Mój osobisty apel do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o zawetowanie ustawy „Lex Szarlatan”
Proszę o szerokie RT
Szanowny Panie Prezydencie,
@NawrockiKn@prezydentpl
zwracam się do Pana jako obywatel Rzeczypospolitej Polskiej, dietetyk z wieloletnim doświadczeniem zawodowym, który na co dzień pomaga wielu osobom, ale przede wszystkim rodzicom dzieci z ADHD i autyzmem w zakresie żywienia i suplementacji.
Oficjalne wytyczne agencji rządowych i towarzystw naukowych, w tym m. in. Amerykańskiej Akademii Pediatrii*, w drodze konsensusu nie rekomendują specjalistycznych diet ani suplementacji u dzieci ze spektrum autyzmu, uznając dowody za niewystarczające – to właśnie jest „aktualna wiedza medyczna” w rozumieniu procedowanej ustawy. Mimo, że liczne metaanalizy badań randomizowanych** wskazują na skuteczność i bezpieczeństwo takich interwencji. Co istotne, moja praktyka kliniczna potwierdza wyniki i wnioski autorów wspomnianych doniesień naukowych – od lat obserwuję poprawę funkcjonowania dzieci dzięki wprowadzanym interwencjom dietetycznym i suplementacji, m. in. wycofanie agresji i nadwrażliwości słuchowej, redukcję autostymulacji, poprawę koncentracji, regulację jelit, lepszy sen, wycofanie zmian skórnych i rozwój mowy oraz wiele innych imponujących postępów. Rodzice przysyłają mi wzruszające świadectwa, które od lat dokumentuję. Te dzieci realnie zyskują szansę na lepsze życie, a nawet wycofanie diagnozy. Niestety, „aktualna wiedza medyczna” wręcz uznaje autyzm za „nieuleczalny” rekomendują jedynie interwencje behawioralne i edukacyjne.
Jeśli ustawa potocznie nazywana „Lex Szarlatan” (uchwalona przez Sejm 3 lipca 2026 r. – nowelizacja ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta) wejdzie w życie, Rzecznik Praw Pacjenta będzie mógł na podstawie subiektywnej oceny „aktualnej wiedzy medycznej” cenzurować moje treści, zawieszać działalność gospodarczą i nakładać kary do 1 miliona złotych. Dzieci, które dziś otrzymują realną pomoc, mogą zostać jej pozbawione.
Mój przypadek z 2023 r. – dowód na to, jak niebezpieczna jest ta ustawa
W lutym 2023 r. Rzecznik Praw Pacjenta Bartłomiej Chmielowiec, działając na podstawie informacji przekazanych przez osoby trzecie – niebędące moimi pacjentami, lecz osobami o odmiennych poglądach aktywnie uczestniczącymi w debacie publicznej w mediach społecznościowych – skierował do Prokuratury Rejonowej w Piasecznie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 58 ust. 2 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty (w związku z art. 12 k.k.) oraz o podejrzeniu narażenia pacjentów na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 160 § 1 k.k.) - pismo nr https://t.co/jGU2bSS2G5
Prokuratura przesłuchała mnie i moich pacjentów, przejęła laptop służbowy i przeprowadziła szczegółowe postępowanie. Po rzetelnej analizie postępowanie zostało umorzone. Największe zarzuty RPP – rozpoznawanie chorób, leczenie bez uprawnień, stosowanie szkodliwych metod – nie zostały potwierdzone.
Gdyby w 2023 r. obowiązywała „Lex Szarlatan”, RPP mógłby arbitralnie, bez udziału prokuratury i sądów powszechnych wydać decyzję tymczasową, nakazać natychmiastowe zaprzestanie działalności, usunąć treści z Internetu, opublikować ostrzeżenie publiczne i nałożyć karę do 1 mln zł – nawet gdyby działalność już przerwano. Nie byłoby mowy o przesłuchaniu pacjentów, analizie dowodów ani umorzeniu. To ominięcie wymiaru sprawiedliwości.
Dlaczego „Lex Szarlatan” jest sprzeczna z Konstytucją RP
Ustawa wprowadza m. in.:
-szeroką definicję „praktyki pseudomedycznej”, obejmującą m. in. publiczne rozpowszechnianie lub promocję szkodliwości/nieskuteczności metod diagnostycznych lub leczniczych „odpowiadających aktualnej wiedzy medycznej” – podejmowane w celu korzyści majątkowej lub osobistej (ta ostatnia kategoria jest tak pojemna, że obejmuje budowanie wizerunku, pozyskiwanie followersów czy nawet krytykę mainstreamu);
-uprawnienia RPP: publiczne ostrzeżenia, decyzje tymczasowe zobowiązujące do natychmiastowego zaprzestania działań (jeszcze przed zakończeniem postępowania), postępowania w sprawach praktyk naruszających zbiorowe prawa pacjentów, kary pieniężne do 1 000 000 zł (nawet po zaprzestaniu praktyki), możliwość blokowania treści i prowadzenia publicznego rejestru „szarlatanów”.
