KAS: Oficjalnie potwierdzamy: za rządów PiS zniknęło 120 miliardów złotych, składamy 250 zawiadomień do prokuratury.
Presstytutki: Skandal! Tusk musi natychmiast podać się do dymisji!
KAS: Ale to ludzie PiS wyprowadzali te miliardy, a my to tylko wykryliśmy w trakcie audytu...
Presstytutki: Gdyby Tusk bezczelnie nie zlecił tego audytu, to w budżecie niczego by nie brakowało. Sam fakt, że to policzyliście, stworzył tę kradzież! Dymisja!
#PiStoMafia #Presstytutki
Ograbil chorego staruszka z jego ostatniego majatku - mieszkania - w wiezieniu - przez podstawionego oszusta notarialnego - i takie dno zescie skrecili Polsce kacapy 🤮🤮
Przydacz: Tusk straszy ludzi, że ruscy zaatakują bo chce odwrócić uwagę od skandali korupcyjnych i Szpitala Południowego..."...i ten właśnie KRETYN odpowiada u Prezydenta za sprawy miedzynarodowe...właśnie TEN ‼️
Kto rządził w Polsce w 2022 roku?
- Rządził w tym czasie PiS a premierem był niejaki @MorawieckiM❗
📍W listopadzie 2022 r. moja mama pisze Witold Jurasz, trafiła na słynny już w całej Polsce SOR w Szpitalu Południowym w Warszawie.
To, czego byłem świadkiem, a w jeszcze większym stopniu to, co wówczas usłyszałem, do dzisiaj budzi w mnie przerażenie, oburzenie, ale też strach.
Rano 30 listopada 2022 r. zawiozłem moją wówczas 84-letnią mamę na zdjęcie szwów po operacji endoprotezy kolana. Do szpitala trafiliśmy około 9:30. Dwie godziny później lekarze stwierdzili, że nie mogą wykluczyć zakrzepicy i skierowali mamę na szpitalny oddział ratunkowy (SOR) w tym samym szpitalu. Dotarliśmy tam około godz. 12.
Przez 10 godzin czekaliśmy na przyjęcie przez lekarza. Gdy już dostaliśmy się do niego, mamie zlecono jedno badanie, po którym znów czekaliśmy kilka godzin na przyjęcie przez lekarza. Łącznie w Szpitalu Południowym spędziłem tego dnia z mamą 16 godzin, z czego na szpitalnym oddziale ratunkowym — blisko 14.
Po drugiej wizycie usłyszeliśmy, żeby przyjechać znów na ten sam SOR następnego dnia o godz. 11. Tym razem ze szpitala wyszliśmy nie o godz. 2 w nocy, ale około godz. 22. Słowem: po 14 godzinach na SOR-ze i kilku godzinach snu w domu, kolejnego dnia na SOR-ze spędziliśmy 11 godzin.
Moja mama zarówno pierwszego, jak i drugiego dnia momentami traciła już świadomość, a kontakt z nią był chwilami utrudniony. Była bowiem krótko po operacji i bardzo osłabiona. O ile w domu mogła jednak leżeć, to już na SOR-ze nie było niczego poza krzesłami.
Byłem wstrząśnięty tym, co usłyszałem mówi Jurasz .
W pewnym momencie, gdy zacząłem się realnie obawiać, czy mama to wszystko w ogóle przeżyje, wszedłem do gabinetu lekarza dyżurnego i grzecznie zapytałem go, dlaczego coś takiego jest w ogóle możliwe.
Lekarz, z którym rozmawiałem, rozpoznał mnie jako dziennikarza. Wyraźnie zaznaczyłem, że moje pytanie zadałem jako syn bardzo już starej i, proszę wybaczyć potoczność, ledwie żywej kobiety. Młody, bardzo miły lekarz powiedział mi, że w chwili, w której rozmawiamy, ma pod opieką dwóch pacjentów z zawałami i jedną pacjentkę z podejrzeniem udaru i jakkolwiek zdaje sobie sprawę, że moja mama może nie przeżyć wizyty na SOR, to jeśli zajmie się moją mamą, a nie wspomnianymi pacjentami, oni nie przeżyją na pewno.
Gdy spytałem, dlaczego tylko on jeden pracuje na SOR-ze i czy w całym szpitalu nie ma innych lekarzy, którzy mogliby mu pomóc, lekarz odpowiedział, że w szpitalu, owszem, na wielu oddziałach są inni lekarze. Co więcej, mają oni w umowach wpisany obowiązek "schodzenia z oddziałów na SOR", ale tego nie robią, "bo im się nie chce", a jako że są od niego ważniejsi, to nie jest w stanie ich do tego zmusić.
