@ROGranic@RBakiewicz Ale przecież ładnie i uprzejmie prosili abyście dobrowolnie opuścili to miejsce.. to co mieli zrobić innego niż siłowo Was zbojkotować? To nie Polska.
@OscarW_ii Poziom wypowiedzi bardzo niski. Ale za to wrzeszczeć skandaliczne zwroty potrafi bardzo ładnie. Mam nadzieję że kiedyś pójdzie po rozum do głowy i przejrzy na oczy.
PiS przestał krzyczeć o pedofilii w Kłodzku, gdy okazało się, że że policja podczas wielkiej akcji przeciwko pedofilom zatrzymała b. asystenta posła PiS Horały
PiS przestał krzyczeć o fałszywych alarmach, gdy okazało się, że fałszywe zgłoszenia wysyłał brat radnego PiS z Wawy
Właśnie teraz rozpoczyna się protest Solidarności przeciwko polityce rolnej UE. Bronią jednocześnie pomysłu referendum zaproponowanego przez Nawrockiego. Referendum gdzie pytanie równie dobrze mogłoby brzmieć czy chcesz być piękny i bogaty.
Rolnicy wychodzą na ulice, bo Zielony Ład w praktyce oznacza dla nich dramatyczny wzrost kosztów produkcji, lawinę biurokratycznych wymogów i realne zagrożenie dla rentowności gospodarstw. To nie jest luźna deklaracja – to konkretny pakiet unijnych regulacji: redukcja stosowania pestycydów chemicznych o 50 proc. (a niebezpiecznych nawet o 50 proc.), ograniczenie nawozów o co najmniej 20 proc., zwiększenie areału upraw ekologicznych do 25 proc., obowiązek tworzenia elementów krajobrazu ekologicznego na gruntach rolnych, ochrona bioróżnorodności i cały „Farm to Fork” – strategia od pola do stołu. Dla przeciętnego Polaka oznacza to zdrowszą żywność na stole i mniej chemii w produktach rolnych.
Reszta związkowców protestuje przeciwko ETS, czyli kluczowej części Zielonego Ładu.
A kto za to wszystko odpowiada w praktyce? Janusz Wojciechowski – komisarz UE ds. rolnictwa z bezpośredniej nominacji PiS oraz cały rząd Prawa i Sprawiedliwości w poprzedniej kadencji. To właśnie Wojciechowski przez lata entuzjastycznie promował Zielony Ład jako „wielką szansę dla polskich rolników”, „przełomową zmianę” i „szansę na rozwój małych gospodarstw rodzinnych”. Publicznie deklarował, że „zielona reforma WPR powstała w Warszawie”, że „to program rolny PiS z 2019 roku”, że „UE jedzie na fali Warszawy” i że europosłowie PiS głosowali za tą reformą, bo jest „w 100 proc. zgodna z programem PiS” i „bardzo dobra dla rodzinnych gospodarstw”. Pod rządami PiS Polska nie tylko nie blokowała tych rozwiązań, ale aktywnie je negocjowała, wspierała i wdrożyła w krajowym Planie Strategicznym Wspólnej Polityki Rolnej. To był ich program, ich komisarz, ich głosowania i ich decyzje.
A teraz? PiS (Solidarność Dudy to nic innego jak bojówka pisowska) de facto organizuje i wspiera protesty przeciwko polityce, którą sam przez lata współtworzył, chwalił i wdrażał. To klasyczna, bezczelna hipokryzja na najwyższym poziomie. Gdy skutki uderzyły w rolników pełną siłą – wyższe koszty, biurokracja, spadek dochodów to nagle stali się największymi krytykami własnego dzieła. Zamiast wziąć odpowiedzialność za lata 2019–2023, wolą grać na emocjach, wskazywać palcem na Brukselę i obecny rząd, organizując manifestacje pod hasłami, które sami kiedyś promowali. To nie jest obrona rolników – to cyniczna gra polityczna i próba zrzucenia winy na innych za własne decyzje.
Do tego dochodzi sprawa pieniędzy. W latach 2015–2023 (szerzej 2013–2023) Polska zarobiła na sprzedaży uprawnień do emisji CO₂ w systemie EU ETS blisko 94 miliardy złotych. Te gigantyczne środki miały finansować transformację energetyczną – modernizację energetyki, rozwój OZE, zmniejszanie emisji i realne wsparcie dla sektorów, w tym rolnictwa. Ile naprawdę na to poszło? Według raportu Najwyższej Izby Kontroli niecałe 1,3 proc. (ok. 1,5 mld zł). Reszta czyli ponad 98 proc. rozpłynęła się w ogólnym budżecie państwa pod rządami PiS na bieżące wydatki, programy socjalne i łatanie dziur. Mieli pieniądze z „zielonego podatku”, ale nie przeznaczyli ich na prawdziwą zmianę. Efekt? Wyższe rachunki za prąd, nadal wysoka emisja i dodatkowe koszty przerzucane właśnie na rolników w ramach Zielonego Ładu.
Protesty rolników Solidarności to efekt wieloletniego politycznego cwaniactwa PiS. Dziś partia, która wprowadzała i chwaliła ten program, organizuje marsze przeciwko niemu, bo tak wygodniej politycznie. I najłatwiej krzyczeć Oze - sroze, zła Unia i wina Tuska.
autor: @Pieter111120
źródła: https://t.co/QJ6XYdqBRC https://t.co/Izdu20UFLh https://t.co/RU673Dxbea
Do zmiany konstytucji potrzebna jest w Sejmie większość 2/3 a więc poparcie spoza swojego obozu politycznego, zapewne także w kolejnych kadencjach. Jeśli prezydent @NawrockiKn chce więcej władzy dla siebie kosztem rządu i parlamentu to - złośliwie wetując i demolując procedury państwowe - obrał oryginalny sposób perswazji.
Nie wróżę sukcesu.