Gan poļi, gan somi brīdina, ka krievija kaut ko gatavo. Nav skaidrs tieši ko, tieši kur, bet visapkārt redzama ļoti augsta NATO izlūkošanas tehnikas aktivitāte, tehnikas pārvietošana (arī četri vācu Eurofighter uz Latviju) ASV Tomahawk izvietošana Norvēģijā vispār ir īpašs notikums. Kaut ko mēs nezinam. Kaut kas nav labi. Nepatīk.
@1972tomek Kompletnie źle to rozumujesz. Uruchomiony syreny alarmowe bo drony zblizały się do polskiej przestrzeni powietrznej. Nikt nie miał gwarancji że wybuchną 4 km przed granicą a nie wlecą 50 km w głąb Polski.
TAK KAŻDY GŁĄB I IGNORANT MA TO ROZUMIEĆ‼️‼️‼️‼️‼️‼️‼️
@JedrekJanek Trochę będę bronił jednak tego alarmu, dron leci ponad dwieście na godzinę, dzieci w szkołach weszły w bezpieczne miejsca, ze względu na tak dynamiczną akcję nie przewidzisz co będzie za 5 min. Raczej nie czuję że będę miał w dupie jak zawyją syreny ponownie. Pisze z Lublina.
Według proruskich konfiarzyków zagrożeniem nie są rosyjskie rakiety i drony, których wylądowanie/uderzenie w Polsce jest realne i już się zdarzało, tylko alert RCB i syreny, które przed tym ostrzegają w czasie rosyjskiego ataku. Przecież to się w głowie nie mieści. Dlaczego tak wielu Polaków to głupie c*ele?
@hetar000@AlKaJaCi W sytuacji zagrożenia każde działanie jest lepsze niż nic. Pomieszczenia między ścianami wewnątrz budynku, na niższych kondygnacjach (NP SZATNIA), z dala od okien, zapewnią ochronę przed ewentualnymi odłamkami i falą uderzeniową. Miejsce schronienia to nie schron, ale zawsze COŚ.
@hetar000@AlKaJaCi A kiedy mają wyć syreny i być wysyłane alerty RCB, jak nie w sytuacji, gdy dron leci w stronę naszej granicy? Jak przeleci naszą granicę, to może być za późno, żeby jakkolwiek zareagować. Nie mieszkam na Podkarpaciu, ale zdecydowanie wolałabym wiedzieć, że coś się dzieje.
🔑 Wiedza i przygotowanie to klucz do bezpieczeństwa.
W ramach cyklu z 📕 „Poradnika Bezpieczeństwa” pokazujemy kilka „MUST HAVE”, które warto mieć w domu, by w razie zagrożenia szybko i właściwie zareagować. ⚡
Obojętność, czyli najgroźniejszy sprzymierzeniec agresora. Dlaczego ockniemy się dopiero wtedy, gdy zabraknie prądu?
Czy zauważyliście, jak łatwo przechodzimy do porządku dziennego nad wiadomościami o kolejnym pożarze magazynu, zakłóceniach sygnału GPS nad Bałtykiem czy tajemniczych dronach pojawiających się w przestrzeni powietrznej? Nagłówek w internecie, krótkie ukłucie niepokoju, przesunięcie palcem po ekranie – i wracamy do swoich spraw. Do parzenia kawy, pracy, rachunków i planowania weekendu.
To całkowicie ludzkie. Mózg człowieka jest tak skonstruowany, by chronić nas przed ciągłym stresem. Informacje o sprawach abstrakcyjnych, odległych lub niejasnych odsuwamy od siebie, powtarzając podświadomie: „Mnie to nie dotyczy”.
Problem polega na tym, że na tę dokładnie właściwość naszej psychiki liczy dzisiaj Rosja.
Gdyby na nasze terytorium wjechały kolumny czołgów, nikt nie miałby wątpliwości. Wybuchłaby panika, ale też natychmiastowa mobilizacja. Wszyscy wiedzielibyśmy, z czym mamy do czynienia.
Rosyjscy strategowie doskonale o tym wiedzą. Zamiast otwarcie atakować NATO, stosują więc taktykę „gotowania żaby”. Atakują tak, byśmy do końca nie byli pewni, co właściwie się stało. Czy ten pożar w centrum handlowym to spięcie instalacji, czy opłacony sabotaż? Czy awaria bankowości to usterka techniczna, czy atak hakerski? Czy dron przy granicy po prostu się zgubił?
