Dwa tygodnie temu zepsuła się zmywarka.
Żona mówi: „Dzięki Bogu, że mamy to ubezpieczenie sprzętów AGD w domu”.
Nic nie powiedziałem.
Płacę na to 60 złotych miesięcznie od trzech lat – dokładnie dla tej jednej chwili.
Wydałem 2160 złotych za święty spokój i komfortową świadomość, że kiedy coś się spieprzy, przyjedzie facet i powie mi, że akurat tego polisa nie obejmuje.
Zadzwoniłem na infolinię.
47 minut słuchania muzyczki na czekaniu.
W końcu wysłali serwisanta.
Okienko godzinowe przyjazdu: od wtorku do czwartku, między 8:00 a 17:00.
Mój młodszy analityk dostarcza raporty szybciej niż to. A i tak nadal nie potrafi poprawnie ustawić linii siatki w Excelu.
Fachowiec pojawił się w środę o 16:47.
Spojrzał na zmywarkę.
Otworzył drzwi.
Zamknął drzwi.
Dotknął czegoś na dole.
Rzucił: „Tego ubezpieczenie nie pokrywa”.
Całość zajęła mu 90 sekund.
Mój bank potrzebuje więcej czasu, żeby sprawdzić, czy nie jestem robotem przy logowaniu.
Pytam: „A co w takim razie pokrywa?”.
On na to: „Silnik”.
„A co się w niej zepsuło?” – drążę.
„Nie silnik” – odpowiada.
„Wygodnie” – skwitowałem.
Powiedział, że opłata za sam przyjazd to 150 złotych.
Zapłaciłem facetowi półtorej stówy za to, że otworzył zmywarkę, zamknął zmywarkę i wypowiedział cztery słowa.
Mój analityk też by to potrafił. A przecież nawet nie jest przesadnie rozgarnięty.
Zadzwoniłem z powrotem do ubezpieczalni.
38 minut na linii.
Poprosiłem o przesłanie ogólnych warunków ubezpieczenia.
129 stron.
Przeczytałem wszystkie 129 stron.
Bo dokładnie to robię w życiu.
Sekcja dotycząca zakresu ochrony miała 34 strony. Sekcja z wyłączeniami odpowiedzialności – 58 stron.
Cały ich model biznesowy jak na dłoni. Właśnie tam, w przypisach. Tam, gdzie nikt nie czyta.
Oprócz mnie.
Na stronie 91 stoi jak wół: „Wszystkie komponenty mechaniczne i elektryczne niezbędne do funkcjonowania urządzenia podlegają standardowej naprawie serwisowej”.
Na stronie 104 wyłączają z tego panel sterowania.
A przecież panel sterowania to komponent elektryczny niezbędny do funkcjonowania urządzenia.
Ich własny dokument zaprzecza sam sobie w odstępie trzynastu stron.
Zaznaczyłem oba fragmenty markerem.
Wysłałem im maila.
Tytuł wiadomości: „Do poprawki. Dzięki”.
W załączniku obie strony. Zero dodatkowego kontekstu.
Wysłanie serwisanta zajęło im wcześniej trzy dni.
Oddzwonienie do mnie, gdy znalazłem tę lukę prawną – cztery godziny.
Ciekawe, jak to działa.
Pokryli koszty naprawy. Koszt przyjazdu za 150 złotych anulowali.
A ja i tak od razu wypowiedziałem tę umowę.
Bo kontrakt, który przeczy sam sobie, nie jest żadnym kontraktem. Jest tylko luźną sugestią.
Żona pyta: „Czyli rezygnujemy?”.
„Rezygnujemy” – odpowiedziałem.
„A zmywarka?”.
„Naprawiona. Robią to w ramach polisy”.
„Jak to zrobiłeś?”.
„Przeczytałem umowę”.
„Wszystkie 129 stron?”.
„Wyłączenia zaczynają się na stronie 47. Zakres ochrony kończy się na 34. Między nimi jest 13 stron, gdzie mieli nadzieję, że nikt nie zajrzy”.
Popatrzyła na mnie.
