Porównywanie wspólnych manewrów wojskowych (w których występowali obserwatorzy także z Japonii czy Włoch) do nabijania dzieci na widły, rozrywania ludzi końmi i ćwiartowania w celu przeprowadzenie czystki etnicznej, to słaby pomysł…
Dzień dobry 🇵🇱
Wiem z pewnych informacji ,że dziś IPN ogłosi odnalezienie i zidentyfikowanie szczątek Mieczysława Dziemiezzkiewicza ps.Rój.Zginął w walce z grupą operacyjną UB i MO 13 04.1951r.
Razem z nim poległ Bronisław Gniazdowski ps.Mazur.
Wraca do nas moi drodzy !
Trzymajcie mnie. Okazuje się, że płacimy za fryzury i makijaż Małgorzaty Kidawy-Błońskiej XDDDD
Kancelaria Senatu zawarła umowę z makijażystką i fryzjerką na kwotę ponad 20 tysięcy złotych na… „przygotowanie Marszałka Senatu do wystąpień publicznych i medialnych”
Żeby Marszałek Senatu nie mogła sobie sama za fryzury płacić i sama się malować i obciążała podatnika to już przerasta ludzkie pojęcie.
Polskie ofiary "bohaterów" UPA. Te zdjęcia powinny znaleźć się na wystawie w Parlamencie Europejskim. Warto pokazać europosłom kogo gloryfikuje Ukraina.
Ta czaszka jest całkowicie zmiażdżona od sklepienia aż do szczęk, nie ma też twarzoczaszki. Banderowiec w furii musiał walić kilka-kilkanaście razy młotem.
Wola Ostrowiecka na Wołyniu.
Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN odnajduje szczątki Polaków.
Bohaterowie Ukrainy - banderowcy z OUN-UPA oraz sąsiedzi Polaków to uczynili.
Może to właśnie one. Dzieci ze szkolnej fotografii z Woli Ostrowieckiej, które ponad 80 lat czekały w ziemi bez grobu i bez imienia.
Każda odnaleziona kość, każdy guzik i medalik to ślad konkretnego człowieka. Ekshumacje nie są rozdrapywaniem ran. Są przywracaniem godności ofiarom i prawa rodzin do zapalenia znicza na prawdziwym grobie.
Pamięć to obowiązek. Milczenie byłoby drugim pogrzebaniem.
[Uwaga - drastyczne 🛑] Wczoraj zakończył się pierwszy tydzień prac ekshumacyjnych w Woli Ostrowieckiej na Wołyniu.
To tutaj, na terenie dawnego gospodarstwa Aleksandra Strażyca, w sierpniu 1943 roku ukraińscy nacjonaliści mordowali w stodole mężczyzn, a następnie kobiety i dzieci, a ich ciała wrzucali do wykopanych wcześniej dołów.
Tylko jednej osobie udało się wówczas uratować...
Prace interdyscyplinarnego zespołu specjalistów potrwają do 7 sierpnia. Zachęcamy wszystkich do obserwowania profilu @PoszukiwaniaIPN, żeby być na bieżąco z postępami prac.
Z tego miejsca chcielibyśmy podziękować za możliwość obserwowania tego historycznego wydarzenia. Wielkim zaszczytem było poznanie - w miejscu, w którym zginęło wielu członków jego rodziny - dr. Leona Popka, który od ponad 30 lat szuka ich w tej ziemi. Jego wspomnienia, oddanie sprawie i patriotyzm to najcenniejsza lekcja historii. Dziękujemy każdemu z członków zespołu - za życzliwość, Wasze niezwykłe zaangażowanie i oddanie polskiej sprawie.
Trzymajcie się! ❤️
Brawa dla @ipngovpl za wieloletnią walkę o pamięć i prawdę historyczną.
#PowracamyPoSwoich
17.07.1943 r. - ... to była sobota.
Trwa siódmy dzień Rzezi Wołyńskiej.
Huta Stępińska pow. Kostopol cały dzień broni się przed atakami upowców
W przerwach między atakami zbierano znalezionych pomordowanych Polaków i układano pokotem najpierw w domu ludowym, a potem pochowano na nowo wyświęconym cmentarzu.
Wsi broniły nawet kobiety.
Ukraińcy złapali żonę komendanta samoobrony Hieronima Konwerskiego, Stanisławę i dwie córki Janinę 18 l. i Wandę 16 l.
Najpierw pastwili się nad matką, kiedy sądzili że Ją zamęczyli, zajęli się siostrą Janiną, przed samą śmiercią obcięli Jej piersi.
Kiedy przyszła kolej na Wandę, ta prosiła jedynie żeby jej piersi nie obcinali, a zastrzelili.
Wołała po imieniu do oprawców, bo znała ich wszystkich.
Padł strzał, może jeden z jej kolegów szkolnych się zlitował?
Krzycz, Polsko!🇵🇱
Krzycz o ukraińskim ludobójstwie!
A ktoś się waży krzyknąć -"Slava Ukrainie, Herojam slava, Smert' Lacham!"?
