Kafir Afgan napisał:
A ja mogę się pod tym podpisać. Widziałem wojnę domową w Jugosławii. Byłem tam rok. Widziałem takie okrucieństwa, o jakich w najczarniejszych snach mi się nie śniło. Nie wyleczyłem się z tej traumy nigdy. Gdzieś to wciąż we mnie siedzi i jest chyba gorsze od własnych przeżyć pod ogniem przy ciężkiej wymianie ognia między walczącymi, będąc w środku tego gówna.
A oto jego słowa, autor - Kafir Afgan:
Ironią losu największy wysyp ludzi powtarzających kremlowskie brednie, usprawiedliwiających Rosję i mizdrzących się do rosyjskiego żołnierza pojawił się ostatnio właśnie po prawej stronie.
Czy mam z tym problem? A skądże. Wiedziałem, że tak będzie, bo najciemniej jest zawsze pod latarnią. Rosjanie też o tym wiedzą. Dlatego nie szukają wyłącznie komunisty z legitymacją, futrzaną czapką i portretem Putina nad łóżkiem. Biorą każdego, kogo da się wykorzystać.
Jednego kupią za pieniądze. Drugiego za stanowisko. Trzeciego złapią na urażone ego. Kolejnemu wmówią, że walczy o Boga, naród, tradycję i wartości. Następny będzie zwyczajnym pożytecznym idiotą, który z własnej głupoty zrobi dla Moskwy więcej niż zawodowy agent. A gdy nic innego nie działa, zawsze zostaje szantaż, kompromat i strach. Wywiad nie przebiera w środkach przynajmniej obcy, liczy się cel, a cel uświęca środki.
Rosyjskie służby nie pytają, czy jesteś lewicowy, prawicowy, narodowy, ludowy czy kosmiczny. Pytają tylko, czy jesteś użyteczny.
I kiedy wywiad oceni, że „podłoże konfliktu” jest gotowe przychodzi WOJNA.
Najgorszą wojną nie jest wojna hybrydowa. Nie jest nią nawet klasyczna wojna z obcym agresorem, kiedy wiadomo, kto stoi po drugiej stronie, ma obcy mundur, obcą flagę i karabin skierowany w twój kraj.
Najgorsza jest wojna domowa.
Bo wtedy nie zabija się tylko przeciwnika z karabinem. Zabija się jego żonę, dzieci, rodziców i bliskich, żeby jego ból był większy. Żeby zaspokoić pragnienie zemsty. Żeby pokazać, że nienawiść nie ma już żadnych granic.
W wojnie domowej nie wystarcza pokonać wroga. Trzeba go upokorzyć, zniszczyć jego rodzinę, spalić dom i wymazać pamięć. Człowiek przestaje wtedy widzieć drugiego człowieka. Widzi zdrajcę, robaka, podczłowieka i cel.
I właśnie wtedy budzą się prawdziwe demony.
Nie będę rzucał wyssanymi z palca statystykami, ale nie mam złudzeń: ogromna część ludzi nosi w sobie ten krwiożerczy mechanizm. Dzisiaj jest uśpiony, bo trzymają go prawo, wychowanie, strach przed karą, rodzina, praca i codzienność. Ale wystarczy odpowiednio długo sączyć jad.
Najpierw człowiek się śmieje z przeciwnika. Potem nim gardzi. Następnie zaczyna uważać go za zdrajcę. Później przyzwala, żeby ktoś go pobił. W końcu dochodzi do wniosku, że jego śmierć byłaby dobra dla ojczyzny.
A kiedy krew już popłynie, wszystkie wcześniejsze hamulce znikają.
Zemsta nie rodzi się w miesiąc. Ona dojrzewa latami. Karmi się krzywdą, upokorzeniem, propagandą i codziennym przekazem, że sąsiad nie jest już sąsiadem, tylko wrogiem. Że członek rodziny, który głosuje inaczej, nie błądzi, tylko zdradza. Że druga połowa narodu nie zasługuje na rozmowę, lecz na karę.
I ten jad Rosja sączy w Polskę od lat. Dzieli nas na dwa, trzy i pięć plemion. Każdemu daje innego wroga. Jednym Ukrainę. Drugim Niemcy. Trzecim Unię Europejską. Czwartym uchodźców. Piątym sąsiada, który głosował inaczej. Narracje są różne, ale cel pozostaje ten sam: Polak ma bardziej nienawidzić drugiego Polaka niż Moskwy.
Bo narodu skłóconego nie trzeba pokonywać czołgami. Wystarczy dać mu zapałki i patrzeć, jak podpala własny dom.
