Dzisiaj rano zobaczyłem na Twitterze wpis Wirtualnych Mediów, informujący, że Kanał zero stracił połowę wyświetleń. W marcu będzie miał ich zaledwie 35 milionów. Jaką to dziką radość i satysfakcję wywołało u całej masy zawistnych komentatorów, niewidzących tego, że ich komentarze kompletnie nikogo nie interesują. Hahaha, spadło mu z 70 mln do tylko 35. Jaki frajer, wiedziałem, że tak będzie, dobrze mu tak. A czemu Stanowski zasługuje na porażkę? Bo nie jest jednym z nich. Dlatego nieudolnie zwalcza go Wyborcza i reszta mainstreamowych mediów.
Facet zaczynał jeszcze jako nastolatek w Przeglądzie Sportowym, potem bez przerwy piął się w górę, w końcu założył swój portal Weszło, który był powiewem świeżości na rynku mediów o piłce, następnie kolejna rewolucja - Kanał Sportowy i w końcu Kanał Zero. Za każdym razem wygrywał i awansował do kolejnej medialnej ligi. Pisał świetne teksty, świetne książki, a teraz robi świetne programy. Ludzie chłonęli każdy rodzaj jego twórczości. A teraz jacyś anonimowi mediaworkerzy z Wyborczej, będą tłumaczyć, że Stanowski to żaden dziennikarz. Tłumaczą mu, na kanale na YT, który ogląda kilkaset osób, co powinien robić na swoim kanale mającym dziesiątki milionów wyświetleń miesięcznie. Skąd ja to znam.
Ludzie, którzy nie potrafiliby wygrać wyborów na przewodniczącego klasy, którzy nie potrafią zorganizować 10 ludzi do gry w piłkę lub do wyjścia na piwo, są przekonani, że doskonale wiedzą, jak wygrać wybory parlamentarne i rządzić krajem. Ba! Są przekonani, że potrafią przejrzeć plany oraz ograć Putina, Chiny, USA czy całą Europę. I frustracja ich zjada, że nikt ich nie słucha. A oni przecież wszystko wiedzą. Wszystko potrafią. A czemu więc nic nie robią i nie pokażą w praktyce, jak działają ich teorie, to nikt nie wie.
Stanowski właśnie dlatego odnosi sukcesy, bo nie słucha ludzi, którzy ich nie odnoszą. Bo myśli inaczej i robi po swojemu. Każdy jego kolejny projekt jest czymś nowym, pomyślanym inaczej. Od Weszło przez Kanał Sportowy i Kanał Zero. I takich ludzi bardzo wszyscy potrzebujemy. Ludzi, którzy mają odwagę działać po swojemu, na przekór wszystkim innym. Dawidów rzucających wyzwanie kilku Goliatom równocześnie. Szaleńców, którzy poświęcają życie na próbę zmiany świata, albo chociaż jego części. Potrzebujemy ludzi takich jak Trump, Stanowski czy Musk. Ludzi szalonych, wizjonerów, mających wielkie cele, poświęcających wszystko, aby je zrealizować, ciężko pracujących, aby wejść na wymarzony przez siebie szczyt.
Stanowski w porównaniu z wielkimi mediami, to dalej jest nieistotny plankton. Wirtualna Polska ma ponad 1 mld zł przychodu. TVN ponad 2 mld zł. Ringer Axel Springer - wydawca Onetu, Faktu i Newsweeka ma koło 700 mln zł przychodu. Kanał Zero to będzie pewnie coś koło dwudziestu, trzydziestu milionów złotych. Niezauważalna drobinka na rynku medialnym. A i tak im przeszkadza. I tak jest im solą w oku, bo jest od nich niezależny. Bo potrafi wywołać jakiś temat w debacie publicznej, bo nie gra razem z nimi na Tuska, bo patrzy na świat okiem młodego człowieka, bez kompleksów względem Zachodu. I dlatego próbują obrzydzić go reklamodawcom, sponsorom, widzom i potencjalnym gościom kanału. Do tego dochodzi zwykła zawiść i małość. To ja tu za marne kilka tysięcy bieduję w tej Wyborczej, a ten zarabia miliony na swoim, robi to co lubi i jeszcze cieszy się życiem. No jak on śmie.
