Błogosławić oznacza „udzielać życia”. Żyć błogosławieństwami, to żyć pełnią życia. Żyć pełnią życia, to być człowiekiem czystego serca. Być człowiekiem czystego serca, to być człowiekiem, który patrzy i widzi tak, jak spogląda i widzi Bóg.
Postawa Jezusa wobec celnika Mateusza jest źródłem nadziei dla wszystkich, którzy uświadamiają sobie własny grzech. Stanowi także ostrzeżenie dla tych, którzy stali się tak pewni swojej przynależności do Jezusa, że nie dostrzegają, iż sami także potrzebują Bożego miłosierdzia
Słowo Boże zaprasza nas dzisiaj do postawy wierność aż do końca i do bezinteresowność serca, które całkowicie ufa Bogu. Przypomina również, że głoszenie Ew. nie może zależeć od okoliczności, mody czy opinii świata. Świętość to nie szukanie uznania, ale wierne trwaniu przy Jezusie
Słowo Boże zawarte w Piśmie św. chce czytać Twoje życie. Chce pokazać Ci kim jesteś i kim możesz być. Daje na tacy przepis na życie obfite, mające wartość, sens i cel. Chce uczyć nas myślenia w taki sposób, jak myśli Bóg.
Chleb zaspokaja fizyczny głód i podtrzymuje organizm przy życiu. Eucharystia leczy najgłębszy głód jaki człowiek może odczuwać. Przyjmując Ciało Chrystusa, pozwalamy Mu działać w nas od wewnątrz. Jezus pragnie zaspokajać każdy głód człowieka.
Warto przyjrzeć się swoim sytuacjom bez wyjścia i odkryć, że są takimi tylko dlatego, że tkwimy w swoim własnym schemacie myślowym, którego centrum i punktem odniesienia jesteśmy my. Tymczasem dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Pozwól dziś na nowo Bogu stać się Bogiem.
Jezus podnosi kwestię wyborów. Jesteśmy wywołani do wyboru, a opcje są jasne: żyć wartościami tego świata, albo żyć wartościami Ewangelii. Zawsze jest czas na wybory, czas na nawrócenie, czas, aby ponownie “umieścić” nasze życie w dynamice Boga.
Papież Benedykt XVI: „Człowiek, który pozbył się Boga wierzy, że wolno mu robić wszystko, na co ma ochotę, że może stać się jedynym odniesieniem dla siebie i dla swego działania. Czy jednak, kiedy człowiek usuwa Boga z własnego horyzontu jest naprawdę szczęśliwszy?”
wiara nie dojrzewa w wielkich uniesieniach, lecz w codziennym zmaganiu o serce. Dlatego nie daje gotowych recept na łatwe życie, ale pokazuje drogę wewnętrznego wzrastania: dążcie do doskonałości, pokrzepiajcie się, zachowujcie pokój.
Uczeń Jezusa, którego religijność nie prowadzi do przemiany życia, podobny jest do drzewa okrytego liśćmi, lecz pozbawionego owoców. Jezus jest źródłem wszelkiego owocowania. Bez Jego obecności w moim życiu nie wydam żadnego owocu.
Drzewo figowe jest obrazem skuteczności modlitwy ucznia Jezusa. Dzisiejsza Ewangelia podaje nam dwa istotne warunki wysłuchania modlitwy: wiara w Boga i przebaczenie braciom. Życie Bożym słowem zachowując przykazania i miłość wzajemna to droga, która ma kroczyć uczeń Jezusa.
Jezus w Getsemani uczy nas postawy ufności. Prośby wyrażone w naszych modlitwach o oddalenie cierpienia są zrozumiałe. Bóg nie wymaga od nas uśmiechu w obliczu doświadczeń, długotrwałej choroby czy straty bliskiej osoby. Oczekuje jednak zaufania.
Uczniowie niby słuchali co mówi Jezus, ale tak naprawdę myśleli tylko o sobie, przyjmowali do wiadomości to co dotyczyło ich życia. To było dla nich najważniejsze. Skupienie na sobie samym i swoim zysku to często doświadczenie każdego z nas. Pokusa bycia kimś zawsze jest żywa.
Pójście za Jezusem domaga się nieustannego potwierdzania swoim życiem dokonanego wyboru. Pójście za nie jest automatycznie gwarantem zywej relacji. Co w moim życiu jest potwierdzeniem tego że jestem uczniem Jezusa?
„Wielu pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi”. Mówiąc te słowa Pan Jezus chce przestrzec swoich przyjaciół przed zbytnią pewnością siebie, a zarazem chce dać nadzieję największym nawet grzesznikom.
„Apostołowie trwali jednomyślnie na modlitwie”. Oto źródło i fundament misji Apostołów. Także i dziś każda aktywność duszpasterska i apostolska, aby wydała owoc musi brać początek od Chrystusa i do Niego prowadzić. Aktywizm nie zastąpi relacji z Panem.
Jezus umierając na krzyżu poleca swej Matce zaopiekować się wspólnotą Kościoła, a nam jako Kościołowi nakazuje przyjąć Maryję do naszych domów i serc jako naszą Matkę. Maryja jest tym samym nie tylko Jego Matką, ale z woli i polecenia Syna staje się też Matką Kościoła.