Oczywiste jest, że e-dziennik powinien być w 100% zarządzany przez państwo, najlepiej przez Centralny Ośrodek Informatyki. To właśnie tam powinny być budowane odpowiednie kompetencje technologiczne, operacyjne i związane z bezpieczeństwem danych.
Nie przesadzajmy też z tezą, że zarządzanie bazą kilku milionów uczniów i rodziców przerasta państwo wielkości Polski. W czasach Big Data i AI nie jest to problem technologicznie nierozwiązywalny ani szczególnie skomplikowany z punktu widzenia wiedzy domenowej. Raczej studenckie wyzwanie.
Natomiast taki system musi być przygotowany precyzyjnie, odpowiedzialnie i z bardzo wysokimi standardami bezpieczeństwa. W tym sensie obie strony sporu mają częściowo rację: prezydent, wetując rozwiązanie niedostatecznie przygotowane, oraz ministerstwo, chcąc przejąć tę kompetencję i budować ją po stronie państwa.
Powodów jest wiele, ale jeden z kluczowych dotyczy danych o talentach i potencjale uczniów.
Powszechną praktyką jest dziś gromadzenie przez międzynarodowe korporacje informacji o młodych, szczególnie uzdolnionych osobach - także uczniach szkół średnich, a niekiedy nawet podstawowych - na przykład poprzez wyniki olimpiad, konkursów czy innych osiągnięć edukacyjnych. Jeden wybitnie zdolny uczeń może w przyszłości stworzyć wartość liczona w miliardach dolarów.
Państwo powinno mieć pełną kontrolę nad takimi danymi albo przynajmniej zagwarantować, że ich dostawcy technologiczni nie mają możliwości swobodnego przeglądania, analizowania ani wykorzystywania. I właśnie co do tego mam dziś największe wątpliwości.
@jciesz@adam_abramczyk@adwokatRosati To jest niesamowite. poseł koalicji rządzącej nie powinien prowadzić aktywnej działalności adwokackiej. To nie jest działanie w interesie klienta, ale w interesie partii i rządu.
@OficjalneZero@magdasobkowiak@michaldworczyk Dworczyk zajmuje się bezpieczeństwem od wielu, wielu lat - jako wiceminister MON, jako szef KPRM, a teraz jako europoseł. Sobkowiak od kilku miesięcy. Jaki może być wynik takiej debaty? 🙃
@K_Stanowski Czy pan z restauracji może o tym debatować przez telefon w miejscu publicznym i potem opowiadać napotkanemu dziennikarzowi? Czy pan dziennikarz może o tym ot tak pisać na twitterku? Bez weryfikacji?
@b_mroz_gorgon Kobieto, jaki hejt? Zajumałaś prawie ćwierć miliona, wypuściłaś gniot bez wartości i z błędami wygenerowany przez chata, a podatnicy się słusznie oburzyli, bo to z ich kieszeni. Hejt byłby jakby krytyka dotyczyła oprawek okularów, a nie rozliczania z pracy
@WojtekKardys@MeitzPL Ok, ale czy tak naprawdę jutro ktokolwiek będzie pamiętał o tym fuckupie? Czy te zasady się sprawdzają w dzisiejszym świecie social mediów? Czy pamiętamy np. o posłance Pępek, która wbiła się do szpitala bez kolejki i zastraszała szpital?
@AGozdyra@BaranowskaKam 4. Rzecznik rządu, który publicznie odmawia nazywaniem dziennikarzami części dziennikarzy (którzy, owszem, są beznadziejni, ale to nie jego rola decydować, czy są czy nie są godni tego miana).
Zła decyzja prezydenta. Ta ustawa nie jest idealna, ale jest krokiem w dobrym kierunku i byłaby ważnym sygnałem.
A jeśli ktoś jest ciekaw mojego uzasadnienia, wystarczy, że poczyta teksty znakomitego @jan_czura.
https://t.co/88o4c4AVUc