Byłem wstrząśnięty tym, co usłyszałem. Postanowiłem więc — tym razem już przedstawiając się jako dziennikarz — spytać również pielęgniarek, czy to, co usłyszałem, jest prawdą. Wszystkie potwierdziły. Kolejnego dnia, gdy wróciliśmy z mamą do szpitala, na SOR-ze również był tylko jeden lekarz. Zadałem mu pytanie, czy to prawda, że ważniejsi lekarze powinni mu pomagać, ale tego nie robią. Usłyszałem jednoznaczne potwierdzenie.
Wszystko, co powyżej opisałem, chciałem już wówczas, czyli w 2022 r., przedstawić w artykule w Onecie. Uznałem jednak, że mogłoby to zostać odebrane jako załatwianie prywatnych spraw na łamach ogólnopolskiego portalu i tego nie zrobiłem. Z perspektywy czasu myślę, że popełniłem błąd.
Poziom organizacyjnej niekompetencji, ale też moralnej zgnilizny, który zobaczyłem w Szpitalu Południowym, był taki, że to, co dziś publikuję, powinienem był opisać już cztery lata temu.
To co dzieje się w szpitalu południowym w Warszawie były premier @MorawieckiM
wytyka obecnemu rządowi, ale ta historia mówi zupełnie co innego.
Patologia jaką on niby teraz zauważa istniała w czasie właśnie jego rządów jako premiera.
Przedstawione fakty pochodzą z sytuacji opisanej w 2022 r.
https://t.co/Gs2wLF9vKt
To nie jest „patriotyzm”. To jest rak w polskim społeczeństwie – neofaszystowskie, paramilitarne grupy, które pod przykrywką „obrony narodu” sieją nienawiść i przygotowują się do czegoś znacznie gorszego. Trupia czaszka pod orłem, tylko swastyki brakuje. Budź się Polsko.
Ja bym tego nie rozpowszechniał, gdybym nie miał 150000% pewności, że oni by to zrobili w stosunku do każdego z KO. Niech się zatem wieść o plugawcach niesie.
Michał Rachoń z PiS i jego żona, no to jest dopiero wzór prawicowych wartości rodzinnych Katarzyna Gojska-Hejke, wielka ikona tradycyjnej rodziny, ma troje nieślubnych dzieci z dwoma różnymi facetami. W 2007 roku, będąc jeszcze mężatką, zrobiła głośny romans z szefem IPN-u, klasyka pisowskiej wierności. Potem po śmierci Kurtyki wskoczyła w układ z „agentem Tomkiem” Kaczmarkiem, a na koniec przygrzała się do Rachońa i razem dorobili kolejne dwójkę nieślubnych dzieci. W 2017 urządzili sobie wielki „kościelny ślub” i udawali, że wszystko jest mega katolickie i moralne. Bo właśnie tak wyglądają pisowskie wartości romanse na boku, nieślubne dzieci na potęgę i udawanie świętości przed kamerą. "Bronimy tradycyjnej rodziny!", krzyczą, a u nich w domu serial paradokumentalny by się wstydził takiego scenariusza. Hipokryci! Zamilknij propagandzisto!
PROSZĘ O RT!
Panie @donaldtusk jest Pan pewien że Ruscy dopiero,przygotowują prowokacje🤔
Na moje oni już u nas są i czekają na znak...
A Pan @MKierwinski ciągle analizuje😂
Już nie wspomnę o Siemoniaku...ten ciągle nie wie gdzie jest..
Według 300 stronicowego raportu Najwyższej Izby Kontroli, 366 tys. mieszkańców Afryki i Azji otrzymało polskie wizy. MSZ zabroniło konsulom sprawdzać ich kwalifikacje.
"To nawet nie jest aferka"
- Jarosław Kaczyński
Wawrzyk nadal na wolności.
Brak przyjęcia ślubowania od legalnie wybranych sędziów TK i zastąpienie ich „sędziami dublerami”, brak publikacji orzeczenia TK, upolitycznienie władzy sądowniczej, skrócenie kadencji I Prezes Sądu Najwyższego i skrócenie kadencji KRS.
Za to wszystko ten debil Duda powinien odpowiedzieć karnie.
Jako minister pomocy humanitarnej @BeataKempa_MEP, sprzeniewierzyła ponad 52 mln. zł. i uciekła do Brukseli. Kempa wraz ze swoją świtą z ministerstwa, przez 12 mc. ministrowania "bez teki", odbyła 16 wycieczek które kosztowały polskich podatników 668 tys. zł.
Korzyści dla Polski, z tych wycieczek, nie odnotowano.
Złodziej na złodzieju.
Olga Semeniuk-Patkowska, była wiceszefowa Ministerstwa Rozwoju, zamieniła w 2023 roku publiczne pieniądze i służbowy samochód w narzędzie swojej kampanii wyborczej. To, co przez pierwsze lata wyglądało na normalne podróże służbowe, w roku wyborczym przerodziło się w bezczelną próbę finansowania kampanii z kieszeni podatnika.
