A mnie z kolei zawsze w pierwszej kolejności będzie kojarzył się z jego rolą w „Merlinie” emitowanym na stacji Hallmark - w czasach, gdy „kablówki” wjeżdżały w Polsce „na pełnej”. Na półce wspomnień bardzo wysoko, obok „Mortal Kombat” emitowanego wówczas na HBO. Szkoda, że tym razem „w zanadrzu nie została mu jeszcze ostatnia sztuczka”. RIP.
Ale czy to jaką ma koszulkę na tej grafice w jaki kolejek sposób cofa fakt, w jakiej koszulce się pojawił w sądzie? Wielu dostało „sraki” i słusznie, bo trzeba być zjebem totalnym, żeby jako Polak coś z czymś takim paradować, zjebem do potęgi, jeśli jest się przy tym zawodowym żołnierzem, a już zjebem na poziomie kosmicznym, mając świadomość, że tego dnia będzie się pokazywanym we wszystkich newsach w kraju w kontekście takiej, a nie innej sytuacji.
Co tutaj jest tak naprawdę do analizowania? Obie czerwone kartki w dwumeczu z Atletico wynikały z ryzyka, jakie podejmujemy grą z tak wysoko ustawioną linią obrony, niedostosowania do tego pressingu w środku (Olmo, który asystował Alvarezowi w biegu środkiem przy czerwie Cubarsiego - powinien go od razu kasować). Do tego brak doświadczenia obrońców w takich sytuacjach - lepiej puścić już rywala na akcję sam na sam, dając bramkarzowi przynajmniej szansę na interwencję, zamiast osłabiać zespół przez wykluczenie się, w pierwszej połowie pierwszego meczu u siebie. Idealnie to wyartykułował Gundogan po meczu z PSG, za co Araujo się „obraził”. Przy czerwie Garcii już bym był bardziej tolerancyjny (abstrahując w ogóle od tego, czy ta kartka była słuszna), bo strata bramki w tym momencie dwumeczu już by sprawę rozstrzygała, ale Cubarsi po prostu totalnie to zawalił. I tak, wiem że Simeone tutaj przycwaniaczył, dziwacznie wyciągając nogę do tyłu, żeby Pau miał o co zahaczyć - ale to jest też kwestia doświadczenia, żeby w takich sytuacjach umieć przewidywać, co się może stać i ocenić ryzyko.
Na tym nagraniu tego momentu nie widać, ale nie wiem, czy aż tak wieszałbym psy na Pedrim. To nie tak, że on się bał powalczyć o górną piłkę, ustawiał się (w sumie to nawet zastawiał się, czując że może być atakowany od tyłu) żeby przyjąć piłkę, bardzo agresywnie został jednak przepchnięty przez Lookmana. Pedri notuje i tak imponującą średnią liczbę odbiorów w tym sezonie, ale to nie są odbiory, kiedy on wygrywa fizyczną walkę z rywalami o piłkę. Nie można oczekiwać, że kolo o jego posturze będzie wygrywał przepychanki za takim małym czołgiem jak Ademola. IMO, tutaj najbardziej zawalił Olmo, któremu cały czas trzeba tłumaczyć, że pressing nie polega na biegnięciu przez całe boisko obok rywala z piłką (wypada w końcu w którymś momencie go zaatakować). Lewy pewnie mógł zrobić więcej, ale przynajmniej podjął próbę wygarnięcia piłki rywalowi, nie asystował mu w akcji jak Dani. Zachowanie Cubarsiego najciężej mi tu ocenić. Z jednej strony on po prostu biegł, nawet nie wykonał żadnego ataku na Simeone, wbiegł w wystawioną do tyłu nogę Argentyńczyka i skończyło się, jak się skończyło - być może zabrakło tu jednak doświadczenia. Jeśli decydujesz się "obiec" rywala w takiej sytuacji, musisz liczyć się z ryzykiem, że nawet nieintencjonalnie, ale możesz spowodować jego upadek, a ten jeśli nastąpi, kiedy przeciwnik wychodzi na czystą pozycję, to cóż - będzie miało to swoje konsekwencje.