Żołnierze wyklęci byli na straconej pozycji. Wiedzieli, że nie odzyskają państwa, że Zachód nie przyjdzie, a sowiecka machina ich zmieli. Mimo to walczyli, bo nie godzili się na rosyjski but, narzuconą władzę i państwo zbudowane na bagnetach okupanta.
Był w nich gen niezawisłości. Był też gniew, rozpacz i zemsta po wojnie, zdradzie, torturach i mordach. Bo wojna domowa nie kończy się wtedy, gdy milkną działa. Ona siedzi w ludziach, rodzinach i grobach przez następne pokolenia.
I teraz wyobraźcie sobie, że kiedyś rosyjska agentura wpływu, pożyteczni idioci oraz polityczne miernoty doprowadzają w Polsce do paraliżu państwa, przejęcia władzy przez ludzi Moskwy albo rosyjskiej okupacji.
Myślicie, że wszyscy grzecznie opuszczą głowy? Nie.
Znowu powstanie podziemie. Znowu pojawią się ludzie ścigani po lasach, piwnicach i ruinach. Ponownie jedni nazwą ich bandytami, a drudzy bohaterami. Ponownie sąsiad będzie donosił na sąsiada. Znowu ktoś będzie wykonywał wyroki, ktoś inny palił domy, a jeszcze ktoś mordował rodziny „dla przykładu”.
Znowu będzie wojna domowa. i znów będą groby. Ponownie przez dziesięciolecia będziemy pytać, kto był bohaterem, kto zdrajcą, kto oprawcą, a kto tylko wykonywał rozkazy.
Dlatego każdy polityk, publicysta, ksiądz, celebryta albo internetowy patriota, który dzień po dniu sączy nienawiść do drugiej części narodu, nie uprawia już polityki. On gromadzi benzynę pod przyszły pożar.
Może robi to świadomie. Może za pieniądze. Może z głupoty. Może z ambicji. Dla skutków nie ma to większego znaczenia.
Rosyjskiej agentury wpływu nie zwalcza się patriotycznym tweetem, konferencją prasową i komisją obsadzoną partyjnymi kolegami. Zwalcza się ją kontrwywiadem, prokuraturą, prawem i państwem, które ma jaja sprawdzać również tych stojących najbliżej latarni.
Bo kiedy demony już wstaną, nie będzie czasu pytać, kto je obudził. Będziemy zajęci grzebaniem własnych trupów.
Zdjęcie moje, z Jugosławii
P. @CzarnekP a może wytłumaczysz pan Polakom, tę hojność z kieszeni polskich nauczycieli.
Tuż po przegranych wyborach parlamentarnych w 2023 r. Przemysław Czarnek, jeszcze jako urzędujący minister edukacji i nauki, błyskawicznie przepchnął wielomilionową dotację dla Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, swojej macierzystej uczelni i miejsca, z którym jest związany od dekad.
Środki przeznaczono formalnie na „badania naukowe”, a konkretnie na projekt realizowany przez zespół, w którego skład wchodzi… dr Katarzyna Czarnek, żona obecnego kandydata pis na premiera, z ryjem wiejskiego furmana.
Cała operacja wygląda więc klasycznie dla pis, minister rozdaje publiczne pieniądze, pieniądze trafiają do instytucji, z którą jest osobiście związany, w zespole badawczym, który dostał grant, pracuje najbliższa rodzina ministra, a decyzja zapada w okresie politycznego międzylądowania, gdy wiadomo już, że za chwilę straci stanowisko i realną władzę nad resortem.
W normalnym państwie taki proceder nazywa się nepotyzmem połączonym z rozkradaniem publicznych pieniędzy. W polskim wydaniu III RP często nazywa się to po prostu „wsparciem środowiska naukowego”, a w pis, partii kłamców i złodziei, nazywa się to "normą".
Poproszę RT
Tytan intelektu Karol Nawrocki reprezentuje Bosaka na szczycie NATO.
Bosak udzielił konsultacji Nawrockiemu.
Przed szczytem NATO w Ankarze Karol Nawrocki nie konsultował się z rządem, który prowadzi politykę zagraniczną. Nie spotkał się z ambasadorami podczas dorocznej odprawy służby dyplomatycznej Polski. Przecież to on powinien wiedzieć, kogo i z jakim stanowiskiem wobec wielu problemów międzynarodowych reprezentuje.
Konsultacje jednak odbył z wybitnym mózgiem rosyjskiej prawicy w Polsce, absolwentem I Liceum Ogólnokształcącego w Zielonej Górze oraz dwóch semestrów w Collegium Tumanów, Krzysztofem Bosakiem.
Jak chwali się Bosak na X, konsultacji udzielił o relacjach z Ukrainą, obronności, legislacji, polityce krajowej i sytuacji przed szczytem NATO.