W trakcie 67-dniowej kampanii wyborczej Semeniuk-Patkowska spędziła w delegacji aż 46 dni – czyli prawie 70% czasu kampanii. TVN24 ujawnił, że jedna z jej „służbowych” podróży trwała bez przerwy 24 dni. Tylko za same noclegi w tym czasie podatnicy zapłacili niemal 14 tysięcy złotych.
W całym 2023 roku odbyła 45 wyjazdów służbowych – z czego 37 (!) skierowanych było do Olsztyna i okolic, czyli do jej własnego okręgu wyborczego. Spośród 113 dni spędzonych ogółem w delegacjach aż 101 dni przypadało właśnie na Warmię i Mazury. Każde z tych „służbowych” wyjazdów oznaczało: służbowy samochód z kierowcą, diety i rachunki za hotele opłacane z budżetu państwa.
Najbardziej bezczelna była delegacja rozpoczęta 20 września i trwająca nieprzerwanie aż do 15 października, czyli do samego dnia wyborów parlamentarnych. Trudno uwierzyć, że przez ponad trzy tygodnie w szczycie kampanii wiceminister „intensywnie spotykała się z przedsiębiorcami”.
Ministerstwo potwierdziło koszty noclegów na poziomie 13 728 zł, ale „spotkania z przedsiębiorcami” obejmowały m. in. wizyty w kołach gospodyń wiejskich i rozdawanie ulotek, klasyczne działania kampanijne.
Państwowa Komisja Wyborcza jasno podkreśla: osoby pełniące funkcje publiczne, w tym wiceministrowie, muszą ściśle oddzielać obowiązki służbowe od agitacji wyborczej. Semeniuk-Patkowska najwyraźniej uznała, że ten przepis jej nie dotyczy.
W odpowiedzi na zarzuty rzuciła standardową zasłonę dymną: „wszystko było związane z współpracą z przedsiębiorcami” – nie tylko na Warmii i Mazurach, ale „w całym kraju”. Tylko przypadkiem niemal wszystkie te „służbowe” spotkania odbywały się akurat tam, gdzie startowała w wyborach.
W kampanii zazwyczaj składa się rezygnację z wykonywania obowiązków rządowych albo idzie na urlop, a nie wykorzystuje państwowej logistyki i budżetu do jeżdżenia po swoim okręgu z kierowcą i na koszt podatnika. Postawa Semeniuk-Patkowskiej budzi poważne wątpliwości co do uczciwości, przejrzystości i zwykłej przyzwoitości w wykorzystywaniu władzy i publicznych pieniędzy w celach partyjno-wyborczych.
Według urzędników NIK siostra premiera Anna, pracowała na fikcyjnym etacie jako pomoc administracyjna w referacie Urzędu Miejskiego w Trzebnicy, jednocześnie pracując na pełnym etacie we Wrocławskim Domu Literatury.
Prokurator z czasów rządu pis, chciał stawiać zarzuty pisowskiemu burmistrzowi, który fikcyjnie zatrudnił siostrę Morawieckiego, Annę, w Urzędzie Miejskim w Trzebnicy. Sprawę mu odebrano, zatrzymanie zablokowano.
Ciekawostka. Tam gdzie "czuć lewy piniondz", tam zawsze pojawia się Rysiek Czarnecki.
Dla pisu kraść, to jak dla kozy srać - samo się robi.
Wice. min. sportu w rządzie pis Mejza próbował, za pomocą stworzonej przez siebie spółki Vinci NeoClinic, za sowitą opłatą, ok. 15 tys. dolarów, wysyłać nieuleczalnie chore dzieci na niepoparte badaniami naukowymi leczenie do Meksyku. Są dowody, świadkowie i pokrzywdzeni, a Mejza wciąż na wolności.
Dodatkowo trwa śledztwo w sprawie przekrętów na dotacjach unijnych, które wciąż Prokuratura.
Panie Żurek, panie Korneluk co ta szmata robi na wolności? Kiedy ten oszust i złodziej w końcu usłyszy wszystkie zarzuty i trafi do więzienia, tam gdzie jego miejsce?
W listopadzie 2024 były europoseł pis Karol "meleks" K. usłyszał zarzuty korupcyjne związane z powoływaniem się na wpływy w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w celu uzyskania pozytywnych opinii na prowadzenie filii dawnej uczelni Collegium Humanum w Pradze, Bratysławie i Andiżanie.
W przypadku filii na Słowacji, pozytywnego rozpatrzenia sprawy w przedmiocie wydania opinii na kierunku pedagogika. Były eurodeputowany pis Karol "meleks" K. otrzymał za to tytuł doktora honoris causa Collegium Humanum.
Karol "meleks" K. dopuścił się tego czynu w zamian za korzyść majątkową w postaci opłacenia przez Pawła Cz. raportu sondażowego na kwotę 14 tys. 760 zł oraz billboardów używanych podczas kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego na kwotę 22 tys. 195 zł.
Ile ta bezkarność pis-owskich złodziei jeszcze ma trwać?