Ładowanie dzień w dzień smakowej kreatyny to naprawdę dobry pomysł, żeby rozwalać sobie zdrowie
Słodzone sukralozą, która przyczynia się do zespołu nieszczelnego jelita, czyli stałe stany zapalne w organizmie. Ewentualnie aspartam, który lepszy nie jest.
Syntetyczne barwniki - nadpobudliwość, rozwój guza tarczycy etc.
Kredyt na altcoiny brzmi jak plan.
Nie piszę tego, żeby dogryźć, ale sam zaczynałem z małym kapitałem i moim celem było odłożyć na nieruchomość. Fundamentem jednak było odkładanie kasy w obligacjach, etf i akcjach a dźwignią miało być właśnie krypto.
W krypto nie wszystko wyszło tak jak mogło, hacki, rug pulle, nietrafione airdropy. Ale myślę, że ten fundament nie pozwolił mi popłynąć i parę X udało się z tego rynku wyciągnąć. Bo psycha nie była tak obciążona jak przy zadłużeniu.
Życzę powodzenia w wyjściu na prostą.
Pod moim postem o pozytywnym wpływie aktywności fizycznej na samopoczucie i przeciwdziałaniu stanów depresyjnych wybuchła nie mała dyskusja.
Najbardziej negatywni byli leniwcy, którym i tak nic się chce "bo w depresji nie ma motywacji". Większość osób bez depresji też nie ma motywacji.
Za to jest akcja-reakcja. Działanie a potem skutek. Większość czeka na bodziec, żeby podjąć akcje i to jest wasz największy błąd.
Od 5-6 lat liczba ominiętych przeze mnie treningów to liczba palców jednej ręki. W podróżach nie zawsze był sprzęt, mi wystarczyły dwa kamienie, plaża i platforma ratownika, żeby zrobić trening. To jest postawa kogoś kto szuka sposobu, a nie wymówek.
Były też zarzuty, że takich badań nie ma, że to bro-science. Polecam więcej czytać, szukać i przede wszystkim wprowadzać w życie.
Miałem okres depresji spowodowany wieloma czynnikami życiowymi, farmakologią, której skutkiem ubocznym była właśnie depresja i mogę potwierdzić empirycznie wiele z omówionych kwestii.
Polecam też zapoznać się z ciekawym badaniem o tym jak mięśnie komunikują się mózgiem.
Mężczyźni nie potrzebują psychologa.
A przynajmniej nie w takiej formie, jaką wciska im dzisiejszy świat.
Większość terapeutów to kobiety i cała współczesna terapia jedzie na typowo kobiecym schemacie: rozgrzebywanie emocji, skupianie się na winie, wylewanie żali i pokazywanie słabości. Problem w tym, że męska biologia działa zupełnie inaczej.
Facet ma średnio 15 razy więcej testosteronu niż kobieta. Ten hormon to nie tylko siła i bicepsy, ale przede wszystkim najlepszy naturalny antydepresant. Zbija lęk, daje pewność siebie i ostre skupienie na celu. Męski mózg nie jest stworzony do godzinnego gadania o uczuciach, tylko do prostego pytania: jaki mamy problem i jak go rozwiązać.
Kiedy sadzasz faceta na kanapie i każesz mu użalać się nad sobą, jego testosteron leci na łeb na szyję. W to miejsce wchodzi stres, lęk i brak pewności siebie. Siedzenie w bezradności dosłownie niszczy męskie hormony.
Z testosteronem działa prosta zasada. Rośnie wtedy, kiedy podejmujesz wyzwanie, rywalizujesz i wygrywasz. W badaniach nawet samo przekonanie, że wygrałeś w jakiejś prostej gierce, podnosiło poziom hormonu. Poczucie wygranej podbija testosteron, a wyższy testosteron daje kopa do kolejnych działań.
Dlatego facet w dołku rzadko potrzebuje kogoś, kto będzie z nim tylko płakać nad jego losem. Potrzebuje mentora, który wytknie mu błędy, planu działania, mocnego treningu i jasnego celu.
Kiedy wraca ruch, dyscyplina i pierwsze małe wygrane, głowa naprawia się sama z czystej biologii.
Dlaczego uciekasz przed najlepszym narzędziem do resetu głowy?
Przez lata nauka i popkultura skupiały się na mrocznej stronie medalu: alienacji, izolacji i lęku społecznym. Traktowano samotność jak patologię. Ale badacze wzięli pod lupę ponad 2000 osób od 13-latków po seniorów, żeby sprawdzić, jak czas sam ze sobą działa na nas w praktyce.
Fizyczna samotność i poczucie osamotnienia (bolesne odizolowanie) to dwa zupełnie inne zjawiska. Kiedy wchodzisz w samotność celowo, staje się ona narzędziem biologicznym i mentalnym, opisanym przez tzw. Teorię Autodeterminacji (Self-Determination Theory).
Co to oznacza w praktyce?
