AWANSE GENERAŁÓW.
PORÓWNAJCIE SOBIE DWIE KARIERY, BO TU NIE TRZEBA KOMISJI, EKSPERTÓW, TELEWIZYJNYCH MĄDRALI I POLITYCZNEGO KADZIDŁA, TU WYSTARCZY UMIEĆ CZYTAĆ BIOGRAMY I NIE UDAWAĆ IDIOTY.
Jeden żołnierz, żeby dojść wysoko w wojsku, musi przejść szkoły, kursy, stanowiska dowódcze, poligony, jednostki, podwładnych, przełożonych, oceny, misje i całe to wojskowe sito, w którym człowiek nie robi kariery od gadania o bezpieczeństwie państwa, machania flagą przed kamerą i robienia groźnej miny na tle godła. Żeby skończyć poważną szkołę zagraniczną, trzeba znać język na poziomie, który pozwala normalnie funkcjonować w środowisku NATO, rozumieć odprawy, dokumenty, procedury i ludzi, a nie tylko zamówić kawę, zapytać o papier do dupy w hotelu i pokiwać głową z miną człowieka, który wszystko rozumie, chociaż w środku ma mgłę i echo po szkolnym angielskim. Żeby dowodzić, trzeba mieć autorytet, a autorytetu nie dostaje się od partii w reklamówce razem z nominacją. Płk Renart Skrzypczak szedł drogą liniowego oficera: szkoła oficerska, wojska pancerne, stanowiska dowódcze, sztaby, brygada, ludzie, czołgi, odpowiedzialność, Irak, Czad, Afganistan. W 2007 roku był na wojnie w Iraku, tam, gdzie człowiek nie ryzykował złamanym długopisem przy biurku, zakrztuszeniem się kawą w sekretariacie ani odciskiem na dupie od miękkiego fotela, tylko własnym życiem w kraju, w którym konwój, patrol i zwykły przejazd między punktami potrafiły skończyć się ogniem, wybuchem albo czarnym workiem. Potem były kolejne wyjazdy, kolejne misje i kolejne miejsca, gdzie patriotyzm nie był naklejką na klapie, tylko czymś sprawdzanym pod ostrzałem, przy minach, zasadzkach i w tej ciężkiej ciszy przed wyjazdem z bazy, kiedy każdy udaje, że jest normalnie, a wszyscy wiedzą, że normalnie już dawno nie jest.
A po drugiej stronie masz karierę funkcjonariusza służb i politycznego zaplecza. I tu trzeba powiedzieć uczciwie: oficerowie SKW też jeździli na misje, i to masowo, bo całe pokolenie żołnierzy i funkcjonariuszy związanych z wojskowymi służbami przewinęło się przez Irak, Afganistan albo inne zagraniczne zadania. To była normalna część wojskowego życiorysu ludzi, którzy chcieli mieć prawo mówić o kontrwywiadzie wojskowym nie z poziomu archiwum, ładowniczego zszywaczy biurowych i kawalerii spinaczy, lecz z poziomu realnej roboty przy kontyngencie. Tylko że kiedy jeden w 2007 roku był na wojnie, drugi najwyraźniej okopał się za biurkiem Macierewicza i oceniał oficerów Wojska Polskiego po cichu, szeptając do ucha, kto się nadaje, kto jest swój, kto obcy, kto ma iść do odstrzału, a kto do awansu. Można dorabiać do tego ideologię, wygładzać biogramy, pompować tytuły, funkcje, generałki i marmurowe opowieści o państwowej służbie, ale z kury orła nie zrobisz, choćbyś jej przypiął pagony, postawił przy fladze i kazał mówić o bezpieczeństwie państwa z miną człowieka, który widział wszystko. I tu właśnie wychodzi pytanie, kto naprawdę ma mentalność komuny pod skórą. Żołnierz, który musiał przejść służbę, szkoły, język, dowodzenie, misje i ryzyko, czy funkcjonariusz systemu, który rośnie przy władzy, przy politykach, przy gabinetach i przy tej starej zasadzie, że ważniejsze od realnej roboty jest to, kogo znasz, komu jesteś potrzebny i po której stronie politycznej barykady stoisz? Bo komuna nie zawsze wraca z czerwoną gwiazdą na czapce. Czasem wraca jako mechanizm awansu, pogarda dla liniowego żołnierza, karanie za życiorys, sprawdzanie ojca, rodziny i plemiennej przynależności, a potem opowiadanie o patriotyzmie z miną człowieka, który pomylił państwo z własnym folwarkiem.