To nie są przypadkowe zdarzenia. To celowe działania w tzw. szarej strefie – poniżej progu otwartej wojny. Chodzi o to, by osłabić naszą czujność, zasiać niepewność i sprawdzić, jak daleko można się posunąć, zanim społeczeństwo naprawdę się oburzy.
Największym zagrożeniem nie są jednak same prowokacje, lecz nasza własna obojętność. Większość z nas żyje w przekonaniu, że wielka polityka i bezpieczeństwo państwa to domena dyplomatów i wojskowych. Zakładamy, że dopóki nie słyszymy syren alarmowych pod własnym domem, jesteśmy bezpieczni.
To groźne złudzenie. Współczesna wojna nie zaczyna się od wybuchów – zaczyna się od paraliżu naszych codziennych wygód.
Atak na państwo dotyka nas w momencie, gdy:
Wskutek ataku cybernetycznego nie działają karty płatnicze i kasy w sklepach,
Z powodu sabotażu sieci energetycznej znika prąd i ogrzewanie w całym mieście,
Serwery pocztowe lub medyczne zostają zablokowane, unikając dostępu do recept czy dokumentów.
Wtedy nagle okazuje się, że ta „abstrakcyjna polityka” weszła z butami do naszej kuchni i salonu.
Nie chodzi o to, by żyć w stałym strachu i wypatrywać zagrożeń w każdym cieniu. Chodzi o dojrzałość. Musimy przestać myśleć, że problem istnieje tylko wtedy, gdy dotyka nas osobiście.
Rosja wygrywa tam, gdzie natrafia na społeczną znieczulicę, podziały i wiarę w to, że „jakoś to będzie”. Naszą najlepszą tarczą, oprócz armii i sojuszy, jest społeczna świadomość. Zrozumienie, że spokój nie jest dany raz na zawsze, a dbanie o odporność na dezinformację i gotowość na trudniejsze sytuacje to dzisiaj obowiązek każdego z nas, a nie tylko ludzi w mundurach.
Nie czekajmy, aż sytuacja zapuka do naszych własnych drzwi. Kiedy już przyjdzie, na wyciąganie wniosków będzie po prostu za późno.
autor: redakcja @AkademiaPrawdy
źródła: Yaacov Trope i Nira Liberman (2003, 2010), Współczesne doktryny bezpieczeństwa (m. in. doktryna Gierasimowa, opracowania NATO oraz badaczy takich jak Frank Hoffman), John Darley i Bibb Latané (1968), Neil Weinstein (1980), Paul Slovic (2007 - badania nad „znieczuleniem psychicznym”).
- za pieniądze Orlenu wynajmował detektywów, żeby inwigilowali polityków opozycji i dziennikarzy
- ma postawione zarzuty składania fałszywych zeznań
- sprzedał Lotos Orbanowi i Arabom co najmniej 5 miliardów poniżej wartości rynkowej
- kupił ropę za 1.6 MILIARDA, która nigdy do Polski nie trafiła
- przelał 230 milionów USD przypadkowemu 25-letniemu pośrednikowi z Dubaju
- wyliczył, że Olefiny będą kosztować Orlen 8,3 miliarda zł, finalnie szacunki audytorów wynoszą od 25 do nawet 51 miliardów zł (w tym wiele miliardów zostało wydane już niegospodarnie)
- w ramach nepotyzmu zrobił dostawcą parówek Orlenu małą firmę swojej znajomej (którą wcześniej osobiście wkręcił do rady nadzorczej spółki Orlen Paliwa)
- przed wyborami manipulował cenami paliw
- jest 1. w historii prezesem Orlenu, za którego rządów na stacjach zabrakło paliwa
- z dotacji państwowych remontował sobie swoje zabytki (łącznie Obajtek zgromadził olbrzymi majątek – pałace, dwory, apartamenty)
- za pieniądze Orlenu robił sobie zęby
Były wójt Pcimia, który został prezesem największego koncernu w Polsce, to synonim najgorszego nepotyzmu. W sumie nie ma nawet słów, jak opisać to pisowskie państwo z gówna.
Chciałbym, żeby typ wylądował tam, gdzie jego miejsce, czyli w pierdlu, ale obawiam się, że tacy bogaci i wpływowi ludzie do więzień nie trafiają, niestety.
