Kochani, wszystkim tym, którzy są rozczarowani rządem Tuska, muszę przypomnieć kilka rzeczy: mamy mafię w prokuraturze, mafię w służbach i ustawowo zabetonowane stanowiska głównych elementów tego układu. Pegasusem zhakowano kilka tysięcy najbardziej wpływowych ludzi w Polsce, w tym członków obecnej koalicji. Mamy USA, które znajdują się pod wpływem agentury Putina, gdzie szefową CIA jest kobieta nazywająca NATO zbrodniczą organizacją, bo pomaga Ukrainie. Realne zagrożenie rosyjskim atakiem na kraje NATO potwierdzają think tanki, generałowie oraz mainstreamowe media. Do tego dochodzi ponad 400 miliardów długu poprzedniego rządu, ukrytego w BGK, oraz wszystkie afery i złodziejstwo PiS-u na kolejne około 300 miliardów zł.
W tych ekstremalnie trudnych warunkach, pod wodzą ministra Andrzeja Domańskiego, Polska jest jednym z najlepiej zarządzanych krajów pod względem makroekonomicznym, a zachodnia prasa fachowa wręcz rozpływa się nad naszymi wynikami. Pod wodzą ministra Sikorskiego staliśmy się potęgą dyplomatyczną. Donald Tusk jest dziś jednym z najbardziej wpływowych polityków na świecie — nie bez powodu papież nazwał go „Peacemakerem”, doceniając jego zasługi dla pokoju. Premier musi utrzymać zhakowaną koalicję do wyborów, bo sondaże wciąż nie dają demokratom pewnej wygranej, a jednocześnie dba o nasze bezpieczeństwo, co robi doskonale.
Zupełnie obiektywnie — to najlepszy polski rząd ostatniego 35-lecia, to może najlepszy rząd na świecie w XXI wieku! Tymczasem duża część osób po naszej stronie uderza w premiera i jego ministrów.
Głupie jest też atakowanie Jana Pińskiego i Tomasza Szwejgierta, którzy dołożyli ogromną cegiełkę do walki o demokrację w Polsce. Podobnie jak Roman Giertych, są oni bohaterami, ryzykującymi własne zdrowie i życie. Znam ich przeszłość, ale swoim postępowaniem w ostatnich latach udowodnili, że są prawymi ludźmi. „Po owocach ich poznacie” (Mt 7,20).
Wiadomości publikowane przez Jana Pińskiego prawie zawsze okazują się prawdą. Niestety, po latach rządów PiS-u nasz kraj jest tak głęboko zabagniony, że sieć zhakowanych lub przekupionych dziennikarzy i polityków oplata całe życie publiczne. Dlatego tak samo mocno, jak potępiam uderzanie w rząd, sprzeciwiam się atakom na Pińskiego i Szwejgierta.
Wszyscy walczymy o demokrację. Różnimy się poglądami, ale mamy wspólnych wrogów. Jeśli przegramy tę walkę z agenturą Putina spod znaku PiS-u, Konfederacji i Razem, stracimy przyszłość naszą oraz przyszłość naszych dzieci i wnuków. Gdy do władzy dojdą brunatni degeneraci w wersji 3.0, z nowej dyktatury możemy już nie wyjść przez całe dekady.
Apeluję o jedność. Wspierajmy rząd Tuska i nie atakujmy Pińskiego. Naszym wspólnym celem jest depisyzacja i zmarginalizowanie rosyjskich wpływów w Polsce. Przypominajmy o rozliczeniach, o niepoliczonych głosach i patologiach wyborczych, ale nie „róbmy focha” na rząd Donalda Tuska, bo lepszego mieć nie będziemy.
Jeśli nie pójdziemy głosować, finał może być tragiczny. Już raz część osób obraziła się na Trzaskowskiego, że był za mało progresywny w kampanii — i przez to mamy dziś prezydenta, który stanowi zagrożenie dla egzystencji państwa polskiego. Jakby była frekwencja taka jak w 2023 r., nie pomogłyby Naćpanowi żadne fałszerstwa!
Można pytać, można przypominać, ale musimy pamiętać, że ta koalicja to jedyna szansa na normalną i dostatnią Polskę dla przyszłych pokoleń. Doceniajmy też nasze dokonania ostatniego 35-lecia.
Z życia ratownika medycznego.
Sobota. 12:30.
17/7 jedź na adres…
Kobieta w ciąży, problem z językiem.
Brak dokładnych informacji.
Dojeżdżamy.
Kontenery dla uchodźców.
Przed jednym z nich kilka starszych kobiet.
Na ławce siedzi młoda kobieta w zaawansowanej ciąży.
