Poszukiwany listem gończym koordynator rosyjskiej siatki szpiegowskiej w 🇵🇱 Michaił Mirgorodskij od lat cierpiał na stały brak gotówki i popadł w długi, ale los uśmiechnął się do dłużnika ściganego w 🇷🇺 na wniosek banków przez komorników: pomocną dłoń wyciągnęła do niego FSB.
Taki wniosek nasuwa się z analizy dostępnych informacji i dokumentów dotyczących 28-letniego obywatela Federacji Rosji, który zdaniem ABW przebywając u siebie w kraju i korzystając z komunikatora Telegram jako Pink, Gabriel Kuczyński, Andrzej bądź Andriej założył zorganizowaną grupę przestępczą o charakterze terrorystycznym i zlecał jej członkom działania wywiadowcze, nakłaniając ich również „do sprowadzenia na terytorium RP katastrofy w ruchu lądowym, poprzez wykolejanie pociągów transportujących sprzęt wojskowy i humanitarny dla Ukrainy”, oraz do „popełnienia przestępstw polegających na pobiciach przebywających na terytorium RP obywateli Ukrainy oraz Białorusi, a także dokonywania zniszczeń i podpaleń należącego do nich mienia”.
Powstaje jednak pytanie: co skłoniło widocznego na zdjęciu młodego mężczyznę, który sprawia wrażenie półprzytomnego, do podjęcia współpracy z budzącą powszechny lęk wśród mieszkańców Rosji tajną służbą będącą spadkobierczynią w prostej linii wszechwładnego KGB?
Wydaje się, że mogły to być piętrzące się problemy finansowe.
Michaił Wiktorowicz Mirgorodskij okazał się bowiem tyleż stałym, co kłopotliwym klientem rosyjskich banków i instytucji udzielających mikropożyczek. W bazie danych komorników figuruje z długiem 634 tys. rubli - jak poinformowała niezależna rosyjska redakcja "Agentstvo" (zob. https://t.co/OKK2l1mObQ) publikując dokument z zawierający informację, która dotyczy trzech postanowień sądu z lat 2020-2021 w sprawie niespłaconych rat różnych kredytów (zob. zdjęcie).
Dziennikarze wspomnianej redakcji ustalili też, że ubiegając się o kredyty w latach 2019-2020 jako miejsce pracy Michaił Mirgorodskij podał Tinkoff Bank (aktualnie działający pod nazwą T-Bank), gdzie - jak wynika z jego deklaracji - miał zajmować stanowiska od zastępcy kierownika do młodszego specjalisty. Z kolei gdy w 2021 r. znów potrzebował gotówki, poinformował bank, że pracuje jako administrator w moskiewskiej firmie deweloperskiej Tutorin, a w 2024 r. w podobnej sytuacji oświadczył, że jest specjalistą w firmie Metalkrep. Z innych źródeł wiadomo, że Michaił Mirgorodskij jako matematyk z wykształcenia - jak ustaliła ABW (zob. https://t.co/u1zrteOh0z) - wcześniej utrzymywał się udzielając korepetycji (https://t.co/1st5vl5oZp) z tego przedmiotu w miejscowości Bałaszycha pod Moskwą w cenie 500 rubli za godzinę. Dane zgromadzone przez "Agentstvo" wskazują, że musiało to być jeszcze, zanim w 2018 r. przeprowadził się do miejscowości Kaszyra nad Oką, ok. 120 km na południe od Moskwy. Jak donosi "Agentstvo", koordynator siatki agenturalnej FSB w Polsce, który – jak poinformowała wczoraj ABW - jest obecnie poszukiwany listem gończym (zob. https://t.co/07rn0qyVqX) wystawionym przez władze RP, urodził się 15 listopada 1997 r. w Swietłowodsku w obwodzie kirowohradzkim na środkowej Ukrainie, ale od wielu lat żyje w Rosji i posiada obywatelstwo rosyjskie. W latach 2008–2014 mieszkał w