Polecam gorąco wpis Niebezpiecznika na temat ustawy wdrażającej DSA pięknie punktujący, czemu ustawa @KGawkowski jest zwyczajnie zła.
Projekt rządu zakłada, że nakaz usunięcia lub zablokowania treści będzie mógł wydać Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE).
Dotychczas o tym, czy wypowiedź przekracza granice prawa i narusza czyjeś dobra, decydował niezawisły sąd cywilny, w kontradyktoryjnym procesie, gdzie obie strony mają prawo do obrony.
Zgodnie z nową propozycją:
A) Urzędnik jednoosobowo decyduje, co jest legalne, a co nie.
B) Postępowanie opiera się głównie na dowodach dostarczonych przez zgłaszającego.
C) Autor wpisu nie ma gwarancji wysłuchania przed nałożeniem blokady.
D) Nakaz podlega wykonaniu natychmiast.
Tłumaczenie, że „przecież można się odwołać do sądu administracyjnego”, to mydlenie oczu. Sąd administracyjny ocenia jedynie formalną poprawność procedury urzędu, a zanim sprawa w ogóle trafi na wokandę (często po wielu miesiącach), treść dawno zniknie z sieci.
Gdyby jeszcze chodziło wyłącznie o pedofilię czy terroryzm, nikt nie kruszyłby kopii. Projektodawcy wprost jednak wpisali w te uprawnienia ochronę dóbr osobistych!
Co to oznacza w praktyce?
Jeśli radny, wójt, minister czy spółka poczują się urażeni krytycznym artykułem lub komentarzem w internecie, zyskują ekspresową ścieżkę do uciszenia autora.
Zamiast wieloletniego procesu w sądzie, gdzie polityk musiałby udowodnić nieprawdę, wystarczy wniosek do państwowego urzędu.
Co ciekawe - z tej ścieżki wyłączono np. wycieki danych osobowych zwykłych obywateli. Czyli zwykły Kowalski nie zablokuje w tym trybie swoich wyciekłych danych, ale polityk usunie wpis, który go „uraził”.
A do wprowadzenia tych absurdalnych przepisów @donaldtusk wykorzystuje obecne ataki w szkołach.
„Odrażające żerowanie na tragedii” - jak to trafnie ujął Marszałek @krzysztofbosak
Ustawę o DSA trzeba poprawić, a nie przepychać kolanem ignorując jej oczywiste wady.
PS. ABW na mocy rozporządzenia rozporządzenia UE 2021/784 oraz ustawy podpisanej przez Prezydenta @AndrzejDuda w 2024 roku może już teraz blokować treści o charakterze terrorystycznym.
Dorota Wysocka-Sznepf zdecydowanie zasługuje na swoje miano arcykapłanki propagandy.
Doskonale wie, że tryb wyborczy był klasyczną pułapką zastawioną na @NawrockiKn. Mocodawcy Onetu liczyli, że w nią wpadnie, a wtedy będzie można grzać przekaz, iż „sąd potwierdził zarzuty Harłukowicza i Stankiewicza”.
Dlaczego?
1) Sąd w 24-godzinnym trybie wyborczym nie prowadzi śledztwa. Bada jedynie, czy padły ewidentne kłamstwa, czy tylko „przypuszczenia” i opinie.
2) Teksty pisane na podstawie anonimowych źródeł, hipotez i pytań są tak skonstruowane, by pozew w trybie wyborczym został oddalony z przyczyn formalnych.
3. Gdyby Nawrocki złożył pozew, najprawdopodobniej przegrałby go proceduralnie. Cała sprzyjająca Platformie machina - z takimi „dziennikarkami” na czele - natychmiast odtrąbiłaby sukces: „Sąd oddalił pozew Nawrockiego!”, sugerując odbiorcom, że skoro pozew oddalono, to zarzuty były prawdziwe.
Pech salonu polegał na tym, że sztab Nawrockiego przejrzał tę grę. Dlatego wtedy pozwu nie było, a zamiast tego dziś mamy zwykły proces cywilny, w którym dziennikarzom Onetu powoli pali się grunt pod nogami.
