Kochani, z przyjemnością informuję, że gównowacenie Facebooka weszło na zupełnie nowy level. W tej odsłonie Zuck wypisuje się z internetu, bo nie może być tak, żeby ludzie spontanicznie publikowali linki do obcych stron. Dwa na miesiąc mają wystarczyć! Ale to nie koniec!🧵👇
Ponieważ siedzę głęboko w procedurach nadawania stopni naukowych – zarówno naukowo (to moja specjalizacja badawcza), jak i praktycznie (prowadziłem dziesiątki takich spraw i współpracowałem z wieloma uczelniami), pozwolę sobie przedstawić opinię na temat sprawy Jakuba Wiecha:
- jest oczywiste, że @jakubwiech – abstrahując od jakości jego rozprawy doktorskiej, do czego zaraz przejdę – doświadcza nagonki i linczu motywowanego wyłącznie jego działalnością publiczną. Przyczyną pospolitego ruszenia przeciwko Wiechowi nie jest troska o jakość polskiej nauki. 99,9% autorów rozpraw doktorskich o podobnym poziomie nigdy czegoś takiego nie doświadczy. Rację mają @RozekTom czy Tomasz Terlikowski.
- nie czytałem rozprawy Jakuba Wiecha i nie umiem ocenić jej jakości, gdyż nie mam ku temu wystarczających kompetencji. Mam za to na tyle naukowej wiedzy i doświadczenia, aby rozumieć i wiedzieć, jak mało wiem. Podstawą kompetencji jest świadomość własnych braków.
- dlatego gdy oceny (pozytywnej, jak i negatywnej) rozprawy Jakuba Wiecha dopuszcza się niemal cały internet, pragnę przypomnieć, że 99% osób nie ma jakichkolwiek kompetencji do oceny jakości prac naukowych. Ten efekt zawyżania swoich kompetencji przez osoby ich pozbawione (ma to swoją fachową nazwę) przybiera w dzisiejszych czasach ogromne rozmiary.
- między innymi z tych powodów procedury nadawania stopni naukowych nie są oparte na woli ludu ani nie stanowią klasycznej procedury administracyjnej, lecz są kilkuetapowym procesem oceny jakości prac naukowych, powierzonym wyłącznie środowiskom naukowym. Nawet jeśli mamy do naukowców tworzących rady dyscyplin i obowiązujących tam standardów poważne zastrzeżenia (a ja mam), to wciąż mają oni jakiś pierdyliard razy większe kompetencje do oceny rozpraw doktorskich niż komentariat.
- mając to ustalone, przejdźmy do procedury. Trzy pozytywne recenzje pozwalają na dopuszczenie pracy do obrony. Nie widzę tu większych zastrzeżeń, poza faktem, że wszyscy wiemy, jak wygląda wyznaczanie recenzentów doktoratów (nie ma tu, jak przy habilitacji, puli recenzentów losowanych przez Radę Doskonałości Naukowej – wszystkich trzech wybiera uczelnia, czyli w praktyce promotor). Tak, to patologia. Tak, trzeba to zmienić. Nie, obecni politycy i aktualna ekipa w MNiSW tego nie zrobią.
- Idźmy dalej. Jeżeli obrona rzeczywiście przebiegała tak, jak czytamy w relacjach, jest dla mnie niezrozumiałe, dlaczego komisja doktorska już tego samego dnia podjęła uchwałę. Kilkadziesiąt pytań, 6 godzin dyskusji i mnóstwo poruszonych (i nieznanych komisji wcześniej) wątków i zarzutów (w tym plagiatowych), a komisja nie chciała tego wszystkiego na spokojnie zweryfikować, zbadać, sprawdzić wiarygodność odpowiedzi kandydata?
- po co było na szybko podejmować uchwałę, zamiast odroczyć posiedzenie komisji, by rzetelnie sprawdzić wszystkie ujawnione okoliczności? Obrona nie jest czymś wyabstrahowanym z procedury. Jest elementem postępowania dowodowego.
- przypominam, że obowiązujący tu Kodeks postępowania administracyjnego (KPA) pozwala na odroczenie rozprawy administracyjnej (obrona jest jej odpowiednikiem) z każdej ważnej przyczyny. W mojej ocenie takie przyczyny wystąpiły, a komisja, mając na względzie liczbę i skalę wątpliwości i zarzutów, powinna posiedzenie odroczyć, wszystkie je poddać dogłębnej analizie, a dopiero wówczas podjąć uchwałę.
