Przez 24 lata, śp. Janusz Filipiak budował klub otwarty dla każdego. Teraz skończyła się era Comarchu i zdrowego zarządzania.
Oby pan Platek, Colak i reszta towarzystwa, któremu zależy tylko na terenach, skończyła na śmietniku historii.
@bartosz_dybala To nie za to tylko za całokształt. Zawiedliście jako nadzór i wyhodowaliście skrajnie stronniczego propagandystę, którego nie wiadomo czemu nazywacie dziennikarzem.
@Dawid_Kucinski@MichalKnura@KSCracoviaSA Cały świat się sprzysiągł przeciwko Bogu ducha winnemu biedakowi a on jest conajmniej tak obiektywny jak Monika Olejnik.
„Gdyby nie Twierdza Kraków, miasto wyglądałoby dziś zupełnie inaczej” – tak mówi Marcin Paradyż z Zarządu Budynków Komunalnych.
I ma rację.
System fortów nie tylko bronił Wiednia, ale ukształtował układ przestrzenny Krakowa i ocalił wiele terenów, które dziś są zielonymi płucami miasta. W czasach, kiedy znów ktoś chce „dla dobra komunikacji” wycinać i betonować południe Krakowa – warto przypominać, że czasem to właśnie powstrzymanie bezrefleksyjnej „infrastruktury” ratuje to, co najcenniejsze.
Polecamy lekturę.
https://t.co/2XZCTS2R7r
#niedlaS7przezkrakow #StopS7 #TwierdzaKraków #OstatniaZielonaDzielnica
Pełen kontekst wypowiedzi Prezydenta @NawrockiKn, z którego pół-Niemiecki troll @donaldtusk i armia trolli @GiertychRoman zrobiła 8-sekundową manipulację. Podaj dalej, stop pół-niemieckim trollom ze szpitalnego pokoiku VIP!
Jeśli chodzi o spór 🇵🇱-🇺🇦, należałoby w końcu objaśnić sobie parę spraw, ponieważ komentarze w stylu: jak to Ukraińcy ponownie nas ograli, jak to Polska nie ma żadnego przełożenia na Ukrainę, jak to Polska ponownie dała się ograć, przytłacza swoją liczbą, kompletną głupotą i krótkowzrocznością. Należy właściwie sobie objaśnić jedno: po co nam jest w ogóle Ukraina?
Ciągle widzimy obrazki jak ukraińskie drony niszczą cele w Rosji, z czego wyciągane są dość absurdalne wnioski jakoby Ukraina zyskała samodzielność strategiczną, nie podlegała naciskom ze strony partnerów, co znów pozwala niektórym "specom" wyciągać wnioski o suwerenności Ukrainy, co znów prowadzi do pytań w stylu "a czy my też jesteśmy tak suwerenni jak Ukr?" - Nie, nie jesteśmy i UWAGA - to nie jest nasza słabość tylko nasz WYBÓR. Polska jest od początku lutego 2022r przewidywalnym i lojalnym partnerem Zachodu, który we własnym interesie zawlókł ów zachód do pomocy Ukrainie czym obroniliśmy swój bufor i co więcej utrzymujemy go, w znacznej mierze na koszt państw, dla których Ukraina przedstawia nieporównywalnie mniejszą wartość niż dla nas samych. Można powiedzieć - mamy sytuacje idealną.
Czy w takim razie powinniśmy teraz, za podszeptami niektórych internetowych zbawców świata, z powodu sporów z Ukraińcami zacząć remonty lotniska w Jasionce, rozbierać torowiska, przebudowywać węzły cargo pod Rzeszowem? Absolutnie nie - tylko kretyn w naszym położeniu zawlókłby cały zachód do pomocy Ukrainie i następnie tą pomoc zablokował. Zrobilibyśmy to wbrew własnemu interesowi, tracilibyśmy na wiarygodności względem zachodu oraz znacząco tracilibyśmy sympatię w oczach armii Ukrainy, która walczy za siebie, ale także w naszym interesie. I tu wchodzimy w kwestie odebrania orderu Żełeńskiemu. Działanie symboliczne, które jest ukierunkowane indywidualnie, nie działa przeciw walczącym żołnierzom, a jednocześnie sprawia, że nasze soft power nie cierpi, za to ukraińskie i owszem. Natłok artykułów w zagranicznej prasie na temat Rzezi Wołyńskiej przytłacza i tu Ukraina strzela sobie w stopę i to właściwie z armaty.