Narusza to m. in.:
art. 2 Konstytucji – zasadę demokratycznego państwa prawnego i pewności prawa (brak precyzyjnej definicji „aktualnej wiedzy medycznej” i „dezinformacji”);
art. 22 – wolność działalności gospodarczej;
art. 54 – wolność słowa i prasy (możliwość karania za krytykę metod uznanych przez establishment);
art. 31 ust. 3 – zasadę proporcjonalności ograniczeń wolności i praw;
art. 45 – prawo do sądu (wysokie kary administracyjne z publikacją decyzji przed prawomocnością, odwrócenie ciężaru dowodu – oskarżony ma udowodnić niewinność);
-zasadę domniemania niewinności i prawo do obrony.
Obecne prawo jest w zupełności wystarczające, bo oszustwa i praktyki zagrażające zdrowiu można skutecznie ścigać na podstawie:
-Kodeksu karnego (m. in. art. 160 – narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu);
-ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym;
-odpowiedzialności dyscyplinarnej (w przypadku osób wykonujących zawód medyczny).
Sądy powszechne już skazywały osoby stosujące niebezpieczne metody medycyny niekonwencjonalnej. Nie potrzeba nowych, arbitralnych narzędzi administracyjnych.
Skala oszustw w medycynie konwencjonalnej jest nieporównywalnie większa
Oszustwa w sektorze prywatnym medycyny niekonwencjonalnej dotyczą pojedynczych przypadków i prywatnych pieniędzy pacjentów. Tymczasem w medycynie konwencjonalnej, zwłaszcza publicznej, mamy do czynienia z systemowymi, wielomilionowymi nadużyciami finansowanymi z pieniędzy podatników.
Ostatnie afery dobitnie to pokazują:
-w Szpitalu Południowym w Warszawie młody lekarz (również radny) zarobił w 2025 r. ponad 1,6 mln zł, pracując setki godzin miesięcznie (nawet ponad 300), przy podejrzeniach fałszowania ewidencji czasu pracy i tworzenia „saloniku VIP” dla polityków oraz uprzywilejowanej ścieżki dla wybranych pacjentów na SOR-ze;
-w kilku województwach neurochirurdzy i spółki medyczne wystawiały fikcyjne rachunki – krótkie zabiegi rozliczane jako znacznie droższe procedury, z płatnościami nawet 26 tys. zł za godzinę i ponad 300 tys. zł za dzień;
-systemowe zawyżanie wycen procedur, presja na wynik finansowy placówek i patologiczne różnice w dochodach wynikające z wadliwej wyceny świadczeń.
To są realne pieniądze podatników i realne szkody dla systemu.
„Lex Szarlatan” uderza głównie w osoby spoza mainstreamu medycznego, podczas gdy błędy medyczne medycyny konwencjonalnej mogą stanowić jedną z głównych przyczyn zgonów:
https://t.co/qInGwFZV75
Kto będzie decydował o „prawdzie medycznej”?
Rzecznik Praw Pacjenta otacza się ekspertami o jawnych konfliktach interesów (m. in. osoby wykładające na sesjach sponsorowanych przez koncerny farmaceutyczne, powtarzające tezy, które szybko się zdezaktualizowały – jak twierdzenia o szybkim rozpadzie mRNA czy braku krążenia białka kolca po szczepionkach). Decyzje o tym, co jest „dezinformacją”, a co innowacją, będą zapadać w zamkniętym kręgu, bez realnych mechanizmów ochrony debaty naukowej i wolności słowa.
Panie Prezydencie, proszę zawetować tę ustawę. Chroni ona nie pacjentów, lecz monopol pewnego modelu medycyny i interesy jego beneficjentów. Pozbawia pacjentów prawa do wyboru terapii, lekarzy i terapeutów – prawa do wolności słowa i innowacji. Wprowadza mechanizmy cenzury administracyjnej, które w przyszłości mogą uderzyć w każdego, kto odważy się kwestionować „aktualny konsensus”.
Medycyna rozwija się dzięki odważnym, często kontrowersyjnym głosom. Historia zna wiele przykładów, gdy „szarlataneria” wczorajszego dnia stawała się standardem leczenia jutra. Nie pozwólmy, by państwo arbitralnie decydowało, co wolno badać, publikować i stosować.
