CRYSTAL PALACE 4:0 LECH POZNAŃ - MOJE WNIOSKI
▪️To co teraz napiszę będzie chyba niepopularne, ale mimo wysokiej porażki nie uważam, że ten występ udowadnia, że Lech nie ma czego szukać w Lidze Europy. Wręcz przeciwnie. O wyniku zadecydowały indywidualne błędy, natomiast z punktu widzenia zespołowego to nie był zły występ Lecha. To nie było tak, że gospodarze dominowali przez 90 minut, a piłkarze Frederiksena w ogóle nie istnieli.
▪️W porównaniu do wczorajszego występu Jagiellonii zespół Nielsa Frederiksena był w stanie podchodzić pod pole karne rywala i stwarzać sobie sytuacje strzeleckie, mimo że rywala mieli jeszcze silniejszego. 17 strzałów, 23 kontakty z piłką w polu karnym przeciwnika. Wiadomo, że przy wysokim prowadzeniu Crystal Palace fragmentami oddawało Lechowi inicjatywę, ale niektóre akcje Kolejorza i tak mogły się podobać. Jest tam jakość, żeby nawet na poziomie Ligi Europy, z mniej wymagającymi przeciwnikami, zrobić różnicę
▪️Niestety, ale na takim poziomie jak Liga Europy, gdy grasz z jakimkolwiek zespołem z Premier League, nie możesz popełniać tak wielu tak prostych błędów jak Lech w tym meczu. Absurdalny wrzut z autu Terry'ego Yegbe, który sprezentował gola na 0:1. Potem rzut rożny, następnie rzut karny. Crystal Palace tak naprawdę w ogóle nie musiało się wysilać, żeby objąć prowadzenie, ustawić sobie mecz i bardzo szybko go zamknąć.
▪️Po awansie do Ekstraklasy piłkarze pytani o największą różnicę pomiędzy ligami często mówią o tym, że wyższa klasa rozgrywkowa nie wybacza błędów. Po tym meczu to samo mogą powiedzieć piłkarze Kolejorza, gdyby zostali zapytani o różnicę pomiędzy Ligą Konferencji, a Ligą Europy. Crystal Palace było dla Lecha bezwzględne. Gdy tylko Kolejorz odsłaniał gardę to otrzymywał cios.
▪️W meczach z takimi rywalami szczególnie chcę obserwować Wojciecha Mońkę, Michała Gurgula oraz Antoniego Kozubala (on akurat dzisiaj nie grał), ponieważ to powinien być poziom, z którym za niedługo będą się już zderzać co tydzień. Uważam, że zarówno Mońka, jak i Gurgul spisali się dość dobrze. W defensywie w pojedynkach byli skuteczni (6/8 wygranych przez Mońkę, 4/5 przez Gurgula), w rozegraniu również było przyzwoicie.
***
Będę wdzięczny za zostawienie ❤️ pod postem dla zwiększenia zasięgu ;)
📸 @LechPoznan
Myślę, że obecnie problemem kilku aspirujących i medialnych polskich klubów jest to, że tam najpierw musi się zmienić sposób myślenia o piłce. Trzeba odwrócić cel: nie może być nim wygrywanie za wszelką cenę, najpierw musi być dobra (proaktywna) gra w piłkę nożną. Należy za wszelką cenę sprawić, by drużyna tak grała w piłkę nożną: to powinna być pierwsza myśl każdego po przebudzeniu. Zawodnicy muszą mieć dobre podstawy do gry, potrafić przyjąć piłkę kierunkowo, obrócić się z nią, rozegrać w tłoku przez środek boiska, a nie tylko ścigać się z boku albo walczyć o drugie piłki. Jeśli drużyna dobrze gra w piłkę, to długofalowo zwiększa swoje szanse na zwycięstwo.