miejscowości Murawlenko w Jamalsko-Nienieckim Okręgu Autonomicznym na zachodniej Syberii, gdzie jego ojciec był majstrem na budowie. Następnie rodzina przeniosła się do miasta Bałaszycha na wschód od Moskwy. "Agentstvo" zwróciło uwagę na to, że mieszkanie Mirgorodskiego było oddalone o 1 km od głównej bazy doborowej jednostki specnazu FSB - grupy "Alfa" (JW 35690 znana też jako Bałaszycha-2), a w sąsiednim budynku mieszkał Siergiej Szkriabatowski, który był osobistym agentem ochrony prorosyjskiego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza. Odnotowania wymaga, że Bałaszycha to miasto, w którym przed przybyciem do Polski mieszkał Maksym Siergiejew, jeden z członków siatki szpiegowsko-dywersyjnej kierowanej przez Michaiła Mirgorodskiego. Urodzony 23 lutego 2003 r. w podmoskiewskim mieście Reutow, po przybyciu do naszego kraju podjął pracę w sekcji hokeja na lodzie klubu sportowego Zagłębie Sosnowiec. ABW zatrzymała go 11 czerwca 2023 r. w następstwie ustalenia, że realizował dla FSB zadania z zakresu rozpoznania operacyjnego obiektów infrastruktury krytycznej rejestrując telefonem obraz Zakładów Mechanicznych Bumar-Łabędy w Gliwicach, trasy kolejowej na odcinku Przemyśl-Medyka, obiektów 5 batalionu strzelców podhalańskich w Przemyślu (JW 3928) i terminalu na polsko-ukraińskim przejściu granicznym Malhowice-Niżankowice, "a także prowadził działania (...) polegające na malowaniu graffiti oraz roznoszeniu ulotek o treściach mających na celu destabilizację sytuacji politycznej w Polsce oraz wrogie nastawienie obywateli Polski wobec Ukraińców i działań mających na celu wspieranie Ukrainy w wojnie z Rosją". Sąd Okręgowy w Lublinie 19 grudnia 2023 r. skazał go za udział w obcym wywiadzie przeciwko RP (art. 130 § 1 k.k.) i posiadanie marihuany na karę 2 lat i 11 miesięcy pozbawienia wolności. Warto pamiętać, że rejon Bałaszychy od czasów sowieckich był wykorzystywany jako siedziba ważnych jednostek i obiektów wojskowych. Szkolono tam kadry na potrzeby wojny domowej w Hiszpanii, w tym dywersantów z grupy Pawła Sudopłatowa, który w 1938 r. w Rotterdamie zamordował przywódcę Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) Jewhena Konowalca i odpowiadał za przygotowanie oraz przeprowadzenie operacji zabójstwa Lwa Trockiego w 1940 r. w Meksyku. Bałaszycha jest też siedzibą centrum szkolenia siostrzanej jednostki grupy „Alfa” – grupy "Wympieł", w której wg redakcji Bellingcat służył Wadim Krasikow, sprawca mordu na czeczeńskim bojowniku Zelimchanie Changoszwilim w 2019 r. w Berlinie, uwolniony podczas wymiany szpiegów w Ankarze 1 sierpnia 2024 r.
FYI @donaldtusk@TomaszSiemoniak@w_zurek@KosiniakKamysz@sikorskiradek@KGawkowski@MKierwinski@adamSzlapka@wlodekczarzasty@szymon_holownia@krzysztofbosak@NawrockiKn@Cenckiewicz@BBN_PL@AWgovPL@OficjalnyJK@KazimierzPlocke@Konwinski_PO@TudujKrzysztof@AndzelWaldemar@MiroslawSuchon@McGramat@krzysztofbrejza@PawelOlszewski@PrzemNowak_@PK_GOV_PL
@MSZ_RP@sikorskiradek@anneapplebaum Na placu Świętego Piotra w Rzymie Papież Francziszek I błogosławia korony do obrazu Matki Bożej Śnieżnej w Jarosławiu.
Korony trzyma ksiądz proboszcz Kolegiaty Bożego Ciała Marian Bocho, a obok z stoi burmistrz Jaroslawia Andrzej Wyczawski.