Z wyrazami szacunku dr n. med. Piotr Witczak
(dietetyk, biolog medyczny ze specjalnością immunologia)
Apel został wysłany na adres: [email protected]
*
„Brak wystarczających dowodów na poparcie stosowania suplementów odżywczych lub terapii dietetycznych w leczeniu rdzennych objawów ASD”
https://t.co/jJamFeJDYc
**
1) Metaanaliza 7 RCT: „Wyniki metaanalizy sugerują, że terapie dietetyczne mogą znacząco łagodzić podstawowe objawy ASD, a diety bezglutenowe sprzyjają poprawie zachowań społecznych”
https://t.co/soeutNu76t
2) Metaanaliza 6 RCT: „Suplementacja cynkiem może mieć korzystny wpływ na poprawę objawów ADHD”
https://t.co/1oeO33j32n
3) Metaanaliza 22 RCT:
„Suplementacja witaminami B okazała się szczególnie skuteczna w łagodzeniu objawów ASD, natomiast suplementacja witaminą D wykazała większą skuteczność w łagodzeniu objawów ADHD”
https://t.co/5tIlYqnvaK
4) Metaanaliza 6 RCT, 194:
„Nasza wstępna metaanaliza sugeruje, że suplementacja kwasami tłuszczowymi omega-3 może poprawić nadpobudliwość, letarg i stereotypie u pacjentów z ASD”
https://t.co/okG1n9nrCH
5) Metaanaliza 7 RCT:
„Nasze badanie potwierdziło skuteczność stosowania probiotykóww łagodzeniu objawów drażliwości/chwiejności emocjonalnej u osób z zaburzeniami neurorozwojowymi, głównie u tych, którzy otrzymywali suplementy probiotyków wieloszczepowych”
https://t.co/QdVvRWEoXo
…i wiele innych
Szczepienia przymusowe w Polsce to jawne łamanie Konstytucji! Nikt nie ma prawa decydować o tym, co wstrzykujemy w nasze ciała i ciała naszych dzieci. Wolność osobista i prawo do decydji o własnym zdrowiu są święte i nienaruszalne. Czas skończyć z tym przymusem! 🇵🇱
Sąd Najwyższy nie pozostawił suchej nitki na Naczelnym Sądzie Lekarskim - obnażył uchybienia proceduralne, stronniczość i konflikt interesów biegłych/sędziów
Warto przytoczyć kilka najważniejszych cytatów:
"Obowiązkiem Naczelnego Sądu Lekarskiego (...) było oparcie rozstrzygnięcia na wszystkich zgromadzonych w sprawie dowodach... Naczelny Sąd Lekarski nie sprostał.”
"biegły opiniujący... występował publicznie jako ekspert wypowiadający się w mediach w ramach promocji szczepień na Covid-19, jak również brał udział w szeregu badań finansowanych przez firmy farmaceutyczne”
"...każdemu lekarzowi przysługuje prawo do wyrażania poglądów naukowych, nawet jeśli są one kontrowersyjne..."
„Przy ponownym rozpoznaniu sprawy Naczelny Sąd Lekarski winien rozpatrzyć sprawę obwinionej lekarz Agaty Osiniak w składzie tworzonym przez sędziów, co do których nie zachodzą wątpliwości co do ich bezstronności...”
@JanuszP20@PBasiukiewicz@NaczelnaL
Oszustwo YT polega n tym, że ten materiał już widziało ponad 200 tysięcy widzów - pomimo komunistycznego shadowbana - a oni pokazują ułamek tego. Rozsyłajcie go bo zawiera wyjątkowo niewygodne dla manipulatorów informacje!
https://t.co/JTbfuXulWj
Nie ma wątpliwości, że szczepienia powodują autyzm. Do ustalenia jest tylko w jakim stopniu i co jeszcze się do tej choroby przyczynia.
Twierdzenia pseudoekspertów, że liczne badania wykluczyły związek między autyzmem a szczepieniami jest bzdurą z tego prostego powodu, że przytłaczająca większość zwiazków chemicznych zawartych w szczepionkach nie była pod tym kątem badana nie wspominając o całym programie szczepień, czyli efekcie kumulacji z wielu szczepień.
