@Trzaskal Zrozumiałbym to, gdyby nie sprzedaż Spence’a i Vuskovicia - moim zdaniem mocno osłabiający ruch. Ponadto brak transferów w ataku. Mamy poważny problem z kontuzjami. Trzeba poszerzać kadrę by grać o europejskie puchary.
Paweł z pracy zaprosił wczoraj kilka osób na Festiwal Pizzy.
Dostał awans i chciał poświętować.
Umówiliśmy się na 16.
Upewniłem się, że on stawia.
Powiedział, że tak.
Dopiero wtedy mu pogratulowałem.
Przed wyjściem przestudiowałem regulamin.
Za długo zajmuję się promocjami bankowymi, żeby nie wiedzieć, że korporacje lubią nadużywać zwrotu „ile chcesz”.
Od rana specjalnie nie jadłem śniadania. Punkt 11:00 wszedłem do restauracji.
Spotkanie było dopiero za pięć godzin, ale regulamin nie uzależniał godziny rozpoczęcia konsumpcji od punktualności pozostałych uczestników.
Powiedziałem kelnerowi, że czekam na znajomych.
Nie powiedziałem, kiedy przyjdą.
Zająłem duży stolik i zamówiłem Festiwal.
Przez pierwszą godzinę brałem każdy proponowany kawałek.
Potem zacząłem selekcjonować smaki.
Regulamin dopuszczał pominięcie jednego lub dwóch kawałków, więc odrzucałem dwa, a trzeci przyjmowałem.
Nawet jeśli był z ananasem.
Optymalizacja wymaga czasem ekspozycji na aktywa niższej jakości.
O 15:50 miałem za sobą siedemnaście kawałków.
Zrobiłem dziesięciominutową przerwę techniczną.
O 16 przyszli pozostali.
Paweł spojrzał na pusty talerz.
- Długo czekasz?
- Niedawno przyszedłem.
„Niedawno” nie jest jednostką czasu zdefiniowaną w regulaminie.
Znajomi zamówili Festiwal i zaczęli jeść.
Ja rozpocząłem drugą turę.
Po godzinie część osób zaczęła odwracać semafory na „basta”.
Lekkomyślna realizacja zysków.
O 18 zaproponowali, żebyśmy poszli na kręgle.
Powiedziałem, że dołączę później.
Paweł chciał zapłacić rachunek.
Powstrzymałem go.
Zgodnie z regulaminem oferta obowiązywała podczas jednej wizyty aż do zapłaty.
Zapłacenie mojego rachunku na tym etapie oznaczałoby przymusowe zamknięcie pozycji.
Paweł zostawił więc pieniądze i wyszedł z resztą.
Zostałem sam.
Kelner popatrzył na mnie.
- Nie idzie pan ze znajomymi?
- Nie podejmuję decyzji inwestycyjnych pod wpływem presji grupy.
Od tej chwili przechodził obok mojego stolika coraz rzadziej.
O 20 zapytał, czy może zabrać semafor.
O 21 zaczął sprzątać sąsiednie stoliki.
O 21:30 krzesła stały już na stołach.
O 21:50 poinformował mnie, że restauracja niedługo się zamyka.
Podziękowałem.
Regulamin nie określał minimalnego odstępu pomiędzy ostatnim kawałkiem a zamknięciem lokalu.
O 21:58 przyjąłem ostatni kawałek.
O 21:59 odwróciłem semafor na „basta”.
Łącznie zjadłem 31 kawałków. Zaoszczędzony na jedzeniu kapitał w całości przelałem na konto maklerskie.
Paweł napisał później, że następnym razem będzie świętował z rodziną.
Szkoda.
Awans szybko zmienia ludzi.
#FIRE