Problem żeby mnie przyjąć. I jeszcze jak mówię mu że ciężko wytrzymać tyle czasu z nieleczona infekcja a ten do mnie „no niestety, bardzo mi przykro” :)))
Śmiech na sali, dzwonię do mojego ginekologa że potrzebuje pilnej wizyty bo znów msn infekcje a ten do mnie że najwcześniej za 1,5 tygodnia mnie przyjmie bo wvzesniej terminu nie ma wolnego. Nie dość że zdziera za każdym razem coraz więcej pieniędzy ode mnie to jeszcze