Autentyczna rozmowa przeprowadzona w formie prowokacji dziennikarskiej. Cudzoziemiec pyta jedną z warszawskich agencji legalizacji pobytu o możliwość przedłużenia swojego pobytu w PL, biorąc za punkt wyjścia to, iż ma hiszpańską wizę Schengen, której termin ważności upływa w lipcu. Okazuje się, że agencja proponuje wyrobienie karty pobytu (TRC) na podstawie studiów, które na dodatek odbywają się zdalnie (ode mnie: czemu zatem mogą stanowić podstawę legalizacji pobytu w PL, skoro w zajęciach można uczestniczyć z każdego miejsca na świecie?;)
Cała rzecz odbywa się legalnie, chodzi jednak o to, iż delikwent nie przyjechał do PL na studia, tylko przyjechał w jakimkolwiek celu, a studia stanowią „wytrych legalizacyjny”. Tak wygląda właśnie migracja legalizowana.
Chcieliby Państwo, by rozmowa miała ciąg dalszy? ;)
#CorazBlizszyWschod
Drobne przypomnienie faktów:
1) "rzeź Wołyńska" nie była tylko na Wołyniu a na Kresach
2) była to zorganizowana akcja czystki etnicznej tj zaplanowanego ludobójstwa, mordów celowo dokonywano w maksymalnie sadystyczny i okrutny sposób żeby resztę ludności polskiej sterroryzować wypędzić z terenów które po czystce etnicznej miały być czysto ukraińskie
3) UPA zabiła więcej Ukraińców którzy nie chcieli mordować Polaków niż: Sowietów, Niemców, polskich żołnierzy i innych ludzi razem wziętych.
Generalnie drugą pod względem liczby ofiar populacją mordowaną przez UPA byli sami Ukraińcy.
4) Szacunki polskich badaczy oscylują wokół 100 tys zamordowanych w podczas zbrodni ludobójstwa Polaków
5) Polskie Bataliony Chłopskie (takie AK ale związane z ludowcami i rolnikami - przypisek dla nie Polakó czytających wpis) w 1943 (przed lipcem) proponowała UPA sojusz przeciw sowietom. Trzech posłańców od dowództwa Batalionów Chłopskich zostało przez UPA rozerwana żywcem końmi na środku wsi po kilkudniowych sadystycznych torturach.
6) Akcje odwetowe AK były bezpośrednim następstwem zbrodni ludobójstwa na Polakach. Były zbrodnią wojenną i trudno owe usprawiedliwiać ALE na terenach gdzie miały miejsce czystka etniczna na Polakach albo ustała albo znacznie zmniejszyła swój rozmach. Niestety UPA rozumiała tylko ten język.
Najważniejsze: w akcjach odwetowych AK Polacy zabili kilkukrotnie mniej Ukraińców niż samo UPA zabiła Ukraińców którzy nie chcieli mordować Polaków. Głównym katem Ukraińców na kresach było UPA a nie AK. Warto żeby to jasno wybrzmiało.
7) Ukraińcy przed wojną byli w Polsce represjonowani tak bardzo że Banderze karę śmierci zamieniono na dożywocie zaś Ukraińcy stanowili "aż" 3% osadzonych w Berezie Kartuskiej. Która była politycznym więzieniem. Polityka narodowościowa II RP była zła ale była dokładnie taka jak wszystkich państw powstałych po rozpadzie Austro-Węgier i Cesarstwa Niemieckiego - wynaradawiająca mniejszości. Z punktu obecnych standardów była nie do przyjęcia, z punktu ówczesnych standardów - cóż, Sowieci po prostu wymordowali i zagłodzili 3-5mln Ukraińców. zaś Ukraińców w Polsce zginęło mniej w dwudziestoleciu między wojennym niż komunistów, robotników lub rolników podczas pacyfikowanych strajków i buntów. Co więcej - polityka względem Ukraińców w Polsce stała się twardsza dopiero po fali zabójstw i terroru jakie UWO/ OUN rozpętała wobec...Ukraińców oskarżonych o "kolaborowanie" z Polakami oraz polskich urzędników.
Meritum: II RP nigdy nie miała polityki eksterminowania ludności ukraińskiej, nigdy nie było masowych mordów których skala przekraczałaby represje wobec: rolników, robotników, komunistów itp.
8) Akcja "Wisła" po wojnie jest uważana przez sporą część historyków za zbędną i narzuconą przez Sowietów. Niemniej całkowicie zatrzymała działalność UPA na terenie Polski. Co więcej - na 140 tys przymusowo przesiedlonych ludzi (z których spora część nie była i nie czuła się być Ukraińcami) na skutek tych działań zmarło w trakcie przymusowego wysiedlania około 200 osób znanych z imienia i nazwiska. Znane największe szacunki zmarłych/zabitych podczas "Wisły" nie przekraczają 250 osób.
Zachęcam do udostępniania wpisu i cytowania.
przerażający jest fakt, że polski rząd, polska elita polityczna, analityczna, i - nie daj Boże, także wywiadowcza kompletnie nie rozumie, w co gra Ukraina, dlaczego bezczelnie pokazuje światu, że lekceważy swojego sojusznika - Polskę. Więc tłumaczę:
- elita ukraińska już wie, że agresja rosyjska nie powiodła się, Ukraina będzie okrojonym, zniszczonym, wyludnionym krajem, ale samodzielnym, niepodległym i suwerennym. Jak to osiągnąć. Elita ukraińska postanowiła zagrać po bandzie, na wielkim ryzyku, ale o ogromną stawkę. Będzie:
- gwarantem bezpieczeństwa Bałtów, a może i Skandynawii. Pośle tam 5-15 tys żołnierzy ze swego zaplecza i Rosjanie nie https://t.co/vz0IbfnDkyśli Bałtowie będą się bali ukraińskich "okupantów", dośle się tam korpus żołnierzy niemieckich i holenderskich
- wtedy niepotrzebny będzie obronny blok Międzymorza i kierownicza rola Polski w nim
- wtedy Polska, bez siły Międzymorza, nie będzie mogła negocjować z Berlinem i Brukselą transakcji: bezpieczeństwo wschodniej flanki w zamian za zostawienie jej w spokoju, bez ideologicznego przymusu tworzenia jednego państwa z UE, genderyzacji, migracji i klimatyzacji. B&B będą mogły narzucać Polsce i reszcie UE, co będą chciały. Polska (i reszta UE) straci suwerenność
- Ukraina nie musi wchodzić do UE - po co jej kolonizacyjna polityka B&B. Ukrainie wystarczy wspólny wolny rynek, co już Merz jej obiecał
- Ukraina okaże się najbardziej innowacyjnym krajem Europy - jej rząd pozwoli innym gałęziom biznesu działać tak, jak zbrojeniowemu - jak pod ustawą Wilczka - bez biurokratycznych regulacji, oddolnemu, prywatnemu, rozproszonemu. Najpierw przemysł dual use, a potem cywilny. Ukraina zbuduje nowy ustrój jak w Chinach: autorytarny w polityce, liberalny w gospodarce (z korupcją, jak zwykle, jako "smarowi" w trybikach biznesu. Wojna pokazała elicie ukraińskiej, że to możliwe
- to wszystko oznacza, że Polska dla Ukrainy jest głównie rywalem, którego trzeba pozbawić suwerenności. I to nie znaczy, że Ukraina prowadzi politykę niemiecką, Ukraina zaczyna prowadzić politykę imperialną, w swoim interesie. Elita ukraińska to ukraińscy sowieci, tyle, że antyrosyjscy.
