The stupidest political argument of the century (imho) is rearing its ugly head again in the wake of @AfD's stunning electoral victory in Germany. It goes something like this:
"If you adopt the negative framing around immigration, you're playing into the hands of the far right."
"Other parties should avoid talking about immigration, because voters will always choose the original."
"The rise of the AfD is the fault of the parties who mainstreamed xenophobia."
You can see how idiotic this argument is by applying it to, say, climate change. If the Greens are the only party willing to take the threat seriously, while all the other parties downplay it and refuse to offer a plan, of course people who are genuinely worried about climate change will be forced to vote for the one party actually addressing it.
Refusing to engage with an issue voters clearly worry about doesn't neutralize it. Exactly the opposite is true: you just hand the field over to whoever is willing to talk about it. Not everything is "framing" and "discourse" and "narrative," you third-rate Foucaultians.
When does this zombie argument finally die?
Stunned but not surprised to see people ignoring AfD's close ties to China in their coverage of the far-right German party's historic victory this weekend.
AfD accused Germany of launching "economic war" against China, and is critical of restrictions against Huawei.
AfD's co-chair Alice Weidel spent six years in China, speaks excellent Mandarin, and speaks almost exclusively positively about China.
A senior aide to an AfD politician was convicted of spying for Chinese intelligence, after passing hundreds of European Parliament documents to Beijing.
This is crucial information about AfD and it belongs in every story about the party.
It’s quite telling that the only party willing to cooperate with the AfD is Sahra Wagenknecht’s BSW (short for Bündnis Sahra Wagenknecht). These political opposites disagree on virtually every domestic issue, but they have one thing in common: both love Russia.
Der Fall Frank-Ronald Bischoff
Bei der Landtagswahl gestern gewann der AfD-Politiker das Direktmandat im Wahlkreis 16 (Wernigerode). Er setzte sich laut den ersten Ergebnissen mit 44,5 Prozent der Stimmen deutlich gegen die Konkurrenz von CDU und SPD durch.
Die STASI sitzt also jetzt im Landtag und kassiert Steuergelder ab.
Ich fordere die AFD dazu auf, den Mann sofort zu entfernen, denn es ist für mich unerträglich.
Wie sehen es die vielen AfD Mitglieder hier?
@eoinmauricedaly The rush to war. You mean small% increases in defence spending after a huge and ongoing European war. More and more Putin speaks for this “Left”. Reread Orwell.
@BBCPolitics “The more we have wars that we are perpetuating around the world”? What wars are we currently perpetuating? This is just completely crazy.
@David_Jamieson7@paulmurphy_TD That’s what Chamberlain said…peace not war. And every pro Soviet-Nazi pact activist in the late 1930s. It’s a terrible slogan. It means “Don’t resist the aggressor”. You do believe in resistance?
@David_Jamieson7@paulmurphy_TD “Peace not war”;is Weidel’s mantra. “No more arms to Ukraine”. Same thing. It’s amazing but there for all to see. You’re an Afd Putin shill. https://t.co/hrvphWbF1m
Don’t normalize the neo-Nazi extreme right! Ulrich Siegmund, the AfD leader who has just won in Saxony-Anhalt has proposed abolishing school visits to former concentration camps.
AfD wygrała wybory w Saksonii-Anhalt i teraz może dostać najgorszą rzecz, jaka może przydarzyć się partii skrajnie populistycznej - odpowiedzialność.
Z polskiej perspektywy to może być niezwykle ciekawy eksperyment. Bo mechanizm AfD jest nam dobrze znany: wszystko jest proste, winni są jasno wskazani, wystarczy odsunąć “system”, ograniczyć migrację, rozprawić się z elitami i państwo zacznie działać. Tyle że po wyborach kończy się TikTok, a zaczyna Excel.
Saksonia-Anhalt jest idealnym miejscem do takiego testu. Land się starzeje, traci mieszkańców i ludzi w wieku produkcyjnym, ma problemy z dostępnością lekarzy, opieką, szkołami, transportem oraz utrzymaniem usług publicznych poza większymi miastami. Do tego dochodzi słaba dynamika gospodarcza, zagrożony przemysł i rosnące zadłużenie samorządów. To problemy strukturalne, których nie da się rozwiązać wskazując wroga.
I tu zaczyna się pierwszy paradoks AfD. Jedną z odpowiedzi na brak ludzi jest imigracja zarobkowa. Saksonia-Anhalt już dziś coraz mocniej korzysta z pracowników zagranicznych. Jeżeli AfD rzeczywiście zacznie realizować politykę odstraszania migrantów, może pogłębić dokładnie ten problem, który mieszkańcy odczuwają w przychodni, domu opieki, zakładzie pracy czy lokalnej firmie. Hasło “mniej obcych” zderzy się z pytaniem: kto właściwie ma tu pracować?
Drugi paradoks jest finansowy. AfD obiecuje jednocześnie niższe obciążenia, rozbudowane świadczenia, wsparcie rodzin, inwestycje i poprawę usług publicznych. IWH wyliczał jeszcze przed wyborami, że sam program AfD pozostawia co najmniej 2,2 mld euro rocznej luki. To klasyczny populistyczny produkt polityczny: każdy dostanie więcej, nikt nie zapłaci więcej, a pieniądze pojawią się po usunięciu “marnotrawstwa”. W Polsce tę konstrukcję znamy bardzo dobrze.
