100 lat temu, 22 czerwca 1926, w należącej wówczas do Polski Nowej Wilejce na obecnych terenach Litwy, urodził się Tadeusz Konwicki.
„Podobać się czytelnikom. Podobać się troglodytom, mieszczanom, filistrom, pretensjonalnym inteligentom, kolegom, czyli rywalom. Umieć przypodobać się, potrafić zaskarbić łaskawość.
To jest pokusa. Pokusa nie do opanowania. Być ulubieńcem, być faworytem, być pieszczochem. Ale za jaką cenę? Czy za cenę usłużności, pochlebstwa, grania w te same dudki?
Porozumiewać się z czytelnikiem czy z Panem Bogiem? Dostojewski miał sprawę z Panem Bogiem. O łaskach czytelników zapominał. Dostojewski, pierwszy raz o nim wspomniałem. A wszystkie mendy literackie chodzą z nim od dawna pod pachę. Chodzą razem na literackie spacery, kolegują artystycznie. Cenią Dostojewskiego, bo on ich też by cenił, gdyby zmartwychwstał.
Ale nie o to chodzi. Chodzi o to, że Dostojewski nie łapał za poły swoich czytelników i nie proponował im swojej amikoszonerii. W tym względzie chciałbym naśladować pana Fiodora, choć dusza rwie się do schlebiania anonimowej tłuszczy. Brawa i brawka oraz całuski są milsze od wściekłych gwizdów i anonimowych kopniaków.
To jest stały, wiecznie aktualny dylemat. Czy pisać to, co trzeba napisać, co konieczne i musowe jest do napisania, czy pisać tak, żeby ustawiali się w kolejkach bibliotecznych, żeby zaczytywali, zaślinili, zadeptywali z miłości, ze wspólnoty, z kolesiowatości.
Taka jest prawda, kochani. Te wszystkie typki, które uwielbiacie, o których mówicie: on ma takie lekkie pióro, ach ile w nim wdzięku, och, jaki on mądry, tylko do notesiku wpisywać złote myśli, te wszystkie typy przymilają się do was z chytrości, z dzikiego egoizmu, z szalonego parcia, żeby zostać vice-bogiem. Nic ich nie obchodzicie. Interesuje ich tylko wasze uwielbienie jako masa statystyczna, jako liczba, która zmiażdży liczbę innego rywala literackiego.
Znają was na wylot, drodzy czytelnicy, wiedzą o waszych nędznych gustach, o waszym zamiłowaniu do szemranej pornografii, do wartkiej byle jakiej akcji, do głupawej filozofii z głębią po kolana, do snobowania się na byle co. Udają przed wami głupich, to znaczy was samych. Bo oni wami gardzą. Schlebiając gardzą. Podlizując się gardzą. Bijąc przed wami czołem gardzą, ile wlezie.”
Źródło: „Wschody i zachody księżyca”, Warszawa 1990
EN FINALE DU TOURNOI DE ROLAND GARROS POUR SA 1ERE PARTICIPATION :
Issue des qualifications, 114eme mondiale, la jeune polonaise de 24 ans, Maja Chwalińska (sur la photo aux côtés de sa compatriote et amie Iga Świątek) entre dans l’histoire du tennis. Elle devient, en effet, la seule « joueuse venant des qualifications » de l’ère Open à atteindre la finale du tableau féminin du tournoi de Roland Garros. Un exploit juste exceptionnel.
Et pourtant, en 2021, Maja avait choisi de faire une pause dans le tennis, après avoir lutté avec sa santé mentale. À ce moment-là, elle ne savait même pas si elle reprendrait un jour une raquette. Elle était loin des projecteurs, loin des grands courts, loin de tout.
Et puis, pas à pas, elle est revenue.
Sans bruit. Avec courage.
Aujourd’hui, Maja est en finale de Roland-Garros pour sa 1ere participation à ce tournoi prestigieux. Incroyable et merveilleux.
La preuve qu’un chemin peut reprendre. Qu’une carrière peut renaître.
Qu’un être humain peut disparaître un temps… puis revenir plus grand encore.
Surréaliste. Magnifique. Inspirant ❤️🇵🇱
@Marek_Witol No właśnie. Początki były świetne - sam organizowałem tam wiele rzeczy. Jednak parę lat temu coś się tam załamało i wygląda, że nie dźwignęło. Szkoda.
@Marek_Witol Mają też swoją placówkę przy Rynku (bardziej szeroki, międzynarodowy wybór) - z bardzo przyjemnym dziedzińcem (fontanna!). Wejście bramą jak do Piwnicy Pod Baranami - i na wprost.
Poza tym przy Kleparzu mała dziupla - Moti Wine Bar.
Przy Sławkowskiej 26 - nowy Cyrano Wine bar
Nowy felieton Bieńczyka! "Rolland wielokrotnie odpierał zarzuty, mówił, że „styl Rollanda” nie istnieje. Ale, jak mówił w wywiadzie, wychował się w krainie merlota i lubi jego obfitości, nie przepada natomiast za nadmierną kwasowością..."
https://t.co/Rgka8bLbrI
Czytam właśnie, że " Korzystając z mocy obliczeniowej superkomputerów, naukowcy podali nawet datę ważności życia na Ziemi — według nich zakończy się ono ok. roku 1 000 002 021, czyli za ok. miliard lat."
Miałem rację nie zapisując się na gastroskopię...