- po ustaniu gorącej wojny powstaną dwie osie: Niemcy - Rosja i Niemcy - Ukraina. Jeśli USA wycofają się z Europy, obie osie połączą się w trójkąt współpracy - ze skolonizowaną Polską pośrodku.
- Jak do tego nie dopuścić? Budować suwerenny blok obronny Międzymorza, popierać i wybierać tylko tych polityków, którzy wspólnie zaplanują jego powstanie i działanie. A wyborcy muszą stale, codziennie kontrolować jego realizację.
Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu że w miarę wygrywania wojny na froncie Ukraina zaczyna jeszcze jedną walkę - o ściąganie Ukraińców którzy uciekli przed wojną lub wyemigrowali z Ukrainy. Skoro Ukraina nie jest i nie będzie w stanie zaoferować takiego poziomu życia i cywilizacyjnego jak Polska (lub inne kraje które przyjęły Ukraińców) to należy zrobić tak żeby owi Ukraińcy sami chcieli wrócić na Ukrainę.
Na przykład podgrzewając atmosferę tak żeby odżyły dawne zadry narodowościowe zaś Ukraińców w Polsce znów zaczęto traktować jak obywateli drugiej kategorii (nie aż tak podle jak w IIRP ale jak np Rosjan w Bałtykach). Ponieważ nasza klasa polityczna do zbyt bystrych nie należy będziemy zachowywać się jak pies któremu ktoś kijem po płocie jeździ. Wystarczy żeby do tego doszła odpowiednia kampania zarządzania refleksyjnego oraz kilka nagłośnionych incydentów na tle narodowościowym żeby być może kilkaset tysięcy Ukraińców z Polski wróciło na Ukrainę po wojnie.
Jeżeli u nas politycy pójdą na lep taniego populizmu zamiast chronić mniejszość ukraińską w Polsce oraz asertywnie bronić prawdy historycznej o ukraińskiej czystce etnicznej na Polakach na Kresach to znów przegramy bitwę o "naszych Ukraińców". Mam tutaj na myśli ponad 1,5 miliona na stałe mieszkających w Polsce emigrantów z Ukrainy którzy chcą mieszkać w kraju EU gdzie nie trzeba dawać co krok łapówek, ma się dość wysoki poziom życia a na dokładkę bliskość kulturowa pozwala na bardzo szybką naturalizację.
Przejściowo mieliśmy aż 2-2,5 mln Ukraińców w PL którzy dosłownie "rozpłynęli się" w Polsce od nowa budując swoje życie. Niestety pierwszą bitwę przegraliśmy ponieważ szacunkowo od 0,5 do 1mln potraktowało Polskę jako kraj tranzytowy i wyemigrowało dalej na zachód.
Polska jako kraj wymiera, demografia jest nieubłagana i nasz kraj bez imigrantów ekonomicznych podupadnie. Najlepsze co kiedyś spotkało polską gospodarkę i dzięki czemu uniknęliśmy zapaści to masowa migracja Ukraińców od połowy zeszłej dekady. Oczywiście obecnie - jak trwa wojna i pisząc obrazowo: jak sąsiadowi pali się dach a mieszkamy w "bliźniaku" (dwa domy złączone razem) to trudno się cieszyć z nieszczęścia sąsiada bo każdy drenaż ludzki z UA to dla nich niesamowita tragedia. Tego kraju demograficznie już nie ma - będą dzikie pola. Chyba że minimum kilka milionów Ukraińców wróci na Ukrainę.
Tyle tylko że każdy chce żyć lepiej i mieszkać tam gdzie jest mu lepiej. Dotyczy to też naszych wschodnich sąsiadów. Polska z racji bardzo zbliżonego języka, kultury, tożsamości była naturalnym kierunkiem migracji zarobkowej i osiedlania się w poszukiwaniu lepszego życia*.
Myślę że ten fakt bardzo dotyka elity w Kijowie które poza opcją podgrzewania nastrojów antyukraińskich w Polsce nie mają za wiele możliwości skłonienia rodaków do powrotu. Patriotyzm po wojnie zwykle się kończy na chłodnej kalkulacji wyżywienia rodziny i życiu w bezpiecznym i mało skorumpowanym kraju.
Paradoksalnie - szczucie Polaków na Ukraińców i Ukraińców na Polaków będzie teraz na rękę i w Moskwie i w Kijowie. Acz z różnych przyczyn.
*przypominam że ponad 2mln Polaków wyemigrowało z Polski od 2002/2004 roku...
Ręce opadają 🤦♀️ Ze względu na falę upałów Komisja Europejska zdecydowała o wyłączeniu klimatyzacji w budynku, bo Zielony Ład i oszczędzanie energii. I wyłączyli ją wszystkim pracownikom z wyjątkiem... Ursuli von der Leyen i jej komisarzy❗😡
Co to są za ludzie. Nawet w takich sytuacjach mają się za jakąś kastę. Redakcja Politico cytuje urzędnika Komisji, który jest wprost oburzony działaniami KE, padają hasła o "feudalizmie" i haniebnym traktowaniu pracowników. Nawet przy działającej klimatyzacji temperatura wewnątrz budynku przekracza 25 stopni.
