@pinkmenel@Safir71097701 Nie tylko. Drukuje wizualizacje dla wielu deweloperów i praktycznie 95% takich rzeczy to wlasnie ai otoczenie i umieszczony poprawny budynek.
A co pani chce wnieść, po co jest Pani w dziennikarstwie? Co Pani komentarz wniósł, oprócz międzywierszowego dopieprzenia mi?
Bo ja sprzeciwiam się, nie jako polityk, tylko jako zwykły obywatel, wzywaniu do linczu przez popularnego dziennikarza (i w sumie też jakby nie patrzeć polityka, bo przecież kandydata na Prezydenta RP!). Bo tak się składa, że polityka to moje hobby - nie zarabiam z tego, nie mam fruktów, robię to z poczucia rozczarowania naszą rzeczywistością - do której pani szef się zresztą dokłada, szczując na kobietę która wykonywała swoją pracę i robiąc z mandatu na 2,5 tys zł akt tyranii porównywalny do wysyłania kogoś do łagru.
Jednocześnie nie wnoszę nic do dyskusji, bo TO NIE JEST DYSKUSJA. To jest szamotanina wywołana przez przerost ego Pani pracodawcy, który na krytykę odpowiada starym dobrym "a u was to biją...", zamiast przeprosić jak człowiek. Więc wniosłem do "dyskusji" niezgodę na takie zachowanie, pytając się czy jako osoba nieumoczona w afery, mogę go łaskawie skrytykować za to, że zrobił podłą rzecz.
Więc już pominę Pani poczucie wyższości bijące z tego co Pani wypisuje - wy dziennikarze, jak obrażacie, to zaczynacie debaty. My politycy (choćbyśmy robili to bezpłatnie, na boku), mamy siedzieć cicho i grzecznie, merytorycznie przyjmować nawet najbardziej bezczelne, nienawistne wysrywy jako zaproszenie do tej kulturalnej debaty.
Wy nie macie żadnej odpowiedzialności społecznej za stan debaty, my mamy całą. Wam wolno wszystko, bo wolne media. Nam nie wolno nic, bo zepsujemy, spolaryzujemy, nie wiadomo co. I o ile jeszcze gdzieś tam zrozumiem zarzuty wobec wybranych reprezentantów - w końcu wszyscy ich zatrudniamy, to ja Pani, czy Pani szefowi nie jestem winny nic.
Jestem za to winny milionom pracujących ludzi, w tym tysiącom urzędników. Nie dlatego, że mi za to płacą, tylko dlatego, że jako pracownik jestem solidarny z innymi pracownikami. A nie ze swoimi czy innymi szefami. Bo to mój system wartości i będę go reprezentował. Także pisząc Pani szefowi, że się zesrał atakując urzędniczkę.
CZY PANI TERAZ ROZUMIE?