzenia
📄 Nr petycji: 1208/2025
Europejski Rzecznik Praw Obywatelskich (EU Ombudsman)
Skarga złożona w związku z brakiem reakcji instytucji UE na sygnały obywateli
📩 Odpowiedź: skarga zarejestrowana pod numerem 202501913, weryfikacja w toku (do 4 tygodni)
OBWE/ODIHR
Zbiorowy apel w sprawie uczciwości wyborów prezydenckich w Polsce
Podpisany przez 499 osób i wysłany do OBWE
⏳ Czekamy na reakcję obserwatorów międzynarodowych
2️⃣ Na co wciąż czekam
Szczegółowe odpowiedzi z Komisji Europejskiej i od Komisarza ds. Praworządności
Informację o dalszym biegu sprawy z Prokuratury Regionalnej w Warszawie
Decyzję ETPCz w sprawie głównej skargi
Reakcję OBWE/ODIHR na apel 499 obywateli
3️⃣ Dlaczego to robię?
Bo żaden obywatel nie może milczeć, gdy władza narusza Konstytucję, ignoruje głos społeczeństwa i próbuje zalegalizować decyzje, które mogą być nieważne w świetle prawa.
Moje działania są jawne, udokumentowane i prowadzone w dobrej wierze, aby pokazać światu, że w Polsce są obywatele broniący państwa prawa.
#Konstytucja #Wybory2025 #ETPCz #OBWE #ParlamentEuropejski #LIBE #PETI #Praworządność #Polska
I tutaj dochodzimy do chyba najbardziej zakłamanej części całego tego wystąpienia szanowy Panie Bogucki.
Pan Nawrocki przywołuje rok 1920 i mówi o Polsce głęboko podzielonej politycznie, która w chwili śmiertelnego zagrożenia zrozumiała, że "spory polityczne kończą się tam, gdzie zaczyna się bezpieczeństwo Rzeczypospolitej". Chwilę później dodaje, że "rakieta nie będzie pytać", na kogo ktoś głosuje, a bezpieczeństwo państwa jest ważniejsze niż polityczne spory 🤔
Trudno się z tym nie zgodzić. Problem w tym, że wystarczy zestawić te słowa z praktyką samego Nawrockiego i jego politycznego otoczenia, żeby zobaczyć całkowite zapzreczenie tej tezy. Za naszą wschodnią granicą trwa pełnoskalowa wojna, rosyjskie rakiety i drony naruszają przestrzeń państw NATO, Polska prowadzi największy od dekad program modernizacji armii, a mimo to niemal przy każdej okazji wracają polityczne ataki na rząd, podważanie jego decyzji dotyczących bezpieczeństwa, uderzanie w Unię Europejską i europejskich partnerów oraz przedstawianie instrumentów współpracy obronnnej jako zagrożenia dla polskiej suwerenności.
To nie jest już akademicka opowieść o 1920 roku. To jest dokładnie ta sytuacja, o której Nawrocki sam mówi.
Jeżeli rzeczywiście uwaza, że w chwili realnego zagrożenia spory polityczne powinny zejść na dalszy plan, to powinien tę zasadę stosować przede wszystkim do siebie i własnego otoczenia. Nie można bowiem przez większość czasu pogłębiać politycznych podziałów, a następnie podczas święta Wojska Polskiego pouczać społeczeństwo o narodowej jedności.