W bielskim autobusie mężczyzna zwyzywał dziewczynki z Ukrainy. W części komentarzy natychmiast zrobiło się od tego brunatno w całej Polsce. Jeden sprawca, a odpowiedzialność rozpisana na pół kraju i jego politycznych przeciwników. W Jarosławiu obywatel Ukrainy zaatakował nożem ludzi na terenie opactwa. Zginął ksiądz, inni zostali ranni. Politycy złożyli wyrazy współczucia i zapowiedzieli ukaranie sprawcy. Zanim jednak śledczy ustalili motyw, na klasztornym murze pojawił się już cień Putina. W mediach zaczęto rozważać udział rosyjskich służb. Część komentatorów z pasją twierdziła, że nie można wykluczyć, że stały za nożownikiem. Minister Siemoniak przewidywał, że Rosja wykorzysta zbrodnię do podsycania konfliktu. Wiceminister Bosacki tłumaczył zachowanie napastnika możliwą traumą po pobycie w okopach. Ta gorliwość ma świeży precedens. Gdy na torach w Jedlance znalazły się betonowe elementy dawnego peronu, reakcje były podobne. Okazało się, że z nasypu zepchnął je dwunastoletni chłopiec, który przyznał się do czynu.
Nie wolno obwiniać wszystkich Ukraińców za czyn nożownika, tak samo jak nie wolno obwiniać wszystkich Polaków za obelgi w autobusie. Skąd więc ta różnica? Skoro w przypadku tragedii w Jarosławiu słyszymy wezwania, by nie wyciągać wniosków z narodowości sprawcy, dlaczego tej samej zasady nie stosuje się w autobusie? Gdy sprawcą jest Polak, na ławie oskarżonych siada cała Polska. Gdy sprawcą jest Ukrainiec szuka się miejsca dla Putina. Sprawiedliwość po polsku? Raczej hipokryzja bez granic.
Ale po tym, jak jakiś furiat wulgarnie zwymyślał ukraińskie nastolatki, wykładające w autobusie nogi na siedzeniach naprzeciwko, można było wytoczyć wszystkie armaty przeciwko "brunatniejącej Polsce".
Jak ja wami gardzę, zakłamańcy i tępi hipokryci, stojący z zasady przeciwko Polsce i Polakom...
Donald Tusk doprowadził do bardzo ciekawej sytuacji, w której jego znalezienie się w pierdlu stało się warunkiem koniecznym dla przyszłości kraju, a nie tylko plemienną zachcianką osób o skrzywieniu prawakoidalnym (jak ja). Nie zbudujemy tu już nic trwałego bez prawomocnych wyroków skazujących obecnego premiera, najlepiej na bezwzględne pozbawienie wolności - i warto będzie poświęcić niemałą ilość kapitału politycznego, by to osiągnąć. Nawet jeśli obecny układ brukselski przetrwa na tyle długo, by dać mu schronienie, nawet jeśli będzie nas irytował swoim jestestwem na unijnych salonach, to faktycznie zapadające wyroki będą konieczne dla zachowania w Polsce funkcjonującej w miarę demokracji i państwa.
Marszałek Czarzasty odpowiadając przez szefa Kancelarii Sejmu na pismo dot. Macieja Berka, nie przedstawił Prezydentowi Karolowi Nawrockiemu żadnych dokumentów potwierdzających spełnienie warunków formalnych przez pana Berka oraz żadnych informacji o tym jak przebiegał proces weryfikacji tych warunków formalnych, koniecznych aby zostać sędzią Trybunału Konstytucyjnego.
Marszałek Czarzasty zdaje się mówić:
Nie mamy żadnych dokumentów, że Maciej Berek spełnia warunki formalne, i co nam zrobicie?
Jako żywo przypomina to scenę z filmu Barei pt. ,,Miś”:
,,Nie mamy pana płaszcza, i co Pan nam zrobi?”
Kiedy w komedii mówił to kierownik szatni w PRL-u było to zabawne, ale kiedy taką mentalność, także z PRL-u, prezentuje Marszałek Sejmu w wolnej Polsce, to jest to fatalna informacja dla wszystkich uczciwych Polaków.
Codziennie tysiące ludzi starających się o różne prace i stanowiska muszą rzetelnie wykazać, że są do tego uprawnieni, ale nie musi tego robić polityk, który ma być sędzią Trybunału Konstytucyjnego, ponieważ jest chroniony przez układ władzy.