Panie Pośle, pomożemy z angielskim. Artykuł jest o tym, jak pana ekipa przelała setki milionów dolarów do firmy 25-latka z Dubaju. On zamienił je na kryptowaluty, które zgrał na pendrivy. A później rozdawał w restauracjach ludziom, podającym się za handlarzy ropą. To jak „kupić” Pałac Kultury od przypadkowego przechodnia na Marszałkowskiej. W tej historii tylko pieniądze Orlenu, które stracili były prawdziwe.
Jeden z najważniejszych moim zdaniem wpisów ppłk @Maciej_Korowaj . Krytyczny dla naszych rządzących, którzy nie dorastają umiejętnościami do tempa działań i poziomu zaawansowania gry narzucanej nam przez Rosję. Nie chodzi tutaj o to, by kopać leżącego, tylko o analizę mechaniki rosyjskich zagrań, która moim zdaniem doskonale wychwytuje kluczowe elementy.
Jest wiele sposobów na wybicie rosyjskich planistów z rytmu, ale nie zajmą się tym ludzie, którzy nie potrafią spojrzeć na pełen obraz, w dodatku nie mogą podjąć decyzji z właściwą dynamiką. Na to wszystko nakłada się niezmiennie fatalna i nieskoordynowana polityka informacyjna rządu oraz wspomniana w tekście reaktywność, a nawet bierność.
Od siebie dodam jedną uwagę. To czego najbardziej boi się Rosja, jest tym samym przed czym straszy, a jednocześnie tym, co mimo eskalacji mogłoby dać nam realną szansę na zakończenie konfliktu.
Moim zdaniem Kreml boi się bezpośredniego zaangażowania NATO lub nawet któregokolwiek z państw wschodniej flanki w konflikt z Ukrainą. Taka ewentualność zmieniałaby proporcję sił na niekorzyść Moskwy, otwierając jednocześnie setkę dodatkowych scenariuszy ewentualnościowych, których Rosjanie nie mogliby kontrolować. Większość z nich wybijałaby ostatnie atuty z rosyjskiej ręki.
Przy czym nie mówimy o bezpośrednim zaangażowaniu natowskich wojsk lądowych na ukraińskim froncie, bo do tego bardzo daleka droga. Rosjanie obawiają się przede wszystkim natowskiego lotnictwa i obrony przeciwlotniczej. Wyprzedzających przechwyceń na terenie Ukrainy (na co autor zwraca uwagę jako dostępnej opcji), a wreszcie choćby częściowej strefy osłony przygranicznych terytoriów Ukrainy.
Obawa ta jest uzasadniona z kilku powodów:
1) Wysunięta natowska obrona plot zazębia się i uzupełnia ukraińską OPL zabezpieczając szlaki logistyczne i zaplecze
2) Wprowadzenie potencjału natowskiego "rozrzedza" wydatki OPL ukraińskiej, tak ilościowe jak i osobowe, co radykalnie osłabiłoby tempo wyczerpywania się ukraińskich zdolności przeciwlotniczych, a więc zniweczyła wysiłki wojny lotniczej
3) Kreml doskonale zdaje sobie sprawę (dlatego tak straszy), że od wysuniętej strefy OPL do bezpośredniego zaangażowania na lądzie daleka droga, ALE tabu w tym kierunku zostaje przełamane i staje się ona teoretycznie dostępną możliwością. Praktyka tej wojny pokazuje natomiast, że za każdą czerwoną linią jest kolejna, której przekroczenie staje się logicznym następstwem.
4) Takie obnażenie rosyjskiej gry (mówimy: sprawdzam! Atakujecie nas, więc odpowiadamy - defensywnie, ale z wyprzedzeniem) oznaczałoby przerwanie całego łańcucha szantażu i destabilizacji przewidzianego przez rosyjskich planistów, którego skutkiem ma być zniechęcenie Europejczyków do pomocy Ukrainie. Wejście o szczebel wyżej i to z inicjatywy NATO (albo któregoś z państw) oznacza redukcję całej palety zagrań poniżej otwartego konfliktu zbrojnego (vel 'hybrydowych'), zrywa z reaktywnością. Od tego momentu bowiem, droga do bezpośredniego konfliktu zostaje skrócona, wobec czego trzeba postępować z wyjątkową ostrożnością.