Krzysztof Stanowski chce walczyć z telewizjami. To naprawdę wielkie wyzwanie i pewnie mu się to nie uda, ale z pewnością namiesza na polskim rynku medialnym. Bo media to nie tylko pieniądze. To przede wszystkim możliwość wpływania na debatę publiczną. I to Stanowski już ma. Łatwo mu oczywiście nie będzie. Na pewno pojawią się też naśladowcy. Bariery wejścia na rynek YT są śmiesznie niskie. Studio, kilka znanych osób i tyle. Założenie telewizji, czy dużego portalu internetowego, wymaga gigantycznych nakładów. A telewizja internetowa? Równowartość kilku mieszkań, jeżeli chce się to robić na bogato. Kanał Zero będzie miał więc nie tylko konkurencję ze strony wielkich mediów, ale również masę ambitnych projektów na YT, które będą go podgryzać od dołu.
Ale wróćmy do tych wielkich mediów i ich niechęci do Stanowskiego. Nikt kto tego nie przeżył, nie wie, jak to jest zmierzyć się z frontalnym atakiem mainstreamowych mediów. Z ich powielanymi miliony razy kłamstwami i manipulacjami. Z ich opluwaniem każdego, kto się zbliżył do ofiary głównego ataku. Dlatego tym bardziej trzeba wspierać i doceniać Stanowskiego za to, że mu się chce. Oraz jego sponsorów za to, że go nie zostawili, tylko razem z nim chcą budować jego nowe medium. Medium, którego wszyscy potrzebujemy, żeby nie być skazani tylko na mdłą papkę z TVN, Newsweeka czy Wyborczej, tworzoną przez miernych i zawistnych mediaworkerów.
Facebook padł wszystkim. Nie tylko Tobie. Spokojnie. Czekajcie.
No chyba że musicie coś pilnego odczytać, to jak zwykle, możecie nam podesłać swoje hasło, zrobimy to za Was ;)
To jest prawdziwy miś z Krupówek. Promuje Zakopane i nikogo nie nęka. Jest bohaterem wydanej 2 lata temu książki ze zdjęciami białego misia - Staram się kultywować tradycję, zachowuję się uprzejmie, stanowię atrakcję dla turystów - mówi Marek Zawadzki. Potwierdzamy #Zakopane
Jan Krzysztof Ardanowski, co jest wiedzą w warszawskim światku politycznym dość powszechną, nie jest jedynym posłem @pisorgpl, który ma totalnie krytyczną opinię na temat tego, co wyczyniają Kaczyński i jego najbliższe otoczenie. Jest takich parlamentarzystów wielu, tyle że na razie tylko Ardanowski ma jaja, żeby mówić publicznie to, co oni myślą lub co najwyżej szepczą. Bo to oznacza de facto pożegnanie z partią. Reszta niezadowolonych opowiada więc o tym, ale po kątach, na prywatnych spotkaniach i czeka, obserwuje trendy, bada teren, szukając potencjalnych dróg ucieczki.
Bo PiS ewidentnie sypie się od środka. Dewastująco działają na partię informacje o liście podsłuchiwanych pisowców. Wzajemna nieufność, skala donosów i konfliktów wzrosły tam poza skalę. Wąsik i Kamiński nigdy nie byli lubiani, a teraz, kiedy prezes kazał ich bronić za wszelką cenę, są wręcz znienawidzeni. Wojna totalna.
Parlamentarzyści odpowiedzialni za werbowanie kandydatów nie są w stanie zapełnić list do wyborów samorządowych. Kandydaci na prezydentów i burmistrzów - w większości z totalnej łapanki. Posłowie "powiatowi", tacy, którzy bazują na partyjnych dołach zaczynają rozumieć, że klęska w wyborach samorządowych uderzy bezpośrednio w nich. Doły będą miały pretensje do "góry", będą oczekiwać rozwiązań, pomocy, pracy, ale posłowie nie będą mieli jak pomóc, bo nie będą mieli czego zaproponować.