Von der Leyen i jej świta mają za nic nawet własnych pracowników, a co dopiero obywateli państw członkowskich. Widać to na każdym kroku. Zielony Ład, coraz wyższe rachunki, szukanie oszczędności? To dla plebsu. Wielkie damy i paniska z Komisji Europejskiej nie będą się przecież zniżać do takiego poziomu.
Niesamowite jest przekonanie Ukraińców, że Polska nie ma możliwości zablokowania członkostwa Ukrainy w UE, bo wszystko rzekomo zrobimy grzecznie na komendę z Niemiec i Francji. Ludzie, wiecie jakie były instrukcje z Niemiec i Francji 24 lutego 2022? Wysłać 5 tysięcy hełmów, poza tym nic nie robić, poczekać z 3 dni aż się wykrwawią, bo nie wolno drażnić Putina i narażać interesów z Rosją. Gdyby Polska robiła wszystko na rozkaz Niemiec i Francji to was dziś już by nie było. Tak łatwo o tym zapomnieć. Dla przypomnienia polski premier mówiący Niemcom w Berlinie 26.02.2022, że ich pomoc wojskowa to jest żart.
Wielu wątpiło, ale oni to dowieźli. Dziś o 18:00 na @Telewizyjny
Polski uderzeniowy dron turboodrzutowy o zasięgu 1000 km, Patryk Kopacki, CEO TKH, Segment B #22
https://t.co/TH98xQwotP
@tkhtechnology brawo! @MON_GOV_PL@CTomczyk zamówcie to proszę! Zanim technologia zostanie sprzedana za granicę
MGŁA WOJNY
ZAMROZIĆ WOJNĘ, ZANIM ROSJA JĄ PRZEGRA
Analiza tekstów z 22–28 czerwca 2026 jako mapa napięć wewnątrz Kremla
Wykonuje co tydzień dla @EFI_IWF analizuję rosyjskich publikacji analityczno-narracyjnych, które krążył w po prokremlowskich kanałach.
Obecna forma tych materiałów jest pozornie analityczna, ton miejscami niemal samokrytyczny, argumentacja miejscami nawet trzeźwa.
Właśnie dlatego w mojej ocenie jest niebezpieczna.
To nie jest materiał dezinformacyjny pierwszej generacji, napisany na zamówienie trollfarmu. To tekst pisany dla wykształconego czytelnika, który umie rozpoznać propagandę łopatologiczną i dlatego potrzebuje czegoś bardziej wyrafinowanego.
To teksty napisane jeżykiem rozumianym przez nas analityków od Rosji.
Prowokacja jako punkt wyjścia
Wszystko zaczyna się od autobusu.
17 czerwca w obwodzie briańskim dron zaatakował autokar z białoruską drużyną piłkarską 44 osoby, w tym 28 dzieci. Zginęła jedna opiekunka, kilkoro dzieci zostało rannych.
Rosja natychmiast wskazała Ukrainę. Ukraina zaprzeczyła i opisała całe zdarzenie jako prowokację pod fałszywą flagą. Polskie i zachodnie media wskazywały na tropy prowadzące w stronę rosyjskich służb.
Analizowany teksty traktują rosyjską wersję jako fakt oczywisty i nie wraca do tej kwestii. To celowe. Incydent w Briańsku pełni w tej narracji funkcję legitymizacyjną ma uzasadniać białoruskie prawo do oburzenia i stworzyć emocjonalny grunt pod resztę tekstu. Bez tego punktu wyjścia cały konstrukt traci znaczną część swojej siły.
Łukaszenka odgrywa suwerena?
Autorzy rosyjskich tekstów poświęcają sporo miejsca zachowaniu Aleksandra Łukaszenki, przedstawiając je jako przejaw zaskakującej autonomii. Białoruski przywódca miał oświadczyć wobec rosyjskich delegatów, że nie pozwoli wciągnąć swojego kraju w wojnę i że trzeba się dogadać. Tekst sugeruje, że to zaskoczyło Kreml.
Trudno mi w to uwierzyć.
Łukaszenka od co najmniej wiosny 2026 roku konsekwentnie powtarza tę samą linię komunikacyjną Białoruś się nie angażuje, Białoruś nie jest stroną konfliktu.
To nie jest improwizacja, to ustalona strategia przeżycia. Łukaszenka wie, czym mu grozi faktyczne wejście do wojny utratą resztek autonomii i uzależnieniem od Moskwy do stopnia, który dla niego osobiście i jego rodziny oraz kręgu siłowników byłby politycznym końcem.
Zarazem wie, że deklaratywna lojalność wobec Kremla musi trwać, bo bez niej nie przetrwa tygodnia. Balansuje. Nie buntuje się. A tekst sprzedaje ten balans jako bunt, bo ma w tym interes narracyjny.
Wałdaj bez uścisków
Fakty ze spotkania na Wałdaju są znamienne.
Putin i Łukaszenka spotkali się 26 czerwca w rezydencji prezydenckiej. Bez ceremonialnego powitania. Bez wspólnych zdjęć. Bez konferencji prasowej.
Przez trzy dni milczała większość oficjalnych kanałów po obu stronach. To jest rzadkość nawet jak na standardy Kremla, który zazwyczaj dba o oprawę wizualną i symboliczną niezależnie od treści rozmów.
Brak tych elementów mówi więcej niż jakikolwiek komunikat. Coś poszło nie tak albo rozmawiano o rzeczach, których nie chciano lokalizować medialnie, lub na pewno miało tworzyć niejednoznaczny przekaz.
Po wyjeździe z Wałdaju Łukaszenka udał się do Chin. Białoruskie media tłumaczyły to zaplanowaną z wyprzedzeniem wizytą. Może. Ale sekwencja Wałdaj, cisza, Pekin czytana jako całość bardziej przypomina ruch szachowy niż harmonogram spotkań głowy państwa.
Rada Bezpieczeństwa jako kontekst
Żeby zrozumieć, z czym Putin siedział naprzeciw Łukaszenki na Wałdaju, warto spojrzeć na to, co działo się w Kremlu dwa dni wcześniej.
24 czerwca Putin zwołał posiedzenie stałych członków Rady Bezpieczeństwa. Na agendzie były formalnie dwa punkty.
