@PrawakMatii Prawie się popłakałem, i choć filmik satyryczny to łzy nie za śmiechu, ale bardziej z żalu Polski, Polek i Polaków... Tylko ja od początku wiedziałem że ten pan pomylił wybory z takim mam talent, szkoda że reszta dała się nabrać na jego talent...
@OficjalneZero Jednego oskarżają, że za spotkania bierze kasę, a sami są bez winy przecież oni za promowanie obcej i prywatnej marki taj marce nie tylko nie wystawili rachunka a wręcz na odwrót, bo jej zapłacili... 🤣 I tylko Polski szkoda...
@chrzanikx Przecież to brzmi jak ultimatum... Albo będziecie się bawić jak paniusia chce albo zabiera zabawki z piaskownicy razem z piaskiem i się nie będziecie bawić w ogóle...
@Bernard85065859@donaldtusk Dzisiaj chyba wszyscy tam właśnie są i podobne twity tworzą, że prezydent coś tam... A mi się zdaje że nawet z SAFE budżet bez dodatkowego podatku się nie spina w konstytucyjnych ramach a to może przyspieszyć wybory o kilak miesięcy bo rząd się chyba wysypie... I dobrze...
"Błąd na 75 centów ujawnił siatkę szpiegowską z czasów zimnej wojny… bo jeden człowiek nie odpuścił
To było siedemdziesiąt pięć centów.
Nie siedemdziesiąt pięć dolarów.
Nie siedemdziesiąt pięć tysięcy.
Siedemdziesiąt pięć centów.
Dziewięć sekund czasu komputerowego.
I wystarczyło, by zmienić bieg historii.
Sierpień 1986 roku.
Laboratorium Lawrence Berkeley National Laboratory, Kalifornia.
Clifford Stoll nawet nie chciał tam być.
Był astronomem, przygotowanym do projektowania optyki teleskopów i badania odległych gwiazd. Ale jego finansowanie badań się skończyło i zamiast całkowicie stracić pracę, został przeniesiony do piwnicy.
Do centrum komputerowego.
Czuł się jak na wygnaniu.
Dwa dni po rozpoczęciu pracy jego przełożony przyszedł z plikiem raportów księgowych.
— Jest rozbieżność — powiedział.
— Siedemdziesiąt pięć centów.
Większość by się zaśmiała.
Zaokrągliła kwotę.
I żyła dalej.
Stoll nie.
Coś mu nie pasowało.
Zaczął przeglądać logi.
I wtedy to zobaczył.
Jedno konto zostało użyte bez naliczenia opłat.
Nieautoryzowane logowanie.
Co gorsza — zmieniono hasło.
To oznaczało, że intruz miał uprawnienia superużytkownika.
Taki sam dostęp jak administrator systemu.
To nie był żart.
To było poważne.
Stoll mógł zamknąć konto i wrócić do domu.
Ale ciekawość zwyciężyła.
W spokojny piątek, gdy laboratorium pustoszało przed weekendem, zbudował coś szalonego.
Zebrał 50 terminali, pożyczając je z biurek współpracowników. Następnie podłączył każdy fizycznie do osobnej linii telefonicznej.
Jeśli intruz zadzwoni — Stoll będzie wiedział dokładnie, którą linią wchodzi.
Zadziałało.
I to, co odkrył, nie dawało mu spać przez następne dziesięć miesięcy.
Haker nie był lokalny.
Połączenie przechodziło przez Tymnet — system routingu dalekiego zasięgu. Stoll śledził je aż do Wirginii.
I wtedy poczuł zimno w żołądku.
Na głośnym teletypie zobaczył hakera w czasie rzeczywistym… używającego komputerów Berkeley jako trampoliny do włamywania się do systemów wojskowych Stanów Zjednoczonych.
Jedna baza po drugiej.
Haker wyszukiwał słowa kluczowe:
„nuclear”
„satellite”
„IDE”
Inicjatywa Obrony Strategicznej — program antyrakietowy Ronald Reagan, znany jako „Gwiezdne wojny”.
To nie była ciekawość.
To było szpiegostwo.
Stoll zadzwonił do FBI.
— Kradną dane wojskowe — powiedział.
Padło jedno pytanie:
— Ile pieniędzy stracono?
— Siedemdziesiąt pięć centów.
Nie byli zainteresowani.
Zadzwonił do CIA.
Potem do NSA.
Potem do Sił Powietrznych USA.
Ta sama odpowiedź.
Hakowanie było wtedy czymś nowym.
Nikt nie wiedział, kto ma jurysdykcję.
A 75 centów nikogo nie przerażało.
Poza Stollem.
Więc został.
Noc za nocą.
Spał na podłodze. Żywił się z automatów. Obserwował, jak haker bada systemy wojskowe, kradnie pliki haseł, instaluje trojany i znika, zanim ktokolwiek zdąży zauważyć.
Zauważył też coś jeszcze.