Ma bóle.
Pracownik ochrony próbuje pomóc, ale bariera językowa robi swoje. Wszyscy są zdenerwowani.
Pytam, co się dzieje.
Kobiety zaczynają mówić jednocześnie. Po ukraińsku. Jedna przez drugą.
Niektóre płaczą.
-Spokojnie… powoli. Może trochę zrozumiem.
Nagle patrzą na mnie z nadzieją.
-Pan mówi po polsku?
-Mówię.
Twarze się rozjaśniają.
Podchodzę do kobiety w ciąży.
- Jak się pani czuje ? Rozumie mnie pani ?
Uśmiecha się.
- Rozumiem po polsku.
- Który tydzień ciąży ?
- Za cztery dni mam termin.
Mam trzy córeczki. Teraz będzie chłopczyk.
Skurcze,nosze,karetka… 🚑
Monitoring. Skurcze co cztery minuty.
Do szpitala mamy około dziesięciu minut na sygnałach.
Wkłucie. Parametry stabilne.
Jedziemy.
Za drzwiami karetki zostają teściowa i szwagierka pacjentki. Mówię im, do którego szpitala ją zabieramy.
Ruszamy.
W szpitalu już na nas czekają.
Kierowca daje po gazie…
Zaczynamy rozmawiać,mówi pięknie po polsku.
Była policjantką we Lwowie.
Jej mąż jest w armii.
Kiedy rozpoczęła się wojna, zabrała trzy córki i wyjechała do Polski.
Zostawiła swoje miasto.
Swoją pracę.
Swoje dotychczasowe życie.
Zaczęła wszystko od nowa.
W obcym kraju.
Po chwili mówi:
- Wie pan… ja tylko ze względu na teściową przyjechałam do Niemiec. Chciałam zostać w Polsce, ale teściowa się uparła.
Milknie na chwilę.
- Polska nas tak pięknie przyjęła. Moje dziewczynki mówią już ładnie po polsku. W Polsce ludzie są tacy mili i serdeczni…
Patrzy na mnie.
- Jak tylko mój synek się urodzi, wracam do Polski.
I po chwili dodaje:
- Moje dziewczynki są tam w domu.
Kilka minut później jesteśmy na porodówce.
Przekazuje pacjentkę.
Wokół niej położne. Polki, Hiszpanki,
Włoszki.
Różne języki.
Różne historie.
Różne miejsca, z których każda z nich kiedyś przyjechała.
Podchodzę do pacjentki.
- Powodzenia.
Ściskam jej rękę.
- Dziękuję.
Mówi to pięknie po polsku.
Wracamy do karetki.
Zamykamy drzwi.
Za chwilę radio znowu się odezwie.
Kolejny adres.
Kolejny człowiek.
Kolejna historia.
W tej pracy spotyka się ludzi tylko na kilkanaście minut.
Czasem pół godziny.
Potem każdy jedzie dalej.
My do kolejnego wezwania.
Oni do swojego życia.
Ale niektóre słowa zostają z człowiekiem na dłużej.
Myślałem później o jej mężu, który został w Ukrainie.
O trzech dziewczynkach czekających na mamę.
O chłopcu, który za chwilę miał przyjść na świat.
I o kobiecie, która straciła swoje dawne życie, wyjechała z własnego kraju, ale znalazła miejsce, które jej dzieci zaczęły nazywać domem.
Nie wiem, jakie imię dostał jej syn.
Nie wiem, czy rzeczywiście wróciła do Polski.
Mam nadzieję, że tak.
Bo czasem człowiek potrzebuje przejechać setki kilometrów, przekroczyć kilka granic i stracić prawie wszystko, żeby zrozumieć, że dom nie zawsze jest miejscem, w którym się urodziliśmy.
Czasem dom jest tam, gdzie ktoś podał nam rękę, kiedy najbardziej jej potrzebowaliśmy.
NIK przygotowała setki raportów - a prokuratura co na to?... Wreszcie ktoś w sejmie głośno powiedział, że coś tu się nie zgadza. Brawo Pani Poseł @BodnarIzabela 👍
Polacy poszli do wyborów w 2023 roku, bo mieli dość PiS-owskiego złodziejstwa i łamania prawa. Obiecaliśmy im, że rozliczymy tych, którzy niszczyli nasz kraj. Mamy 1,5 roku, żeby wywiązać się z tej obietnicy.