Panie Marszałku @wlodekczarzasty, Panie Ministrze @MaciejBerek, karty na stół, chyba że ich nie macie, a macie jedynie dużo do ukrycia.
Podsumowując:
1. Wszystkie poprawki @pisorgpl do ustawy Tuska o kryptowalutach wspierały polskie małe i średnie firmy, a jedna z poprawek eliminowala wpływ zagranicznych giełd takich jak Zondacrypto z wpływu na polski rynek w przypadku utworzenia rady ds. kryptowalut. To koalicja Tuska nie chciała wyeliminowania Zondycrypto z wpływu na polski rynek!
2. Biorę za te poprawki pełną jednoosobową odpowiedzialność w Klubie Parlamentarnym @pisorgpl - jestem z nich dumny, że wspierały polskie mał firmy, a nie zagraniczne giełdy i banki. Wszystkie poprawki są poprawkami przedyskutowanymi w ramach Parlamentarnego Zespołu @PodatkiProste. NIGDY żaden poseł jakiegokolwiek klubu nie próbował wpływać na treść poprawek - poprawki @pisorgpl uderzały wprost w interesy np. Zondacrypto w której interesie ekipa Tuska przygotowała zamordystyczny projekt ustawy o kryptowalutach niszczący polskie firmy kryptowalutowe w interesie banków i zagranicznych giełd. Jestem dumny z klubów @pisorgpl i @KONFEDERACJA_, że walczyły wspólnie przeciwko wielkiemu lobbingowi zagranicznych podmiotów zainteresowanych przyjęciem ustawy Tuska niszczącej polskie firmy kryptowalutowe.
3. Po raz kolejny apeluję do klubów @pisorgpl i @KONFEDERACJA_ o złożenie wniosku o powolanie komisji śledczej w sprawie afery Tuska Zondacrypto i powiązań ekipy Tuska z wielkim zagranicznym kapitalem. Ponadto po raz trzeci wnioskuję do marszałka @wlodekczarzasty o odtajnienie posiedzenia Sejmu w sprawie kryptowalut. Polacy mają prawo poznać prawdę na temat uwikłania ekipy Tuska z podmiotami niszczącymi polskie firmy krypto. Wnioski w sprawie komisji śledczych powinny być także złożone w sprawach: złodziejstwa w służbie zdrowia i afery kumpla Tuska niejakiego Kacprzyka oraz w sprawie próby położenia łapy na 600-700 milionach zł dla jakiejś fundacyjki na "promocję marki Polska". Afery Tuska hurtowo należy rozliczyć.
Dziękuję za ten komentarz.
Czy zechcą Państwo w takim razie wyjaśnić, w jakim charakterze w prezentacji raportu, o którym mowa powyżej, która odbyła się 25 listopada 2025 roku w ALK w Warszawie, uczestniczył Pan Minister @piotr_borys?
Raportu, który, przypomnę, jasno wskazuje, że projekt realizowany jest w ramach zadania publicznego “Marka Polska – podstrategia turystyczna”, dofinansowanego ze środków MSiT na podstawie konkretnej umowy.
Oraz dodatkowo, czy i jakie kroki zamierzają Państwo podjąć wobec podniesionej w powyższym oświadczeniu kwestii, że zamieszczona w raporcie informacja o realizacji projektu w ramach zadania dofinansowanego ze środków publicznych jest nieprawdziwa?
Bardzo dziękuję.
No to mamy najnowsze dane o tym, jak rząd Donalda Tuska zadłuża Polskę. Jedno słowo: rakieta. Tylko w tym roku zaciągnęli w imieniu nas wszystkich 261 miliardów nowego długu (dane na koniec lipca br.). Od początku swoich rządów, uśmiechnięci inaczej zadłużyli Polskę na jakieś 866 000 000 000 zł. Tak, 866 miliardów złotych nowego długu od początku 2024 roku do teraz.
2024: 283 mld zł
2025: 322 mld zł
2026: 261 mld zł (ale daleko jeszcze do końca roku...)
Źródło: MF
Шедевр из стола: вальс от Энтони Хопкинса 🎻
Мало кто знает, но в 1964 году 26-летний Хопкинс написал потрясающий вальс «And the Waltz Goes On». Из-за скромности актера ноты пролежали в столе почти 50 лет! Его жена втайне отправила их дирижеру Андре Рьё, и в 2011 году в Вене состоялась громкая премьера.