"Spośród 136 badań analizujących szczepionki dziecięce lub ich substancje pomocnicze, 29 wykazało neutralne ryzyko lub brak związku, podczas gdy 107 wnioskowało o możliwym powiązaniu między szczepieniami lub składnikami szczepionki a ASD lub innymi zaburzeniami neurorozwojowymi (NDD), opierając się na ustaleniach obejmujących dowody epidemiologiczne, kliniczne, mechanistyczne, neuropatologiczne i opisy przypadków regresji rozwojowej. 12 badań porównujących populacje w pełni zaszczepione i całkowicie niezaszczepione konsekwentnie wykazywało lepsze ogólne wyniki zdrowotne wśród osób niezaszczepionych, w tym znacznie niższe ryzyko chorób przewlekłych i zaburzeń neuropsychiatrycznych, takich jak ASD" https://t.co/H42rd8lLVW"
https://t.co/RVwPiu0uxQ
W nowym czasopiśmie Journal of Independent Medicine niedawno opublikowano pracę, która podsumowuje dostępną literaturę naukową na temat czynników ryzyka autyzmu
Kluczowy fragment:
"Spośród 136 badań analizujących szczepionki dziecięce lub ich substancje pomocnicze, 29 wykazało neutralne ryzyko lub brak związku, podczas gdy 107 wnioskowało o możliwym powiązaniu między szczepieniami lub składnikami szczepionki a ASD lub innymi zaburzeniami neurorozwojowymi (NDD), opierając się na ustaleniach obejmujących dowody epidemiologiczne, kliniczne, mechanistyczne, neuropatologiczne i opisy przypadków regresji rozwojowej. 12 badań porównujących populacje w pełni zaszczepione i całkowicie niezaszczepione konsekwentnie wykazywało lepsze ogólne wyniki zdrowotne wśród osób niezaszczepionych, w tym znacznie niższe ryzyko chorób przewlekłych i zaburzeń neuropsychiatrycznych, takich jak ASD"
https://t.co/zC4aHfU3al
Dlatego obecny komunikat dostępny na stronie amerykańskiego Centrum ds Kontroli Chorób (CDC) @CDCgov jest zgodny obecnym stanem wiedzy:
"Twierdzenie, że „szczepionki nie powodują autyzmu”, nie jest oparte na dowodach, ponieważ badania nie wykluczają możliwości, że szczepionki dla niemowląt powodują autyzm.
"Badania potwierdzające ten związek zostały zignorowane przez organy ochrony zdrowia"
https://t.co/iISQ8myy1s
Najwyższy czas, aby nasze medyczne elity przyznały się do tego, że wprowadzały w błąd rodziców twierdząc jednoznacznie, że "szczepionki na pewno nie powodują autyzmu"
Skierowaliśmy do Rzecznika Praw Pacjenta wniosek o udostępnienie informacji publicznej w związku z projektem UD207, określanym publicznie jako „lex szarlatan”
dominującej narracji na temat Covid 19.
Niech ich odwaga będzie inspiracją dla innych.
Planet Lockdown: A Documentary | Napisy pl
https://t.co/F2KO0pfKvY
W obecnych warunkach tylko presja społeczna może doprowadzić do dobrowolności szczepień w Polsce
Dlatego warto angażować się we wszelkie inicjatywy, aby wrazić swój sprzeciw
Analiza faktów i literatury naukowej wskazuje, że dobrowolność szczepień wcale nie doprowadzi do śmiertelnych epidemii chorób zakaźnych!
Dowody w komentarzach
PROSZĘ PODAĆ DALEJ. PROSZĘ O ROZPROPAGOWANIE TEGO APELU.
Petycja do Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – Państwowego Instytutu Badawczego, Ministerstwa Zdrowia oraz Głównego Inspektoratu Sanitarnego w sprawie wprowadzenia automatycznego systemu zgłaszania niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP)
Szanowni Państwo,
Zwracam się z apelem o wprowadzenie automatycznego systemu zgłaszania I i rejestracji niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP).
NOP - niepożądany odczyn poszczepienny jest to objaw chorobowy pozostający w związku czasowym (28 dni za wyjątkiem BCG) z wykonanym szczepieniem.
Definicja NOP nie obejmuje związku przyczynowo skutkowego, ponieważ taki związek może być ustalony jedynie po dogłębnych badaniach epidemiologicznych zgłoszonych NOP.
Automatyczne zgłoszenie zachodzić powinno w przypadku zgonów, hospitalizacji lub porad lekarskich, które mają miejsce w ciągu 28 dni od przyjęcia szczepionki.
Obecny system zgłaszania NOP, oparty na ręcznym raportowaniu, jest wysoce nieefektywny – szacuje się, że rejestruje zaledwie mniej niż 1% przypadków NOP.
Taka sytuacja znacząco obniża wiarygodność statystyk, utrudnia rzetelne monitorowanie bezpieczeństwa szczepień i ogranicza możliwość skutecznego reagowania na potencjalne zagrożenia.
Jednocześnie dane dotyczące zgonów, hospitalizacji i wizyt lekarskich są już teraz automatycznie przekazywane do Platformy P1 oraz bazy PESEL, poprzez zintegrowane systemy elektronicznej dokumentacji medycznej (EDM) co oznacza, że technologicznie możliwe jest wdrożenie automatycznego systemu zgłaszania NOP bez konieczności tworzenia nowej infrastruktury.