Przeczytajcie szybko podlinkowaną bardzo ciekawą notatkę autorstwa @jarek_jakimczyk o związkach Grzegorza Brauna z Leonidem Swiridowem. A ode mnie link https://t.co/t9RBx1iF5d do mało znanego filmu z wyjazdu Brauna do Rosji w grudniu 2018 roku. Wszyscy chyba znają zdjęcie Brauna ze Swiridowem, ale jest też drugie zdjęcie Brauna I Swiridowa z Agnieszką Piwar (wtedy z Myśli Polskiej) i częstochowskim posłem Włodzimierzem Skalikiem, który w Konfederacji braunatnej pełni rolę szarej eminencji, podczas gdy sam Braun robi za frontmena.
Natomiast ten filmik z wyjazdu do Moskwy i Petersburga na razie nie rozszedł się – obejrzało go kilkaset osób, chociaż rekomendowała go sama Agnieszka Piwar. Widać, że Agnieszka Piwar pilotowała Brauna i Skalika już na Okęciu, a potem pomagała w Moskwie. W filmie Swiridowa nie widać, ale z kontekstu sprawy wynika jak się zdaje, że Piwar pilotowała, ale na miejscu w Rosji pobyt organizował Swiridow.
Braun i Skalik byli wtedy w Rosji, żeby robić zdjęcia do filmu „Gietrzwałd 1877”. Braun był tu reżyserem, a Skalik producentem. Fundacja Osuchowa zebrała na ten projekt 665 tys. zł w zrzutce, ale filmu jak nie było, tak nie ma.
Dźwiękowcem filmu był Tomasz Stala, właściciel wydawnictwa 3DOM znanego ze wznowienia książek negacjonistę oświęcimskiego Ratajczaka, który startował niedawno na prezydenta Częstochowy ze wsparciem Brauna.
Stala był w Rosji pół roku wcześniej w maju 2018 roku, między innymi w podległej rosyjskiemu MSZ Fundacji Gorczakowa, razem z Agnieszką Piwar i resztą ferajny systematycznie wizytującej Rosję w ramach turnusów prowadzonych przez Swiridowa.
Film z wyjazdu do Rosji pochodzi z profilu Tomasza Malary, który chyba też był uczestnikiem ekipy filmowej. Gdyby nagle film stał się nieodstępny, mam go zapisanego.
Grzegorz Braun miał dowieść przed sądem jako świadek pozbawionego przez władze RP akredytacji dziennikarskiej i prawa pobytu w Polsce Leonida Swiridowa, że korespondent rosyjskich mediów nawiązał u nas liczne relacje towarzyskie o charakterze prywatnym, w tym przyjacielskie.
Potwierdzić to miały również zeznania trojga innych świadków powołanych przez Rosjanina. W gronie tym byli: Mateusz Piskorski, poseł Samoobrony w latach 2005-2007, oskarżony 17 września 2018 r. o szpiegostwo dla Rosji i Chin (jego proces toczy się przed Sądem Okręgowym w Warszawie), oraz Agnieszka Wołk-Łaniewska i Dariusz Cychol, dwoje polskich publicystów „Głosu Rosji” (informacyjny serwis radiowy należący do państwa rosyjskiego, obecnie, w wyniku zmian organizacyjnych wprowadzonych dekretem Władimira Putina z 9 grudnia 2013 r., używający nazwy „Sputnik”).
Dowód miał zostać przeprowadzony przed Sądem Okręgowym w Warszawie w procesie o naruszenie dóbr osobistych, jaki były korespondent rosyjskiej państwowej agencji prasowej "Rossija Siegodnia" (ros. „Россия сегодня”) wytoczył dwóm redaktorom Telewizji Polskiej (TVP) w związku materiałem telewizyjnym pt. „Konfederacja dziękuje zagranicy”, który został wyemitowany na antenie TVP1 w głównym wydaniu „Wiadomości” w piątek 24 maja 2019 r. o godz. 19:30, bezpośrednio przez wyborami do Parlamentu Europejskiego.