I doły się w końcu od partii odwrócą, a później rozpierzchną.
No bo jeszcze ten kończący się na naszych oczach ośmioletni mit o niezwyciężonym prezesie, demiurgu, wielkim strategu... O prezesie, o którym coraz częściej w samym PiS mówi się teraz, że po prostu oszalał z nienawiści do Tuska, nie wie co robić, popełnia błędy, nie ma żadnej strategii.
Do tego wycinanie przez Kaczyńskiego takich ludzi jak Legutko. Wierny był jak pies, a i tak prezes go zdekapitował. To daje innym "wiernym" do myślenia. I nie są to myśli pozytywne.
Błąd za błędem.
Na to wszystko utrata tub propagandowych, komisje śledcze, niezależna prokuratura... i dobrze funkcjonująca, zgodna #Koalicja15października.
A najpiękniejsze w całej historii jest to, że jak słusznie zauważa Ardanowski, Kaczyński nie zdaje sobie sprawy z tego, że niszczy własną partię. Bo jest już kompletnie odklejony od rzeczywistości. Bo wszędzie widzi tylko Tuska i Niemców.
Dlatego właśnie, aby definitywnie i bezpowrotnie zamknąć pisowcom drogę powrotu do władzy, potrzebujemy jeszcze kilkunastu miesięcy pełnej mobilizacji. Grzech nie skorzystać z takiej okazji. I my z niej skorzystamy. Na pohybel PiS, a ku chwale Ojczyzny. Tak, proszę Szanownego Państwa - ku chwale Ojczyzny, bo zniszczenie PiS należy traktować jak patriotyczny obowiązek.
Pan prezydent Andrzej Duda w wywiadzie dla Kanału Zero powiedział wiele zabawnych rzeczy bez żadnego znaczenia, ale powiedział też jedną rzecz niedopuszczalną: że z Krymem to tak do końca nie wiadomo, ponieważ „dłużej był w gestii Rosji”.
Powiedział to prezydent nie odpowiadając bynajmniej na pytanie, które padło - pytanie bowiem brzmiało „czy Ukraina ma szansę odzyskać Krym” - jednakże nie dlatego jest to wypowiedź skandaliczna.
Czy pan prezydent sprawdził sobie może „w gestii” czyjej dłużej pozostawały Wrocław i Szczecin? Tak deliberować można sobie na urodzinach u cioci, albo nawet w podcaście, jeśli się jest analitykiem albo publicystą, ale nie można tak mówić, gdy jest się głową państwa. Takie słowa rezonują. Kolejny gest, który składa się na dziedzictwo tej najgorszej po 1989 roku prezydentury.
Jak nie idzie, to nie idzie.
1. Co się Jarosław odezwie, to już wszyscy mówią o problemach z głową i nieuchronnej emeryturze.
2. Co się Adrian (albo Mastalerek 😉) odezwie, to przekonuje kolejne osoby o swoich deficytach intelektualnych.
3. Co się pojawi artykuł o Polsce w zagranicznej prasie, to robią z Tuska bohatera, a Kaczyńskiego sojusznika Putina.
4. Co się pojawią informacje z ministerstw, to wychodzą na jaw skandalicznie wysokie zarobki pociotków pisowskich.
Ten poziom totalnej amatorki, który charakteryzuje całe środowisko pisowskie, zaczyna być zauważalny. Co ciekawe … coraz więcej ludzi zaczyna mówić głośno, to o czym wcześniej bali się szeptać. Widać jak ten proces „obnażania” postępuje.
.@mblaszczak straszył dzisiaj na spotkaniu w Białymstoku "nielegalnymi migrantami", których @szymon_holownia miał przyjąć w Sejmie na spotkaniu świątecznym.
Oczywiście, jak to u pisowców, Błaszczak łgał jak pies. Fundacja Ocalenie informowała już, że wszystkie osoby ze zdjęcia z SH przebywają w Polsce legalnie.
Tak to jest z pisowcami - raz taki gębę otworzy to i zełże i kogoś obrazi albo pojedzie rasizmem. Kreatury bez sumienia.
https://t.co/9MZ0XdvuCi