Najciekawsze będzie jednak to, czego AfD nie będzie mogła zrobić. Rząd landu nie ustala niemieckiej polityki zagranicznej, nie może samodzielnie wypisać Niemiec z UE, zmienić federalnej polityki energetycznej ani zrealizować dużej części antyimigracyjnej rewolucji. Gdy więc problemy pozostaną, AfD stanie przed wyborem: przyznać, że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana niż kampania, albo znaleźć kolejnego winnego - Berlin, Brukselę, sądy, media i “deep state”. W Polsce znamy również ten etap.
Dlatego nie zakładałbym, że rządzenie automatycznie zabije AfD. Populizm potrafi przeżyć własną nieskuteczność, jeżeli skutecznie przekona wyborców, że niepowodzenie jest dowodem działania spisku. PiS po ośmiu latach władzy nadal potrafi występować jako ofiara elit, Unii Europejskiej, sądów i mediów. Konfederacja również buduje atrakcyjność na prostych odpowiedziach na problemy, których rozwiązanie po wejściu do realnej władzy wymagałoby kompromisów, podatków, administracji i decyzji niepopularnych.
Ale Saksonia-Anhalt może pokazać coś ważnego dla Polski. Populizm najlepiej testuje się nie pytaniem, czy lider mówi efektownie, ale czy po przejęciu odpowiedzialności poprawia codzienne doświadczenie obywatela. Czy łatwiej znaleźć lekarza? Czy szkoła ma nauczycieli? Czy firma znajduje pracowników? Czy gmina ma pieniądze? Czy inwestorzy przychodzą, czy uciekają? Czy młodzi zostają? W tym miejscu kończy się wojna kulturowa, a zaczyna klasyczna polityka.
Największym zagrożeniem jest jednak to, że AfD może oblać egzamin z gospodarki i usług publicznych, a jednocześnie zdać egzamin z przejmowania państwa. Rząd landu ma realny wpływ na edukację, kulturę, administrację, policję, finansowanie organizacji i lokalne instytucje. Populista może więc nie naprawić przychodni, ale za to szybko przebudować otoczenie instytucjonalne tak, żeby kolejny wybór obywatela odbywał się już w gorszych warunkach demokratycznych. To również znamy i powinniśmy traktować bardzo poważnie.
Wniosek: eksperyment w Saksonii-Anhalt może osłabić AfD tylko wtedy, gdy jej rządzenie będzie mierzone skutkami, a nie kolejnymi narracjami. Dla Polski to test szerszej tezy: czy wyborca populisty zmieni zdanie, kiedy zobaczy różnicę między łatwą obietnicą a trudnym państwem na zewnętrznym przykładzie. Nie ma żadnej gwarancji. Populizm nie ginie od zderzenia z rzeczywistością, jeżeli potrafi tę rzeczywistość skutecznie przepisać na kolejną opowieść o wrogach.
Ocena Doświadczeń Obywatela: 4/10 🟡
Rekomendacja: polskie partie demokratyczne powinny bardzo uważnie obserwować Saksonię-Anhalt i przestać odpowiadać populistom wyłącznie oburzeniem. Każdą prostą obietnicę trzeba sprowadzać do czterech pytań: ile to kosztuje, kto ma kompetencję, kto to wykona i jaki będzie mierzalny efekt dla obywatela. AfD może stać się dla Polski żywym laboratorium pokazującym, co dzieje się z populistycznym produktem politycznym po kliknięciu przycisku “wdrożenie”.
— #PolitycznyUX
@Shanice_OM Engaging politely on urgent political matters with self proclaimed public figures on public platforms isn’t shaming. If your Twitter feed is just for sharing your passions then great, but change your settings. Sharing passion while ignoring fascism maybe a short lived pastime.
@owenjonesjourno “The elites” “fall of the West”…these are exactly the same abstractions that Nazi historians and ideologues used in the 30s. Yoyre on the left but use the same imprecise rabble rousing language. Meanwhile the Afd tell us that Ukraine is the problem. https://t.co/QxEfTDFiXM
Alice Wedel sieht das Wahlergebnis heute als Anfang vom Ende der deutschen Unterstützung des ukrainischen Verteidigungskrieges gegen den russischen Angriff auf Europa.
➡️ Jede Stimme für die AfD ist auch eine Stimme für russische Kriegsverbrechen gegen unseren Kontinent.
#Fakten
@Shanice_OM The Far right in Germany too want to abstract themselves from Ukraine, while acting as mouthpieces for Putin. The danger is very real. It’s coming fast. Supporting Ukraine is the key. https://t.co/QxEfTDFiXM
Alice Wedel sieht das Wahlergebnis heute als Anfang vom Ende der deutschen Unterstützung des ukrainischen Verteidigungskrieges gegen den russischen Angriff auf Europa.
➡️ Jede Stimme für die AfD ist auch eine Stimme für russische Kriegsverbrechen gegen unseren Kontinent.
#Fakten
@Shanice_OM Not equally but I did notice the biggest European war since WW2. War in Ukraine is also linked to Russia colonizing central Africa, robbing its gold and driving refugees towards Europe. It’s by any measure the most important geopolitical event. It deserves more of your attention
All the outcry tankies had for destruction of statues to their idol Lenin in Ukraine is nowhere to be seen when it's their champions doing demolition of something actually sacred