Tym bardziej że te słowa wypowiada osoba zajmująca urząd Prezydenta RP, a więc zgodnie z art. 134 Konstytucji najwyzzszy zwierzchnik Sił Zbrojnych, sprawujący w czasie pokoju to zwierzchnictwo za pośrednictwem Ministra Obrony Narodowej. Jeżeli ktokolwiek powinien rozumieć własne słowa o rakiecie, która nie pyta o preferencje wyborcze, i o bezpieczeństwie stojącym ponad partyjnym sporem, to właśnie osoba pełniąca tę funkcję 🤷♂️
I tu pojawia się problem znacznie poważniejszy niż sama retoryka. Bo można odnieść wrażenie, że Nawrockiemu przygotowano wzniosłe przemówienie, on nauczył się jego głównych tez, dodawał zwyczajowe "drodzy państwo" i wygłosił je z odpowiednią emfazą, ale sens tego tekstu najwyraźniej gdzieś po drodze zaginął. Gdyby naprawdę rozumiał własną opowieść o roku 1920, nie przeczyłby jej kilka minut później.
Lekcja została więc przedstawiona całkiem efektownie. Szkoda tylko, że osoba ją wygłaszająca - doktor historii - najwyraźniej jej nie odrobiła 🫣
To, jak bardzo niektórzy potrafią pomylić przyczynę ze skutkiem, to aż niemożliwe, żeby mieli oceny pozytywne z matematyki.
Te wszystkie mądrości profesora Matczaka i jego wyznawców...to aż niemożliwe, żeby to nie był jakiś qrwa mać sabotaż!
Oni są w głębokiej żałobie. Płaczą nad „standardami”. Rozpaczają nad Trybunałem Konstytucyjnym.
Ludzie! Nad czym wy płaczecie?! Przecież ten pacjent umarł dekadę temu! Wy zachowujecie się, jakbyście weszli do prosektorium, zobaczyli chirurga ze skalpelem i zaczęli krzyczeć: „O Boże, pan go tnie! Krew się leje! Gdzie standardy?!”. Ziomusie, ten trup już gnije, a Wy się czepiacie, że lekarz nie założył czystego fartucha?
I te skandaliczne porównania... „Minister Berek jak Krystyna Pawłowicz”. Serio?
No tak, absolutnie to samo! Berek – facet w garniturze skrojonym co do milimetra, wybitny twardy urzędnik. I Pawłowicz, która w przerwach między demolowaniem państwa prawa jadła sałatkę na sali plenarnej i rzucała w ludzi piorunami. No bliźniacy!
Rzeczywiście, identyczna energia i te same standardy!
Ja za te swoje opinie regularnie obrywam na X, banują mnie zwłaszcza nasi. Piszą mi w komentarzach: „Ooo, pani jest radykałem!
Wiecie co? Bardzo chętnie przyjmę tę łatkę. Jestem radykałem! Bo wiecie, kiedy tacy legaliści i salonowe trzęsidupy przypominają sobie o takich „radykałach” jak ja? Dopiero wtedy, gdy ich własne tchórzostwo, pisanie mądrych artykułów i wieczne debaty przy herbatce doprowadzają do tego, że władzę przejmują autorytarni fundamentaliści!
Wtedy nagle jest płacz! Wtedy profesorowie otwierają okna w swoich ciepłych gabinetach, patrzą na nas i krzyczą: „Ej, radykałowie! Idźcie tam na ten mróz, stójcie pod tym Trybunałem, blokujcie limuzyny!”. Bo panom profesorom mogłyby się, wiecie, garnitury pobrudzić albo w butach przemoknąć. A teraz im się minister z twardą ręką nie podoba, bo oni by woleli umierać z klasą!
Ja wam powiem szczerze: mam zupełnie inną hierarchię wartości. Wolę zdychać z godnością w twardej walce, niż żyć na kolanach i czekać na łaskę narodowo-religijnych fundamentalistów z powiązaniami z Ruskimi!
Przynajmniej będę wiedziała, że próbowałam!
A Matczak i jemu podobni robią dzisiaj potworną, krecią robotę. Oni osłabiają i tak już zniechęconych, śmiertelnie zmęczonych ludzi, którzy od lat czekają na szybkie, bezwzględne i twarde rozwiązania.