5) Rosjanie nie cierpią, gdy ktoś narzuca im grę. Nie potrafią się szybko adaptować i gubią w nowej sytuacji. Każdorazowo występuje wtedy straszenie wojną atomową i innymi konsekwencjami, które de facto ma po prostu dać planistom czas na rozpoznanie i zaadaptowanie się do sytuacji. Straszenie nie prowadzi do rzeczywistej eskalacji. Zaskoczeni Rosjanie rzadko kiedy angażują wszystkie zasoby pod dyktat przeciwnika.
6) Takie wejście o szczebel wyżej ze strony Zachodu pozornie służy kremlowskiej narracji "walki z całym NATO", uzasadniającym potrzebę wewnętrznej mobilizacji, jednocześnie jednak gdy wykonane zostanie z inicjatywy Zachodu, a nie w drodze reakcji np. na rosyjską inwazję na Łotwę, wyrzuca do kosza rozpisane na długie miesiące operacje hybrydowe i stawia Federację Rosyjską wobec perspektywy potencjalnie rzeczywistej wojny z Zachodem lub jego częścią, w chwili gdy kraj ten nie jest do niej gotowy, a wręcz znajduje się w głębokim osłabieniu: gospodarczym, finansowym, społecznym, politycznym oraz wojskowym.
Ergo, w takich warunkach najkorzystniejszym rozwiązaniem jest zatrzymanie konfliktu, ponieważ ryzyko związane z brakiem panowania nad wydarzeniami, pojawieniem się zbyt wielu zmiennych, jest dla Kremla zbyt wielkie. W ten sposób doprowadzić można do przesilenia, które choć retorycznie sensacyjne (broń jądrowa, III WŚ itd.), to jednak wiodące wprost do rozejmu. Z NATO można bowiem rzeczywiście negocjować, z Ukrainą nie (z perspektywy Putina).
Wczorajsze słowa Sikorskiego o tym, że jako NATO możemy luźniutko dojechać ruskich oburzyły:
- Rosję
- polityków Brauna
- polityków Konfederacji
- polityków PiSu
I okej.
Bardzo szybko pojawiło się nieprawdziwe zdjęcie mające przedstawiać drona znalezionego w Bałtyku w rejonie miejscowości Rusinowo koło Jarosławca.
Pierwsze zdjęcie, na którym widać bezzałogowiec z polskimi numerami, zostało wygenerowane przez AI i wiele osób dało się na nie nabrać. Wystarczy porównać kadłub bezzałogowca ze zdjęcia z numerem 1 z konstrukcją widoczną na zdjęciu nr 2, opublikowanym przez TVN24, aby zauważyć wyraźne różnice.
Partnerem serwisu Monitor Konfliktów jest MBF Group S.A. – spółka giełdowa (NewConnect) rozwijająca projekty w obszarze nowoczesnych technologii obronnych oraz doradztwa kapitałowego.
🔹 Śledź projekty i komunikaty Partnera: @MBF_Group
Harris miała rację ‼️
▫️Dlaczego nie powiesz 800 tys. Amerykanom polskiego pochodzenia tu w Pensylwanii, jak szybko byś oddał Polskę za przysługę i za to, co myślisz że jest przyjaźnią z dyktatorem, który zjadłby cię na obiad ‼️‼️
O, to dość mocne.
Pan poseł Kowal dość dosadnie, ale trafnie, pokazał pani posłance Zajączkowskiej, gdzie leży bezsens w zrzucaniu winy za dywersję w Polsce na Ukrainę.
„Robi pani z ludzi wariatów, bo wmawia pani ludziom takie coś, że jak ruski chce zrobić dywersję, to przyśle innego ruskiego, w ruskiej czapce, może jeszcze na niedźwiedziu i z paszportem rosyjskim (…). Pani ma tylko antyukraińskie fiksum-dyrdum, a Polska panią w ogóle nie interesuje” - powiedział.
Co więcej, myślę, że bezsensowny wtręt pani posłanki „marzy się wam wojna” też pokazał, jak wygląda jej poziom dyskursu.
Xd Kasia właśnie ja uważam że teraz przez to że ona ubiera się jak facet a jej tancerka jako kobieta to właśnie jest TEN STEREOTYP że jak są dwie kobiety to zawsze jedna z nich musi jakby ubierać się jako „mężczyzna” w typowej parze
#tanieczgwiazdami