Oczywiście, wiemy, że dość często drużynom, które wizualnie dobrze grają w piłkę nożną - tak czasami jest z Jagiellonią lub Lechem - brakuje skurwysyństwa, by zamknąć mecz, w którym stworzyły wiele sytuacji i wyraźnie zdominowały rywala. Postawienie na piłkę nożną w polskich warunkach też nie daje 100% przepisu na sukces, ale moim zdaniem długofalowo daje więcej niż postawienie na typowo polskie przepychanie spotkań. Oczywiście, tu też są zasadzki; polskie kluby funkcjonują finansowo na poziomie, na którym dostępnych jest sporo zawodników wyglądających pozornie atrakcyjnie: dobrych do gry w piłkę nożną, ale z deficytami mentalnymi. Można zebrać zawodników ładnie prezentujących się z piłką, ale słabych bez niej, słabych mentalnie. Czasami w warunkach polskiej piłki klubowej konieczne może być więc uczenie się piłkarzy już w trakcie pobytu w klubie, np. na rocznym wypożyczeniu z opcją wykupu, i dalsze selekcjonowanie.
Raków swoje sukcesy zbudował inaczej i trudno mu zejść z tej drogi nawet, gdy nie daje to już efektów w starciu z Lechem i Jagiellonią. Widzew miał szansę od początku zrobić to inaczej, ale szybko wkroczył na drogę Legii, która co tydzień musi coś udowodnić całemu światu, więc horyzont to max. koniec sezonu. Bardzo trudno z tego wyjść, oczekiwania są bardzo rozbudzone, może to zająć kilka lat. Łatwiej ściągnąć zawodnika z przeszłością w reprezentacji, który dobrze wygląda na konferencji prasowej, i trochę odepchnąć od siebie presję kibiców i mediów. Na papierze z perspektywy zarządu zapewne podobne działania zmniejszają ryzyko - przecież ściągnęliśmy znanych zawodników, otrzaskanych w Europie, którzy mogą dać nam sukces, premie finansowe, robimy rzeczy odpowiedzialnie, nikt nam nie może nic powiedzieć, mamy ambicje. Tylko moim zdaniem tutaj jest właśnie ta pułapka piłki nożnej, że myśląc od razu o tym, by drużyna dowoziła wynik, a nie najpierw dobrze grała w piłkę, efekt najczęściej będzie odwrotny.
W dodatku gdy najważniejsze jest „wygrywanie za wszelką cenę”, to praktycznie zawsze idzie się w grę fizyczną i profile bardziej fizyczne, takie jest przynajmniej w Polsce myślenie głównego nurtu o piłce. Przy takim podejściu szanse młodzieży na przebicie się są znacznie mniejsze niż gdy buduje się zespół dobrze grający w piłkę. Młody nigdy nie będzie tak przydatny w walce fizycznej i przepychaniu meczów za wszelką cenę, bo zawsze stary konkurent do składu opier*** go w tym swoim doświadczeniem (bo całe życie walczy fizycznie i przepycha mecze). Wybierając podejście „wygrywania za wszelką cenę” marnuje się jednocześnie część pieniędzy zainwestowanych w akademię.
Jak stawiasz na „wygrywanie za wszelką cenę” i siłą rzeczy stawiasz na profile bardziej fizyczne, doświadczone, potrafiące przepychać mecze i pierwszym skutkiem jest brak młodych, to długofalową konsekwencją moim zdaniem jest też ograniczanie potencjału ofensywnego całej drużyny. Drużyna bez młodych zaczyna się dusić w własnym sosie. To młody zawodnik jest bardziej skłonny do ryzyka i myśli inaczej niż doświadczony piłkarz. W badaniach kognitywnych widać, że zawodnik w przedziale 18-23 jest bardziej zdolny do szybkich decyzji i kreatywności, co przekłada się na różnorodność w grze. Mniej więcej po 23 roku życia mózg człowieka stopniowo przechodzi na drugą stronę rzeki, gdzieś w wieku 27 lat jest peak piłkarza - funkcje kognitywne nie zdążyły jeszcze zjechać zbyt nisko, a udało się zebrać doświadczenie - i wtedy korzysta się ze wszystkiego: naturalnego potencjału, wyszkolenia i doświadczeń pilki seniorskiej. Oczywiście, niekoniecznie chodzi o to, żeby stawiać tylko na 20-latków - to jest łatwiejsze w krajach o wyższej kulturze piłkarskiej jak Holandia, a u nas jest właśnie głównie kultura wygrywania, ale drużyna pozbawiona młodych zawodników w ofensywie to drużyna myśląca coraz wolniej, zgodnie ze schematem wyuczonym przez lata kariery, takie zespoły mają swój wyraźny sufit.