Zbliża się rok 2027. Kolejne wybory. I powiem wam jedno: jeśli ta ekipa ma te wybory przegrać... to ja wolę, żeby przegrała je po krwawej, brutalnej walce na ringu! Żeby poszły wióry! A nie po legislacyjnym, pełnym strachu tchórzostwie, skulona pod kocykiem z paragrafów.
W tym chlewie wygrywa tylko rzeźnik! Czas odłożyć podręczniki i te slogany z d....
Bo nic mnie tak nie wkurza, jak ten Wasz język symetryści! Ten pseudoprawny żargon, te wszystkie moralitety!
Zauważcie - oni nie mówią jak normalni ludzie. Oni do ciebie strzelają sloganami z ambony: „Oto naruszona została immanentna esencja praworządności!”. Albo: „Musimy dbać o aksjologiczną spójność systemu!”. Słuchacie tego i myślicie: oho, grubo, chyba rozmawiamy o filozofii Sokratesa. A o co chodzi w praktyce? O to, że bronią bandy uzurpatorów, która zabarykadowała się w państwowym budynku, a pan profesor uważa, że zamiast wezwać ślusarza z łomem, trzeba im przez szparę w drzwiach wsunąć traktat o estetyce procedur! Oni tymi swoimi nudnymi moralitetami próbują przypudrować zwykły, pospolity strach przed podjęciem decyzji!
@jakubwiech Nie wszyscy rozumieją, że false flag w wykonaniu Rosji to np. przejęty wcześniej ukraiński dron wystrzelony przez Rosjan z Białorusi uderzający w polską elektrownię. I prawica zaczyna kolejną akcję antyukraińską. Grunt jest przygotowany dobrze (patrz napady na Ukraińców).
Reakcja wojska - na gorąco
Najważniejsze z naszego punktu widzenia są rakiety manewrujące (skrzydlate), które co warto podkreślić, nie są balistyczne (jak walą w telewizorni o zgrozo), to inna kategoria. To mini samoloty sterowane automatycznie, mające swoje małe silniki odrzutowe i rozkładane skrzydła, dzięki którym lecą. Takich odrzutowych pocisków Rosjanie odpalili 61.
Większość z nich to pociski skrzydlate Ch-101 (czytane „Ha-101”, a nie „Ce-Ha” jak to się pojawia w telewizjach, bo to litera „X” w cyrylicy, czyli nasza głoska „ch”) odpalana z bombowców strategicznych Tu-95MS i Tu-160. Najczęściej są one uwalniane w zaczepów samolotu nad Morzem Kaspijskim, czyli z bezpiecznej dla bombowca odległości, a jednocześnie jest to zabezpieczenie, że gdyby nie uruchomił się silnik pocisku po zrzucie, to rakieta wpadnie do wody i nie narobi szkód na ziemi. Drugi typ, to pociski 3M14 Kalibr klasy „woda-ziemia”, który jest odpalany z okrętów Floty Czarnomorskiej, tak nawodnych jak i podwodnych. Jest on bardzo podobny do Ch-101, a oba w swojej koncepcji i wielu podstawowych parametrach przypominają amerykańskie pociski BGM-109 Tomahawk. Ich napęd stanowi niewielki silnik odrzutowy nadający im prędkość w granicach 900-950 km/h Pocisk wykonuje lot na wysokości 50 do 200 m, tak by był trudny do wykrycia oraz do zestrzelenia.
Do wykrycia jest trudny, bowiem zasięg radarów naziemnych zależy od wysokości lotu wykrywanego obiektu. Cele lecące nisko są wykrywane z bliska, a im wyżej tym dalej. Zasięg wykrycia radaru pocisku lecącego na wysokości 100 m to ok. 35 km, na wysokości 500 m to ok. 85 km, a na wysokości 1000 m to jakieś 130 km, a na wysokości 3000 m to ok. 230 km, itd. Wynika to z krzywizny ziemi i zależy od wysokości, na jakiej znajduje się antena radaru nad ziemią (realny zasięg to ok. 85 % horyzontu radiowego ze względu na tłumienie przez odbicia od przeszkód terenowych).