Potem wolno powiedziała: „Jesteś niesamowity”.
Odparłem: „Właśnie zaoszczędziłem nam ponad 700 złotych rocznie i wywalczyłem darmową naprawę sprzętu. Nie jestem niesamowity. Jestem po prostu dokładny”.
Westchnęła i spojrzała w sufit.
Zmywarka działa.
Ubezpieczenie anulowane.
A warunki polisy zostały w końcu przeczytane.
Przez przynajmniej jedną osobę na świecie.
Prawdopodobnie pierwszą w historii.
Przywróćmy wreszcie modę na zdrowy rozsądek.
Po kilku dniach politycznej propagandy MON wreszcie opublikowało listę umów i aneksów zawartych w ramach programu SAFE.
Problem w tym, że zamiast odpowiedzi dostaliśmy jeszcze więcej pytań.
Przedstawione informacje są skąpe, niepełne, a w niektórych miejscach wzajemnie sobie przeczą. Nie wiadomo nawet, czy część dokumentów to faktycznie nowe kontrakty, czy jedynie aneksy do wcześniejszych umów. Pojawiają się także rozbieżności dotyczące dat zawarcia poszczególnych porozumień.
Mówimy o wielomiliardowej pożyczce, którą Polacy będą spłacać przez kolejne dekady. W takiej sytuacji społeczeństwo zasługuje na pełną transparentność, a nie kolejne konferencje sukcesu.
Opublikowany komunikat nie rozwiewa żadnej z naszych wątpliwości dotyczących podpisywania dziesiątek umów w ekspresowym tempie tylko dlatego, że wymaga tego harmonogram SAFE. Wręcz przeciwnie – rodzi pytania o jakość negocjacji, ceny, terminy realizacji oraz o to, czy wszystkie zapowiedzi są realne, czy część z nich istnieje dziś wyłącznie na papierze.
Szczególnie wymowny jest przykład kontraktu na amunicję 155 mm. MON powołuje się tu na Narodową Rezerwę Amunicyjną przyjętą przez rząd Prawa i Sprawiedliwości w marcu 2023 roku – projekt, który obecnie rządzący przez lata krytykowali.
Jeżeli dziś realizowane są założenia tamtego programu, to coraz trudniej oprzeć się wrażeniu, że przejęta przez obecną większość ustawa o wspieraniu produkcji amunicji była przede wszystkim kolejnym zabiegiem propagandowym.
Polacy zasługują na fakty. Nie na marketing polityczny za miliardy euro.
@KonradPiasecki A coś na temat poprzednich nagonek, Panie Redaktorze? Na Adama Michnika (za brata), na Donalda Tuska (za dziadka), na Michała Tuska (za ojca), na Dorotę Wysocką-Schnepf (za teścia)...
To tylko kilka najbardziej głośnych przykładów, mógłbym wymienić o wiele więcej...
Karolku drogi…
Znowu skarżysz się jak mała, obrażona dziewczynka, że ktoś Cię olał, nie wprowadził w temat, nie skonsultował, nie poklepał po ramieniu?
Powiem Ci prosto z mostu, jak na westernowym pojedynku o świcie:
Zwrócić uwagę, poważać, konsultować strategiczne decyzje państwa z kimś takim jak TY – to nie jest błąd.
To jest kompletna operacja zaprzeczenia sensowi.
To jest odwrócenie znaczeń do góry nogami.
Człowiek, który sam otwarcie mówi, że objął urząd Prezydenta RP tylko po to, żeby OBALIĆ rząd premiera Donalda Tuska – zasługuje na to, żeby zostać zepchnięty do narożnika i tam gnić w całkowitej izolacji.
Zasługuje na to, żeby Polska po prostu robiła swoje – a on mógł sobie dalej grymasić i pisać płaczliwe tweety.
Działania Premiera Donalda Tuska, traktaty, które podpisuje, spotkania na najwyższym szczeblu z liderami Europy i świata – służą Polsce.
Służą naszemu bezpieczeństwu.
A ktoś, kto zawetował SAFE, ktoś kto kwestionuje polskie bezpieczeństwo, ktoś kto wolałby widzieć nas w garści sowieckiego okupanta – nie jest partnerem do rozmowy.