Pierwszy dotyczył bezpieczeństwa wewnętrznego i stabilności, referowali Bortnikow z FSB i minister spraw wewnętrznych Kołokołcew.
Drugi dotyczył stosunków z najbliższymi sąsiadami Rosji. Przy stole siedzieli Miszustin, Miedwiediew, Ławrow, Naryszkin i Patruszew. Kreml nie ujawnił żadnych szczegółów treści.
Ten skład nie jest przypadkowy. Bortnikow, Naryszkin, Patruszew to nie jest zespół do rozmów o polityce handlowej. To jest zespół do zarządzania sojusznikiem, który zaczyna sprawiać trudności.
Punkt drugi agendy w kontekście całego białoruskiego tygodnia niemal na pewno dotyczył Łukaszenki i tego, jak rozegrać rozmowę z człowiekiem, który publicznie mówi że nie da się wciągnąć w wojnę i prosi o dogadanie się.
Pięć dni wcześniej, 19 czerwca, Putin prowadził kolejne posiedzenie Rady przez łącze wideo, bezpośrednio po tym jak Kreml musiał oficjalnie potwierdzić ukraiński atak dronowy na Moskwę.
Dwa posiedzenia Rady Bezpieczeństwa w ciągu jednego tygodnia to nie jest rutyna. To jest sygnał, że decyzja strategiczna jest przeterminowana i że Kreml szuka wyjścia pod presją, a nie z pozycji siły.
Dylemat, który jest prawdziwy
I tu dochodzimy do miejsca, w którym analizowany teksty mimo wszystkich swoich narracyjnych manipulacji opisuje coś, co jest realne.
Kreml stoi przed dylematem strategicznym, którego nie da się odłożyć na później.
Rosnąca intensywność ukraińskich uderzeń dronami i rakietami w głąb terytorium Rosji oznacza, że operacja specjalna tocząca się gdzieś tam stała się doświadczeniem odczuwalnym przez rosyjskich obywateli. Tego się nie da zamknąć w komunikatach propagandowych.
Rosyjskie teksty definiuje dwie możliwe i jednocześnie wysoce prawdopodobne odpowiedzi.
Pierwsza opcja to eskalacja horyzontalna i wertykalna uderzenia w centra decyzyjne, europejskich producentów broni, infrastrukturę podmorską i pełna gotowość triady nuklearnej. Rosjanie nazywają to modelem irańskim, nawiązując do eskalacyjnej ścieżki Teheranu po uderzeniach USA i Izraela w 2026 roku.
Druga opcja to zamrożenie konfliktu wzdłuż aktualnych linii model koreański, mówiłem i pisałem o nim kilka lat temu, de facto akceptacja pata.
Eskalacja zakotwiczona jako technika perswazyjna
Nie piszę o tym, żeby opisywać dylemat Kremla dla samego opisu. Piszę, bo mechanizm argumentacyjny Rosjan jest klasycznym przykładem eskalacji zakotwiczonej.
Najpierw podaje się opcję radykalną jako realistyczną i uprawnioną oraz możliwą do przeprowadzenia (ale kosztowną dla obu stron). Rosja może uderzyć w Europę, może aktywować triadę, ma do tego środki i moralną legitymację. Potem obok stawia się opcję rozsądniejszą (koszty dla obu akceptowalne), zamrożenie konfliktu.
W tej perspektywie zamrożenie przestaje wyglądać jak kapitulacja Kremla z powodów ekonomicznych i militarnych, a zaczyna wyglądać jak gestem dobrej woli ze strony Federacji Rosyjskiej, która mogłoby przecież uderzyć mocniej.
To stare narzędzie negocjacyjne. Używa się go zazwyczaj wtedy, gdy rzeczywista pozycja przetargowa jest słabsza, niż się deklaruje.
Chiny jako zmienna rozstrzygająca
Co ciekawe Rosjanie piszą wprost, że Chiny nie dopuściłyby do scenariusza pełnego wejścia Białorusi do wojny, bo Kreml nie jest gotowy ryzykować ich neutralności.
To trafna obserwacja i to jest jeden z nielicznych momentów, gdy publicznie rosyjski analizowany materiał dotyka jednoznacznie czegoś analitycznie rzetelnego.
Pekin konsekwentnie blokuje scenariusze, które kompromitowałyby go na arenie globalnej lub destabilizowały jego relacje handlowe z Zachodem.
Wizyta Łukaszenki w Chinach bezpośrednio po Wałdaju może być próbą sprawdzenia, czy Pekin jest gotów zaangażować się jako pośrednik, bardziej wiarygodny niż Waszyngton, albo przynajmniej jako gwarant tego, że Rosja nie pociągnie Mińska na dno razem ze sobą.
Co te teksty mówią naprawdę
Kiedy rosyjska narracja z ostatniego tygodnia jako główny temat wybiera kwestię tego, czy Białoruś da się wciągnąć w wojnę i odpowiada, że nie da, to nie jest analiza. To jest sygnał. Sygnał skierowany do kilku adresatów jednocześnie.
Do rosyjskich elit, że zamrożenie konfliktu jest opcją racjonalną, nie porażką.
Do Zachodu, że eskalacja irańska jest alternatywą, którą Kreml rozważa poważnie.
Do Kijowa, że Białoruś nie jest wrogiem i nie będzie kolejnym frontem.
I być może do Waszyngtonu, że jest przestrzeń do rozmowy, jeśli tylko ktoś zechce z niej skorzystać, a jak nie pałeczkę może przejąć Pekin, dając Europie rozwiązanie i gwarancje pokoju której nie może zagwarantować USA.
Teksty takie jak ten nie są pisane, żeby informować. Są pisane, żeby kształtować pola możliwych decyzji.
Analityk, który czyta te materiały dosłownie jako rosyjski komentarz do tygodnia, robi błąd metodologiczny.
Właściwym pytaniem nie jest to, co tekst mówi, ale to, dla kogo to mówi i w jakim celu.
Pozdrawiam i dziękuję.
Dlatego pilnie potrzebny jest #LexSzarlatan, aby pacjenci odeszli od "szkodliwych oszustów” i trafili do świetnie zorganizowanej, skutecznej, uczciwej ochrony zdrowia – pełnej lekarzy o najwyższych standardach etyki i profesjonalizmu
Jak to jest z tym prądem ⚡️? Zarabiamy na tym OZE czy może nie ? Dziś część polityków i lobbystów kłamie ile się da.