- przypominam, że zgodnie z KPA obowiązkiem organu prowadzącego postępowanie (co stosuje się odpowiednio do komisji doktorskiej, jeśli są jej powierzone jakieś czynności) jest podjąć WSZELKIE CZYNNOŚCI niezbędne do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego oraz do załatwienia sprawy, mając na względzie interes społeczny i słuszny interes obywateli, a ponadto w sposób wyczerpujący zebrać i rozpatrzyć cały materiał dowodowy.
- czy dochowano tego obowiązku? Wyniki głosowania (3/3/4) pozwalają wątpić. Jasne, formalnie każdy członek komisji ma prawo wstrzymać się od głosu i to się prawniczo obroni. Jeśli jednak prawie połowa komisji nie miała zdania co do nadania stopnia i w efekcie wstrzymała się od głosu, to oczywiste jest, że sprawa nadania Jakubowi Wiechowi stopnia doktora nie została w toku obrony DOSTATECZNIE wyjaśniona. Formalnie komisja wypełniła swój obowiązek, ale naukowo – umyła ręce.
- na marginesie, sprawa ta dobitnie pokazuje, jak dyskusyjne jest przyjmowanie w sprawie stopni naukowych wymogu bezwzględnej większości głosów. Uzależnia to wynik postępowania (pozytywny albo negatywny) od osób, które nie potrafiły wyrobić sobie zdania. W teorii miało to zapewniać wysokie wymogi, ale w praktyce często powoduje większą losowość podejmowanych rozstrzygnięć.
- teraz sprawa trafia do Rady Dyscypliny, która podejmuje decyzję w sprawie nadania doktoratu i nie jest związana uchwałą komisji, przed którą odbyła się obrona. Obowiązkiem Rady jest wszechstronnie rozpatrzyć wszystkie aspekty sprawy, a następnie wydać rozstrzygnięcie, a w przypadku negatywnego – szczegółowo je uzasadnić.
- publiczną deklarację Jakuba Wiecha co do nieodwoływania się od ewentualnej decyzji negatywnej, złożoną chyba trochę honorowo z powodu wyniku prac komisji oraz publicznej nagonki, uważam za przedwczesną, zwłaszcza że komisja doktorska jest jedynie, w pewnym sensie, organem pomocniczym Rady. Ponadto na ten moment nie są znane powody ewentualnego negatywnego rozstrzygnięcia, a to zwłaszcza one decydują o legalności rozstrzygnięcia. Dlatego decyzja, czy się odwoływać, powinna być dopiero przed Jakubem Wiechem.
- podsumowując, mam trzy wnioski. Po pierwsze, mam nadzieję, że Jakub Wiech, niezależnie od rozstrzygnięcia, nie zaprzestanie swojej działalności publicznej.
- po drugie, chciałbym, aby rozprawy doktorskie wszystkich osób ubiegających się o ten stopień podlegały tak drobiazgowej ocenie publicznej. Jeżeli nie mieliście nic przeciwko doktoratom Łukasza Piebiaka czy Patryka Jakiego albo habilitacjom Roberta Kropiwnickiego lub Przemysława Czarnka, ale walczycie o odmowę doktoratu dla Jakuba Wiecha, to musicie się zastanowić, o co Wam chodzi, bo na pewno nie o naukę.
- po trzecie, warto wykorzystać przykład tej sprawy do dyskusji, w jaki sposób możemy poprawić system awansów naukowych i zapewnić nie tylko jego jakość, ale też transparentność. Moim zdaniem cała sprawa pokazuje kilka fundamentalnych problemów procedur nadawania stopni naukowych. Gdy skończy się nagonka i emocje wokół tej sprawy, a Rada UW podejmie rozstrzygnięcie, będzie właściwy czas na rzeczową debatę.
Wsp. doktoratu Jakuba Wiecha @jakubwiech
Rozumiem, że zostały spełnione formalne kryteria by otworzyć przewód, by przyjąć (i przesłać do recenzentów) jego pracę i dopuścić do jej obrony.