Głoszące eurosceptyczne hasła środowiska skupione pod szyldem KWW Konfederacja KORWiN Braun Liroy Narodowcy były postrzegane jako zagrożenie dla PiS, które obawiało się odpływu do nich części wyborców przeciwnych pogłębieniu integracji UE. W poświęconym konkurentowi PiS materiale „Wiadomości” padły słowa: „Jednym z dziennikarzy Sputnika (rosyjskiej państwowej agencji informacyjnej i sieci rozgłośni radiowych o charakterze stricte propagandowym – przyp. wł.) jest Leonid Sviridov, którego Polska wydaliła w 2015 roku zarzucając mu #szpiegostwo”.
To lakoniczne zdanie zawierało informację niezgodną ze stanem faktycznym, albowiem rosyjski korespondent nie został zmuszony do opuszczenia RP w związku z zarzutem szpiegostwa. Gdyby tak było, Swiridow nie mając immunitetu dyplomatycznego zostałby zatrzymany i zapewne również aresztowany, czego władze polskie z uwagi na jego oficjalny status przedstawiciela mediów prawdopodobnie wolały w tamtym czasie uniknąć ze względu na rozgłos, jaki wydarzeniu temu nadałaby ponad wszelką wątpliwość Moskwa oskarżając Warszawę o prześladowanie dziennikarzy i pogwałcenie wolności słowa. Ponadto chociaż #ABW - o czym wiadomo z nieoficjalnych źródeł - istotnie podejrzewała Swiridowa o udział w wywiadzie rosyjskim (art. 130 § 1 kk), to ponieważ w tym wypadku w grę wchodzić mogła działalność w charakterze agenta wpływu, czego udowodnienie przed sądem jest karkołomnym przedsięwzięciem dla każdej służby kontrwywiadu, ówczesny szef Agencji gen. bryg. Dariusz Łuczak wybrał optymalne dla rządu premier Ewy Kopacz rozwiązanie: najzwyczajniej wystąpił do MSZ o cofnięcie akredytacji dziennikarskiej Rosjaninowi i zwrócił się do wojewody mazowieckiego o uchylenie mu pozwolenia na pobyt stały w Polsce, co po wyczerpaniu procedury odwoławczej skutkowało koniecznością opuszczenia naszego kraju przez niepożądanego cudzoziemca (uzasadnienie i materiały w tej sprawie są tajne).
Z punktu widzenia państwa osiągnięty efekt był w istocie taki sam, jaki spowodowałoby zatrzymanie przez ABW: działalność obywatela Federacji Rosyjskiej uznana przez kontrwywiad cywilny za szkodliwą dla bezpieczeństwa narodowego Rzeczypospolitej Polskiej została przerwana.
Osoby odpowiedzialne w telewizji publicznej za emisję materiału poświęconego kampanii wyborczej @KONFEDERACJA_ w 2019 r. uznały, że to wystarczy, by podać informację, że Leonida Swiridowa wydalono z Polski pod zarzutem szpiegostwa. Umożliwiło to Rosjaninowi wystąpienie z powództwem przeciwko prezenterce „Wiadomości” uosabiającej ówczesny styl @tvp_info , która po przejęciu przez Zjednoczoną Prawicę kontroli nad Telewizją Polską całkowicie zaniechała prób wyważania racji w prezentowaniu stanowisk koalicji rządowej i opozycji
opierając się na dwóch filarach: pianiu z zachwytu nad polityką ówczesnych władz państwowych i powtarzanym do znoju odsądzaniem od czci i wiary partii opozycyjnych z ich liderami (zwłaszcza @donaldtusk). Mowa o Danucie Holeckiej, która w dniu, kiedy wyemitowano materiał zakwestionowany przez Leonida Swiridowa, kierowała flagowym programem w TVP Info i - w przeciwieństwie do nieznanego milionom telewidzów Krzysztofa Sufina, pozwanego zapewne dlatego, że jako szef Ośrodka Mediów Interaktywnych TVP nominalnie odpowiadał za stronę internetową z newsem zawierającym zdanie o wydaleniu Rosjanina z powodu szpiegostwa - była prawdziwą gwiazdą anteny.