Także uważam, że nasza reakcja jest spokojna, symboliczna, w skutkach (poprzez upowszechnianie wiedzy o Wołyniu) miażdżąca dla Ukrainy i co najważniejsze utrzymująca Ukrainę w walce, a Nas samych dalej utrzymująca jako przewidywalny partner Zachodu, który z powodów symbolicznych nie robi "głupich" ruchów i zachowuje zimną krew.
To wszystko nie jest dowodem na to, że nie mamy przełożenia na Ukrainę - mamy olbrzymie. Moglibyśmy im wbić nóż w plecy i Ukraińcy nic nie mogliby z tym zrobić - tylko znów działalibyśmy wbrew własnym interesom, psując własny wizerunek, wchodząc na boisko na którym nie bylibyśmy w stanie się bronić bo każdy rozsądny obserwator uznałby to za głupotę, a opinia publiczna na zachodzie za podłe, bo potęgujące ukraińskie straty....
Więc skoro Ukraina się z nami nie liczy, to może dowód na to, że jednak nie mamy przełożenia? Otóż to że Ukraina i Żełeński nie biorą tego pod uwagę jak moglibyśmy im zaszkodzić, to jest problem Ukrainy a nie nasz. To że sami sobie komplikują przyszłość i nam rozwiązują ręce wchodząc z nami w bezsensowne konflikty tylko ułatwia nam sprawę na przyszłość. Nic Ukraińcom nie stało na przeszkodzie zbliżać się z Niemcami, Brytyjczykami i Francuzami bez antagonizowania Polski, Rumunii, Węgrów czy Bałtów, ale jednak ich "natura" wygrała - kiedy pozornie chwilowo poczuli się silni (w ich własnym mniemaniu silniejsi) muszą to pokazać, na zasadzie - chwilowo mam zdolność, to wezmę leasing na Mercedesa - a niech sąsiad zazdrości, bez zastanowienia się co ten sam sąsiad zrobi, kiedy przyjdę do niego po pomoc, jak za 3 miesiące zabraknie mi na kolejną ratę tego leasingu i tak dochodzimy do okresu: po wojnie, kiedy Ukraina będzie wymagała funduszy, akcesji do UE, NATO i kredytów. Mądre to? No chyba niezbyt.
Wejdźmy teraz w rys historyczny: Ukraina wg różnych szacunków w 1991r miała 49-51 mln obywateli, Polska liczyła 38mln. Mieli 603 tys km2, my 312tys, ich PKB wynosił ok 77mld dol, nasz 66mld, w wojsku mieli 6500 czołgów, 2500 głowic nuklearnych w magazynach, największy udział w spadku po przemyśle ZSRR per capita, 4 elektrownie atomowe i 3 razy więcej czarnoziemów niż my wszystkich ziem uprawnych, za to mieli gorsze położenie geograficzne, mniejszość rosyjską i chyba najgorsze - ruską mentalność i wzorzec gospodarczy, przez który ten kraj w 1991r na papierze miał wszelkie możliwości do wzrostu, niezależności i bogacenia się, ale poszli drogą rozrywania sobie państwa na strzępy przez oligarchów w imię własnych interesów. Bo czy wyobrażamy sobie sytuacje w Polsce, kiedy mamy walki z ruskimi o Warmie, Mazury i Podlasie, które za podszeptami ruskich wypowiedziały Warszawie posłuszeństwo, a prezydent Jan Kulczyk nacjonalizuje Solorzowi elektrownie, za co ten sponsoruje kampanie wyborczą Andrzeja Grabowskiego i nasze społeczeństwo wybiera na Prezydenta Ferdynanda Kiepskiego? A to wszystko dzieje się w trakcie walk o Olsztyn i niecałe 30 lat po tym jak oddaliśmy ruskich 2500 głowic za obietnicę że ów ruscy nas nie zaatakują? Przecież to jest Allo-Allo...