Wprowadzenie takiego rozwiązania przyniosłoby szereg korzyści:
1. Zwiększenie przejrzystości i poprawa jakości danych – bardziej wiarygodne statystyki umożliwiłyby lepsze zrozumienie ryzyka związanego ze szczepieniami oraz skuteczniejsze działania prewencyjne, co leży w gestii Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH, publikującego dane w biuletynach „Szczepienia ochronne w Polsce”.
2. Usprawnienie nadzoru nad bezpieczeństwem szczepień – Główny Inspektorat Sanitarny, odpowiedzialny za monitorowanie NOP, mógłby efektywniej wypełniać swoje obowiązki dzięki automatycznemu dostępowi do pełniejszych informacji.
3. Rozwój cyfryzacji ochrony zdrowia – Ministerstwo Zdrowia, nadzorujące system e-zdrowia i Platformę P1, mogłoby wykorzystać istniejące narzędzia do zwiększenia zaufania społecznego do programów szczepień oraz poprawy jakości decyzji dotyczących zdrowia publicznego.
Wierzę, że automatyczne zgłaszanie NOP w przypadkach zgonów, hospitalizacji i porad lekarskich w ciągu 28 dni od szczepienia jest krokiem koniecznym do podniesienia standardów monitorowania bezpieczeństwa szczepień w Polsce.
Brak dotychczasowych działań w tym kierunku, mimo dostępności technologii, budzi zdziwienie i podkreśla pilność tej sprawy. Zwracam się do Państwa – Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH, Ministerstwa Zdrowia oraz Głównego Inspektoratu Sanitarnego – o współpracę w celu opracowania i wdrożenia automatycznego systemu zgłaszania NOP. Liczę na szybkie podjęcie działań, które przyczynią się do zwiększenia przejrzystości, poprawy bezpieczeństwa zdrowotnego oraz wzmocnienia zaufania społecznego do systemu ochrony zdrowia. Z poważaniem, [Imię i nazwisko / Podpis]
@NIZP_PZH@MZ_GOV_PL@GIS_gov@NaczelnaL@OILWarszawa@MenedzerZdrowia@Puls_Medycyny@TermediaPL
Wytyczne Dotyczące Przedklinicznych Badań Farmakologicznych i Toksykologicznych Szczepionek – EMA
Zgodnie z wytycznymi Europejskiej Agencji Leków w dokumencie o nazwie Note For Guidance Onpreclinical Pharmacological And Toxicological Testing Of Vaccines [CPMP/SWP/465/95] obowiązującą od czerwca 1998 roku, SZCZEPIONKI SĄ ZWOLNIONE Z:
1. BADAŃ FARMAKOKINETYCZNYCH
2. BADAŃ WPŁYWU NA PŁODNOŚĆ
3. BADAŃ ZAGROŻENIE DLA PŁODU
4. BADAŃ NAD ICH MUTAGENNOŚCIĄ
5. BADAŃ NAD ICH KANCEROGENNOŚCIĄ
6. BADAŃ TOKSYCZNOŚCI
Kim jestem, jako władza, by rozkazywać Wam co macie wprowadzać do swego ciała? Albo ciał Waszych dzieci? Jakie mam do tego prawo?! NIE MAM takiego prawa! Ciało jest darem od Boga i tylko Ty sam możesz o nim decydować.
Fauci nazwał kłamcą Kennedy'ego za twierdzenie że ŻADNA z 72 szczepionek obowiązkowych dla dzieci nie została przebadana pod względem bezpieczeństwa. RFK podał go do sądu. Po roku prawnicy Fauciego przyznali: RFK ma rację. Efektem jest wybuch liczby chronicznych chorób u dzieci.
Ministerstwo Zdrowia odmówiło pokazania analiz dotyczących HPV. Sprawa trafiła do sądu.
Zapytaliśmy Ministra Zdrowia o podstawowe rzeczy: czy i kiedy analizował sytuację epidemiologiczną dotyczącą HPV, jakie dokumenty sporządzono, kto je przygotował, co z tych analiz wynika oraz jakie dane miałyby uzasadniać objęcie szczepienia przeciw HPV reżimem szczepień obowiązkowych.
Ustawa wprost przewiduje, że przy określaniu obowiązkowych szczepień Minister Zdrowia ma obowiązek uwzględniać dane epidemiologiczne, aktualną wiedzę medyczną oraz zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia.
Skoro więc dane epidemiologiczne mają być podstawą działania Ministra, to obywatel ma prawo zapytać: jakie to dane, kto je analizował i co z nich wynika? Co na to MZ? To nie informacja publiczna. To dokumenty wewnętrzne. Nie ma podstaw do udostępnienia.