Wpis ten dedykuję kobiecie pozbawionej uczuć - @JachiraKlaudia !
17.07.1945 r. - ... jest już po wojnie, prawda?
Słobódka Muszkatowiecka.
Marysia Posyniak.
Lat 7.
Zamordowana przez bandziorów z UPA.
Marysia została pochowana w Borszczowie.
Pogrzeb odprawił ks. Józef Adamczyk.
"Slava Ukrainie!" pani @JachiraKlaudia , prawda?
🛑 Trwa pierwszy tydzień prac ekshumacyjnych w Woli Ostrowieckiej (Wołyń), na terenie dawnego gospodarstwa Aleksandra Strażyca. To tutaj w sierpniu 1943r. ukraińscy nacjonaliści mordowali w stodole mężczyzn, a następnie kobiety i dzieci, a ich ciała wrzucano do wykopanych wcześniej dołów. Tylko jednej osobie udało się wówczas uratować.
Na miejscu pracuje interdyscyplinarny zespół specjalistów, odkrywając kolejne szczątki. Niektóre z nich noszą wyraźne ślady urazów.
#PowracamyPoSwoich
- Wycieńczeni wieloletnią wojną i zmuszeni przez Ententę zawieramy pokój z bolszewikami. Petlury na Ukrainie nikt nie chce, każdym nim gardzi. Pięć razy więcej Ukraińców walczy po stronie Lenina, niż Piłsudskiego. Mamy się wstydzić, że nie wywalczyliśmy Ukrainie niepodległości.
- Litwini w sojuszu z bolszewikami atakują nas i odbierają Wilno. Okupują też Suwałki i Augustów. Mamy się wstydzić, że je odzyskaliśmy.
- Wilno i Lwów byly polskimi miastami. Mamy się za to wstydzić.
- Czesi napadają nas i odbierają polskie Zaolzie, gdy walczymy z bolszewikam. Popełniają zbrodnie wojenne. Przez 20 lat prześladują Polaków i zwalczają zaolziańską polskość. Mamy się wstydzić, że je odzyskaliśmy.
- Czesi przez 20 lat nazywają nas „państwem sezonowym”, wspierają ukraiński terroryzm, grają rozbiór Polski na spółkę z ZSRR. Mamy się wstydzić, że nie chcieliśmy z nimi sojuszu (oni tym bardziej nie chcieli).
- Ukraińcy dostają bezpieczne życie w Polsce zamiast u Sowietów. Mogą pielęgnować swój język, tradycje, zwyczaje. U Sowietów za to czeka ich łagier. Mamy się wstydzić.
- Próbujemy się porozumieć z Ukraińcami. W odpowiedzi dostajemy zamachy, bomby, morderstwa ze strony ukraińskich nacjonalistów na żołdzie niemieckiej Abwehry. Mamy się wstydzić, że nie ulegamy.
- Na fali zamachów i aktów terroru robimy akcję pacyfikacji Małopolski Wschodniej w 1930 roku. Nikt nie ginie. Znajdujemy kupę broni. Mamy się wstydzić.
- Hołodomor u Sowietów. Polska nie zapobiegła. Mamy się wstydzić.
- Piłsudski to morderca. Wstyd.
- Żeligowski to morderca. Wstyd
- Burzymy na Chełmszczyźnie 91 cerkwi. Zbędnych, pustych, na ukradzionych ziemiach unickich lub katolickich, które stawiali Rosjanie dla swoich wojsk i jako symbol władzy. Są w większości nieużywane. Mamy się wstydzić.
- Sprawną akcją dyplomatyczno - wojskową udaje nam się zmienić wrogi rząd na Litwie i znormalizować stosunki. Wstydzimy się. Litwa za 15 lat dywersji, szmuglu i destabilizacji Polski nie musi się wstydzić.
- Mimo potwornych zniszczeń wojennych, grabieży przez dawnych zaborców, okupacji, z terenów trzech państw tworzymy własne. Ustanawiamy własne szkolnictwo, walutę, tworzymy armię, budujemy nowoczesny port, rozwijamy kolej. W kilkanaście lat pokoju. Mamy się wstydzić, bo ludność nie żyje na poziomie z roku 2026.
- Do 1939 podejmujemy ogromny wysiłek zbrojeniowy i dyplomatyczny próbując obronić niepodległość. Mamy się wstydzić, że nie daliśmy rady w walce z krajem, który na zbrojenia wydawał dziesięć razy więcej, niż wynosił nasz budżet. O drugim agresorze ze wschodu nie wspominając.
- 100 000 małorolnych chłopów, kobiet, dzieci na Wołyniu zostaje zarżniętych gorzej niż zwierzęta za pomocą siekier, wideł i noży. Mamy się wstydzić, że o nich się upominamy.
- Rok po rozpoczęciu Rzezi Wołyńskiej nasza Armia Krajowa decyzjami dowódców mści się w ograniczonej skali na ukraińskich rezunach. Wstydzimy się.
- 6 milionów polskich obywateli ginie w wojnie wywołanej przez Niemcy. Mamy się wstydzić, że chcemy reparacji za ludzi i zniszczony i ukradziony majątek.