W uzasadnieniu powództwa reprezentujący rosyjskiego korespondenta prasowego radca prawny Jarosław Chełstowski stwierdził, że „zacytowane zdanie nie jest zgodne z prawdą. Leonidowi Swiridowowi nigdy nie został postawiony zarzut szpiegostwa, jak i żaden inny zarzut dotyczący jego pracy i działalności na terenie Polski, a więc powód nie był również oskarżony. Co więcej zarzut szpiegostwa nie został sformułowany wobec powoda przez jakikolwiek organ władzy publicznej także w potocznym rozumieniu słowa „zarzut”, jakie jest w użyciu poza domeną prawa karnego”. Powołując się na te okoliczności Chełstowski zażądał w imieniu Swiridowa przeprosin i opublikowania w głównym wydaniu „Wiadomości” o godz. 19.30 sprostowania następującej treści „Nie jest prawdą, że rosyjski dziennikarz Leonid Sviridov został wydalony z Polski w związku z zarzutem szpiegostwa”. Zadośćuczynienie miało nastąpić poprzez odczytanie przez redaktora prowadzącego sprostowania z adnotacją, że dotyczy ono nieprawdziwej informacji podanej w „Wiadomościach”. Powód chciał też zamieszczenia oświadczenia zawierającego sprostowanie na stronie internetowej TVP obok materiału ze sprostowaną informacją o wydaleniu go z Polski w związku z zarzutem szpiegostwa. Rosjanin domagał się również zablokowania możliwości odtwarzania inkryminowanego materiału lub usunięcia z niego budzącej jego zastrzeżenia frazy.
Z lektury pozwu można dowiedzieć się, że Rosjanin mieszkał w naszym kraju na stałe od czerwca 2003 do grudnia 2015 r., jak i tego, że już w momencie przyjazdu do Polski w roli korespondenta mediów rosyjskich dość dobrze znał język polski, gdyż w latach 1970-1975 jako dziecko przebywał tutaj wraz z rodzicami. Po objęciu placówki korespondenta zagranicznego szybko więc udoskonalił znajomość polszczyzny osiągając poziom umożliwiający „płynną, bezbłędną konwersację”. Dowodem tego miały być zeznania czwórki powołanych świadków: Grzegorza Brauna, Mateusza Piskorskiego, Dariusza Cychola i Agnieszki Wołk-Łaniewskiej. Mieli oni też potwierdzić przed sądem, że Swiridow zajmował się głównie przygotowywaniem korespondencji z Polski poświęconych polityce stając się osobą rozpoznawalną w kręgach polskich polityków jako dziennikarz. „Dość powiedzieć, że przeprowadzał wywiady z wszystkimi polskimi prezydentami, premierami, wieloma ministrami, parlamentarzystami i szeregiem innych osób publicznych” – czytamy w pozwie, który został zwrócony postanowieniem Sądu Okręgowego w Warszawie z 19 października 2020 r. Uprawomocniło się ono 23 listopada 2022 r. – jak poinformowała nas prezes sądu sędzia Joanna Przanowska-Tomaszek. Podstawą prawną zwrotu pozwu był przepis art. 130² § 1, który mówi, że „pismo wniesione przez adwokata, radcę prawnego lub rzecznika patentowego, które nie zostało należycie opłacone, przewodniczący zwraca bez wezwania o uiszczenie opłaty, jeżeli pismo podlega opłacie w wysokości stałej lub stosunkowej obliczonej od wskazanej przez stronę wartości przedmiotu sporu”.
Gwoli ścisłości należy dodać, że powództwo Leonida Swiridowa obejmowało też jego roszczenia finansowe wobec pozwanej dwójki pracowników TVP. Chciał on, by od Danuty Holeckiej zasądzono 50 tys. zł, a od Krzysztofa Sufina – 10 tys. zł, przy czym połowę zasądzonej kwoty zamierzał przeznaczyć na wskazany cel społeczny, którym była @ODFoundation. Oznacza to, że Holecka i Sufin mieli przelać odpowiednio po 25 tys. zł i 5 tys. zł na konto fundacji, której prezesem jest @LyudaKozlovska, wpisana w 2018 r. decyzją prezesa Urzędu ds. Cudzoziemców na wniosek szefa ABW na listę osób niepożądanych w Strefie Schengen. O komentarz poprosiliśmy więc najpierw przedstawicieli organizacji pozarządowej, którą Rosjanin postanowił uczynić beneficjentem swych roszczeń finansowych w przypadku wygrania procesu z Holecką i Sufinem.