Problem polega na tym, że dokumenty, które mają uzasadniać regulacje dotyczące obowiązku nie mogą znikać za zasłoną „wewnętrzności”, stanowić tajemnicy.
Zaskarżyliśmy sprawę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Domagamy się zobowiązania Ministra Zdrowia do udostępnienia dokumentów, stwierdzenia bezczynności z rażącym naruszeniem prawa oraz ukarania organu grzywną.
Czekamy na rozstrzygnięcie.
Najpierw nazywamy to grupą kontrolną, potem zamiast neutralnego placebo podajemy aktywny składnik albo poprzednią szczepionkę, a na końcu ogłaszamy, że profil bezpieczeństwa wygląda dobrze. Magia metodologii. Co na to „eksperci”?
"Patronem naszej kampanii Bye Bye HPV jest Ministerstwo Zdrowia. Projekt powstaję dzięki wsparciu MSD."
Co to jest MSD? Ano Merck Sharp & Dohme – polska nazwa koncernu Merck, producenta szczepionki Gardasil przeciw HPV!
A zatem Anja Rubik (fundacja sexedpl) dostaje pieniądze od Big Pharmy na promocje szczpionek HPV i najprawdopodobniej też (pośrednio) Bedoes (raper), który jest jedną z głównych twarzy cancer fighters...
Firmie Merck opłaca się nagłaśnianie cancer fighters, bo nagłaśnia się wówczas Bedoesa, a ten nagłaśnia szczepionki przeciw HPV i Anję Rubik, która też to robi (nie za darmo).
I tak szczepionki o nieznanym profilu bezpieczeństwa, bo nie przebadano ich z grupą placebo, są promowane przez cancer fighter, czyli walczących z nowotworami...
Warto dodać, że szczpionki przeciw HPV nie badano na kancerogenność, czyli powodowanie nowotworów.
Ale w modelu biznesowym firm farmaceutycznych o to chodzi, bo zarabia się na chorych i zdrowych, bo tych ostatnich jest więcej. Zarabia się na tzw. profilaktyktyce, czyli w tym przypadku na szczepieniach przeciw HPV. A później zarabia się na leczeniu NOP'ów (negatywnych odczynów poszczpiennych). Chyba, że ktoś umrze, to jest to wówczas strata dla Big Pharmy.
https://t.co/DGQb2Kfg27
https://t.co/oCmO32h4cG
https://t.co/bDSJHrb8LK
Przełom w leczeniu nowotworów?
The Wellness Company opublikowało raport z obserwacji klinicznych na ludziach (artykuł jest obecnie poddawany recenzji i jest dostępny jako preprint w serwisie Zenodo) „Rzeczywiste wyniki kliniczne stosowania iwermektyny i mebendazolu u pacjentów z nowotworami: wyniki prospektywnego badania obserwacyjnego kohortowego”.
Ta prospektywna obserwacyjna ocena kohortowa dostarcza pierwszych rzeczywistych dowodów na skuteczność terapeutyczną połączenia iwermektyny i mebendazolu u pacjentów z różnymi nowotworami złośliwymi.
W raporcie przeanalizowano 197 pacjentów z nowotworami, którym przepisano iwermektynę i mebendazol (off-label, poza wskazaniami). Uczestnicy otrzymali kapsułki doustne zawierające 25 mg iwermektyny i 250 mg mebendazolu. W trakcie 6-miesięcznej obserwacji wskaźnik korzyści klinicznych (Clinical Benefit Ratio) wyniósł 84,4% (95% CI: 77,0–89,8%), przy czym 48,4% uczestników zgłosiło najsilniejsze pozytywne wyniki - brak aktualnych oznak choroby (32,8%) lub regresję guza (15,6%). U kolejnych 36,1% utrzymano stabilizację choroby, natomiast progresję zgłosiło jedynie 15,6%.