#Zondacrypto - we shared this already Dec 5th 2025. Nobody cared. Incl the connex Zonda <-> Orlen. Zonda was a tool created for one and only purpose - siphoning out funds from PL to other entities, fex to a State Actor under SWIFT sanctions
cc @CIA@FinCENnews@EUAntiFraud
Premier Magyar może ujawnić wszystkie przepływy finansowe z Polski do Węgier i z Węgier do Polski na rzecz organizacji patoprawicowych. Jeżeli by to zrobił w trybie jawnym, to może być definitywny koniec PiS i Konfederacji. Kluczem, jest jawność. Bo może to zrobić w trybie niejawnym, przekazać tylko do wiadomości PDT, wówczas opinia publiczna może się o skali procederu nie dowiedzieć.
BĘDZIE WOJNA. TUSK SAM JEJ NIE WYGRA UŚMIECHEM I SERDUSZKIEM W KLAPIE
Powołanie Rady Nowych Mediów przy Prezydencie RP to nie jest żaden niewinny zjazd ekspertów, tylko ruch pod ostrą wojnę o wpływ. Oficjalnie, po powołaniu 15 kwietnia 2026 roku, mają się zajmować mediami, technologią i dezinformacją. Papier przyjmie każde urzędnicze pierdolenie. Skład tej rady pokazuje jednak jasno, że nie chodzi o debatę, tylko o napierdalanie w narrację i przejęcie cyfrowego pola walki. Kurwa, tu nie będzie dyskusji. Tu będzie walka o głowy. Dzisiaj polityki nie wygrywa się już tylko wciskaniem pierdoletów na mównicy sejmowej, w telewizji śniadaniowej czy na konferencji prasowej z trzema mikrofonami i uśmiechem pod lampami. Dzisiaj politykę wygrywa się w telefonie. W rolce. W klipie ostrym komentarzu w krwawych emocjach W jednym ostrym zdaniu a nie miałkim elaboracie o cukrze w cukrze. W zdaniu które będzie napierdalać w łeb, które człowiek przeczyta rano, powtórzy po południu i wieczorem uzna za własny pogląd. I dokładnie do tego jest szyta ta rada. Nie do filozofowania. Do wpływu na młodych, starych i niedoinformowanych.
Wystarczy spojrzeć na nazwiska Ziemkiewicz ma około 335 tysięcy obserwujących na X, około 243 tysiące subskrybentów na YouTubie i prawie 9,8 tysiąca na Instagramie. To nie jest zwykły publicysta. To jest własne medium. Własny obieg i własna wierna publika, która łyka kazde gówno wysrane przez niego. Człowiek, który nie czeka, aż ktoś go zaprosi do studia, bo sam jest studiem, anteną i komentarzem w jednym. Taki typ może tłuc przekaz codziennie, bez pytania kogokolwiek o zgodę.
Obok niego stoi „prawdziwy polak” tylko jak by bardziej opalony Swinarski i tu robi się jeszcze ciekawiej. Kanał „Dla Pieniędzy” ma około 1,28 miliona subskrybentów, a konto na X około 15 tysięcy obserwujących. I właśnie w tym tkwi cała siła. Bo to nie jest klasyczny komentator polityczny dla ludzi, którzy lubią się bawić w elitarne analizy. To jest człowiek internetu. Człowiek algorytmu trafiający do masy młodych. (już jesteście w dupie panowie z KO) Taki, który umie wejść z przekazem tam, gdzie polityk w garniturze i rzecznik z kartką nigdy nie dotrą. Taki, który nie musi mieć racji. Wystarczy, że potrafi zbudować zasięg, rytm i nawyk oglądania. A na końcu właśnie to decyduje, kto wygrywa obieg. Do tego dochodzi Anna Pawelec, dziś w wPolsce24, wcześniej związana z TVP, z własną rozpoznawalnością osadzoną w prawicowym ekosystemie telewizyjno-publicystycznym. Jej Instagram ma około 4,5 tysiąca obserwujących. Niby nie brzmi jak armata strategiczna, ale w tej grze nie każdy musi być czołgiem. Czasem wystarczy, że jest twarzą, która budzi zaufanie w odpowiednim obiegu i dowozi przekaz tam, gdzie trzeba.
