W państwie bez związków zawodowych, układów zbiorowych, z jednym z najbardziej antypracowniczych rynków pracy i folwarcznymi relacjami między ciemciembiorcami a pracownikami, L4 jest ostatnią linia obrony przed wyzyskiwaczami.
Więc w tym przypadku solidarność z konowalstwem.
44 160 zł - tyle zarobiłby w tym miesiącu lekarz, gdyby dostawał max pensję 240 zł/h I NIE BRAŁ dyżurów, weekendów, poradni etc. Goły etat.
To lepiej niż szef sztabu WP, I prezes SN czy prezydent lub premier. Jeśli dla kogoś to za mało, to naprawdę niech próbuje szczęścia w 🇩🇪
❗️ Błyskawiczne przyjęcia, wykonywanie pakietów kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu badań w bardzo krótkim czasie, możliwość przebywania w innym pomieszczeniu niż ogół pacjentów. W Warszawskim Szpitalu Południowym stworzono nieoficjalnie szybszą i bardziej komfortową ścieżkę przyjęć dla polityków Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodzin. @portalzeropl ma na to dokumenty.
1️⃣ Szpitalny oddział ratunkowy Warszawskiego Szpitala Południowego w błyskawicznym tempie zajmował się wpływowymi działaczami Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodzinami. Gdy inni pacjenci musieli czekać po 4–5 godzin na przyjęcie, politycy mieli wykonywane badania po 10 minutach od rejestracji.
2️⃣ Polityczni VIP-owie nie musieli siedzieć w publicznej poczekalni. Wydzielono dla nich zaciszny pokój, z kanapą, fotelami i telewizorem.
3️⃣ Z dokumentacji medycznej oraz wypowiedzi niektórych pracowników Szpitala Południowego wynika, że koordynator SOR-u Dawid Kacprzyk w publicznym szpitalu de facto stworzył przychodnię dla polityków.
4️⃣ Znamy nazwiska pacjentów, historię ich leczenia, mamy dokumentację fotograficzną. Nie publikujemy wszystkiego, uznając, że politykom też przysługuje prawo do prywatności w zakresie ich stanu zdrowia. O najbardziej bulwersujących przypadkach poinformowaliśmy jednak Narodowy Fundusz Zdrowia.
5️⃣ Szpital Południowy, placówka kontrolowana przez miasto stołeczne Warszawę, nie zaprzeczył naszym informacjom. Jedynie przestrzegł nas, że nieuprawnione pozyskiwanie, ujawnianie lub rozpowszechnianie informacji dotyczących zdrowia lub korzystania ze świadczeń zdrowotnych stanowi złamanie prawa.
🇵🇱
Przypomnijmy, że Ministerstwo Kultury odmówiło wsparcia renowacji sztandaru 68. Pułku Piechoty, który bronił Polski przed niemieckim atakiem w 1939 roku.
Stream z wybielaniem się celebrytów: każdy tweet setki tysięcy wyświetleń, dziesiątki tysięcy lajków, przez dwa grzane wszędzie
Apel o rozwiązanie systemowe: jakiś zakopany tweet z 1000 lajków
Aż człowiek mógłby dojść do wniosku, że komuś tu nie chodziło o realną pomoc...
Niepotrzebnie obszaklowałem tamtą sympatyczną studentkę co chciała 3% na swoje hobby - przepraszam sympatyczna studentko!
Potrzebnie obszkaluję tę panią tutaj.
Pani Wiktoria w swoim bio pisze o sobie tak:
"Specjalizuję się w badaniach w zakresie gender studies, nierówności społecznych (zwłaszcza sukcesu, awansu i pozycji kobiet), oraz synagog jako miejsc niepamięci. Moja multidyscyplinarna praca łączy w sobie elementy socjologii płci, nauk o organizacji i stosunkach pracy, psychologii społecznej, studiów nad emocjami, badań nad przywilejami strukturalnymi i nierównością oraz mobilnością w górę."
Pani Wiktorio, ja bym wolał na Al-Kaidę dać 3% PKB niż na Panią - mniej szkód by narobiła.
Fakt, że pani Wiktoria dostaje jakikolwiek procent naszego PKB, żeby zawodowo szczuć kobiety na mężczyzn i stręczyć synagogi jako miejsca zapomniena, jest raczej przyczynkiem do gorzkich refleksji, które pani Wiktorii w ogóle by się mogły nie spodobać.