„Sprawę kojarzę o tyle, że wydalono go (Swiridowa – przyp. JJ) na podstawie tych samych instrumentów, co moją żonę. W związku z czym próbował się chyba pod nas „podczepić”. Przypominam sobie, że Sputnik relacjonował sprawę (lub udzielał głosu samego Swiridowowi) w tonie podkreślającym rzekomo "podwójne standardy" w traktowaniu Ludmiły Kozłowskiej (umieszczonej z powodów politycznych w wykazie osób niepożądanych w 2018 roku) i Swiridowa, który nie mógł liczyć na "obronę" ze strony polskich mediów, organizacji pozarządowych i instytucji oraz innych krajów UE (które uznały zakaz wjazdu dla Ludmiły za nieuzasadniony i faktycznie zignorowały). Wywodził je https://t.co/eg9tP7C6oM. z tego, że Polska i UE są - w jego ocenie - rusofobiczne i ukrainofilskie. Swiridow, delikatnie mówiąc, nie jest postacią z naszej bajki. Jego posunięcia i publikacje Sputnika odbieraliśmy ambiwalentnie: z zażenowaniem, że próbuje uwikłać fundację w swoją sprawą, i ze świadomością, że zapewne chodzi o wyrządzenie nam swego rodzaju "niedźwiedziej przysługi", ale też jednocześnie z pewnego rodzaju rozbawieniem z uwagi na absurdalny charakter jego działań – komentuje inicjatywę Leonida Swiridowa przewodniczący rady Fundacji Otwarty Dialog @bartek_kramek.
Co na to sam Rosjanin, którego poznałem osobiście w 2014 r. w studiu telewizyjnym Superstacji, gdy komentowałem na żywo jako gość stanowisko szefa ABW w sprawie cofnięcia mu akredytacji dziennikarskiej i prawa stałego pobytu na terenie Polski? W rozmowie telefonicznej przeprowadzonej 12 listopada 2020 r. Leonid Swiridow obiecał mi odpowiedzieć po konsultacji z prawnikiem na moje pytania przesłane na adres [email protected]. Jednak nigdy tego nie uczynił i nie odebrał ode mnie telefonu w 2021 r. Zareagował dopiero, gdy 8 października 2022 r. wysłałem mu bez komentarza video przedstawiające zniszczenia Mostu Kerczeńskiego przez eksplozję, która miała spowodować śmierć 5 osób. „Радуешься, мудак? (pol. Cieszysz się, dupku?) – odpisał Swiridow. Potem było już tylko gorzej. Ciskał obelgi oraz pogróżki pod adresem Polski i naszych służb specjalnych, z którymi najwyraźniej mnie identyfikuje („debile z ABW”, „naziści z ABW zostaną unicestwieni”, „doczekacie się” , „naziści w Warszawie powinni szykować się na denazyfikację”, „faszyści będą zniszczeni”, „bandyci z ABW odpowiedzą za znęcanie się nade mną”, „Białoruś otrzymała pełnoprawnie swoje terytoria w 1939 r. (17 września – przyp. JJ), ale nie wszystkie z nich pozostały częścią Białorusi. Jeśli zaczniecie robić bałagan, będzie jak z Ukrainą. Naziści zostaną zniszczeni nie tylko na Ukrainie”, „Pamiętajcie, kto zdobył Berlin! Norymberski proces zapomniałeś. Wkrótce ci przypomną” itp.). Z upodobaniem powtarzał też słowa „polska szlachta”, które muszą mieć wyjątkowo negatywną konotację w języku administratora konta „Pan Sviridov” na Telegramie, na którym publikowane są newsy i komentarze byłego korespondenta RIA Novosti w Polsce.
Zobrazowany powyższymi cytatami stosunek Swiridowa do Polski nie przeszkadzał mu spotykać się w Moskwie już po opuszczeniu naszego kraju z @GrzegorzBraun_, który będąc posłem na Sejm kandyduje aktualnie do Parlamentu Europejskiej z listy Konfederacji w okręgu nr 10 (województwa małopolskie i świętokrzyskie).