Praca zyskała trzy pozytywne recenzje, obrona przebiegła zgodnie z wymogami formalnymi, nie zakończyła się tym (czy z powodu tego), że którykolwiek z członków komisji (czy obserwatorów) zadał pytanie obnażające niekompetencje Jakuba Wiecha. Ani dlatego, że znaleziono w pracy (w recenzjach) błędy. Choć sprawdzano i próbowano, nie wykazano też że praca jest plagiatem, ani że jest napisana przez jakikolwiek model językowy.
Mimo wielu godzin obrony, pomimo nadstandardowej liczby pytań kilku członków komisji wciąż jednak nie wiedziało co myśleć i wstrzymało się od głosu. To brak przekonujących argumentów czy odwagi by podjąć jednoznaczną decyzję i wziąć za nią odpowiedzialność? Decyzję pozytywną bądź negatywną. Jakąkolwiek. Woleli nie mieć żadnego zdania. Tak niewątpliwie jest łatwiej.
Zadziwiające. Wystraszyli się tego, że to ich zdjęcia czy karykatury zostaną rozklejone na podłodze w kiblu uczelni? Może to, że zrobiono to ze zdjęciami Kuby ich jakoś zmroziło? Może wystraszyli się, że to ich prace naukowe zacznie przeglądać horda domorosłych (i najczęściej anonimowych) specjalistów, których pełne błędów "analizy" napisane przez AI będą klikane setki tysięcy razy w internetach? Być może.
Polska Akademia ma wiele problemów. Jednym z nich jest odwaga. Jak widać ona ma często konkretne imiona i nazwiska. Przykładacie ręce do linczu Panie i Panowie.
A Jakubowi życzę powodzenia. Nie w tym, by zdobył tytuł doktora, tylko w tym by miał szansę na uczciwą obronę.
Pytacie, dlaczego nie dałam się sprowokować i tylko uśmiechnęłam się na słowa pani senator o jej „głównym konkurencie”. Odpowiadam: na takie próby lekceważenia spokojny uśmiech po prostu wystarczy.
Bo o ile nie zamierzam brać udziału w pompowaniu czyjegoś ego, o tyle samą debatę traktuję z pełną powagą. Z szacunku do mieszkańców i mieszkanek Krakowa. Wolę rozmawiać o mieszkaniach, zieleni i transporcie.
A wyniki wyborów lubią zaskakiwać tych, którzy uwierzyli w swój sukces za wcześnie, coś o tym wiem.
Wybory już za 12 dni. Wierzę, że codzienna, rzetelna praca obroni się sama. Robimy swoje!
@sikorskiradek Świetna knajpa panie Ministrze! Kilka lat temu staraliśmy się o projekt, więc zabraliśmy tam jednego z naszych koreańskich kolegów. Powiedzieć, że był "zdziwiony" to jak nic nie powiedzieć... projekt dostaliśmy ;)
Platformy cyfrowe muszą ponosić pełną odpowiedzialność za swoje działania i dlatego zawnioskowałem o nałożenie na Metę kary w wysokości miliarda złotych.
Po analizie materiałów, w tym tych otrzymanych od Meta, a także kolejnych doniesień medialnych o braku kontroli nad publikowanymi treściami, wysłałem właśnie do Komisji Europejskiej formalny wniosek o ukaranie platformy kwotą 250 mln euro.
Bezczynność i nieskuteczność w zwalczaniu szkodliwych dla Polaków reklam i oszukańczych treści nie będzie tolerowana.
Oczekuję, że Komisja Europejska szybko przeprowadzi postępowanie i nałoży karę. Dowodów jest aż nadto.
Wzywam dodatkowo Metę do natychmiastowego wprowadzenia skutecznych narzędzi eliminujących scam, fałszywe reklamy i promowanie nielegalnych aplikacji. Ten dziki zachód na platformie musi się skończyć.
Nie zgadzam się, żeby globalna firma technologiczna traktowała Polki i Polaków gorzej niż innych Europejczyków.
Jeżeli @SpaceX@Elon Musk chce działać w Polsce, korzystać z polskiego rynku i zarabiać na polskich klientach, musi ich traktować uczciwie i na równych zasadach.
Od 17 sierpnia Polacy korzystający ze Starlink Roam mają być traktowani gorzej niż klienci z innych państw Europy: dodatkowe formalności, obowiązek zgłaszania podróży i weryfikacja dokumentów.