I tu jest pytanie brutalnie proste, jakie pojęcie o prawdziwej wojnie może mieć człowiek, który się o wojnę nawet nie otarł, nie czuł ciszy przed wyjazdem z bazy, nie patrzył na ludzi pakujących się do konwoju z miną, jakby szli po bułki, choć wszyscy wiedzieli, że zaraz może przyjść ogień, mina, zasadzka albo czarny worek? Jakie decyzje o bezpieczeństwie państwa może podejmować ktoś, dla kogo wojna jest prezentacją, raportem, teczką, komisją i okazją do ustawienia się przy właściwej władzy, a nie doświadczeniem, które zostaje pod skórą i już nigdy z człowieka nie wychodzi? Kiedy przyjdzie brutalny czas, nie będzie czasu na miny do kamer, konferencje, stanowcze potępienia i urzędnicze modlitwy ludzi, którzy całe życie mylili państwo z własnym biurem. Wtedy wyjdzie, kto rozumie bezpieczeństwo jako zdolność państwa do przetrwania, a kto traktuje armię jak dekorację do kariery. I dlatego ta cała afera z awansami generalskimi nie jest drobnym sporem personalnym ani elegancką różnicą zdań między pałacami, tylko papierkiem lakmusowym państwa. Zachowanie Batryra wygląda nie jak troska o armię, lecz jak demonstracja politycznej siły człowieka, który pomylił zwierzchnictwo nad Siłami Zbrojnymi z prywatnym prawem do stawiania pieczątek na ludzkich życiorysach. Karanie za ojca, blokowanie awansów, ustawianie generałek pod własną narrację i robienie z wojska planszy do pałacowych przepychanek to nie jest budowanie bezpieczeństwa, tylko odgrzewanie mentalności, która już raz temu państwu łamała kręgosłup. I już teraz wiecie, dlaczego mnie na wymioty zbiera, kiedy słyszę święte opowieści o funkcjonariuszach SKW i SWW, o gabinetowych husarzach kontrwywiadu i wywiadu, którzy najodważniej walczą wtedy, kiedy przeciwnik jest zamknięty w teczce, a własna dupa siedzi w cieple państwowego fotela. Bo ja znam żołnierzy. Znam ludzi, którzy jeździli na misje, narażali życie i robili robotę dla państwa, a potem patrzyli, jak na ich plecach kariery robią funkcjonariusze od układów, nominacji i politycznych zleceń. Nie kupuję tych legend, nie klękam przed pagonem przypiętym przez partię, nie mylę służby z funkcją, munduru z charakterem, stopnia z honorem ani gabinetu z wojną. Z kury orła nie zrobisz, choćbyś jej przypiął szlify, wsadził tysiąc piór w dupę, umieścił w BBN i kazał gdakać o bezpieczeństwie państwa.
Poland is an essential pillar of Europe’s security architecture, I told @donaldtusk.
You help keep our Eastern flank safe.
This is why Poland is the biggest beneficiary of SAFE.
Today we issued a loan agreement that would release €43 billion for defence projects that make our Union safer.
Let’s move forward.
@donaldtusk Panie Premierze, jesteśmy z Pana dumni. Proszę dbać o siebie, dużo zdrowia i siły życzę ❤️
PS Fajna bluza 😉 I dzięki za Nikiszowiec w filmiku 🥰