74 lata temu, po wyroku Stefana Michnika, w mokotowskim więzieniu strzałem w tył głowy zamordowany został major Karol Sęk ps. „Rolka”.
Przeżył carskie więzienie, niemiecki obóz i sowiecki łagier, walczył w 4 wojnach, 2 konspiracjach i wywiadzie II RP, brawurowo uciekał Niemcom i Sowietom, a zginął z wyroku żydokomunistycznej bestii, Stefana Michnika.
Nie lubię zaczynać esejów od brzydkich słów, ale czasami trzeba …
Kiedy „do ch…” w końcu wszyscy zrozumieją, że Polska i Ukraina to dwie różne cywilizacje?
Przez lata wmawiano Wam, że Polska i Ukraina to „dwa bratnie narody”, „jedna krew”, „wspólna historia”. Że wystarczy tylko zapomnieć o Wołyniu, o Bandera, o rzeziach, a okaże się, że jesteście niemal tym samym. To jedno z największych kłamstw III RP i współczesnej geopolityki.
W rzeczywistości Polska i Ukraina reprezentują dwie całkowicie różne formacje cywilizacyjne.
Polska – cywilizacja łacińska
Polska przez tysiąc lat była integralną częścią Zachodu. Chrzest w 966 roku przez Czechy, otworzył Was na łacińską Europę: prawo rzymskie, katedry gotyckie, uniwersytet w Krakowie, Magna Carta w postaci przywilejów szlacheckich, republika szlachecka, wolność sumienia! (brak „porządku kościelnego” - Kirchenordnung), etos honoru, własność prywatna jako świętość, sceptycyzm wobec władzy absolutnej.
Jesteście spadkobiercami Rzymu, Aten, Jerozolimy chrześcijańskiej i porządku prawnego. Nawet wady – anarchia, liberum veto, romantyczny mesjanizm – są wadami cywilizacji łacińskiej.
Polska to peryferie, ale cywilizacji łacińskiej!
Ukraina to cywilizacja bizantyjsko-mongolska! Ukraina (szczególnie jej wschodnia i centralna część) przez wieki była obszarem pogranicza wpływów!
Bizancjum – prawosławie, cesarska tradycja władzy, państwo jako sacrum, brak wyraźnego rozdziału Kościoła i państwa, kult silnego władcy. Mongolsko-tatarska – złota horda, kozaczyzna jako forma stepowej wolności, ale też kult siły, przywódcy-charyzmatyka, pogarda dla „słabych” instytucji. Później rosyjski/sowiecki imperializm, który nałożył na to wszystko warstwę homo sovieticus.
Stąd na Ukrainie tak głęboko zakorzeniona jest tradycja integralnego nacjonalizmu (Bandera), w którym naród jest najwyższą wartością, a jednostka i jej prawa – drugorzędne. Stąd gloryfikacja rzeźników jako bohaterów. Stąd przekonanie, że cel uświęca środki, a ofiary „obcej” grupy etnicznej można usprawiedliwić „wyższą koniecznością”.
To nie jest przypadek. To jest inna matryca kulturowa. Inny sposób pojmowania dobra i zła, prawdy i kłamstwa, lojalności i zdrady.
Wołyń jest symbolem cywilizacyjnej przepaści. Rzeź wołyńska nie była „wojną domową” ani „wzajemnymi czystkami”. To była zaplanowana, liturgiczna wręcz rzeź cywilów – siekierami, kosami, palenie żywcem – w imię etnicznej czystości.
W cywilizacji łacińskiej coś takiego jest absolutnym złem, które woła o potępienie i prawdę. W dużej części ukraińskiej narracji historycznej jest to albo „trudna karta”, albo „konieczność”, albo wręcz „walka o wolność”. To nie jest różnica poglądów.
To różnica cywilizacyjna!
Nie musimy się nienawidzić, ale nie musimy też udawać! Nie ma nic złego w tym, że dwa narody są różne. Litwa jest inna, Czechy są inne, Niemcy są inne. Problem zaczyna się wtedy, gdy jedną cywilizację zmusza się do udawania, że jest tą samą co druga – tylko po to, żeby wygodniej było w geopolityce.
Polska nie musi nienawidzić Ukrainy.
Ale Polska musi w końcu przestać kłamać samej sobie. Nie jesteście „jednym narodem rozdzielonym przez historię”.
Jesteście dwoma różnymi narodami, należącymi do dwóch różnych kręgów cywilizacyjnych, które przez wieki stykały się na pograniczu – często krwawo.
Czas przestać udawać braterstwo. Wystarczy sąsiedztwo oparte na prawdzie, szacunku do faktów i jasno określonych granicach – zarówno tych geograficznych, jak i moralnych.
Dopóki będziecie reprezentowani przez osobowości, typu Duda, Szeptycki, Kowal, dzieci i wnuków upowców - pod zmienionymi nazwiskami w polskiej polityce i mediach, to tego nie zrozumiecie, będziecie skazani na cykliczne rozczarowania i upokarzające kompromisy z historią.
cc: @LeszekMiller
https://t.co/m18rhx5Wti
"W naszym plutonie dywersyjnym pojawiła się kolejna grupa chłopaków zwana »warszawską siódemką«. Większość z nich była Polakami i mówiła płynnie po polsku, chociaż wszyscy urodzili się w Ameryce. Wszyscy oni kumplowali się ze sobą i byli całkiem konkretną paczką gości, z którymi dało się dogadać. Przyjęli mnie jako jednego ze swoich”. (...) Większość z nich to były naprawdę bystre chłopaki”.