The man likely paid for the flight, organized the itinerary, the drive, and carried all the luggage. He's likely the one who has organized where they'll stay and what money they'll use to eat/enjoy themselves when they're on their trip, health insurance in case anyone get's sick and when she's tired, he also carries the babies. He eats last, they eat first. When they land, he'll sit them down in a comfy spot and he'll be the one searching for all their luggage. He's likely the one who stays up late wondering how to give his family a better and more secure future even without him. Telling a mother she's doing "nothing" is wrong. But so is telling a father that he's doing "nothing" just because he isn't doing the woman's work.
This tweet is divorce propaganda meant to make women hate their husbands and the vocation of motherhood.
Jak wejdziecie sobie na swoje Internetowe Konto Pacjenta to możecie sprawdzić, ile NFZ pokrył kosztów waszych wizyt.
To jest coś, co powinno być przedmiotem kampanii społecznej, ale nikomu na tym nie zależy.
Gniew mężczyzn zwrócił się co najwyżej w stronę argumentów z dupy i domagania się przywilejów za zasługi swoich babć i matek.
W kraju z TFR około 1, uzasadnianie czegokolwiek argumentem “bo kobiety rodzą dzieci” jest groteskowe. Zwłaszcza, że najczęściej ten argument podnoszą te kobiety, które nie rodziły, wszem i wobec zapowiadają, że nikomu dziecka nie urodzą i są z tego wręcz dumne. Podobnie z obowiązkami domowymi; nie czuję, że mam powinności wobec obcej baby, bo matka podcierała mi dupę jak byłem niemowlakiem.
Podczas gdy topowi twórcy operują na ryczałtach i optymalizacjach podatkowych, realnie obniżając wpływy do NFZ, ich widownia to często ludzie zarabiający średnią krajową lub mniej tak naprawdę wykonuje podwójne opodatkowanie. Najpierw oddają składki w pensji, a potem dobrowolnie oddają resztki oszczędności na zbiórkę, którą ich idol firmuje swoją twarzą. To genialny PR: celebryta nie płaci systemowo, ale błyszczy jako zbawca, używając do tego cudzych pieniędzy. Każdy milion zebrany w ten sposób to dla decydentów dowód, że budżetu nie trzeba łatać. Społeczeństwo, które samo finansuje najdroższe terapie, zdejmuje z polityków ciężar moralny i polityczny. Mamy do czynienia z patologicznym handlem emocjami. Influencer nie jest lekarzem ani etykiem. Jest handlarzem uwagi. Wykorzystuje fakt, że ludzki mózg szybciej reaguje na płacz na ekranie niż na tabelkę w excelu pokazującą braki w onkologii. To brutalne wykorzystanie lęku i empatii do budowania własnego „engagementu”. To nie jest pomaganie. To prywatyzacja litości w państwie, które skapitulowało. Kupujemy sobie poczucie bycia „dobrym człowiekiem” za 20 złotych, podczas gdy system, który powinien nas chronić, jest rozkradany i niedofinansowany przy naszej pełnej, wzruszonej aprobacie. Wrzucając pieniądze do puszki #latwogang, kupujesz dziecku lek, ale jednocześnie kupujesz systemowi kolejny rok spokoju. Pomagasz jednostce, ale dobijasz ogół, legitymizując państwo, które przestało pełnić swoją podstawową funkcję, jaką jest ochrona życia swoich obywateli. To nie jest triumf serca, to ostateczny dowód na upadek państwa.
Jedyna zbiórka, która mogłaby cokolwiek zmienić w Polsce, to ta, której celem byłaby kampania edukacyjnej pt. "Dlaczego korporacje, złodzieje, wyzyskiwacze i prostytutki unikające podatków i rzucające ochłapy na zbiórkach nie są twoimi przyjaciółmi i szkodzą, a nie pomagają."
Brawo dla ludzi wspierających finansowo chorych na raka.
Co miesiąc każdy pracownik etatowy przekazuje 9% swoich zarobków na utrzymanie polskich szpitali, w tym oddziałów onkologicznych.
Nie wszyscy bohaterowie noszą peleryny.