Niżej jest druga linia. Nie tak efektowna, ale cholernie ważna. Karol Gac, Marcin Kędryna, Eryk Mistewicz. Karol Gac ma na X około 12 tysięcy obserwujących, ale to tylko część obrazka. Był mocno obecny w prawicowym komentariacie, a według Onetu w 2023 roku pojawił się w „Wiadomościach” TVP 101 razy. To mówi jedno: to nie jest samotny wilk z jednym kontem w social mediach. To jest człowiek wpięty w cały system wzmacniania przekazu. Kędryna to z kolei klasyczny operator zaplecza komunikacyjnego, wcześniej w kancelarii Dudy, później w Polska Press. Mistewicz wnosi warstwę strategiczną, czyli to, co w polityce najgroźniejsze: nie sam wrzask, tylko przemyślany wrzask. A dalej wchodzą już ludzie od systemu, nie od hałasu. Jakub Turowski z Meta. Emil Kędzierski związany z Google i organizacjami branży cyfrowej. Klaudia Cymanow-Sosin, Łukasz Korus i cała reszta mniej głośnych nazwisk, które nie muszą być celebrytami, żeby być ważne. Bo to są ludzie od mechanizmów. Od regulacji. Od platform. Od wiedzy, jak działa obieg treści i wpływu. Czyli masz nie tylko megafony i twarze, ale też ludzi, którzy wiedzą, jak ustawić scenę, światło i głośniki.
Tak dobrze rozumiecie to nie jest rada zbudowana dla prestiżu. To nie jest rada „bo tak ładnie wygląda na stronie prezydenta”. To jest układ złożony z trzech rzeczy naraz: zasięgu, zdolności narracyjnej i kontaktów w świecie platform cyfrowych. Największą siłę medialną mają tu Ziemkiewicz i Swinarski. Największą siłę systemową mają ludzie od platform i technologii, czyli raczej Turowski i Kędzierski. Reszta robi obudowę: środowiskową, redakcyjną, ekspercką, organizacyjną. I właśnie to czyni tę układankę groźną. Bo to nie jest banda przypadkowych nazwisk. To jest zestawienie ludzi od emocji, od zasięgu i od mechaniki przekazu.
A teraz druga strona (aż mię płakać ze śmiechu chce i wkurwienia). Na to całe ugrzecznione stado rządzących, które od miesięcy zachowuje się tak, jakby nadal żyło w świecie, gdzie wystarczy wydać komunikat, zrobić konferencję, wrzucić trzy grzeczne zdania na social media i dopisać, że „nie ma powodów do niepokoju”. No to mam złą wiadomość: są, kurwa, powody. I będą coraz większe. Bo naprzeciwko nie staje już garstka politycznych dziwaków, tylko ludzie, którzy rozumieją, jak dziś działa obieg emocji i treści. A po stronie rządzących zbyt często stoją polityczne ciepłe kluchy, które chcą wygrać brutalną wojnę narracyjną manierami z panelu o demokracji liberalnej. Za dużo tam ludzi, którzy myślą, że wystarczy być poprawnym. Że wystarczy być spokojnym. Że wystarczy nie przesadzić. Że wystarczy się ładnie uśmiechnąć, przypiąć serduszko w klapie i wyrecytować kolejne pierdolenie, że wszystko jest dobrze, że demokracja działa, że obywatele są rozsądni, że prawda się obroni. Nie obroni się sama. Nigdy się sama nie obroniła. W historii wygrywali nie ci, którzy mieli najładniejszy komunikat prasowy, tylko ci, którzy lepiej rozumieli tempo epoki, ludzkie emocje i brutalną prawdę, że uwagą tłumu rządzi się jak stadem. Kto tego nie rozumie, ten przegra, choćby miał sto racji i tysiąc ekspertów.
To jest właśnie ten moment, w którym trzeba przestać udawać, że chodzi o jakąś miłą debatę o mediach. Nie chodzi. Chodzi o to, kto pierwszy, mocniej i skuteczniej wbije ludziom do głów własny obraz świata. Chodzi o to, kto utrzyma swoją wersję rzeczywistości w obiegu tak długo, aż zacznie ona ludziom wydawać się naturalna. Chodzi o to, kto będzie umiał zamienić narrację w odruch. A kiedy jedna strona buduje sobie zespół od zasięgu, emocji i platform, a druga dalej bawi się w grzeczne komunikaty dla klas średnich, to nie ma co się oszukiwać: wynik takiego starcia może być bardzo brzydki.
Dlatego ten wpis nie jest kolejnym grzecznym komentarzem dla ludzi, którzy lubią sobie popierdolić o standardach. To jest młot na otwarcie dyskusji. Bo jeśli ktoś nadal nie widzi, że zaczyna się ostra wojna o przejęcie narracji, to albo śpi, albo nie chce widzieć, że polityka dawno wyszła z telewizora i wlazła ludziom do kieszeni razem z telefonem. I właśnie tam rozstrzygnie się najwięcej. Nie w sali konferencyjnej. Nie w sejmowym korytarzu. W głowach.
No to teraz pytanie do was: czy ta rada jest tylko doradczym ozdobnikiem, czy już początkiem prawdziwej ofensywy w wojnie o polską infosferę?