Leonid Swiridow utrzymywał też łączność z oskarżonym 19 stycznia br. o szpiegostwo dla Rosji byłym działaczem Ruchu Palikota i współzałożycielem partii Zmiana Januszem N. z Olsztyna, który posiadał rozległe kontakty w środowiskach prorosyjskich polityków z Ukrainy i krajów UE, https://t.co/eg9tP7C6oM. z Maximilianem Krah z @AfD, kandydującym obecnie również do Europarlamentu (w ub.r. poseł Braun zaprosił do Sejmu przedstawicieli młodzieżówki AfD). W materiale dowodowym zgromadzonym przez ABW jest https://t.co/eg9tP7C6oM. ich korespondencja email. W kwietniu asystent eurodeputowanego #Krah Jian Guo został aresztowany Niemczech pod zarzutem szpiegostwa dla Chin.
Nie tylko Tomasz Jankowski był na zjeździe Międznarodowego Związku Rusofilów w Moskwie. Oto z prawej Piotr Panasiuk, do niedawna działacz Konfederacji w Lublinie, powielacz wszelkich rosyjskich fejków a teraz wiceprezes partyjki planktonowej "Bezpieczna Polska" Leszka Sykulskiego.
@mic_marek@jarek_jakimczyk
Stirlitz szedł ulicami Berlina. Coś jednak zdradzało w nim sowieckiego szpiega. Może walonki, może czapka uszanka, a może ciągnące się po ziemi szelki spadochronu.
Zdjęcie niepowiązane.
Krystian Ruchel, były ekspert ds. bezpieczeństwa w #CPK i kandydat w wyborach samorządowych w Oleśnicy, apelował o ułatwienie dostępu do broni palnej w związku z zagrożeniem wojny między Polską a Ukrainą. Przed nim podczas spotkania Konfederacji Korony Polskiej w Gliwicach 24 lutego poseł Andrzej Zapałowski i Lucyna Kulińska straszyli przemytem broni z Ukrainy, ukraińskimi organizacjami przestępczymi, uzbrojonymi ukraińskimi nacjonalistami i ukraińskimi szpiegami w Polsce.
Przedstawiając się Krystian Ruchel wskazał, że przez dwa lata kierował zespołem, który tworzył strategię bezpieczeństwa dla Centralnego Portu Komunikacyjnego. Jednak według niego nowa sytuacja związana z wojną na Ukrainie nakazywałaby wyrzucenie tej strategii do kosza i napisanie jej od nowa. Na sam koniec swojego kilkuminutowego wystąpienia zdradził jednak, że nie chodzi mu o tyle o wojnę na Ukrainie, lecz o wojnę z Ukrainą.
Krystian Ruchel, reemigrant z USA, na jesień ogłosił samodzielny start na burmistrza Oleśnicy na Dolnym Śląsku. Rozpoczął kampanię, ale dosłownie kilka dni przed konferencja Konfederacji Korony Polskiej w Gliwicach, z której pochodzi to nagranie, postanowił zrezygnować i przyłączyć się jako kandydat na radnego do komitetu wyborczego „Oleśnica Razem”.
Oleśnica Razem to komitet wyborczy Michała Kolacińskiego, który do jesieni był szefem lokalnych struktur PIS, a w latach 2014-20018 był burmistrzem Oleśnicy. Nie znam się na lokalnej polityce w tym mieście, ale czytam, że odszedł z funkcji partyjnych, a przeciwko niemu PIS wystawił innego kandydata. Komitet „Oleśnica Razem” jest teoretycznie bezpartyjny.
Zapraszam do obejrzenia załączonego filmu (przepraszam za niedoróbki – dopiero się uczę montażu)
Mielę, póki nie zostanie zmielone. To jest mój odcinek. Nie twierdziłem nigdy, że sprawy będące przedmiotem zainteresowania redaktora Maciążka nie są ważniejsze. Wszystkie obszary trzeba obsłużyć. Spór ambicjonalny? Przecież nie rywalizujemy. Aha, kiedys byliśmy na ty, teraz jestem już tylko "Rey" dla ciebie, ahem, dla Pana. Przykre.