Tak uzbrojony w wiedzę i mądrość konfederacką Karol Nawrocki pojechał reprezentować Bosaka i jego rosyjski punkt widzenia na Polskę, Ukrainę i NATO.
Nie ma dnia bez kompromitacji głównego i obcego namiestnika w Pałacu Namiestnikowskim czy w Pałacu Kibolskim, jak wskazuje Google Maps. To już nawet nie kompromitacja, a nieodpowiedzialność bezczelna podobna do kolejnego kryzysu utraty świadomości w zarzyganym środowisku. To już nie jest poważna polityka, to cyrk z osobliwymi artystami areny.
Adam Mazguła
#PrawdąPOoczach #TarczaWolnościSłowa #Odpowiedzialność #BronimyKonstytucji #ŻołnierzGorszegoSortu
"... jeden z czołowych propagandystów
białoruskich powiedział, że nic go tak nie cieszy, jak Polacy skaczą do gardła
Litwinom, Ukraińcom i odwrotnie. To
znana strategia od stuleci, którą
prowadzi Rosja skłócając narody Europy
Wschodniej"
Andrzej Poczobut w RZ.
Do zapamietania
Przed czym ostrzegają Amerykanie?
Ostrzegają przed kolejną prowokacją Rosjan, ale teraz pójdzie grubo.
Szczerze mówiąc, pisałem o tym w Polityce już we wrześniu 2025 r. A teraz to samo przekazują (wg doniesień) amerykańskie służby wywiadowcze. Oczywiście to tzw. przeciek kontrolowany, bo całe społeczeństwo ma się dowiedzieć o tych ostrzeżeniach, co oczywiście ma konkretny cel.
Wlot rosyjskich nieuzbrojonych dronów we wrześniu 2025 r. miał być rozpoznaniem. Sprawdzeniem reakcji i sprawdzeniem działania ich wojny informacyjnej.
Jak wiadomo, obrona powietrzna Polski i natowskich sojuszników zadziałała prawidłowo. Oczywiście rosyjska agentura w Polsce już po czasie zaczęła krytykować użycie drogich rakiet do zestrzeliwania tanich dronów (by the way - to akurat Holendrzy je odpalili, a nie Polacy, ale to szczegół), choć dyskusja ta mocno przygasła, kiedy się okazało że niezwyciężone wojska amerykańskie w ciągu dwóch miesięcy wystrzeliły w rejonie Zatoki Perskiej zapas z kilkuletniej produkcji rakiet Patriot wartych miliardy dolarów do tanich irańskich dronów, które i tak narobiły całkiem sporo szkód w państwach sojuszniczych (Kuwejt, Katar, Emiraty).
Wojna informacyjna ruszyła natychmiast. Ale towarzysze z GRU mocno przeholowali. Pierwsze i dość liczne wpisy na kontach społecznościowych o ukraińskiej prowokacji wobec Polski pojawiły się ZANIM drony w ogóle wleciały do Polski. No to była wpadka na całego, ale GRU się nie przejęła, bo nie zostało to dostatecznie nagłośnione. Algorytmy nie kochają prawdy, algorytmy kochają emocje, skrajności, wrzaski.
Potem okazało się, że przeważały komentarze, świadczące o tym że to był ukraińska prowokacja. Ale to były lewe komentarze, walone przez boty, a w najlepszym razie przez płatne farmy troli. Kiedy bowiem zrobiono badania opinii publicznej, to przekonanych do tej wersji było jakieś trzy razy mniej od ilości komentarzy.
Oczywiście nie mogła to być prowokacja ukierunkowana na wciągnięcie do wojny, bo była poniżej progu wciągnięcia do wojny. Nikt rozsądny nie rozważał żadnych militarnych akcji odwetowych przeciwko Rosji i to było oczywiste. Po co więc organizować grubymi nićmi szytą prowokacje mającą na celu wciągnąć do wojny, która nie ma szans wciągnąć do wojny? Bo jest po prostu poniżej progu militarnego odwetu?
Grunt jednak został przygotowany. Poziom emocji został nakręcony przez inne działania, w czym niestety pomógł też ukraiński prezydent. Ale jak powiedziałem - w politykę nie wchodzą. Jedźmy dalej z militarnym possible COA (Course of Action) development wg metodyki analizy sieciowej ONA (Operational Net Assessment).
Teraz to się odbędzie tak.
Któregoś dnia w czasie zmasowanego ataku na Ukrainę, część dronów poleci dalej. Może część z nich poleci wzdłuż białorusko-ukraińskiej granicy, może nawet naruszą przestrzeń powietrzną Białorusi. Chodzi o to, by nie zostały one zestrzelone przez ukraińską obronę.