Haker był najbardziej aktywny około południa czasu pacyficznego.
Co oznaczało…
noc w Europie.
Z pomocą inżynierów z AT&T i Tymnetu Stoll śledził połączenia, które przeskakiwały między systemami, by ukryć swoje pochodzenie.
W końcu sygnał wskazał nieoczekiwane miejsce.
Niemcy Zachodnie.
Dokładnie: Hanower.
Ale Stoll wciąż miał problem.
Haker nigdy nie pozostawał online wystarczająco długo, by niemieckie służby mogły dokładnie namierzyć linię.
Więc Stoll zrobił coś, co później stało się legendą.
Zastawił pułapkę.
Stworzył system-wabik.
Fałszywy dział Berkeley rzekomo pracujący nad badaniami IDE.
Fałszywą sekretarkę o nazwisku Barbara Sherwin.
Fałszywe dokumenty pełne imponującego żargonu biurokratycznego o obronie antyrakietowej.
Bezużyteczne.
Ale wyglądały na tajne.
Haker nie mógł się oprzeć.
Został online dłużej.
Wystarczająco długo.
Ślad telefoniczny doprowadził do domu w Hanowerze.
W środku był Markus Hess.
I nie działał sam.
Hess należał do grupy niemieckich hakerów sprzedających skradzione dane wojskowe i przemysłowe KGB.
Szacuje się, że w tym czasie włamali się do około 400 komputerów wojskowych USA.
Ukradli informacje o:
• satelitach
• półprzewodnikach
• lotnictwie
• technologii kosmicznej
I otrzymali za to około 54 000 dolarów.
Szpiegostwo zimnej wojny… ujawnione przez człowieka tropiącego drobne.
29 czerwca 1987 roku niemieckie władze aresztowały Hessa.
W 1990 roku Stoll pojechał do Niemiec i zeznawał w sądzie.
Hess i dwóch wspólników zostali skazani za szpiegostwo.
Wyroki były łagodne — kary w zawieszeniu.
Tymczasem inna postać z tego środowiska, Karl Koch, została znaleziona martwa, spalona w lesie. Oficjalnie uznano to za samobójstwo.
Pytania pozostały.
Stoll wrócił do domu i napisał książkę.
„The Cuckoo's Egg”.
Stała się bestsellerem.
A jego śledztwo stało się jednym z fundamentów współczesnego cyberbezpieczeństwa.
Techniki, które improwizował — analiza logów, śledzenie połączeń, systemy-wabiki — stały się podstawą informatyki śledczej.
A wszystko zaczęło się od tego, że astronom nie zignorował 75 centów.
To jest lekcja.
Czasem zło nie objawia się eksplozjami ani syrenami.
Czasem wślizguje się po cichu…
przez dziewięć sekund…
i liczy na to, że nikomu nie będzie zależało na tyle, by się temu przyjrzeć.
Cliffordowi Stollowi zależało.
I dlatego, że pociągnął za tę drobną nić, cała sieć zaczęła się pruć.
Historia nie zmieniła się przez pieniądze.
Zmieniła się przez uwagę.
Bo jeden człowiek odmówił powiedzenia:
„To pewnie nic takiego.”"
za Przytulność
@piter_icehockey@archetypfuturae Ale Patrycjusz musiał być ostrożny bo można było skorzystać z usług gildii...odpowiedniej, ale ostatni Patrycjusz był i dobry w unikaniu zagrożeń i raczej rozważny w zarządzaniu i poprawianiu jakości życia mieszkańców a przez to niezależny...
Jak majstrowano przy Trybunale Konstytucyjnym w 2015 roku?
👉 Wiosną i latem 2015 roku, gdy Platforma Obywatelska traciła władzę, dokonano kluczowych zmian w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym. Celem było zabezpieczenie swoich sędziów na wypadek przegranych wyborów prezydenckich i parlamentarnych.
👉 Wszystko zaczęło się 12 maja 2015 roku, dwa dni po pierwszej turze wyborów prezydenckich, którą Bronisław Komorowski przegrał z Andrzejem Dudą. Na posiedzeniu komisji sejmowych poseł PO Robert Kropiwnicki zgłosił poprawkę, która ostatecznie stała się art. 137 ustawy. Przepis ten pozwalał Sejmowi VII kadencji wybrać sędziów TK nie tylko na miejsca zwalniające się jeszcze w tej kadencji, ale także na te, które miały się zwolnić już po jej zakończeniu w grudniu 2015 roku.
👉 Poprawkę przyjęto mimo obecności prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego i wiceprezesa Stanisława Biernata. Żaden z nich nie zgłosił sprzeciwu.
👉 24 maja Andrzej Duda wygrał drugą turę wyborów. Kilka dni później, podczas drugiego czytania ustawy, prezydent elekt publicznie apelował, by nie zmieniać zasad ustrojowych na ostatniej prostej. Apel został zignorowany.
