🟥 Na wąskiej grani Großglocknera, najwyższego szczytu Austrii, doszło do sceny, która w kilka dni obiegła polskie i austriackie media. Polski turysta z żoną schodził szlakiem Mürztaler Steig.
Kilka metrów obok, nad mgłą i kilkusetmetrową przepaścią, austriacki przewodnik górski stracił panowanie nad sobą. Zdarzenie miało miejsce 22 sierpnia 2026 roku, na wysokości około 3000 metrów, w drodze do schroniska Erzherzog-Johann-Hütte. Polskie małżeństwo, Patryk, 42 lata, i jego żona, znajdowało się na eksponowanej, zaledwie kilkucentymetrowej grani. Kobieta wpinała się właśnie w stalową linę asekuracyjną.
🟥 Nadszedł przewodnik ze swoją grupą. Polak przywitał go grzecznie „Servus” i poprosił, by poczekał, żona była tuż pod nim, a miejsce nie pozwalało na swobodne mijanie. Przewodnik nie zamierzał czekać. "Jestem przewodnikiem górskim, zamknij się!" - usłyszał Polak. Chwilę później padła groźba: " Zamknij się, bo zaraz do ciebie podejdę i ci przywalę!" Przewodnik przecisnął się obok kobiety, przycisnął ją do skały, podszedł do Patryka, złapał go za ramiona i szarpał tuż przy krawędzi, powtarzając „Zachowuj się!”. Na wąskiej grani powstał zator. Klienci przewodnika musieli z trudem omijać kłócących się ludzi. Całość zarejestrowała kamera na kasku Polaka.
Nagranie trafiło do sieci i szybko stało się głośne. Nie dlatego, że wyprzedzanie w górach jest czymś niezwykłym, jest normalne, ale dlatego że profesjonalny przewodnik, człowiek odpowiedzialny za bezpieczeństwo innych, zachował się jak ktoś, kto uznał wąską grań za swoją własność.
Tym razem austriackie środowisko górskie nie broniło „swojego”. Stowarzyszenie przewodników z Kals, które pośredniczyło w zleceniu, nazwało zachowanie mężczyzny „katastrofalnym i absolutnie nieakceptowalnym”. Szef organizacji Michael Amraser przeprosił polskiego turystę. Przewodnik, pochodzący ze Styrii, niebędący członkiem lokalnego stowarzyszenia, stracił dalsze zlecenia przez to biuro. Austriacki Związek Przewodników Górskich i Narciarskich również zdystansował się od incydentu. Policja w Matrei in Osttirol wszczęła postępowanie o narażenie bezpieczeństwa fizycznego. Grozi nawet kilka miesięcy więzienia. Sam Patryk nie złożył zawiadomienia.
@PortalWarszaws1