To jest wróg wewnętrzny.
Taki ktoś jest osobą, przed którą ten kraj musi się bronić.
Przed którą trzeba chronić Polskę jak przed zarazą.
I przed decyzjami której naród polski musi być broniony Z CAŁYCH SIŁ – bo to nie są decyzje głowy Państwa.
To są decyzje zdrajcy interesu narodowego.
I kropka.
🇵🇱💪
Karolku drogi…
Znowu skarżysz się jak mała, obrażona dziewczynka, że ktoś Cię olał, nie wprowadził w temat, nie skonsultował, nie poklepał po ramieniu?
Powiem Ci prosto z mostu, jak na westernowym pojedynku o świcie:
Zwrócić uwagę, poważać, konsultować strategiczne decyzje państwa z kimś takim jak TY – to nie jest błąd.
To jest kompletna operacja zaprzeczenia sensowi.
To jest odwrócenie znaczeń do góry nogami.
Człowiek, który sam otwarcie mówi, że objął urząd Prezydenta RP tylko po to, żeby OBALIĆ rząd premiera Donalda Tuska – zasługuje na to, żeby zostać zepchnięty do narożnika i tam gnić w całkowitej izolacji.
Zasługuje na to, żeby Polska po prostu robiła swoje – a on mógł sobie dalej grymasić i pisać płaczliwe tweety.
Działania Premiera Donalda Tuska, traktaty, które podpisuje, spotkania na najwyższym szczeblu z liderami Europy i świata – służą Polsce.
Służą naszemu bezpieczeństwu.
A ktoś, kto zawetował SAFE, ktoś kto kwestionuje polskie bezpieczeństwo, ktoś kto wolałby widzieć nas w garści sowieckiego okupanta – nie jest partnerem do rozmowy.
To jest wróg wewnętrzny.
Taki ktoś jest osobą, przed którą ten kraj musi się bronić.
Przed którą trzeba chronić Polskę jak przed zarazą.
I przed decyzjami której naród polski musi być broniony Z CAŁYCH SIŁ – bo to nie są decyzje głowy Państwa.
To są decyzje zdrajcy interesu narodowego.
I kropka.
🇵🇱💪
Ale Pan naprawdę kupił Abramsy bez offsetu i umów na obsługi i remonty w Polsce.
Zakup M1A2 to początek 2022, M1A1 - styczeń 2023.
Umów na obsługę jednostek napędowych Abramsów nie podpisano aż do dzisiaj.
Obsługa M1 Abrams w RCK Abram w WZM S.A po pierwsze nie jest offsetem a po drugie mimo podpisania w czerwcu 2023 umowy o "RCK Abrams" było nie realizowane aż do 2024 i 2025 - wtedy dopiero GDLS (nieco przyciśnięty) zgodził się podpisać stosowne umowy.
Było to już po Pana okresie rządów w MONie i ponad 2 lata od zakupu Abramsów.
UPRASZA SIĘ @KRS_RP O ZDJĘCIE BANÓW JAKIE @DPawelczykW PONAKŁADAŁA PRZEZ LATA NA UŻYTKOWNIKÓW.
Proszę o RT, żeby dotarło do administratora konta @KRS_RP
Dziękuję
@TW_Marek_69_@pasiek78@madziamf Przestraszyła się odpowiedzialności ? Zrzuciła podjęcie decyzji na płacącą kary... Dla Manowskiej kolejne trzy tysiaki niewiele znaczą ale czy karą będą tylko tysiaki?
@TW_Marek_69_ Swego czasu zorganizował ludzi pilnujących wyborów - trzeba to powtórzyć...
Tymczasem - dobranoc ...
Starczy wiek ma swoje prawa i przywileje...😆😰😆😰😆
@TW_Marek_69_ Koalicja ma rację. Nie naciska na areszt"0"- teraz byłby męczennikiem... Gdyby pierwsze głosowanie kryptowalut poparł PIS TERAZ ZNÓW BYLABY WINA TUSKA a jest wina Natura...