👉 Ustawa została uchwalona w czerwcu, a 21 lipca 2015 podpisana przez urzędującego jeszcze prezydenta Bronisława Komorowskiego.
👉 Kulminacją był 8 października 2015 roku, ostatnie posiedzenie Sejmu VII kadencji. Koalicja PO-PSL wybrała wtedy pięciu sędziów TK, w tym dwóch na miejsca zwalniające się już w kolejnej kadencji parlamentu. Było to złamanie zasady, że Sejm nie wybiera sędziów na zapas dla swojego następcy.
👉 Prezydent Andrzej Duda zwołał pierwsze posiedzenie nowego Sejmu dopiero po 10 listopada, choć mógł to uczynić tydzień wcześniej i wtedy wybór wszystkich 5 wakatów w TK należałby do nowej większości parlamentarnej. TK Rzeplińskiego zignorował ten niekorzystny dla PO-PSL fakt swoim wyroku.
👉 Zespół ekspertów pod kierunkiem prof. Jana Majchrowskiego w 2016 roku jednogłośnie uznał, że cała piątka została wybrana nieprawidłowo. Sam Trybunał w wyroku z 3 grudnia 2015 roku, sygn. K 34/15, orzekł niekonstytucyjność art. 137 w części dotyczącej sędziów grudniowych.
👉 Kontekst był oczywisty politycznie. Po wygranej Andrzeja Dudy stało się jasne, że PO-PSL straci większość parlamentarną. Podjęto próbę pozostawienia hamulca w postaci lojalnego Trybunału.
👉 Późniejsza hipokryzja jest widoczna. Gdy po 2023 roku pod rządami nowej większości powstały wieloletnie wakaty w TK, nagle zabrakło narracji o rzekomej katastrofie demokracji.
‼️ Kryzys wokół Trybunału Konstytucyjnego, który trwa do dziś, ma swój wyraźny początek w poprawce z maja 2015 roku. Nie zaczął się od PiS. Zaczął się od instrumentalnego majstrowania przy prawie przez odchodzącą władzę PO-PSL.
@chrzanikx Ale to tak samo jakby powiedział że jak oddadzą rządy tym co odbudują ekonomię, poprawia finanse i wsadza złodziei do więzienia to obecny plan pójdzie w pizdu i Polska będzie mieć silną ekonomię i perspektywę rozwoju.... Wystarczy chcieć i działać a nie tylko grozić i dzielić.
@WarNewsPL1@Przeswity Ale przecież pierwszy musi się już jakoś nazywać skoro pani telewizji mówiła że jest ich kilka... I sądzę że ten pierwszy to ***ORP Fatamorgana*** specjalny do operacji na bliskim wschodzie...i pewnie już tam jest tylko zgodnie z nazwą nikt go nie widział- technologia stealth
@Zaxus9999@Greeg_44@rafal_zaorski Podane było tylko, że szczegóły to tajemnica a nie które przedsiębiorstwo ile dostanie, przecież to nie powinien być problem a i cały plan zamówień powinien być jawny... 80% zostanie w Polsce podobno, ale ile z tego do niemieckich i francuskich spółek córek to już nie wiadomo.
@MichalTarano@prezydentpl@NawrockiKn Rzadko komentuje, ale gdzie te konkrety poza konkretnym zadłużeniem, czemu ich zabrakło? Może wtedy było by poparcie, ale zamiast były zapewnienia od osób, które w jeden dzień mówią jedno a w kolejny drugie, a ich obietnice to bardziej puste nie realizowane słowa.
@tucholski_marek Niestety pan się myli, w Wielkiej Brytanii prawo zabrania posiadania jakiegokolwiek przedmiotu z zamiarem wykorzystania go jako broni, nawet do samoobrony. Więc użycie czegokolwiek w samoobronie wytłumaczone jako celowo posiadane do samoobrony jest dowodem przeciw ofierze...
@ArekAlb Może mało praktyczny dla właściciela, ale z takim projektem łatwo w fabryce jak z klocków klepać ta sama podstawę i tylko zmieniać na ostatnich etapach wersję... I pewnie tak jest chyba że taniej wychodzi malowanie i zaginanie blachy do pełnej wersji od samego początku lini
@Tomaszarnowski@MurzynfrogXXX Jako katolicy, nie ma co się wstydzić popierania kary śmierci . Bo kara śmierci nie jest zakazana w KKK. 5te przykazanie zabrania morderstwa a nie kary śmierci a nawet w uzasadnionych sytuacjach dozwolona.
@DawidWildstein "propagowaniu wiedzy o niedźwiedziach brunatnych"... A czy propagowanie homo sapiens jest w statucie? Bo o ile mi wiadomo to Wojtek był żołnierzem wojska polskiego w stopniu kaprala. I jako taki ma miejsce na wystawie. Ale władza chce się pozbyć wszelkich symboli patriotycznych.