На мой взгляд, этот вальс невероятно похож на наш знаменитый «Вальс № 2» Шостаковича. В нем чувствуется тот же драматизм, минорная глубина и щемящая светлая грусть.
Послушайте сами — музыка просто до мурашек!
To Polacy, Naród i Suweren, mają zdecydować w REFERENDUM czy chcą tego zielonego szaleństwa‼️Ta sprawa łączy pracowników i pracodawców, rolników oraz gospodarstwa domowe. Łączy nas wszystkich‼️
Na majowej manifestacji organizowanej przez NSZZ „Solidarność” było około 200 tysięcy ludzi. Naprawdę dawno nie było tak silnego głosu zwykłych obywateli, którzy jasno mówili: nie chcemy tego zielonego szaleństwa. Ci ludzie przyjechali w środku tygodnia, z własnej woli. Mam informacje od związkowców, że nawet pracodawcy chętnie zwalniali swoich pracowników, aby mogli wziąć udział w tej manifestacji.
Jednej rzeczy nie rozumiem. Dlaczego nie może tego zrozumieć Senat, w którym większość ma Koalicja Obywatelska wraz ze swoimi koalicjantami? Dlaczego nie może tego zrozumieć Donald Tusk? Dlaczego nie rozumie głosu narodu i nie widzi, że szkodzi Polsce?
Można wpływać na decyzje Unii Europejskiej w taki sposób, aby kwestie dotyczące Zielonego Ładu były, po pierwsze, dostosowane do sytuacji poszczególnych państw, a po drugie – a może przede wszystkim – oparte na zdrowym rozsądku.
Na tej polityce klimatycznej wszyscy tracimy, ale przede wszystkim takie kraje jak Polska. Kraje, które wciąż się rozwijają i miały znacznie mniej czasu oraz możliwości, aby dostosować się do kolejnych trudnych wymogów. Niemcy mają tutaj przewagę. Im jest łatwiej, podobnie jak innym państwom Europy Zachodniej.
To Polska jest jednym z największych poszkodowanych tego, co dzieje się w związku z zielonym szaleństwem. Podobne problemy mają również inne państwa Europy Środkowej oraz kraje bałtyckie.
Słowa na dziś, słowa które ciągle trzeba przypominać. Ciągle!
"Od czasów Stalina, których nie pamiętam, ale poznaję jako historyk, nie było takiego poziomu kłamstwa, łajdactwa, zakłamania, jakie reprezentuje Donald Tusk i jego ekipa" - Profesor Andrzej Nowak.
Tyle w temacie!
"Eldorado w Piasecznie. Jak sympatycy władzy zarabiają miliony na samorządowych posadach
Brak reakcji na "aferę kolejkową" radnych KO to tylko wierzchołek góry lodowej w Piasecznie. Prawdziwe eldorado kryje się w spółkach tego samorządu. Jak sprawdziliśmy, zaufani współpracownicy i sympatycy władzy mogą tam liczyć na gigantyczne pieniądze. Samorządowy rekordzista z tytułu zasiadania w lokalnych wodociągach, ciepłowniach i ościennych radach nadzorczych zarabia niemal milion złotych rocznie. Chodzi o Pawła Wojciechowskiego. To sympatyk Koalicji Obywatelskiej, był na wielu spotkaniach tej formacji, ma doskonałe układy i znajomości w lokalnych samorządach – usłyszeliśmy od informatorów.
Jest wieloletnim członkiem zarządu, a obecnie prezesem Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Piasecznie. Za 2025 rok zarobił tu 539 979,53 zł. To daje prawie 45 tys. zł na miesiąc.
Jest też we władzach drugiej, kluczowej spółki podległej miastu. Zasiada w zarządzie Przedsiębiorstwa Ciepłowniczo-Usługowego Piaseczno Sp. z o.o. Tę posadę objął 1 sierpnia 2023 roku. Z tego tytułu osiągnął w roku ubiegłym dochód w wysokości: 310 462,80 zł. To ponad 25 tys na miesiąc.