Ale dobrze, może to co było to było i teraz Ukraina się "ogarnie" i stanie się dla nas zagrożeniem po wojnie? Wolne żarty...które znów w opiniach różnych beznadziejnych samozwańczych analityków są kompletnie oderwane od realiów i liczb, do których właśnie przejdziemy, a które są o tyle istotne, że to demografia i gospodarka są materialnymi podstawami potęgi państwa: Jeśli Polska z końcem tego roku stanie gospodarczo, nasz wzrost PKB będzie rok w rok wynosił równe ZERO i staniemy na tym 1,13 bln dol z końcem 2026r, a od 1 stycznia 2027 Ukraina z obecnym PKB na poziomie 225 mld dol zacznie się forsownie rozwijać średnio 5% rocznie, to czy któryś z domorosłych analityków zadał sobie trud i policzył kiedy Ukraina by nas przegoniła? Otóż Ukraina osiągnęłaby nasz poziom PKB za 33 lata w 2059 roku! I to jeśli Polska stałaby w miejscu, Ukraina by się rozwijała 5% rocznie, emigracja by na Ukrainę wróciła i ruscy ponownie nie atakowali. Ruscy, którzy mimo totalnego kolapsu w 1989/1991r byli w stanie po 9 latach zaatakować Czeczenię, po 17 zaatakować Gruzję, po 23 latach zaanektować Krym...
Idąc dalej załóżmy, że Polska będzie dalej się rozwijać te swoje stabilne +/- 3% rok do roku, a Ukraina będzie rosła te 5%. Jak sytuacja będzie się miała za 60 lat w 2086r? Otóż Ukraina dalej będzie o połowę biedniejsza od Polski. To oczywiście nie przekłada się 1/1 na siłę militarną (patrz Niemcy), ale znów siła Niemiec także wynikała z tego, że nie musieli wydawać na armię, a Ukraina będzie musiała... Więc teraz pytanie, czy w tych okolicznościach Ukraina, biorąc pod uwagę co oni ze swoim państwem zrobili i jak prowadzą politykę ze wszystkimi partnerami, czy powtórzą sukces Izraela? Ja bym na to nie postawił złamanego grosza.
Ostatnim mitem, który jest moim zdaniem komiczny jest "odbudowa Ukrainy" i nasz udział. Po pierwsze POLSKA ROZWIIJAŁA SIĘ BEZ UKRAINY, osiągnęliśmy 2 najwyższy wzrost na świecie po Chinach po 89r bez Ukrainy, jej rynku zbytu, inwestycji w ten bantustan, bo nie tam realizujemy marże. Dla naszego sukcesu po 89r Ukraina była KOMPLETNIE OBJĘTNA - dawała spokój jako bufor - ponownie BUFOR! Dla naszego dalszego wzrostu potrzebni są jedynie pracownicy z Ukrainy w Polsce, a nie mityczne kontrakty na Ukrainie. Odbudowa będzie pasmem niekończących się rozczarowań, skandali, korupcji i problemów z płatnościami i tu znów - proponuję wyczekiwać i wchodzić tylko lub głównie jako podwykonawcy - niech się z płatnościami męczą Niemcy, Amerykanie czy Francuzi. W skrócie, niech dla naszego Mirbudu płatnikiem będzie Budimex a nie skorumpowany mer Lwowa.