⚠️KAŻDY z Państwo może sam sprawdzić, link na dole👇. Przesuwamy w dół i patrzymy ile nas kosztuje ta Zielona Energia w każdej godzinie. Wymagane ukończenie 3 klasy szkoły podstawowej by móc analizować wykres albo matura z matematyki na 50% bo poziom jest równie niski.
I część z Państwa zrozumie, dlaczego im więcej OZE tym droższe rachunki. Gdy będziecie Państwo jechać przez Polskę, zobaczcie ile buduje sie nowych farm słonecznych. To w większość zagraniczne fundusze. Prawo ⚖️🇵🇱 jest tak skonstruowane , że to doskonały biznes który Państwo finansujcie w rachunkach. Nie ma znaczenia, czy ta energia ⚡️ jest komuś w południe potrzebna. Jest gigantyczna naprodukcja, aż do wezwania do wyłączenia farmy. Producent dostanie rekompensatę .
Czy farma ☀️ stoi czy farma leży ⛱️, rekompensata z Państwa opłat się jej należy.
A nawet Najwyższa Izba Kontroli nie mogła się doliczyć ile jest tych rekompensat.
https://t.co/qECtJJK409
🎯 Trafione w sedno.
Pod nadzorem tego „ministra” w Policach na Pomorzu Zachodnim wyłączono najnowocześniejszą fabrykę do produkcji polipropylenu w Europie. Zarząd zrzekł się roszczeń w wysokości 13 mld zł od wykonawcy i zamiast dochodzić należności, jeszcze dopłacił mu 118 mln zł.
Lepiej będzie jak zostawi w spokoju polską gospodarkę i wróci grać do kotleta!!!
MGŁA WOJNY - APARAT POD CIŚNIENIEM?
Tydzień, w którym rosyjski aparat siłowy zadziałał jak jeden organizm.
Kontrwywiad, front, wywiad zagraniczny, czystki antykorupcyjne i wojna informacyjna prowadzone równolegle, bez widocznych tarć między służbami, które od dekad pracowały w odrębnych silosach.
Dziewięć operacji FSB, wyrok na generała, wspólne kolegium SWR i KGD (KGB) w Kaliningradzie, pięć brygad Specnazu na froncie i największe w historii rozbicie siatki VAT-owskiej. To nie jest system pod ciśnieniem. To system, który się zaadaptował.
Pytanie brzmi do czego?
Jeden tydzień, dziewięć operacji FSB, wyrok na generała, wspólne kolegium wywiadów i co najmniej pięć brygad Specnazu potwierdzonych na froncie. Rosyjski aparat siłowy pracuje na najwyższych obrotach, a wiele wskazuje na to, że ten nowy rytm nie jest oznaką przeciążenia, lecz efektem systemowej adaptacji do prowadzenia działań na wielu osiach jednocześnie.
GENERAŁOWIE ZA KRATAMI
Zacznijmy od korupcji, bo tam skala jest najbardziej wymowna. 10 kwietnia 235. Garnizonowy Sąd Wojskowy w Moskwie skazał byłego wiceministra obrony, generała armii Pawła Popowa, na 19 lat kolonii karnej. Łapówki przekraczające 45 milionów rubli, defraudacja 25,8 miliona przy budowie parku „Patriot", nielegalna broń, fałszowanie dokumentów.
Pozbawiony stopnia i wszystkich odznaczeń państwowych. To drugi surowy wyrok na wiceministra obrony w ciągu niespełna roku - po 13 latach dla Timura Iwanowa w lipcu 2025. Sam Iwanow wciąż czeka na kolejną rozprawę wyznaczoną na 17 kwietnia, z zarzutami dotyczącymi 1,3 miliarda rubli łapówek.
Bilans?
Caliłow - były pierwszy wiceminister - od marca przebywa w areszcie domowym z 12 zarzutami. Mumindżanow z departamentu zaopatrzenia - w areszcie. Wasenin z zarządu nieruchomości MO - skazany 9 kwietnia na 6 lat.
Schemat wszędzie ten sam, kontrakty budowlane z budżetu obronnego jako żyła złota dla generalicji. Biełousow porządkuje resort, ale oceniam, że skala systemowej korupcji sugeruje, iż rozkład kadrowy Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej może nie mieć dna.
KUŹNIECKI MOST NR 22 NA NAJWYŻSZYCH OBROTACH
FSB tymczasem prowadzi intensywną kampanię kontrwywiadowczą. 14 kwietnia Łubianka ogłosiła rozbicie siatki zamachowej SBU w Moskwie - trzy osoby powiązane z udaremnionym 2 kwietnia zamachem na wysokiego rangą urzędnika ds. bezpieczeństwa. Bomba o masie 1,5 kg plastiku z odłamkami, ukryta w bagażniku hulajnogi elektrycznej przy centrum biznesowym.
Zatrzymani to (prawdopodobnie "nielegał" czyli oficer wywiadu) - czynny żołnierz Sił Zbrojnych Ukrainy (SZU) w służbie SBU od marca 2025 i obywatel Mołdawii zrekrutowany w grudniu 2025 w Kiszyniowie oraz nieletni obywatel Federacji Rosyjskiej, który filmował teren za 5000 rubli na podstawie ogłoszenia w Telegramie.
Jednocześnie rezydenci moskiewskiego adresu Kuźniecki Most nr 22 rozbijają równolegle 7-osobową siatkę dywersyjną w pięciu regionach, werbowaną przez ukraiński wywiad za pośrednictwem Telegrama „na szybki zarobek" do podpaleń infrastruktury kolejowej i energetycznej.
Dzień wcześniej, 13 kwietnia FSB, zatrzymuje operatorów kanałów Telegram manipulujących moskiewską giełdą w skali 55 tysięcy nielegalnych transakcji. Do tego 15 kwietnia nastąpiła likwidacja największego w historii Rosji schematu „papierowego VAT" - ponad 4800 firm-słupów, fałszywe odliczenia na kwotę przekraczającą 1,2 biliona rubli.
To nie jest normalne tempo operacyjne nigdy takiego nie widziałem. Przypomnę, że FSB jednocześnie prowadzi kontrwywiad wojskowy, zwalcza sabotaż infrastrukturalny, czyści zaplecze finansowe i buduje narrację oblężonej twierdzy.