- Wyklęci. Wiadomo, mordowali i grabili biednych chłopów, wszczynali wojnę domową i mieli czelność walczyć z sowieckimi wyzwolicielami. Wstydzimy się.
Z czego możemy być dumni?
No chyba tylko z chłopców z Armii Ludowej, PPR i „ludowego” Wojska Polskiego. Za nich jakoś nigdy nie trzeba się wstydzić. Oni mogli wszystko: mordować, palić, kolaborować, kraść. Nigdy nikt nie każe się za nich wstydzić.
Za: @Pawel_reko, modyfikacja przeze mnie.
🇵🇱🇱🇹 Co się stało z krzyżackimi chorągwiami po bitwie pod Grunwaldem? To też wpis o tym dlaczego historia jest taka ważna i co zawdzięczamy Długoszowi
Długosz opisuje, że po skończonej wojnie, król, przyjechawszy do Niepołomic, i spędziwszy tam dwa tygodnie, w dzień św. Katarzyny udał się z Niepołomic pieszo do Krakowa, dla odprawiania modłów w kościołach św. Stanisława, Wacława i Florjana. W tym uroczystym jego pochodzie liczny poczet prałatów niósł rozwinięte krzyżackie chorągwie, w bitwie zdobyte. Po odprawionych modłach na Skałce, cały wspaniały ten orszak udał się na Wawel, i tu, z właściwym obrządkiem, pozawieszano 51 chorągwi po lewej i po prawej stronie świątyni. Dlatego nie 52, że nazajutrz po grunwaldzkiej potrzebie, król posłał jedną do małżonki swojej, królowej Anny. Wtedy to za jednomyślną zgodą monarchy, biskupów i panów świeckich postanowiono, żeby odtąd rocznicę bitwy grunwaldzkiej tj. dzień świętych apostołów, zwanych Rozesłańcami (15 lipca) w całej Polsce uroczyście obchodzono. Chorągwie tedy wodzów i pułków krzyżackich powiewały odtąd w świątyni nad grobami Łokietka, Kazimierza Wielkiego, królowej Jadwigi i św. Stanisława, który, jak utrzymywało rycerstwo, miał ukazać się w obłokach, podczas strasznej bitwy i bohaterom polskim na śmiertelny bój z Niemcami błogosławić. We 20 lat później zawieszono tu jeszcze 4 chorągwie, zdobyte 13 października 1431 r. pod Nakłem na kawalerach mieczowych inflanckich. Jakoż chorągwie te wisiały przez dwa wieki w swojem miejscu. W końcu XV wieku liczono ich 53. W połowie wieku XVI Marcin Bielski, który je widział grubą warstwą kurzu przykryte, podaje ich ilość na 51. Bartosz Paprocki pisze w r. 1584 o zawieszonych 50-iu, "które aż po ten czas widzimy".
Chorągwie krzyżackie znajdowały się w katedrze do 1797 po czym zostały wywiezione przez Austriaków do Wiednia i ślad po nich zaginął.
Długosz przewidywał takie następstwo i dla tego polecił przezornie malarzowi krakowskiemu Stanisławowi Durinkowi 1448 r. wszystkie zawieszone chorągwie, które wówczas znajdowały się jeszcze w kompletnej liczbie 56-iu na pargaminie, kolorami odwzorować i dołączyć do swego opisu w "Banderia Prutenorum", który przechowuje się jako drogocenna pamiątka dziejowa.
W 1900 r. przy okazji zbiórki na odnowę Wawelu wykonano 50 chorągwi. W okresie międzywojennym, w latach 1937–1939 wykonano dalsze kopie chorągwi krzyżackich (32) i zawieszono je na Wawelu. 18 maja 1940 r. władze Generalnego Gubernatorstwa z pełnymi honorami wojskowymi przekazały kopie do Malborka wraz z oryginałem rękopisu Długosza. Część z nich zaginęła podczas wojny, niektóre przetrwały. Ambasada Polska w Londynie zakupiła rękopis Banderii który znalazł się w londyńskim antykwariacie i przekazała do stolicy. Obecnie Banderia Prutenorum przechowywana jest w Bibliotece Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. W 1962 odtworzono 7 kolejnych sztandarów. Pozostałe 36 chorągwi zostały zrekonstruowane w ostatnich latach w Pracowni Konserwacji Tkanin Zamku Królewskiego na Wawelu. Prace nad ich odtworzeniem zostały ukończone w październiku 2009.
W ten sposób realizujemy nakaz opisany przez Długosza w Banderia Prutenorum:
"Polacy winni je strzec i przechowywać jako wieczystą pamiątkę i symbol. W miejsce starszych winni tkać nowe, by ze względu na ogromną, nieprawdopodobną walkę i odniesiony w niej triumf istniał dowód tak wielkiego zwycięstwa i by widniały częścią te same chorągwie, częścią takie, jak gdyby to były te same."
I tak od ponad 600 lat tkamy nowe chorągwie na pamiątkę przesławnego zwycięstwa i niech teraz ktoś powie, że historia nie jest spoiwem narodu.