klienci notorycznie przychodzili do nas i skarżyli się że maszyna do wydawania zamówień nie działa i nie chce im wydać paczki po czym okazywało się że zamówienie jest do odbioru w zarze w innej galerii lub w ogóle nie było to zamówienie z zary…
również w związku z gotówkowymi kasami samoobsługowymi zdarzało się że klienci wrzucali monety w miejsce na banknoty a banknoty w miejsce money. maszyna się blokowała i nie było ani pieniędzy ani zakupów. na automacie nawet był rysunek gdzie moneta gdzie banknot 🤡
2 babeczka dostała 20zl banknot i kłóciła się ze ona go nie chce i mamy jej go wymienić bo był lekko pognieciony i bała się że jej w innym sklepie go nie przyjmą. kłóciła się z menadżerką że ma jej wymienić 20zl na nowe
1 w naszej zarze były kasy samoobsługowe i głownie kładło się nacisk żeby klienci tam się kasowali a zwykle kasy było do zwrotów i reklamacji. były też samoobsługowe kasy gotówkowe gdzie wystarczyło włożyć banknot i automat wydawał resztę
nie no to już chyba jakiś żart… typiara niedość ze prawie zabiła psa który wymaga leczenia na kilkanaście tysięcy to jeszcze ma czelność prosić ludzi o pieniądze na telefon. dlaczego nikt nie weryfikuje takich zbiórek no pls 🙏🏻😭
#roksanazamojska#roksanaokiś
w sklepie notorycznie dochodziło do kradzieży. raz pani z ukrainy z dzieckiem próbowała wyjść ze sklepu z ubraniami schowanymi w walizce. tłumaczyła się ochroniarzowi że okradli ją na lotnisku. siedziała na socjalu 4h zanim przyjechała policja a dziecko płakało
dotarło do mnie że ludzie nie potrafią czytać ze zrozumieniem. kasy samoobsługowe prowadzą klienta krok po kroku przez cały proces zakupu. ludzie nie czytali tylko klikali co popadnie a później wołali o pomoc pracownika bo nie wiedzieli o co chodzi
2 okazało się że przyszli zwrócić ubrania które pochodzą z kradzieży i wszystkie były właśnie z zary. zatrzymali gościa na kradzieży w innym sklepie a przy okazji wyszło że okradł też nasz sklep
1 pewnego razu po południu podeszło do mnie 3 napakowanych typków łysych z tatuażami. zapytali gdzie znajdą kierownika sklepu więc myślałam że jakaś drama się szykuje. dopiero po chwili pokazali mi odznakę policyjną i wielką torbę ubrań
raz przyszedł do mnie pan który szukał sukienki dla swojej kobiety bo chce zabrać ją na randkę. poprosił mnie żebym poszła przymierzyć sukienkę którą znalazł bo jego dziewczyna ma podobną figurę do mojej. nie rozumiał że jestem w pracy i nie mogę
raz była sytuacja że w części z przymierzalniami okropnie śmierdziało dopiero po kilku dniach okazało się że ktoś nasikał w przymierzalni i po prostu jebalo moczem bo nikt tego nie umył (nie wiem co tam robi firma sprzątająca)
kobiety przychodziły do nas z pretensjami że kupiły białą bluzkę ubrudzoną podkładem i żądały zwrotu a my jako zwykle pracownice nie mamy na to wpływu i nie możemy robić zwrotów. zawsze musiał interweniować menadżer i była wielka drama
2 raz jak były godziny szczytu multum ludzi i nie wyrabiałyśmy na przymierzalni poprosiłam dziewczynę żeby odwiesiła ubrania na wieszaki i dopiero wtedy je oddała a ona wróciła do przymierzalni, poczekała chwilę i wymknęła się. okazało się że po prostu rzuciła wszystko na ziemię
1 największy syf w przymierzalniach zostawiają obcokrajowcy i NIGDY nie odwieszają ubrań na wieszaki tylko wychodzą z całą kulą ubrań i wciskają nam to do rąk. podobno u nich są specjalne pudła do których wrzuca się ubrania po wyjściu z przymierzalni
zara jest pets friendly więc raz koleżanka miała sytuację że czyjś piesek zesral się na środku sklepu. ofc jego właścicielka tego nie posprzątała tylko wyszła choćby nigdy nic. koleżanka wołała menadżerkę żeby to posprzątała bo sama miała odruch wymiotny od tego
kiedy jeszcze pracowałam każdy był podzielony na poszczególne strefy. raz jak byłam na ,,wejściu” jakiś gowniak na moich oczach położył ogryzek z jabłka na stoliku z ułożonymi jeansami. musiałam iść po papier i to wyrzucić 🤮
zdarzało się że w przymierzalniach znajdowałyśmy takie skarby jak: zurzyte podpaski, tampony, gumy do żucia przyklejone na ścianę żeby zasłonka się trzymała, staniki, skarpetki, czyjeś zakupy