KALININGRAD, DEKRET 440 I NOWE REGUŁY GRY
Na osi wywiadowczej doszło do spotkania na najwyższym szczeblu. 15 kwietnia w Kaliningradzie odbyło się XXV Wspólne Kolegium SWR Rosji i KGB (KGD) Białorusi. Naryszkin i Tiertel wspólnie przewodniczyli sesji poświęconej priorytetom wywiadowczym Państwa Związkowego na kierunku zachodnim.
Nie było to rutynowe spotkanie protokolarne - odbyło się w kontekście dekretu prezydenta Białorusi nr 440, który rozszerzył swobodę działań operacyjnych kierownictwu wszystkich białoruskich służb, w tym Komitetowi Granicznemu z jego Oddzielną Służbą Przedsięwzięć Aktywnych (OSAM), odpowiedzialną za działania specjalne na granicach wschodniej flanki NATO.
Dekret 440 zmienił filozofię białoruskiego wywiadu zagranicznego z „ochrony żywotnych interesów jednostki, społeczeństwa i państwa" na „ochronę interesów narodowych", dodając zadanie „realizacji środków wyprzedzających" wobec zagranicznych służb specjalnych (głównie państw bałtyckich i Polski).
Kaliningrad to zatem nie tylko koordynacja wywiadowcza Państwa Związkowego, ale operacjonalizacja nowych uprawnień białoruskich służb w tandemie z SWR, a w tle tego wszystkiego Naczelne Dowództwo Operacji Specjalnych - szerzej znane w zachodnich opracowaniach jako "Centrum 795".
Po kolegium Naryszkin publicznie stwierdził, że sytuacja na zachodnich granicach jest „bardzo napięta", wskazując na militaryzację państw bałtyckich i Polski - fortyfikacje, wyjście z konwencji o minach, rozbudowę systemu mobilizacyjnego.
Przypomnę, że ww. prognozował rychły upadek SZU i ostrzegał, że pokój na warunkach „z Alaski" wywoła „polityczne tsunami" w Europie. Retoryka Naryszkina odczytywana z poziomu analitycznego to budowanie pretekstu do eskalacji presji na wschodnie skrzydło NATO przy jednoczesnym wytwarzaniu wrażenia nadchodzącej kapitulacji Kijowa.
WYWIAD WOJSKOWY POD OSTRZAŁEM
Główny Zarząd Sztabu Generalnego "GZ" - rosyjski wywiad wojskowy, formalnie od 2010 roku pozbawiony historycznej nazwy "GRU" - w tym samym tygodniu trafił na nagłówki wbrew własnej woli.
7 kwietnia FBI i NSA wraz z 15 państwami sojuszniczymi ujawniły globalną kampanię 85. GTsSS, czyli APT28/Fancy Bear, opartą na wykorzystaniu routerów TP-Link do przechwytywania wojskowej łączności szyfrowanej.
Dzień później Wielka Brytania publicznie opisała trwającą około miesiąca operację "GUGI" - Głównego Zarządu Badań Głębinowych - z udziałem dwóch specjalistycznych okrętów szpiegowskich i jednego Akuły jako przynęty nad kablami podmorskimi Atlantyku Północnego.
W tle wciąż rezonuje ujawnienie przez Der Spiegel i The Insider istnienia Jednostki Wojskowej nr 75127, czyli wspomniane „Centrum 795" - liczącej około 500 ludzi komórki (niektórzy lokują ją w GZ/GRU) powołanej do sabotażu i zabójstw za granicą, podległej bezpośrednio Kremlowi, zdekonspirowanej po aresztowaniu jednego z jej członków w Bogocie.
DZIKI GON
Nad tym wszystkim unosi się cień Aleksieja Diumina. Były osobisty ochroniarz Putina, w 2014 roku dowódca Sił Operacji Specjalnych odpowiedzialny za aneksję Krymu, potem zastępca ministra obrony, gubernator Tuły, a od 2024 roku sekretarz Rady Państwa i członek Rady Bezpieczeństwa z miejscem w radzie nadzorczej Rostecu Czemezowa - tego samego Rostecu, na którego infrastrukturze wyrósł Kałasznikow, a na Kałasznikowie wyrósł - Centrum 795.
Diumin był opisywany jako „bardzo dobry koordynator między armią, FSB, GRU i MWD w okresach kryzysowych" - oczy, uszy, a teraz i zbrojne ramie Putina w resorcie obrony. Teraz siedzi o szczebel wyżej, bezpośredni przy "Carze".
Na dole tej piramidy stoi Denis Fisenko, 52-letni weteran Alfy FSB, trzykrotny kawaler Orderu Męstwa, mistrz Rosji w strzelaniu bojowym wśród jednostek specjalnych i autor regulaminu szkolenia operacji specjalnych FSB (czytałem i jest dobra).
W latach 2019-2023 zastępca dyrektora generalnego Kałasznikowa ds. projektów specjalnych, gdzie nadzorował między innymi dywizję dronów ZAŁA Aero, których maszyny są masowo wykorzystywane na Ukrainie.
Zdjęcie Fisenki z Putinem w Gudermesie z 2011 roku potwierdza jego osobistą bliskość z Kremlem. Latał prywatnym odrzutowcem z Bokarewem, współwłaścicielem Kałasznikowa i jednym ze sponsorów Centrum 795.
Centrum 795 powstało w grudniu 2022 jako odpowiedź na serię kompromitacji wywiadowczych - od Salisbury przez Czarnogórę po masową dekonspirację oficerów Jednostki nr 29155, których paszporty wydano w jednej serii numerowej.
Jego architektura jest bezprecedensowa. Zastępca Fisenki Nikołaj Zriaczew i szef Departamentu Szturmowego Aleksandr Połoński (etniczny Polak) wywodzą się z Alfy FSB. Szef sztabu Dmitrij Drozdow i szef wywiadu Siergiej Radkiewicz służyli w białoruskim KGD pod fałszywymi nazwiskami, po czym przeszli przez stanowiska w Kałasznikowie. Departamentem wywiadu operacyjnego kieruje Anatolij Kowalow - oficer GZ SG (GRU) z doświadczeniem wyniesionym z Jednostki 29155. Wszystkich ich dobrze znam (oczywiście nie osobiście).