Pomocne samorządy
Ale to nie wszystko. Po co zarabiać rocznie 850 tys, jak da się więcej. Tu na pomoc przyszły ościenne samorządy, gdzie rządzi lub współrządzi Koalicja Obywatelska. Wojciechowski zasiada w radach nadzorczych. Do 1 października 2025 roku pełnił tę funkcję w Przedsiębiorstwie Komunalnym w Prażmowie Sp. z o.o. Zarobił tu za 2025 rok – 27.500 zł.
Był też w radzie nadzorczej Zakładu Gospodarki Komunalnej w Górze Kalwarii. Tu w 2025 roku udało mu się zarobić 42 892 zł.
W październiku podjęła z nim współpracę spółka LS Technics, wchodząca w skład państwowego holdingu Polskiej Grupy Lotniczej (PGL). Tu w radzie nadzorczej zarobił póki co „na waciki” - 9661,71 zł.
Razem rocznie w spółkach komunalnych Paweł Wojciechowski zarobił prawie okrągły 1 milion zł.
Rok 2024 nie był wiele gorszy. Jako członek zarządu spółek w Piasecznie i w radach nadzorczych w Górze Kalwarii i Prażmowie zarobił ponad 750 tys zł.
W porównaniu do 2024, rok później zarobił w piaseczyńskich wodociągach o prawie 85.000 zł więcej, w spółce ciepłowniczej około 70.000 zł więcej.
Nie dziwi więc zgromadzony majątek "samorządowego milionera". Wykazuje nieruchomości warte łącznie – 4,5 miliona zł. Z nich – co cechuje ludzi przedsiębiorczych - również czerpie dochód. Kariera w piaseczyńskich wodociągach i spółce ciepłowniczej Pawła Wojciechowskiego jest w niezwykły sposób związana z Grzegorzem Banaszewskim. Ten jest w zarządzie Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Piasecznie od także od 2016 roku (obecnie jest wiceprezesem). Również w zarządzie Przedsiębiorstwa Ciepłowniczo-Usługowego Piaseczno Sp. z o.o. razem pojawili się w 2023 roku. Banaszewski w obu spółkach zarobił w 2025 roku prawie 665 tys zł."
za Tomasz Grodecki https://t.co/6XclW9yHaS
Rząd od dawna nie panuje nad systemem ochrony zdrowia!
Pamiętam szczyt medyczny, który został zwołany w konkurencji do szczytu zaproponowanego przez pana Prezydenta. Byle szybko, byle jak, byle przed Prezydentem, byle coś opowiedzieć.
Poszedłem tam z ramienia pana Prezydenta i mówiłem o najważniejszych problemach, które jak choroba trawią polski system ochrony zdrowia. Później wyszedł pan premier, następnie pani minister zdrowia i, nie odpowiadając na żadne z tych pytań, przekonywali, że wszystko jest w porządku. Gdybyśmy odsłuchali tamtą konferencję, usłyszelibyśmy, że w ochronie zdrowia wszystko działa dobrze.
Minęło kilka miesięcy i wybuchła gigantyczna afera w Szpitalu Południowym, dotycząca w całej rozciągłości środowiska Platformy Obywatelskiej czy Koalicji Obywatelskiej. Prezydent Warszawy jest z tej partii, szpital jest zarządzany przez ludzi związanych z tym środowiskiem, a w radzie nadzorczej zasiadali ich przedstawiciele. Miał tam powstać salonik dla nich, a młody aparatczyk miał zarabiać mniej więcej tyle, ile wynosi podstawowa pensja prezydenta Stanów Zjednoczonych.
Kiedy sprawa wybuchła, nagle usłyszeliśmy, że wszystko trzeba zmienić tu i teraz. W ciągu dwóch czy trzech dni minister zdrowia, na polecenie Donalda Tuska, ma przygotować wielką reformę ochrony zdrowia.
Przecież czegoś tak kuriozalnego nie da się zrobić. To kpina z inteligencji Polaków, ale również z ich doświadczeń, chociażby w zakresie leczenia onkologicznego.
Mówimy o onkologii, ponieważ tutaj czas ma szczególne znaczenie, ale problem dotyczy także kardiologii i badań diagnostycznych. Tam, gdzie miało nie być limitów, nagle limity są wprowadzane.
Pamiętamy Arłukowicza i Nitrasa, którzy krzyczeli: „Nie będzie limitów”. Dzisiaj sami te limity wprowadzają.