Pocisk który spadł na południe od Lublina był obserwowany przez Ukraińców, którzy wykonali na niego nieudany atak myśliwcem nad swoim terytorium i przekazali nam informacje o przelocie pocisku. Ukraiński myśliwiec odszedł od celu na 20 sekund przedtem, kiedy przekroczyłby polską granicę, dlatego strzał w kierunku Ukrainy z naszego myśliwca był dość ryzykowny, bowiem rakieta mogłaby przechwycić ukraiński samolot zamiast pocisku, ale w ogóle strzelanie do pocisku który nie leci bezpośrednio w kierunku dużych siedlisk ludzkich (miasto, duża wieś) jest sprawą dość trudną, o czym dalej. Polskie środki radarowe obserwowały jeszcze nad Ukrainą zarówno pocisk, jak i samolot myśliwski Sił Powietrznych Ukrainy, wykonujący atak na niego, nieudany jak się okazało.
Polska reakcja
Oczywiście nasze środki obrony powietrznej były już w pełnej gotowości bojowej od rozpoczęcia zmasowanego ataku na Ukrainę. Z 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego z Łasku wysłano w rejon przygraniczny parę uzbrojonych myśliwców F-16C, a z 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego z Malborku wystartowała para uzbrojonych MiG-29, które zamykały obszar od strony północnej. Według doniesień, rejonie operowała też para niemieckich myśliwców Eurofighter z Taktisches Luftwaffengeschwader 31 „Boelcke”, oczywiście również z uzbrojeniem, operując z macierzystej bazy z Nörvenich w Niemczech, korzystając z tankowania w powietrzu z pojedynczego Airbusa A330-243MRTT z Wielonarodowej Floty Wielozadaniowych Samolotów Tankowania i Transportu NATO z Eindhoven w Holandii (startował z Kolonii, z bazy wysuniętej). Pełną gotowość bojową z rakietami na wyrzutniach osiągnął też holenderski 802. Dywizjon przeciwlotniczych rakiet „Patriot” stacjonujący przy lotnisku Rzeszów Jasionka.
Dowódca operacyjny gen. dyw. Ireneusz Nowak wspomniał też, że gotowość bojową osiągnęły też inne jednostki rakiet przeciwlotniczych. Możliwe, że chodziło o 18. Pułk Przeciwlotniczy z Zamość (Sitaniec) wyposażony w system przeciwlotniczy „Mała Narew”, ale sądzimy, że z pewnością chodziło też o 37. Sochaczewski Dywizjon Rakietowy Obrony Powietrznej im. gen. bryg. Tadeusza Błaszkowskiego z Sochaczewa-Bielic na systemach Patriot PAC-3 MSE, pełniący dyżur bojowy na lotnisku Bemowo w Warszawie. Dodatkową ciekawostką jest, że operowanie myśliwców zabezpieczał polski samolot dozoru radiolokacyjnego SAAB 340 AEW&C z 44. Kaszubsko-Darłowskiej Bazy Lotnictwa Morskiego z Siemirowic, już wcześniej działające operacyjnie, np. we wrześniu 2025 r.
Wszystkie te środki były w gotowości i gdyby tor lotu pocisku zmierzał w kierunku miasta, to zapadła by komenda na jego zestrzelenie. Decyzja o zestrzeleniu nie jest prosta, bowiem wiąże się z ryzykiem powstania poważnych szkód na ziemi. Gdyby taki pocisk spadł na wieś, to spowodowałby prawdopodobnie śmierć ludzi, bowiem tego rodzaju pocisk posiada potężną siłę rażenia. Dlatego naszym zdaniem Wojsko Polskie i sojusznicy spisali się bardzo dobrze, podjęto właściwe decyzje, a rezultatem nie była śmierć przypadkowych ludzi zabitych szczątkami zestrzelonego pocisku, lecz jedynie spora dziur w lubelskim czarnoziemie, którą da się zasypać i ponownie zaorać po zakończeniu śledztwa. Jedynie rzepaku szkoda, drogie panie, przerzućcie się na smalec do smażenia, bo olej może zdrożeć...