To nie jest kolejna jednostka specjalna. To hybrydowy organ międzyresortowy łączący w jednej strukturze zdolności FSB, GZ SG (GRU), SWR, SSO, białoruskiego KGB i GRU, dysponujący pełnym cyklem operacyjnym - od OSINT i agentury, przez rozpoznanie, po uderzenie kinetyczne i wycofanie.
Jednostkę ulokowano w Parku Patriot w Kubince pod przykryciem korporacyjnym Kałasznikowa, a jej oficerowie figurowali na liście płac koncernu zbrojeniowego. Wynagrodzenie szefów departamentów sięga 500 tysięcy rubli miesięcznie, sam Fisenko zarabia około 40 tysięcy dolarów miesięcznie - z samego Kałasznikowa, niezależnie od uposażenia z Ministerstwa Obrony.
Diumin na górze, Fisenko na dole, Czemezow i Bokarew po bokach, Kałasznikow jako przykrywka, Rostec jako infrastruktura. To jest nowy Dziki Gon rosyjskich operacji specjalnych i wywiadowczych - polowanie prowadzone jednocześnie na wielu kontynentach, wielu osiach i przez wielu jeźdźców, ale pod jednym rozkazem.
SPECNAZ W STREFIE DZIAŁAŃ BOJOWYCH
Na froncie ukraińskim brygady Specnazu działają w konfiguracjach potwierdzonych przez ISW. 14. Samodzielna Brygada uderza dronami FPV na kierunku zaporoskim, Oddział Wega z 24. Gwardyjskiej Brygady operuje w obwodzie dniepropietrowskim, a 56. i 57. Batalion/Brygada współdziałają z armiami ogólnowojskowymi pod Pokrowskiem.
Formalnie pozostają one formacjami Głównego Zarządu Sztabu Generalnego (GZ), jednak po likwidacji statusu dowódczego okręgów wojskowych w 2024 roku i przejściu na model zgrupowań wojsk ich faktyczne podporządkowanie operacyjne nie jest jawne.
Moja ocena - brygady Specnazu prawdopodobnie przeszły pod dowództwo Sił Operacji Specjalnych (SSO) jako jedynego kompetentnego sztabu do działań specjalnych i współdziałają na froncie z jednostkami Wojsk Lądowych SZ FR.
APARAT SIĘ ROZBUDOWUJE
Obraz wyłaniający się z tylko wnikliwej obserwacji informacji z tego tygodnia nie jest obrazem systemu pękającego pod ciśnieniem. Jest obrazem systemu, który się zaadaptował - lub wciąż się adaptuje - do prowadzenia działań o znacznie większej skali niż kiedykolwiek wcześniej prognozowałem.
Rosyjski aparat siłowy od 2022 roku konsekwentnie buduje mechanizmy koordynacji międzyresortowej, których wcześniej nie posiadał. Centrum 795 jest tego najwyrazistszym przykładem - FSB-owiec Fisenko dowodzi jednostką pod legendą Sztabu Generalnego, w której służą oficerowie GZ SG, białoruskiego KGB i FSO, pod korporacyjnym przykryciem Kałasznikowa, z Diuminem czuwającym nad całością z poziomu Rady Bezpieczeństwa.
Jeszcze dekadę temu taka fuzja byłaby nie do pomyślenia w aparacie, w którym FSB, SWR i GZ SG funkcjonowały w odrębnych silosach, wymieniając się informacjami w absolutnym minimum.
Moja ocena - to, co obserwujemy tylko w małym wycinku z danych z 10-17 kwietnia, to nie przeciążenie, lecz efekt powstania nowych organów koordynacyjnych - na szczeblu Rady Bezpieczeństwa i Administracji Prezydenta - które pozwalają rosyjskiemu aparatowi prowadzić równoległe operacje kontrwywiadowcze, wojskowe, wywiadowcze i antykorupcyjne bez tradycyjnych tarć międzyresortowych.
Aparat nie pęka. Aparat się rozbudowuje.
Pytanie otwarte - do czego?
Pozdrawiam i dziękuję.
Romanowi Giertychowi jedno trzeba przyznać: umiejętność bezczelnego "chodzenia w zaparte", z kamienną twarzą i podniesionym głosem, tak przydatną w polityce, praktyce prawniczej i gansterce, opanował do perfekcji.
Panie @GiertychRoman, zęby zjadłem na fantastyce, ale tak fantastycznej historii bym nie wymyślił. Raz w życiu, powiada Pan, zdarzył się Panu gwałtowny skok ciśnienia i akurat w chwili, w której był potrzebny, żeby umknąć przed prokuratorem. A potem kilkanaście razy nie stawił się Pan na przesłuchanie w prokuraturze, udając, że skoro wskutek omdlenia nie usłyszał stawianych mu zarzutów, to one Pana nie dotyczą. A potem zamelinował się Pan na kilka lat we Włoszech - i tu słyszałem dwie wersje: 1) przed deportacją ochronił Pana wpływowy w Watykanie stryj, kłamliwie zapewniając władze włoskie, że jest Pan ofiarą prześladowań politycznych 2) przed deportacją uchroniła Pana cicha umowa z kolegami z "Dzieła", na mocy której oni pozwolili Panu wtedy uciec, a teraz wy pozwoliliście uciec Ziobrze i Romanowskiemu; nie wiem która z tych wersji brzmi prawdziwiej.
Następnie @w_zurek załatwił Panu nowego prokuratora, który po wyrzuceniu z prokuratury autora aktu oskarżenia, podsumowującego wieloletnie śledztwo w sprawie Polnordu, w ciągu tygodnia wysmażył umorzenie – i utajnił jego uzasadnienie. To tajne uzasadnienie opublikował Leszek Kraskowski i cały świat się dowiedział, że Pan, tak wyborny prawnik, obsługujący najwyższe osoby w państwie PO, uniknął oskarżenia za cenę urzędowego uznania za idiotę, który nie orientował się, że podpisuje swojemu ochroniarzowi kwity na wyprowadzenie 92 milionów i uczestniczył w jego machlojkach w naiwnej nieświadomości.