Te, które wlecą do Polski polecą na jakiś ważny obiekt, elektrownie albo stacje kolejową, może jakieś ważne zakłady, na przykład Mielec albo Świdnik, albo zakłady amunicyjne w Nowej Dębie czy w Skarżysku Kamiennej, lub w Pionkach. Chodzi o to, by straty były dotkliwe, by wykonały wielkie poruszenie, by wydania specjalne w telewizjach i na portalach internetowych trwały nie jedną dobę, ale nawet tydzień. By o niczym innym nie mówiono.
Wśród dronów które przylecą, dwa-trzy nie trafią w cele. Spadną gdzieś na pole, ale tak by ludzie je natychmiast znaleźli. By je sfotografowali i wrzucili do internetu. I by te zdjęcia miały miliony wyświetleń. By musiały je pokazać różne telewizje, wydrukować gazety. A to będą kopie znanych ukraińskich dronów, najlepiej słynnego, bardzo rozpoznawalnego, dwukadłubowego drona „Liutij”. Będą miały nieudolnie zamalowane, prześwitujące ukraińskie znaki rozpoznawcze. I może część napisów po ukraińsku.
Będą miały ładunek wybuchowy, ale nie wybuchną. Muszą zostać relatywnie całe, żeby można je było sfotografować, a zdjęcia rozpowszechnić. A mnóstwo ludzi pokaże filmiki z ich przelotu, charakterystycznej sylwetki nie da się z niczym pomylić.
I natychmiast ruszy nawała rosyjskich trolli, rosyjskich botów i rosyjskiej agentury w Polsce: „to był atak ukraiński!” „Na co czekacie?” „Co zamierzacie z tym zrobić?” A pewien nieoswojony instruktor będzie swoim zwyczajem zadawał odpowiednie pytania, sugerujące „właściwą” odpowiedź. I będzie miał miliony wyświetleń…
Wszystko to po to, by społeczeństwo ruszyło na rząd: zatrzymać pomoc dla Ukrainy, tak naszą, jak i tranzyt!
A jak to nie wystarczy, to będą kolejne akcje. Ale te opiszę innym razem.
Uwaga: ilustracja wygenerowana przez AI, celowo.
W ten sposób pracuję, zarabiam, obok innej pracy. Jeśli Ci się podoba, to możesz kupić mi kawkę poproszę, a będzie więcej. Obecnie zbieram na ważny cel, nie dla siebie, ale dla bliskiej osoby. https://t.co/3NOiJ9zNa8
Dwie informacje na koniec dnia.
MSZ otrzymało pisemne potwierdzenie, że Węgry cofnęły status uchodźcy M. Romanowskiemu, Z. Ziobrze oraz P. Koteckiej-Ziobro. Unieważnione zostały również ich dokumenty podróży.
W tej sytuacji zwrócimy się do właściwych instytucji w Stanach Zjednoczonych, z pytaniem, czy osoby pozbawione ważnych dokumentów podróży mogą nadal przebywać na terytorium USA.
Warto przypomnieć - wczoraj sąd potwierdził zasadność tymczasowego aresztowania wobec Z. Ziobry, podzielając argumentację prokuratury.
Państwo działa.
@robintom_TF@UkrainiecPL Podobnie mam we Francji. Nigdy, nawet cienia krytyki z powodu zerowej a później słabej (kiedyś) znajomosci języka. Zawsze spotykałem się z pomocą i sympatią. Teraz znam język bardzo dobrze, jednak polski akcent pozostał. Absolutnie nikomu to nie przeszkadza .
Jak mozna kogos szanowac i uwazac za swojego reprezenta kto wiecznie cpa ,nawet w takich miejscach jak zgromadzenie ogolne ONZ,no urwa pytam sie jak ?Ludzie ktorzy tak bezrefleksyjnie go popieraja ,Wy jestescie oblakani czy co ?
🇫🇷 Los padres de Louis, el joven asesinado a manos de inmigrantes en Francia han pedido que las imágenes y el rostro de su hijo recorra toda Europa.
Nosotros haremos nuestra parte, junto al resto de víctimas de la inmigración.
Kochani, 99% Ukraińców nie ma bladego pojęcia o Wołyniu. Ci sami Ukraińcy nie mają nic wspólnego z grą polityczną po ukraińskiej i polskiej stronie. To ludzie, którzy uciekając przed piekłem wojny znaleźli bezpieczną przystań w Polsce. Uczciwie pracują, płacą podatki. Dajmy odpór putlerowskim zwyrodnialcom z polskiej patoprawicy! „Przytulmy” ich, bądźmy dla nich mili! Zalejmy internet tą grafiką! Walczmy z nazistowskim gównem rozpowszechnianym przez pisowców, konfederatów i naćpanów, celowo z małej litery! RT+♥️