Wspominał sierżant Jake McNiece - dowódca 1. Sekcji Dywersyjno - Sabotażowej saperów z 506. Regimentu Piechoty 101. Dywizji Powietrznodesantowej armii USA.
Do „warszawskiej siódemki” należeli: Eddy Malas, Edmund Lojko, Francis Palys „Frank”, George Baran, Joe Baranosky, Joe Oparowski i Joseph Oleskiewicz „Joe”.
Żołnierze tej sekcji sprawiali spore problemy, lubili whisky i bijatyki. Co chwila lądowali w pace. Dyscyplinę wojskową mieli za nic. Oficerowie byli bezsilni wobec ich ostentacyjnej abnegacji.
Pomimo nagannego zachowania, członkowie sekcji górowali nad innymi pod względem sprawności fizycznej, w związku z czym byli tolerowani w armii.
Po rocznym szkoleniu żołnierzy przerzucono do brytyjskiej lokacji w Littlecote Manor House, gdzie ustalił się ostateczny skład zespołu ochrzczonej mianem „Brudnej Trzynastki”.
15 września 1943 r. 101. Dywizja Powietrznodesantowa przybyła do Wielkiej Brytanii. Sekcję McNiece’a zakwaterowano w barakach postawionych na terenie malowniczej posiadłości Littlecote Manor House, 110 km na zachód od Londynu. Otaczały ją lasy, a nieopodal płynęła rzeka Kennet.
Wielkiej Brytanii jakość wiktu spadochroniarzy się pogorszyła. Serwowano im mdłe gulasze warzywne. McNiece znalazł sposób, by temu zaradzić.
Najpierw cała jego sekcja zaczęła kłusować na grubego zwierza, głównie jelenie. Potem na ich celowniku znalazły się zające. Wreszcie swoją uwagę skierowali na stawy hodowlane miejscowego ziemianina, z których notorycznie kradli ryby całymi koszami.
Wszystkie te zdobycze przygotowywali do spożycia w zaimprowizowanej kuchni w swoim baraku.
"W baraku sekcji panowały fatalne warunki. - Nie sprzątaliśmy niczego. Nie wynosiliśmy poza barak żadnych śmieci. Mieliśmy rybie skóry, głowy i flaki we wszystkich kątach. Śmierdziało jak na wysypisku" - wspominał po latach McNiece.
Do gotowania wykorzystywali przydział wody przeznaczony na pranie. Tego ostatniego nigdy nie robili.
Chodzili tygodniami w przepoconych i poplamionych mundurach, dochodząc do wniosku, że w tak prymitywnych warunkach bytowania mycie się i pranie nie ma sensu.
Nie zdejmowali ubrań nawet do spania, ponieważ brzydzili się spać na zakurzonych siennikach. W owym czasie żołnierzom przysługiwał jeden prysznic tygodniowo.
Żołnierze sekcji nie korzystali nawet z tego przywileju. Nie chciało im się czekać w kolejkach do kabiny po dwie - trzy godziny.
Myli się i golili tylko na przepustkach w Londynie, zanim wyruszyli na wojaże po barach i burdelach.
Legenda oddziału dopełniła się 5 czerwca 1944 r., dzień przed lądowaniem w Normandii. Wówczas McNiece ostrzygł sobie głowę „na irokeza”, a następnie wymalował na twarzy indiańskie wzory. Za jego przykładem poszli wszyscy jego ludzie.
Żołnierze sekcji zostali zrzuceni nad Normandią w noc poprzedzającą desant, ale ulegli rozproszeniu i walczyli osobno, między innymi na czele zaimprowizowanych grup.
Walki w Normandii przetrwało jedynie pięciu członków Brudnej Trzynastki: Jake McNiece, Joe Oleskiewicz, Chack Plauda, Jack Womer i Jack Agnew, inni zostali ranni lub trafili do niewoli.
W następnych miesiącach ci żołnierze brali udział w operacji Market Garden, a potem w walkach w Ardenach.
Historia zespołu zainspirowała Erwina Nathansona do napisania powieści "Parszywa Dwunastka", którą w 1967 r. zekranizował Robert Aldrich.
Ukraina przeprasza Grecję za atak ukraińskiego morskiego drona. My za Przewodów do dziś nie doczekaliśmy się przeprosin. Nadal w Kijowie obowiązuje wersja, że to była rosyjska rakieta.
https://t.co/cNphgefliG
Болел за Мирру, но надо отдать должное Хвалинской:
- добралась до финала, будучи 114-й в рейтинге
- играла отлично
- вела себя, как настоящий спортсмен в матчах со Шнайдер и Андреевой.
Хвалинской и полякам респект.
Al nacimiento de Lutero en 1483 toda Europa era católica.
A su muerte en 1546 un tercio de Europa había abandonado el catolicismo y se había unido a nuevas denominaciones.
A partir de sus ideas se produjeron decenas de guerras de religión, se reforzó la fuerza de los reyes y los Estados, desencadenaría la Revolución Francesa y daría origen a las ideologías políticas, y su individualismo subjetivista hizo que hoy mucha gente no sepa si es hombre, mujer o perro.
Si Lutero nunca hubiese existido, seguramente hoy Europa y América serían completamente católicas, los Estados no tendrían tanto poder sobre los ciudadanos, y no habría gente disfrazada de perro por la calle.
Lutero ha sido uno de los personajes más nefastos de la historia.