Następnie zupełnie przypadkiem ktoś wysłał z anonimowego mejla pogróżki podpisane nazwiskiem tegoż Kraskowskiego, i przypadkiem trafiły one – znowu – na właściwego, "demokratycznego" sędziego i prokuratora, którzy pod tym pretekstem, wbrew prawu i procedurom (w tę stronę jakoś nie padł okrzyk "a gdzie są dowody?!") wścibskiego dziennikarza wsadzili do aresztu. I tu kolejny zbieg okoliczności – skonfliktowana z Kraskowskim od wielu lat żona akurat w tym momencie wydała zniesławiające nie mogącego się z aresztu bronić dziennikarza oświadczenie, którym, między innymi wskutek pańskiej intensywnej aktywności, nakarmiona została medialna widownia, i spora jej część ochoczo tę karmę połknęła.
Jako specjałista od fantastycznych historii gratuluję – tak, to się wszystko świetnie trzyma kupy. I brzmi całkiem prawdopodobnie. Równie prawdopodobnie jak to, że ktoś podrzucił Sławomirowi Nowakowi do domu równowartość 4,5 miliona złotych w gotówce. Albo że awans do Warszawy prokuratora, który w analogicznej jak w Pańskiej sprawie sytuacji, umorzył ekspresowo postępowanie wobec Ewy Wrzosek i degradacja tego, na miejsce którego pan Żurek go przysłał, to merytoryczne decyzje wynikające z obiektywnej oceny kwalifikacji ich obu. Jak pisał Poeta, "wszystko to być może".
Nie chciałbym, żeby odniósł Pan wrażenie, że poświęcam swój niedzielny czas na pisanie tych gratulacji z jakąś negatywną dla Pana intencją. Przeciwnie, robię to, żeby prosić, błagać – wincyj! WINCYJ!!! Jest Pan, ze sprzyjającym mu szczęściem do niezwykłych zbiegów okoliczności, idealnym wzorcem wysokich standardów "obozu demokratycznego". Nikt lepiej od Pana nie przekonuje, jakim wartościom służycie i jakimi sposobami je realizujecie. Nikt lepiej nie pokazuje, czym różni się od demokracji "demokracja walcząca", ani że "przywracanie praworządności" oznacza przywracanie bezkarności i bezhołowia czasów, gdy sama tylko mafia paliwowa rok w rok rżnęła państwo polskie na 20 mld peelenów, a w papierach VAT Polska była największym w UE eksporterem telefonów komórkowych, których nigdy nie wyprodukowała ani jednego.
Robi Pan dobrą robotę przed zbliżającymi się wyborami i niech Pan broń Boże nie schodzi ludziom z oczu i nie ogranicza medialnej aktywności. Jeszcze śmielej, mecenasie! Jeszcze wincyj!
cc @JkmMikke@K_Stanowski
Troszkę o państwie mafijnym, którym zarządza gangster Dolan. Bardzo ładnie ujęte, dlatego chce mieć to na swoim TL. Co do meritum - ja nie jestem wcale zaskoczony, że tak to wygląda, bo dokładnie tak wyglądał poprzednia kadecja mafii spod znaku uśmiechniętej polski, którą akurat wtedy mieli w logo. Choć zawsze zastanawiało mnie, dlaczego na tym logo ona nie ma oczu - jest ślepa 🤔
Niesłychane rzeczy płk Lewandowski opowiada. Zupełnie jakby opowieści geopolityków o tym, jak to Polacy MUSZĄ kupować tech od ich klientów z Kijowa - bo jak nie to Finis Poloniae - były pustakiem marketingowym z mchu i paproci. No ale jak tak można w ogóle. Straszne.
Fejków z polskich poligonów ciąg dalszy. Tym razem testy maszyny z napędem turboodrzutowym o zasięgu do 1000 km. Komponenty prawie w całości polskiej produkcji. Co, jak wiadomo, może się pewnym geopolitykom nie podobać. Ewidentny brak szans na prowizję od dopłat do złotych kibli.
Volkswagen🏎️ zwalnia 100 000 osób i to nie koniec. Niemcy 🇩🇪 sami sprowadzili na siebie gigantyczne problemy. Ich polityka Zielonego Ładu sprawiła, że własnymi podatkami dofinansowywali zakupy aut elektrycznych z Chin 🇨🇳. Nie mieli technologii którą sami forsowali, a która jak pokazują badania nie ma nic wspólnego z ekologią z opwodu dewastacji środowiska dla pierwiastków w Afryce i Azji.
1. W grudniu Volkswagen zapowiadał, że zwolni w 2026 roku 50 000 ludzi w samych Niemczech do 2030. Wówczas pisałem Państwu, że w kuluarach mówi się o liczbie 2x większej, ale takie cięcia powodowały gęsią skórkę wśród polityków. Aktualnie to 100 000 na świecie, i jeszcze w wakacje możemy dowiedzieć się, że w samych Niemczech wyleci w 2026 100 000 z 625 000 aktualnie zatrudniownych. NIemieckie fabryki są najdrożymi na całym świecie.
2. Mercedes w 1995 zgodził się na 35h tydzień pracy. Dziś zarząd wręcz błaga by powrócić do 40h, ale związki zawodowe wolą zwolnienia. Prosty rachunek księgowy mówi, że wszystkie fabryki w Niemczech powinny być na wczoraj zamknięte.
3. Natomiast lobbyści cały czas sprawiają, że Niemcy dopłacają do aut elektrycznych, a rynek przejmują głownie Chiny i ich BYD.
4. Ceny akcji wszystkich 3 gigantów motoryzacyjnych idą w dół, a niektórzy nawet o 50% w rok.
⚠️żadna z tych firm nie jest mocno shortowana z wyjątkiem Mercedesa, gdzie zaatakowano mocniej w czerwcu.
https://t.co/KHJrU1S21d
Glovo notuje wyłącznie straty a mimo to wciąż działa i nie zmienia swojego modelu biznesowego. Wszystko wskazuje na to, że rzeczywistym celem nie jest tu osiąganie zysków, lecz wspieranie masowej imigracji do Europy ludów „trzeciego świata”. https://t.co/zW3ikkOgJw
Największa zmora jeśli chodzi o KSEF i księgowość. Ktoś może wystawić na twoją firmę fakturę (nawet omyłkowo) i jak się nie zorientujesz i nie masz procedur z księgowością, to później masz lewy koszt i skarbówkę na głowie. Przy takich kwotach to się już robi problem, bo kwalifikacja jest na przestępstwo.