A teraz napisze wam jak to będzie wyglądać:
W Pałacu nie powołano rady. Powołano sztab do przejęcia państwa. Pod szyldem troski o media, debatę i bezpieczeństwo informacyjne fikcyjny prezydent Batyr ściąga do siebie ludzi od zasięgów, emocji i brudnej roboty. Twarze telewizji, internetowi gracze, publicyści od wojny psychologicznej i zawodowi handlarze gniewem dostają jedno zadanie: napompować zasięgi Batyra, PiS oraz Konfy i innych Braunów, rozbić zaufanie do premiera i rządzącego KO, a potem doprowadzić do wyborów, w których nie wygra lepszy program, tylko lepiej sprzedany strach. Każdy z nich dostaje własny odcinek frontu. Jedni mają wejść w młodych, inni w niezdecydowanych, jeszcze inni dzień po dniu mają zatruwać debatę publiczną jadem antyunijnych haseł, półprawd, insynuacji i politycznej histerii. Ale prawdziwy plan sięga głębiej. Chodzi o to, by powoli, metodycznie i bezlitośnie wpajać ludziom nienawiść do Ukraińców, budzić niechęć do uchodźców, podsycać lęk przed obcymi i sączyć przekaz, że każde nieszczęście w kraju ma twarz przybysza z zewnątrz. Nie wprost, nie ordynarnie, tylko kroplami — memem, klipem, komentarzem, niby-żartem, pozornie niewinnym pytaniem. Tak właśnie działa nowoczesna propaganda. Ona, kurwa nie krzyczy od razu, tylko wpełza pod skórę i napieprza młotkiem. W tle czai się jeszcze coś gorszego. Miękkie oswajanie opinii publicznej z narracją korzystną dla Moskwy, podawaną tak sprytnie, by wyglądała na patriotyzm, realizm albo „trudne pytania”, choć w istocie jest politycznym jadem podanym w eleganckim opakowaniu. I ludzie to kupią bo kurwa druga strona zamiast steka na ostro znów będzie podawała parówe z majonezem.
Bo po drugiej stronie stoi władza, która mimo że formalnie rządzi, zachowuje się tak, jakby wciąż nie rozumiała, że walka dawno przeniosła się kurwa z mównicy do telefonów, feedów i emocji. Koalicja ma państwo, urzędy i stołki, ale nie ma ludzi zdolnych wejść w to bagno i wygrać z kimś, kto od dawna nie gra fair. Bo kiedy w lesie wyrasta banda hien która ma na przeciwko wychodowane świnki, które nie zastały głodu i widz świat przez pryzmat reklamy w bajkach dla dzieci, nie wystarczy liczyć na to, że ludzie jej nie wybiorą tylko dlatego, że boją się wyjścia z Unii. Jeśli nie umiesz walczyć na polu propagandy, prędzej czy później przegrasz z tymi, którzy właśnie z propagandy zrobili broń, religię i plan przejęcia Polski i wyprowadzenia jej z Unii. KO jest w czarnej dupie jak nie zacznie grać ostro, tyle w temacie.
Mam tylko jedną prośbę do rosyjskiego rządu: jeśli kolejny pocisk lub samolot znajdą się bez pozwolenia w naszej przestrzeni powietrznej, celowo lub przez przypadek, a jego wrak spadnie na terytorium NATO, proszę, nie przychodźcie tu później narzekać. Ostrzegaliśmy.
Nowy Jork, Nadzwyczajna Sesja Rady Bezpieczeństwa ONZ ⤵️
Deputy Prime Minister @sikorskiradek’s full speech at the emergency meeting of the UN Security Council regarding Russia’s violation of Estonian airspace ⬇️
💬 Wasz obłąkańczy nacjonalizm opiera się na żądzy dominacji, która nie ustąpi, dopóki nie zdacie sobie sprawy, że epoka imperiów minęła, a wasze imperium nie zostanie odbudowane.
| wicepremier @sikorskiradek do przedstawicieli Rosji podczas nadzwyczajnego posiedzenia RB 🇺🇳
Całe przemówienie wicepremiera @sikorskiradek podczas nadzwyczajnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ dotyczące naruszenia przez Rosję przestrzeni powietrznej Estonii ⬇️
BOA-5.6.0 PRO has arrived just in time for the New Year—bringing with it a flurry of exciting enhancements, fresh tools, and a brand-new backup system exclusively for our Pro users! https://t.co/xrymLuviD3 #drupal#aegir
@TomaszSkory@GrabarczykBeata Faktycznie kiepsko w Sejmie z posługiwaniem się planem dnia, ale przynajmniej są na komisjach a nie na urodzinach Mazurka 😏