Wyniki były spójne we wszystkich grupach dawkowania (p = 0,91), czemu towarzyszyła wysoka przestrzegalność zaleceń (86,9% ukończyło początkowy cykl 90 kapsułek; 66,4% kontynuowało terapię) oraz korzystny profil bezpieczeństwa (25,4% łagodnych działań niepożądanych, 93,6% kontynuowało terapię po niewielkich korektach). Autorzy raportu twierdzą, że „wyniki te są zgodne z wielocelowymi mechanizmami przedklinicznymi obu leków i wskazują, że znaczące korzyści kliniczne można osiągnąć w heterogenicznej populacji pacjentów w warunkach rzeczywistych, obejmującej osoby poddawane jednocześnie chemioterapii, radioterapii, zabiegom chirurgicznym oraz terapiom integracyjnym”. Iwermektyna wywiera co najmniej 14 różnych efektów przeciwnowotworowych, w tym silne hamowanie kinazy PAK1, zakłócanie szlaków sygnałowych Wnt/β-katenina, PI3K/Akt/mTOR oraz STAT3, indukcję dysfunkcji mitochondriów oraz selektywną eliminację komórek macierzystych nowotworu. Mebendazol przede wszystkim destabilizuje mikrotubule, co prowadzi do zatrzymania cyklu komórkowego w fazie G2/M, apoptozy, hamowania angiogenezy oraz zakłócenia wychwytu glukozy. Stosowane łącznie środki te oddziałują na niepokrywające się szlaki, co skutkuje synergiczną regresją nowotworu, wyczerpaniem komórek macierzystych nowotworu oraz odwróceniem oporności wielolekowej w wielu modelach in vitro i in vivo. Farmakokinetyka i biodystrybucja zarówno iwermektyny, jak i mebendazolu wskazują na doskonałą penetrację tkanek. Ta komplementarność mechanizmów działania stanowi jasne biologiczne uzasadnienie wysokiego wskaźnika korzyści klinicznych oraz częstej regresji nowotworu lub braku oznak choroby, które odnotowano w przypadku stosowania tej kombinacji w warunkach rzeczywistych.
„W tym pierwszym w swoim rodzaju raporcie z obserwacji klinicznych na ludziach wykazano, że stosowanie iwermektyny i mebendazolu poza wskazaniami rejestracyjnymi przyniosło niezwykły wskaźnik korzyści klinicznych wynoszący 84% w leczeniu nowotworów. Wyniki te wskazują, że niedrogie i bezpieczne stosowanie tych leków poza wskazaniami rejestracyjnymi może stanowić ważne uzupełnienie terapii nowotworowej i stanowić przełom w leczeniu nowotworów” – zauważył dr Peter McCullough, dyrektor naukowy w The Wellness Company - „W tej prospektywnej kohorcie z rzeczywistego środowiska połączenie iwermektyny i mebendazolu wiązało się z wysokim odsetkiem zgłaszanych przez pacjentów korzyści klinicznych, przy czym prawie połowa uczestników zgłaszała regresję guza lub brak aktualnych oznak choroby w heterogenicznej populacji pacjentów onkologicznych. Wyniki te stanowią przekonujący sygnał kliniczny, że te dobrze tolerowane, zastosowane w nowym wskazaniu środki mogą przynosić korzyści terapeutyczne”.
Rak pozostaje jedną z głównych przyczyn zgonów na całym świecie, a konwencjonalne metody leczenia, takie jak chemioterapia, radioterapia i leki celowane, są często ograniczone przez znaczną toksyczność, wysokie koszty, rozwój oporności oraz zmienną długoterminową skuteczność. Autorzy raportu zauważają: „Korzyści wynikające ze stosowania leków o zmienionym przeznaczeniu są dwojakie: dotychczasowe dane dotyczące bezpieczeństwa oraz niski koszt. Należy zwrócić uwagę na analizę kosztów standardowych terapii chemioterapeutycznych. Ogólnie szacuje się, że roczne koszty standardowych chemioterapii wynoszą średnio 111 000 dolarów rocznie. Natomiast szacowany roczny koszt codziennego schematu leczenia iwermektyną i mebendazolem wynosi około kilku tysięcy dolarów amerykańskich (np. ~2000–3000 dolarów), w zależności od postaci leku i źródła jego wydawania”.
W tym kontekście znaczącą uwagę przyciąga zmiana przeznaczenia leków jako strategia szybkiej identyfikacji skutecznych i przystępnych cenowo opcji terapeutycznych z wykorzystaniem leków dobrze tolerowanych przez pacjentów i o ugruntowanym profilu bezpieczeństwa. Podejście to oferuje praktyczną ścieżkę przyspieszenia rozwoju nowych terapii przeciwnowotworowych lub środków towarzyszących terapiom, przy jednoczesnym wykorzystaniu istniejących od dziesięcioleci danych dotyczących bezpieczeństwa.
Według dr Kelly Victory, osoby, która pokonała raka i jest współautorką analizy, „ już przed uzyskaniem tych danych iwermektyna i mebendazol wykazały bardzo obiecujące działanie przeciwnowotworowe w modelach przedklinicznych. Jednak pomimo przekonujących danych przedklinicznych i udokumentowanego bezpiecznego stosowania u pacjentów z nowotworami, solidne dowody kliniczne oceniające połączenie iwermektyny i mebendazolu w onkologii pozostają ograniczone, dlatego przeprowadzono niniejszą analizę w celu oceny rzeczywistych, zgłaszanych przez pacjentów wyników leczenia nowotworów, przestrzegania zaleceń dotyczących przyjmowania leków, tolerancji oraz doświadczeń pacjentów wśród osób, którym przepisano iwermektynę i mebendazol”.