Nie przyjmuję odpowiedzi, że tak po prostu musi być. Dlatego zwróciłem się do SpaceX o pilne przywrócenie równych zasad dla polskich klientów firmy. Jeżeli powodem są „lokalne wymogi regulacyjne”, oczekuję wskazania konkretnych przepisów. Ogólne tłumaczenia nie wystarczą. Polscy obywatele nie mogą być traktowani gorzej tylko dlatego, że globalna korporacja tak zdecydowała.
Nowe technologie dają ludziom ogromne możliwości. Ale wraz z nimi globalne firmy zdobyły ogromną władzę nad warunkami, na jakich pracujemy, komunikujemy się, podróżujemy i korzystamy z usług. I właśnie dlatego obowiązkiem państwa jest reagować na wszelkie przejawy nierównego traktowania klientów, manipulacji rynkowych czy innych powodów nie zgodnych z etyką rynkową.
Polska nie jest rynkiem drugiej kategorii. Polscy klienci nie są klientami drugiej kategorii.
@TomaszSynowiec@Wipler1978 Ale panie Tomaszu ja naprawdę jeżdżę tym pociągiem co tydzień i naprawdę wiem co mówię. Zresztą szkoda naszego czasu, bo i sprawa nieistotna, a i Pan chyba niezbyt skory do zmiany zdania. Dobrej nocy.
@TomaszSynowiec@Wipler1978 Chyba jeździmy różnymi pociągami. Daleko mi do posła Wiplera, ale akurat ta trasa w Pendolino (raz w tygodniu jeżdżę) to zmora dla zasięgu... nawet mejla nie da się otworzyć, albo... zapłacić w Warsie ;) Trochę lepiej jest w IC
Tak czy tak pociągi w PL są super. Gorąco polecam!
@michniklukasz@KGawkowski Panie Łukaszu, ale czy **formalnie** zgłosił zdanie odrębne? Tak czy nie?
Protokołu jeszcze nie opublikowano, także chętnie się dowiem kto ma rację... choć chyba mało to istotne. Wolałbym bowiem, aby wszyscy Państwo skupili się na uchwaleniu dobrego prawa, a nie pitoleniu na X.
@PatrykSalamon@StanislawMazur9@SonikBoguslaw Czekam kiedy liczba kandydatów i kandydatek dobije do setki :) Zagłosuję bez mrugnięcia okiem na osobę która dostanie na liście zaszczytny numer 42!
Jakby pan szanowny ekspert zerknął na badania i zauważył pewne niepokojące zjawisko "oswajania" alkoholu za pomocą 0proc, to może nie pisałby głupot na tym półdarmowym portalu. Ale wiadomo... wielki biznes musi mieć swoich pożytecznych idiotów.
Oferta bezalkoholowa tworzona przez firmy alkoholowe – od piw, przez wina, po gin – rośnie.
Zmieniają się potrzeby konsumentów, a rynek odpowiada.
Nie potrzeba kolejnych antyalkoholowych regulacji, w tym uderzania w segment bezalko, forsowanych przez neopurytan w Sejmie.
Jestem z Krakowa, ale dla mnie "news dnia" to ten poniżej. Po prostu "mój Papież".
Ważne przesłanie, aby technokratyczny walec nie zniszczył w nas tego co ostatecznie najważniejsze. Człowieczeństwa.
#MagnificaHumanitas
Wspaniałe człowieczeństwo stworzone przez Boga staje dziś wobec decydującego wyboru: wznieść nową wieżę Babel albo budować miasto, w którym Bóg i ludzkość zamieszkują razem. To wspaniałe człowieczeństwo w Jezusie Chrystusie staje się Drogą, Prawdą i Życiem, otwierając każdemu z nas drogę wzrastania ku pełni. #MagnificaHumanitas
https://t.co/1UAXUnKN8T
@r_gadekr@PL_2050 Ja zupełnie nie o tym. Nie znasz posła Suchonia po prostu. I uwierz mi, że to nie jest ktoś z kim byś chciał mieć do czynienia. A co Szymon zrobił, a czego nie zrobił, to zupełnie inna historia. Kończę i wracam do swojej piwnicy. Pozdro.
@mickpll Ej ale czego nie rozumiesz? Prostego języka? Wybrałeś sobie rajców to się ich słuchaj. Oni wiedzą lepiej co się powinno dziać w Twoim bloku...
Dla "kumatych" dodam na wszelki wypadek #sarkazm