Do ostatniego mitu należy jeszcze dodać, że: Ukraina faktycznie prowadzi z sukcesami ataki na strategiczne cele w rosji niszcząc im infrastrukturę do handlu węglowodorami co osłabia naszego największego wroga i leży w naszym interesie, co znów sprawia, że pomysły remontu Jasionki są najmniej mówić - niepoważne. Natomiast należy zadać sobie pytanie - dlaczego ruscy na Ukrainie tak spektakularnie nie niszczą celów strategicznych poza ostatnio Ławrą Peczerską? Bo już je dawno zniszczyli - Ukraina otrzymuje tyle samo ciosów albo i więcej i jest tak samo niszczona. Trzeba mieć tego świadomość, że cenzura wojenna na Ukrainie dalej obowiązuje i poziom zniszczenia tego państwa jest potężny. Trzeba sobie dalej zadać pytanie ile zajmie odbudowa? W świecie idealnym 5-10 lat i wszystko zostanie odbudowane.... ale tu znów wchodzą realia: ile jest na Ukrainie czy szerzej w Europie wolnych ekip budowlanych i drogowych? Czy rzucenie na odbudowę 100mld dol rocznie da się wykorzystać? Nie, NIE DA SIĘ, ponieważ nie będzie takich mocy przerobowych. 100 mld dol wymagałoby ściągnięcia ekip budowlanych dosłownie z całej Europy, a znów - te firmy mają swoje stabilne kontrakty we własnych krajach (ciężko rezygnuje się ze stabilności i komfortu), a moce przerobowe firm budowlanych nie leżą na półce z wolnymi mocami przerobowymi w dowolnym sklepie w którym zielone ludziki kupowały ruskie mundury, karabiny i czołgi. Zaangażowanie wszystkich firm budowalnych z Polski to łączny koszt 75mld zł rocznie, +/- 20 mld dol... ile takich ekip ma Ukraina? Ile firm zechce tam jechać, zaryzykować, delegować pracowników i uzależniać swoje zyski od kaprysu Ukraińców? - Do przemyślenia, że to nie jest kwestia chęci ale realnych możliwości, które będą rosły rok w rok, ale nie dadzą odbudowy za 5 lat, za 5 lat może moce przerobowe dogonią możliwości finansowe - o ile Zachód pozostanie zdeterminowany tak długo, żeby Ukrainę odbudować.
Dodać należy, że propozycja na szczycie NATO - 0,25% PKB na Ukrainę upadła z powodu Wielkiej Brytanii, Niemiec i Francji - bo znów - te państwa nie chcą sobie wiązać rąk, nieadekwatnie do wagi Ukrainy dla nas i dla nich - czyli na ostaniu się Ukrainy będzie bardziej zależeć państwom, z którymi obecnie Ukraina się kłóci, a nie państwom na które Ukraina obecnie stawia... my chcemy zagwarantować jak najwięcej NIE NASZYCH pieniędzy na Ukrainę, Niemcy, Francja i GB przecież to wiedzą - nie wie chyba tylko Ukraina - to tak co do ich potęgi, rozmysłu politycznego i przewidywalności...
Podsumowując Ukraina nie jest i nie będzie dla nas zagrożeniem, jedyne zagrożenie to jej upadek - potrzebujemy bufora, bo opcje, że wypowiedzą nam wojnę i zaczną bombardować Rzeszów i Lublin to czyste S-F. Powinniśmy zagryzać zęby, podchodzić do sytuacji z zimną krwią i nie robić gwałtownych głupich ruchów, dozując tyle pomocy ile potrzeba, żeby ów bufor się ostał i robić swoje - rozwijać swoje państwo, swoje siły zbrojne i traktować czas kupowany przez Ukrainę jako naszą inwestycję w spokój , dzięki któremu dalej możemy się bogacić, prowadząc jednocześnie wojnę z ruskimi ukraińskimi rękoma, za głównie zachodnie pieniądze, a naszą złość na Ukrainę kanalizować na rząd, jaki by nie był, aby dbał o wzrost, kontrakty dla wojska, zdolności ofensywne i budowę atomu, rozbudowę portów i budowę CPK, bo to jest ważniejsze niż fochy Prezydenta Żełeńskiego. Pod rozwagę @KWojczal@DRatka1@sirtimon90@TomaszGrzywacz3@adamlubi@CDzwoni