Gdyby nie Jacek, nie ukończyłbym nawet szkoły, w Polonii nikt się tym nie interesował…
Mówił mi Michał Ciarkowski. Kiedyś młodzieżowy reprezentant Polski, piłkarz ekstraklasowej Polonii Warszawa, Warty Poznań czy chociażby Motoru Lublin. Obecnie drugi trener w bliskiej mi, IV-ligowej Lechii Dzierżoniów.
W sobotę usiedliśmy na pół godziny. Michał mówił, ja ze wzruszeniem słuchałem. Taki był właśnie Jacek Magiera…
– Przyjechałem do Warszawy w 2008 roku. Wielkie miasto, rozłąka z domem, poważne życie – to wszystko mnie przytłaczało.
Mieszkałem z Michałem Gliwą, który już wtedy znał się z Jackiem – właśnie przez Michała nasza relacja się rozpoczęła.
– Z czasem tradycją stały się wspólne obiady. Na jednym z nich trener dowiedział się, że mam kłopot z kontynuacją edukacji w szkole. Oczywiście pomógł mi z całą dokumentacją, następnie osobiście ją zawiózł i szkołę ukończyłem z tamtejszymi legionistami. Gdyby nie trener, najprawdopodobniej miałbym jedynie wykształcenie podstawowe.
[…]
– Tak, ja też dostawałem „oklep” w siatkonogę… i to na Łazienkowskiej, jako piłkarz Polonii, więc wspólne rozgrywki, z wiadomych względów, zachowywaliśmy w tajemnicy.
W Polonii mógłbym mieć z tego tytułu problemy, gdyby ktoś zrobił mi zdjęcie. Szczególnie że ubrany byłem w legijny komplet, ale to nie zabiło tego zwyczaju. Jeździliśmy i graliśmy!
Minęło kilka lat. Ja grałem w Warcie Poznań, a Jacek był trenerem Legii.
Pewnego popołudnia zadzwonił do mnie i zapytał się, co robię. Miałem wolne, więc Trener przyjechał po mnie i pojechaliśmy na mecz Lech–Lechia, poprzedzając to obiadem.
Legia w następnym tygodniu grała z Lechem, a później z Lechią. Weszliśmy na sektor VIP – on i ja. Usiedliśmy i Jacek mówi do mnie: „Trzymaj zeszyt, będziesz notował to, co rzuci Ci się w oczy, co najbardziej Ci się spodoba. Ja robię swoją analizę, Ty swoją, później sobie to przegadamy”.
Byłem zdumiony, miałem wtedy 25 lat, ale taki był właśnie Jacek. Mówię „Jacek”, bo tak właśnie kazał się do siebie zwracać, nie budował barier. Gdy się zapominałem i mówiłem „Trenerze”, od razu kontrował.
On kochał i doceniał ludzi, robił to bezinteresownie. W każdym dostrzegał wartość, każdemu pomagał, o każdego dbał. Będę tęsknił.
@mciarkowski89