Obiekt leciał przez terytorium Polski przez 6 minut, pokonując odległość 93 km, czyli leciał z prędkością 930 km/h, typową dla pocisków manewrujących Ch-101 czy 3M14 Kalibr. Co ciekawe, ukraiński pocisk FP-05 Flamingo z potężniejszym silnikiem AI-25 pochodzącym z L-39 Albatros (czterokrotnie większy ciąg niż silnik Ch-101), leci szybciej bo około 940-960 km/h (chyba że na bardzo daleki zasięg, wtedy można ograniczyć do 850 km/h). Tych pocisków jest bardzo mało, bo takich już nie produkowanych silników też jest bardzo mało do ukraińskiej dyspozycji, więc pociski Flamingo są używane do atakowania najważniejszych obiektów w Rosji.
Najwyraźniej i najprawdopodobniej Rosjanom uciekł jeden z pocisków Ch-101 lub 3M14 Kalibr. Wybił lej o średnicy 10 m co wskazuje na wielką siłę głowicy, to mniej więcej tak jak bomba lotnicza 500 kg mająca ok. 210 kg materiału wybuchowego. Masa głowicy bojowej w obu typach pocisków manewrujących wynosi 450 kg, z czego czysty ładunek wybuchowy (najczęściej nowoczesny kompozyt plastyczny o wyższej sile niszczącej niż klasyczny heksogen) stanowi ciut ponad 200 kg. I to by do tego leja pasowało. To nie mógł być efekt zakłócania GPS/Glonass, bo wówczas pocisk zboczyłby o max. 50 do 100 m, ale nie o 150 km. To najprawdopodobniej była awaria układu nawigacyjnego, choć nie można wykluczyć (naszym zdaniem mało prawdopodobne) zamierzonego ataku ostrzegawczego ze strony Rosji dla wywołania większego napięcia.
Już zaobserwowano ostry atak botów i rosyjskich trolli, także na oficjalne strony rządowe i MON, które zalała fala komentarzy. Jak zwykle, stara śpiewka: to była ukraińska rakieta, bo chcą nas wciągnąć do wojny. Próba wciągnięcia nas do wojny nie polega na wykonaniu prowokacji która nie ma szans na wciągnięcie nas do wojny, zwłaszcza, że to wygląda na awarię pocisku, co w żadnym razie nie jest powodem do wojny. Natomiast ukraińskie pociski latają w przeciwnym kierunku i gdyby miały zdryfować to by spadły na Gruzję czy Estonię (co się już zdarzało, ale w odniesieniu do dronów), a nie na Polskę.
Nie jest to też ukraińska rakieta przeciwlotnicza (jak swego czasu w przewodowie), bo ten leciałby na odległość 93 km nie 6 minut, ale niecałe dwie minuty. Rakiety przeciwlotnicze nowsze od niemieckiego Henschel Hs 117 Schmetterling z II wojny światowej, latają z prędkościami naddźwiękowymi i to co najmniej z trzykrotną prędkością dźwięku lub większą, a nie 930 km/h.
Piękny obraz Piotra Dubowika przedstawiający atak ukraińskiego myśliwca F-16 na pocisk skrzydlaty Ch-101.
Malował Piotr Dubowik
Jeśli chcecie, żebym poświęcał swój czas na te wpisy, jeśli w ogóle chcecie je czytać, to poproszę o kawkę. To tylko kilka złotych, a mnie rekompensuje włożony w tę pracę czas. https://t.co/pPHnCSlfpS
Już bardziej na spokojnie kilka słów
Wiedziałem: dlaczego nie zestrzelono?
Najprostsza odpowiedź: bo nie jesteśmy w stanie wojny.