Rozumiem presje finansową i oczekiwania, ciągnące się za niektórymi klubami lata zobowiązań i niespełnionych nadziei, rywalizację krajową i lokalną (aż 22 polskie miasta mają powyżej 150 tys. mieszkańców, co przekłada się na zainteresowanie, lokalne animozje, pieniądze z samorzadów itd.), ale podejście, w którym myśli się o wygrywaniu za wszelką cenę, każdymi metodami, tu i teraz, prowadzi tylko do tego, że za rok o tej samej porze znajduje się w coraz trudniejszej pozycji. Za czołowym klubem musi stać idea dobrej (proaktywnej) gry w piłkę nożną. Pokazały to Lech i Jagiellonia, ktore w tym sezonie po awansie do fazy ligowej Ligi Europy znowu zbierają owoce swojego podejścia.
Słuchajcie, powstał na YT nowy kanał o Lechu Poznań prowadzony przez Bartka Baranowskiego @bartkatwity i Radka Pawlaka (nie wiem czy ma tu konto) o nazwie „Lechitów Dwóch”. Chłopaki dopiero startują, mają jeden odcinek, a kolejne mają się pojawiać co środę. Luźny format na zasadzie „dwóch ziomków rozmawia sobie o Lechu”.
Przesłuchałem pierwszy odcinek. Wiadomo, początki są trudne, pewnie jeszcze technicznie wiele rzeczy dopracują, a z niektórymi tezami się totalnie nie zgadzam, ale nie o to chodzi. Wiemy, jaką pustynię mamy w Poznaniu pod tym kątem, więc tym bardziej warto docenić takie oddolne, zajawkowe inicjatywy. Na pewno będzie im miło, jak zostawicie suba na YT czy komentarz pod filmem. Mi też tutaj wielokrotnie pomagano (dzięki @KubaSzlendak i @Pyra_KKS), więc pora wykorzystać zasięgi i pomóc też innym. Trzymam kciuki za projekt i żeby Wam nie zabrakło pasji✊
PS. Jak chłopaki będą chcieli to może napiszą tutaj coś więcej o swoich planach, bo widzę, że Bartek żadnej informacji tu nie wrzucał 🙂
https://t.co/wmmXMJ1jr6
💙🤍 Ekipo! Ruszamy z nową zabawą na Głosie Lechitów! 🏆 Po każdym meczu wybieramy wspólnie MVP meczu. Przyznaj:
🥇3 pkt
🥈2 pkt
🥉1 pkt.
Punkty liczą się do rankingu całego sezonu. Głosujemy do jutra do 22:00!
Zapraszam👇
https://t.co/J78f3ndFlL
1/12 W poprzedniej nitce pisałem o braku realnej ścieżki rekreacyjnej w piłce młodzieżowej. Dziś przykład z Japonii, bo w dokumencie „Japan’s Way” japońska federacja bardzo ciekawie pokazuje coś, czego u nas często brakuje: podwójną piramidę futbolu.
Razem z Mikaelem zabieramy was w podróż po najważniejszych golach naszego kapitana. Trudno się nie wzruszyć oglądając ten materiał 🥹
🎬 https://t.co/NTbT0upHEX