Kolejna niedziela, kolejny wieczór ze streamem od Łatwogang. I powiem szczerze, że to już dawno przestało być tylko siedzeniem przed komputerem czy telewizorem. Tam naprawdę dzieją się rzeczy, które zostają w głowie na długo.
Najbardziej szanuję w tym to, że zbierając pieniądze dla potrzebujących, on sam też walczy ze swoimi słabościami. Widać, ile go to kosztuje, ale mimo wszystko idzie dalej i pokazuje innym, że można się przełamywać dla dobra drugiego człowieka.
A widok ludzi stojących przy trasie tylko to potwierdza. Tysiące mieszkańców wychodzą, żeby go pozdrowić, pomachać, pokazać wsparcie. Niektórzy stoją z biało-czerwonymi flagami, inni po prostu chcą być częścią czegoś dobrego. I chyba właśnie dlatego tyle osób tam wraca. Bo to są prawdziwe emocje, prawdziwa solidarność i prawdziwa pomoc.