Co się robi na wojnie?
1. Zamyka się przestrzeń powietrzną nad państwem. Tylko specjalne loty i specjalne zezwolenia na loty w szczególnych warunkach. Latają służby państwowe, wojsko, LPR, SG, Policja, w ścisłej wojskowej koordynacji. Cywilni kontrolerzy mają wolne, albo idą w kamasze, choć specyfika kierowania lotami wojskowymi, grupowymi, przechwyceniami, itp. to rzecz w której trzeba by ich wyszkolić. Oczywiście sto razy łatwiej niż człeka z ulicy.
Aerokluby, użytkownicy prywatni, przewoźnicy, agro, zagranica - stoi. Nie ma. Zaorane.
2. Wyprowadza się wszystkie jednostki przeciwlotnicze i stawia na pozycjach polowych. Komuś w rzepaku, a komuś za lasem, na łące - krowy won. I codziennie manewr na nowe pozycje. Gąsienicami lub ciężkimi na kołach. Po polach, po zbożu, ziemniakach i pietruszce.
3. Samoloty myśliwskie dyżurują w powietrzu w wyznaczonych strefach, tankowiec wspiera. Co wlatuje to kraju, a będzie tego dużo na wojnie, walimy jak leci. Komuś spadnie na dom, komuś rakieta rozpieprzy stodołę. Tu zginą ludzie i tam. Ale oczywiście więcej będzie ginąć od trafień pocisków czy dronów, bo wszystkiego zestrzelić się nie da. Codziennie coś gdzieś będzie trafiać, a od czasu do czasu komuś przez okno wleci własna rakieta przeciwlotnicza i rozwali coś więcej, niż meblościankę.
Ale jest pokój. Nie walimy salwami do wszystkiego co się rusza w powietrzu aż wióry lecą, nie rozstawiamy baterii rakiet wzdłuż granicy, i pozwalamy na wiele różnych lotów nad Polską.
W takich warunkach nie strzelamy do wszystkiego co nie odpowiada na sygnały identyfikacji. Oczywiście w zaistniałej sytuacji był to na 90 procent pocisk. NA DZIEWIĘĆDZIESIĄT... A co jak nie?
Dlatego jest wymóg wzrokowej identyfikacji (VID - Visual ID). Jest noc, więc normalnie się nie da, ale F-16 ma zasobnik celowniczy Sniper. Jak przechwyci radar, to może go slejwnąć (slave mode - zakres "niewolniczy", kiedy radar odwraca układ optyczny zasobnika na cel który sam widzi) jego termowizorem na wskazany kierunek. Wąski szpaler powiększonego obrazu trafia na ekran w kabinie, albo z kamery pracującej w podczerwieni, albo z telewizyjnej jak się da. Pilot patrzy i widzi: dobra, pocisk, strzelamy?
W czasie pokoju są sektory, tu strzelamy, bo pusto, a tu nie - bo wiocha obok wiochy, albo miasto. Z tego co powiedział Dowódca Operacyjny gen. dyw. pil. Ireneusz Nowak, to do identyfikacji zabrakło 1-2 minut i zapewne padła by komenda na zestrzelenie, bo 2,5 minuty lotu pocisku dalej na zachód jest Kraśnik, a w nim zakład zbrojeniowy. Choć pocisk nie leciał dokładnie w tamtym kierunku, według wróżenia z fusów na podstawie ukraińskiej mapy (na ile prawdziwej? Wygląda git, ale pewności nie ma) pocisk leciał od strony Lwowa i zmierzał w kierunku tak między Opole Lubelskie - Kazimierz Dolny. Nad Lwowem zestrzelono sporo tych pocisków, bo poszło ich na rejon miasto sporo. Tego też gonił ukraiński myśliwiec, ale nie zdążył, musiał odejść na 20 sekund przed polską granicą, bo by wleciał do nas.