Dr Harvey Risch, emerytowany profesor epidemiologii w Yale School of Public Health oraz przewodniczący Prezydenckiego Panelu ds. Raka przy Narodowym Instytucie Raka: “Niniejszy raport ujawnia ekscytujący nowy potencjał, który powinien poszerzyć rozważania dotyczące włączenia iwermektyny i mebendazolu do leczenia wielu typów nowotworów. Pilnie potrzebujemy pełnoprawnego badania naukowego dotyczącego tej klasy leków i ich wpływu na leczenie nowotworów”.
W związku z "przełomowymi, pozytywnymi wynikami raportu" autorzy zgadzają się, że konieczne jest przeprowadzenie znacznie szerszej analizy, stwierdzając, że: „Biorąc pod uwagę obserwacyjny charakter badania, oparcie się na wynikach zgłaszanych przez samych pacjentów oraz potencjalne ryzyko błędu selekcji i niekontrolowanych czynników zakłócających, wyniki te należy interpretować jako generujące hipotezy. Konieczne jest pilne przeprowadzenie prospektywnych, randomizowanych, kontrolowanych placebo badań klinicznych w celu potwierdzenia tych obserwacji i dalszego określenia optymalnych strategii dawkowania”.
Wyjątkowo wysoki wskaźnik korzyści klinicznej (CBR) wynoszący 84,4%, zgłoszony przez samych pacjentów i odnotowany podczas 6-miesięcznej obserwacji w tej zróżnicowanej kohorcie pacjentów w warunkach rzeczywistych, jest uderzający i podkreśla potencjalne znaczenie kliniczne połączenia iwermektyny i mebendazolu. Ten poziom kontroli choroby (brak oznak choroby, regresja lub stabilizacja) znacznie przewyższa typowe wskaźniki korzyści klinicznej i kontroli choroby odnotowywane w przypadku standardowej chemioterapii w zaawansowanych lub wcześniej leczonych nowotworach litych. W przypadku przerzutowego raka prostaty opornego na kastrację, najczęściej występującego nowotworu złośliwego w naszej kohorcie, schematy chemioterapii metronomicznej wykazały średni wskaźnik korzyści klinicznej wynoszący około 56,8%. Podobnie w przypadku przerzutowego raka piersi konwencjonalna chemioterapia zazwyczaj osiąga wskaźnik korzyści klinicznej na poziomie 50–60% w leczeniu pierwszego rzutu, przy znacznie niższych odsetkach w kolejnych liniach leczenia lub u pacjentów intensywnie leczonych wcześniej. Odsetek kontroli choroby przy chemioterapii w późniejszych liniach leczenia w przypadku niedrobnokomórkowego raka płuca i raka jelita grubego często wynosi poniżej 60%.
Chociaż zabiegi chirurgiczne i radioterapia zapewniają niezbędną kontrolę miejscową i mogą przynosić wyleczenie we wczesnych stadiach choroby, w przypadku przerzutów zapewniają one ograniczone korzyści ogólnoustrojowe i nie są bezpośrednio mierzone za pomocą wskaźników CBR. Osiągnięcie wysokiego wskaźnika CBR przy łagodnych skutkach ubocznych u 25,4% uczestników oraz wysoka przestrzegalność schematu leczenia świadczą o wartości dobrze tolerowanych leków o zmienionym przeznaczeniu, zwłaszcza w populacji osób starszych (średni wiek 67 lat), która często łączy podejścia integracyjne z opieką konwencjonalną.
W konkluzji czytamy, że ograniczenia raportu wynikają z obserwacyjnego charakteru danych opartych na informacjach podanych przez samych pacjentów. Wyniki nie zostały ocenione klinicznie ani potwierdzone badaniami radiologicznymi, nie dysponowano grupą kontrolną, a ponadto nie można wykluczyć wpływu czynników zakłócających wynikających ze stosowania równoległych terapii konwencjonalnych, suplementów oraz zmian stylu życia. Biorąc pod uwagę te czynniki zagrażające wiarygodności wyników, nie można wyciągać wniosków dotyczących korzyści terapeutycznych. Wyniki te należy zatem traktować jako punkt wyjścia do sformułowania hipotez: “Pilnie potrzebne są rygorystyczne, randomizowane, podwójnie ślepe, kontrolowane placebo badania kliniczne w celu potwierdzenia bezpieczeństwa i skuteczności, wyjaśnienia optymalnych strategii dawkowania oraz określenia roli tej kombinacji w leczeniu konkretnych typów nowotworów.”
Źródła:
https://t.co/baqMfPjfJe
https://t.co/MMEU2r7xmK
https://t.co/SbGcRg4jIR