Living life in best time for Poland and worst time for the World. No idea how it will end up, but sure what's right and wrong. Be good. Love bigger than hate.
Zupełnie jak Rosjanie. Ciemny lud straszą zgniłym zachodem, a dzieci wysyłają tam żeby studiowały, a później tam żyły.
Córce życzę jak najlepiej i niech zostanie w tym Paryżu, jest nadzieja, że będzie wrażliwsza i mniej cyniczna niż ojciec.
@NefflynB Nie przerywa, nie wypadają z uszu np do kibla, nie wyłączają się same, nie trzeba ładować, trudno zgubić, nie potrzeba do nich bluetooth, są tanie, słychać przez nie nie gorzej, mam wymieniać dalej?
GOD BLESS YOU SIR 🫵🏻🫡
My respect 96 years .
🇺🇸🇺🇸🇺🇸🇺🇸🇺🇸🇺🇸🇺🇸🇺🇸🇺🇸🇺🇸🇺🇸
AMERICAN MADE .
The GOAT !!
Clint Eastwood Said Something About Getting Old That Stopped Me Cold.
Aging is not gentle.
You are still here. Still present. Still watching the world move. But the body that carried you through everything - the wars, the work, the wildness of youth - begins to ask for more than you can give it. Joints that never complained now speak up in the morning. Eyes that once took in everything now flinch at the light. Breathing, which never required a single thought, starts needing little pauses.
But none of that is the hardest part.
The hardest part is the quiet.
At a certain age, you reach for the phone and remember there is no one left to call.
The people who knew you when you were young - who remembered the same summers, the same streets, the same faces
- are gone. One by one, then all at once, until the memories you carry have no one left to share them with.
So you tell the stories anyway.
To whoever will listen. With a little more color than perhaps the truth deserves. With a touch of pride you've earned and a grief you don't always name. You know the person across from you wasn't there. You know they can't quite feel it the way you do.
But you tell them. Because the telling is the holding on.
Those stories are not just memories. They are the proof that a life was lived. That people were loved. That things mattered.
And if no one asks for them - you offer them anyway, quietly, like setting something down on a table and hoping someone picks it up.
Old age is not simply what happens to a face or a body.
It is memory looking for a place to rest.
And what an older person needs - more than advice, more than solutions, more than someone telling them how to feel - is simply someone willing to sit down, be still, and listen.
Not to fix anything.
Just to be there.
That is the whole gift. And it costs nothing.
~Wild Whispers .
@Przem75 To rzeczywiście może i śmieszy, ale niepisowski media wspierające tych kryminalistów pełną parą to już niesmieszne: onet, wp, rmf, zet, i nawet TVN, to już śmieszne nie jest..I nie rozumiem, czy tyle dostali lewej kasy?
@smuniopst Też mie takie rzeczy wqrwiają, ludzie w ogóle nie mają kultury i nie myślą o innych. A jak zwrócisz uwagę, to to ty jesteś alienem, bo większość tak robi i dla nich wszystko jest ok. Pchają się w sklepie, w kolejce, masakra
Siano od Niemca, czyli ciąg dalszy cierpień najbardziej polskich z polskich mediów.
Jedna z prawicowych redakcji w ramach bardzo poważnego śledztwa wywęszyła temat, który - ufając tonowi publikacji i treści "pasków grozy" - może być skandalem dekady. Otóż tym razem problem polega na tym, że do zwierząt w Warszawskim ZOO miałoby rzekomo trafiać siano z Niemiec.
Wyjaśnijmy zatem:
- w tym roku Warszawskie ZOO zakontraktowało 90 ton siana od polskiego rolnika. To podstawowy składnik diety bardzo wielu zwierząt roślinożernych, wymagania co do jego jakości są zawsze bardzo precyzyjnie opisane w warunkach przetargu. Bardziej polsko już się nie da.
- to może się nie mieścić w głowach prawicowych śledczych, ale nie wszystkie zwierzęta są zwierzętami naturalnie występującymi w Polsce i żeby odżywiać się zgodnie ze swoimi potrzebami muszą jeść taką żywność, która im nie zaszkodzi. Byłbym zachwycony, gdyby żyrafy i bongo jadły ze smakiem swojski żurek. Niestety, wolą lucernę, której najlepszą jakość zapewniają kraje z południa Europy. I stamtąd pochodzi również produkt zakupiony przez nasze zoo, którym tak bardzo ekscytuje się jedna z prawicowych redakcji.
- Z Niemiec był jedynie dystrybutor - zapewne to tym śladem poszli najwięksi obrońcy polskości. Niestety, ślady nie doprowadziły ich finalnie do oczekiwanego miejsca. Muszę Państwa oficjalnie rozczarować: siano nie było z Niemiec. Lucerna też nie.
I na koniec pytanie do arcypatriotycznej redakcji, która pochyliła się nad tym problemem: nawet gdyby siano było rzeczywiście z Niemiec, to czy nie powinniśmy się wszyscy cieszyć, że Niemcy mają coraz mniej siana?
Siano od Niemca, czyli ciąg dalszy cierpień najbardziej polskich z polskich mediów.
Jedna z prawicowych redakcji w ramach bardzo poważnego śledztwa wywęszyła temat, który - ufając tonowi publikacji i treści "pasków grozy" - może być skandalem dekady. Otóż tym razem problem polega na tym, że do zwierząt w Warszawskim ZOO miałoby rzekomo trafiać siano z Niemiec.
Wyjaśnijmy zatem:
- w tym roku Warszawskie ZOO zakontraktowało 90 ton siana od polskiego rolnika. To podstawowy składnik diety bardzo wielu zwierząt roślinożernych, wymagania co do jego jakości są zawsze bardzo precyzyjnie opisane w warunkach przetargu. Bardziej polsko już się nie da.
- to może się nie mieścić w głowach prawicowych śledczych, ale nie wszystkie zwierzęta są zwierzętami naturalnie występującymi w Polsce i żeby odżywiać się zgodnie ze swoimi potrzebami muszą jeść taką żywność, która im nie zaszkodzi. Byłbym zachwycony, gdyby żyrafy i bongo jadły ze smakiem swojski żurek. Niestety, wolą lucernę, której najlepszą jakość zapewniają kraje z południa Europy. I stamtąd pochodzi również produkt zakupiony przez nasze zoo, którym tak bardzo ekscytuje się jedna z prawicowych redakcji.
- Z Niemiec był jedynie dystrybutor - zapewne to tym śladem poszli najwięksi obrońcy polskości. Niestety, ślady nie doprowadziły ich finalnie do oczekiwanego miejsca. Muszę Państwa oficjalnie rozczarować: siano nie było z Niemiec. Lucerna też nie.
I na koniec pytanie do arcypatriotycznej redakcji, która pochyliła się nad tym problemem: nawet gdyby siano było rzeczywiście z Niemiec, to czy nie powinniśmy się wszyscy cieszyć, że Niemcy mają coraz mniej siana?