💚 Nikt w udokumentowanej historii ludzkości nigdy nie zm*rł z powodu zioła.
Nie w ciągu tego miesiąca.
Nie w ciągu zeszłego roku.
NIGDY.
Tymczasem ludzie, którzy co przerwę w pracy idą na „peta” albo w każdy weekend stukają się toksycznym rozpuszczalnikiem przemysłowym z coraz mniej wyraźnym „na zdrowie”, będą mówić Ci, jakim to zioło nie jest strasznym nark*tykiem.
Ziomek, który nawalony jak messerschmit, dziesiąty raz powtarza „mordo, aaaale ja ci mówię… jah ja cie szanujeeee…” będzie Ci udowadniał, jak to zioło robi dziury w pamięci i jak bardzo się przez to nie stoczysz — żeby godzinę później wzbogacić tapicerkę taksówki autorskim freskiem z na wpół strawionego kebaba.
Często nas pytacie „jak rozmawiać z przeciwnikami zioła”?
W większości przypadków nie ma sensu rozmawiać, bo większą wartość przynosi rozmowa z plecami w nocy.
Ale zawsze warto rzucać takimi faktami i dawać dobry przykład sobą, bo zasiane ziarno niepewności zrobi więcej niż niejedna edukacyjna krucjata 😉
Dlatego pokażcie tego posta komuś, kto nadal twierdzi, że 🍀 to niebezpieczna brama do równi pochyłej 😶🌫️
Buch z Wami!