A mecz widziałeś? Yamal wykazał się w nim takim “egoizmem w finalizacji akcji”, że wypracował trzy setki kolegom. Nie bronię jego zachowania po meczu, bo za nie winien dostać przykładny opierdol, ale teza, że grał w tym spotkaniu egoistycznie, to przyjebanie jak łysy grzywką o kant piłki.
Tylko, że to jest jeden z niewielu na wskroś ofensywnych zawodników, których nie rozliczamy tylko i wyłącznie ze statystyk G/A. Gra w pressingu naszej drużyny z Raphą, a bez niego, to dwa kilka poziomów różnicy. Na tej płaszczyźnie Rashford po prostu nie istnieje. Szkoda tylko, że Brazylijczyk, jeśli chodzi z kolei o umiejętność słuchania swojego ciała, to jest pozom trampkarza (najwyraźniej) - aż dziw, że zupełnie w tej materii się nie uczy, będąc na co dzień w tej samej ekipie, co Lewandowski.
If it’s true that he was already feeling discomfort before the match and was in the middle of treatment, then the fact that he played in this game clearly speaks to the competence of Brazil’s coaching staff - but also, it has to be said, to his own attitude. Sorry, it’s nice that the guy is committed and wants to play every game, but you also have to be a professional. If you feel something’s not right, then screw the friendly match - especially if you’re risking missing the most important part of the season.
We also finally have to accept the fact that this guy is simply made of glass. Building the team around him in the long term is just stupid, especially since he himself, in situations like this, clearly isn’t the sharpest tool in the shed when it comes to common sense.
@CorDelBarca_ Kurwa, jeśli on faktycznie odczuwał już jakieś dolegliwości przed meczem, TOWARZYSKIM meczem, i mimo to w nim zgodził się zagrać, widząc co ryzykuje, to on ma nie tylko mięśnie szklane, ale i mózg. Tego nie można nazwać profesjonalizmem.
Jeśli to prawda, że dolegliwości odczuwał już przed meczem i był w trakcie leczenia, to fakt że wziął udział w tym spotkaniu jednoznacznie świadczy o kompetencjach sztabu szkoleniowego Brazylii, ale też, to trzeba przyznać , o nim samym. Sorry, fajnie że gościu się angażuje i chce grać wszystko, ale trzeba też być profesjonalistą - czujesz, że coś nie tak, to w dupie ze spotkaniem towarzyskim, jeśli ryzykujesz wypadnięcie na najważniejszy okres sezonu. Trzeba też w końcu uznać za fakt, że to jest po prostu zawodnik szklany. Opieranie na nim zespołu w dłużej perspektywie, to głupota, zwłaszcza, że on sam, w takich, a nie innych okolicznościach, jak widać rozumem nie grzeszy.
@BarcaTimes@MatteMoretto It’ll probably end up the same way as with the promise to extend Messi’s contract. But for our president I’ve already got a photo ready for publication (though the elections are pretty much over anyway, and he doesn’t even need to stress himself out to fool the Cules):
Jeśli faktycznie Barcelona by zadzwoniła, to oznaczałoby pożegnanie się z Rashfordem. Nie było najmniejszego sensu trzymać ich obu w składzie. Nie byłby to, w mojej opinii, taki zły pomysł - wykupienie Marcusa to 30 baniek, których MU twardo żąda za Anglika, a w kontekście planów transferowych na lato (Bastoni i Alvarez), może to stanowić zaporę nie do przejścia.
@Tomasz89t@RadomirWit@lis_tomasz Taką ma wprawę, że jedzie właśnie do Budapesztu zbić pionę z ruskim podnóżkiem w UE Orbanem (do tego kablem). Setnie bawią te wasze fikołki moralne.