Kiedy jesteś z innymi ludźmi, Twój umysł bez przerwy przetwarza mikrosygnały. Zgadujesz oczekiwania, dopasowujesz się, reagujesz na presję i grasz narzucone role społeczne. Zużywasz na to potężne ilości energii.
Kiedy wchodzisz w samotność z własnego wyboru, odcinasz to wszystko. Odzyskujesz absolutną autonomię.
Badanie wykazało jasno:
Dla ludzi dorosłych i starszych świadoma samotność to przestrzeń wolna od zewnętrznej presji i wymagań. Umożliwia budowanie własnych kompetencji i samorozwój. Co więcej, to właśnie w samotności starsi dorośli zgłaszali najwyższy poziom wewnętrznego spokoju i najniższy poziom wyobcowania. Zrozumieli, że bycie ze sobą to przywilej, a nie wyrok.
Naukowcy wysłali 56 osób na wyprawę z plecakami w dzicz – od Alaski po Kolorado. Zero elektroniki, zero zasięgu, zero powiadomień.
Do zmierzenia kreatywności użyto testu (RAT), który weryfikuje zdolność łączenia faktów, wglądu i rozwiązywania skomplikowanych problemów (czyli bada czystą wydolność kory przedczołowej). Część zbadano przed wyruszeniem na szlak, a część rano, po czterech dniach w lesie.
Wynik? Grupa, która spędziła 4 dni w dziczy w całkowitym odcięciu od technologii, odnotowała wzrost skuteczności rozwiązywania problemów o równe 50%.
CZŁOWIEK OPTYMALNY
Marcos Llorente
Dla wielu jego styl życia brzmi jak abstrakcja. Ale kiedy spojrzysz na to przez pryzmat nauki, wszystko zaczyna mieć sens.
Oto rutyna jednego z najsilniejszych fizycznie piłkarzy w Europie.
1. Rytm dobowy i słońce
Twój mózg nie nosi zegarka. Skąd ma wiedzieć, czy jest środek dnia, czy środek nocy? Odczytuje to wyłącznie za pomocą światła.
Llorente zsynchronizował swój dzień z rytmem słońca. Budzi się tuż przed świtem. Zamiast scrollować telefon, wychodzi na zewnątrz, żeby złapać pierwsze naturalne światło. Na zewnątrz nigdy nie nosi okularów przeciwsłonecznych, by nie blokować sygnałów świetlnych, które regulują jego hormony.
Po zachodzie słońca jego dom zamienia się w czerwoną strefę. Włącza specjalne oświetlenie LED emitujące tylko czerwone światło. Dodatkowo nosi soczewki blokujące sztuczne światło niebieskie z telewizorów i smartfonów.
Dlaczego? Bo sztuczne światło po zmroku oszukuje mózg, blokuje wyrzut melatoniny i dosłownie rozwala proces regeneracji.
2. Dieta paleo
Llorente traktuje ciało jak świątynie. Stosuje dietę paleolityczną, co w świecie futbolu zdominowanym przez makaron i ryż jest ewenementem.
❌Zero produktów ultraprzetworzonych.
❌ Zero pszenicy, glutenu i nabiału.
Jego dieta opiera się na jakościowym mięsie, rybach, jajach, warzywach i owocach. Węglowodany czerpie wyłącznie z ziemniaków, batatów i manioku. Je tylko wtedy, kiedy na zewnątrz świeci słońce.
❄️Zimą jego ostatni posiłek wjeżdża na stół już o 17:30. Daje to jego układowi trawiennemu gigantyczne okno na odpoczynek, co bezpośrednio przekłada się na lepszy sen.
3. Regeneracja za 35 tysięcy euro
Żeby na boisku i w życiu być maszyną, musisz odzyskiwać energię. Llorente śpi po 8–9 godzin, zawsze kładąc się między 22:00 a 22:30.
Śpi na specjalnie zaprojektowanym materacu HOGO, wycenianym na około 35 tysięcy euro. System reguluje temperaturę ciała oraz tworzy barierę blokującą pola elektromagnetyczne (EMF). Zwykły człowiek uzna to za fanaberię bogacza. Dla niego to po prostu inwestycja w narzędzie, które daje mu przewagę.
4. Hartowanie
Zimą, często przed treningiem, Llorente wychodzi na zewnątrz bez koszulki, pije kawę i wystawia się na mróz. Dorzuca do tego „grounding” – chodzi boso, by mieć bezpośredni kontakt z ziemią. Taka ekspozycja na stres termiczny uczy układ nerwowy radzenia sobie z obciążeniem i potężnie stymuluje układ odpornościowy.
Kwestia standardów
Llorente:
„To styl życia. Z tym żyję i z tym umrę. Robię to dla zdrowia, a nie dla futbolu. Gdy skończę karierę, będę dbał o siebie tak samo albo nawet bardziej”.
Efekty?
Zbudował sylwetkę gladiatora, drastycznie zredukował liczbę kontuzji, a przeziębienia go nie imają.
Większość ludzi szuka magicznych pigułek i szybkich zmian. Llorente udowadnia, że prawdziwa przewaga leży w żelaznej konsekwencji i szacunku do własnej biologii.