Polski samolot właściwie wychodził na pozycje do identyfikacji i strzału, ale w tym momencie pocisk spadł sam z siebie.
Rozważałem trasę w kierunku Kaśnika, ale wtedy poszedłby nad Zamościem, a tu zapewne stał w gotowości 18. Pułk Plot z "Małą Narew". Dziwie się, dlaczego nikt nie zapytał z dziennikarzy, czy pułk (choćby jedną baterię ogniową) został postawiony w gotowość operacyjną, czy nie. Ale nikt o to nie zapytał na konferencji z MON czy DORSZ, nie mogę tego zrozumieć dlaczego.
Nie oczekujcie, że wszystko co wleci będzie zestrzeliwane zaraz za granicą, tak się nie da. Popatrzcie na Ukrainę, jak jest nalot, to wiele środków napadu powietrznego jest zestrzeliwanych daleko w głębi kraju, a co najmniej 10-20 % i tak trafia w cele. Te wieczne trafienia w całej Ukrainie dedykuje tym, co publikowali mapki "gdzie jest wojna, więc dlaczego ci ludzie wyjeżdżają z innych miejsc". Takie naloty na Ukraine to obecnie (od dwóch z górą lat) co drugi dzień. Loteria. Na kogo popadnie, na tego bęc. Tak wygląda wojna.
I teraz pytanko. To jak ludzie chcą. Strzelamy, ale potem żeby nie było płaczu jak zestrzelona rakieta walnie w wieś i zabije 6 osób, czy niech leci, póki nie leci na miasto czy wielką wieś?
Sam nie odpowiem. Na szczęście, nie mnie o tym decydować. To trudna decyzja.
Ale ogólnie, to wygląda mniej więcej tak.
Na zdjęciu polski F-16 tuż po starcie z kierowanymi rakietami "powietrze-powietrze".
Fot. Michał Fiszer
PS. Przepraszam, że nie pluje na wojsko. Tak się złożyło, że nie wyrzucono mnie z WP, nie odszedłem w atmosferze skandalu, z ciężkim żalem, z urazą, czy coś takiego. Miałem w porządku dowódców, nikt mi nigdy w wojsku krzywdy nie zrobił, wręcz przeciwnie - moje autystyczne dziwactwa były tolerowane. Nie mając żalu, frustracji, niespełnionych ambicji, odszedłem bo chciałem co innego robić, a wojsko wspominam z sentymentem i radością,
Dlatego nie wylewam żali, nie biorę rewanżu, nie tryskam żółcią. Przykro mi.
Jeśli chcecie, żebym poświęcał swój czas na te wpisy, jeśli w ogóle chcecie je czytać, to poproszę o kawkę. To tylko kilka złotych, a mnie rekompensuje włożony w tę pracę czas. https://t.co/pPHnCSlfpS
Czyli wszystkie drogi zagrabionych pieniędzy, znowu prowadzą do polskiej prawicy?
Chciałbym żeby DEMOKRACI się czegoś z tego nauczyli: WSPÓŁPRACY‼️
Wspomnijcie kampanię prezydencką, świetną współpracę i koordynację kandydatów powiązanych z:
- krypto-przewałem
- ruskimi botami
To jest niesamowicie sprawnie działająca maszynka do ogłupiania i okradania ludzi. No musicie wiedzieć, że większość poszkodowanych w tym krypto-przewale, to wyborcy tych samych kandydatów. Nie dość, że robią ze swoich wyborców idiotów podczas kampanii, to jeszcze ich okradają, żeby mieć hajs na kampanie. Słowa Korwina o szukaniu najgłupszych wyborców, nabierają każdego dnia nowego wymiaru.
Jednocześnie trzeba zauważyć i docenić jak ten mechanizm pięknie działa i wciąż działa. Na wielu wymiarach wciska się ludziom niestworzone historie, oddala się ich krok po kroku od państwowych instytucji, buduje się alternatywną rzeczywistość, w której ufa się jedynie głosom populistów. Powstają teorie spiskowe o zamachach, elitach chcących okraść obywateli (tutaj akurat wystarczy lekko podkoloryzować rzeczywistość i naprowadzić na swoje własne elity), złej EU kontrolującej przepływy pieniędzy etc. Nagle najbardziej naiwni odbiorcy, wierzą w to, że są częścią grupy „oświeconej”. Wtedy ma się już takich wyborców na własność. Żadna prawda nie wygra z mechanizmem obronnym. No bo jak się przyznać do tego, że przez lata głosiło się brednie o zamachach, chwaliło się rząd PiS pełen złodziei i doprowadzający do prawie 20% inflacji, potem dało się naciągnąć na kandydaturę przygłupa z kebabem a na końcu przelało się oszczędności rodziny na krypto-przewał, który jak się dziś okazuje, finansował kampanie i ludzi robiących Cię w konia od lat?
Ofiary populistów same płacą za robienie z nich idiotów 🤦♂️. Od przelewów na wozy transmisyjne (których potem nikt nie widział), ratowanie stoczni (na którą kasy nie wydano), ratowanie mediów (w których krocie zarabiają i tak już bogaci a prezentują głównie fejk newsy) i po wpłacanie na krypto-przewały. Każdy kolejny przelew to coraz silniejsze związywanie się z własnym oprawcą. Prosta technika manipulacji z podręczników sprzedawców garnków. Sprawdza się w polityce i biznesie.
@PutinizmPolski@K_Stanowski Za negowanie holokaustu youtube zamknie Krzysiowi kanał. To nie odruch przyzwoitości, tylko dbanie o biznes. Stanowski pokazywałby nawet zbrodnie na żywo, byle się klikało.
‼️Jeden z najlepszych policjantów i dyrektorów CBA za moich czasów wygrał w I inst. proces o zniesławienie z TVP oraz Anitą Gargas.
Przeprosiny ma otrzymać listem poleconym, bo programu A.Gargas nie ma już na antenie…🤦
Ale jesteście Wy, więc proszę o retweet…
@donaldtusk Same posty w social mediach nie wystarczą. Rzeczywistość jest inna, niż 15 lat temu! Premierze zatrudnij fachowców od komunikacji (nawet jeśli się brzydisz propagandą), bo przegrasz kolejne wybory. Partyjni klakierzy out. Sienkiewicz lub Wojtunik niech zrobią porządek w służbach.
what if Putin and China struck a deal: in exchange for China's material aid in the war in Ukraine, Russia is helping China neutralize NATO and US alliances via its agents in the US, ahead of an anticipated Pacific conflict. This could explain Trump's actions.
To jest bardzo ciekawe. W komisjach kontrolowanych przez anty-RT Trzaskowski tracił systematycznie 3%. Tylko w komisjach silnie kontrolowanych przez RT - nie tracił, czyli było czysto. Szacowana strata 500 tys. głosów nieznacznie przewyższa moje obliczenia.
Już tylko osiągnięć. Na budowanie o „zamierzenia” już za późno. To działa jeśli masz zaufanie.
Na jutro kwota wolna 60tys i niech Duda podpisze.
Na jutro zatrudnić dobrą firmę PR i robić kampanię o bezpiecznych granicach i imigrantach.
Na jutro wysłać WSZYSTKICH swoich posłów i posłanki na szkolenia, żeby przestali przegrywać w programach i nauczyli się prowadzić SM.
Brak rozliczeń i komisje sejmowe to niestety fundament porażki.
Panie Marszałku Hołownia, Panie Ministrze Bodnar @szymon_holownia ,@Adbodnar , jako obywatel 🇵🇱 chcę wiedzieć kto otrzymał większość głosów w wyborach prezydenckich 2025. Żądam oględzin wszystkich kart wyborczych przez prokuratorów, z udziałem przybranych do czynności świadków.