Zachęcam do obejrzenia na moim kanale "Prąd Wschodni" drugiej części podcastowej trylogii o Dostojewskim. Tym razem opowiadam o "Notatkach z podziemia". Mało znana w Polsce, ale bardzo ważna i bardzo ciekawa powieść Dostojewskiego. Z jednej strony, jest to krytyka socjalizmu. "Człowiek z podziemia" w swoim monologu przekonuje, że nie da się zaprowadzić szczęścia na ziemi za pomocą racjonalnych ideologii, bo z rozumem zawsze wygrywa wolna wola, ta zaś nie musi prowadzić do dobra, ani nawet do korzyści. Po prostu nigdy nie wiadomo, co człowiekowi strzeli do głowy.
Z drugiej strony, "Człowiek z podziemia" to wyalienowany, mściwy, zawistny egocentryk, który nienawidzi otaczającego świata, lubi zadawać cierpienie sobie i innym, i wolałby, żeby świat się skończył, byleby tylko on mógł sobie dalej... herbatę pić. I pod tym względem zdaniem wielu badaczy jest ta powieść Dostojewskiego głosi prawdę o... współczesnej Rosji Putina.
Tak czy siak, oglądajcie:
https://t.co/t2sgOAF2JV
POL - Trasa S3 już nie kończy się w szczerym polu. Czesi położyli asfalt przy granicy z Polską.
ENG - The S3 route no longer ends in the middle of nowhere. Czechia has laid asphalt near the border with Poland.
📸: 2026.
https://t.co/ko46RcMslF
W kościele pw. św. Marcina w Boleszynie po ok. 100 latach (nikt z żyjących nie widział) zerwano tynk na trzcinie z drewnianego sufitu a tam barok w malowidłach i to taki soczysty. Piekło, śmierć, szkielety, diabły. Kościół drewniany, modrzewiowy, odbudowany po pożarze w 1739 r.
W marcu pięknie i w lipcu pięknie. Jędrzejowskie opactwo cystersów. Jeśli ktoś zdąża latem z północy ekspresową siódemką w stronę Krakowa czy gór (bądż z nich wraca), niech zboczy kilka kilometrów z trasy i zajrzy tam. Warto.
Dobrze, że IPN, że Państwo Polskie przywróci godność śląskim dzieciom, które były często po prostu wrzucane do jednego, bezimiennego grobu przez niemieckich sadystów i ludobójców w moim Lublińcu.
Nigdy więcej Niemiec na Śląsku.
Przełom w badaniu zbrodni III Rzeszy na Śląsku. Instytut Pamięci Narodowej rozpoczął poszukiwania i ekshumacje na dawnym cmentarzu przyszpitalnym w Lublińcu. Cel: odnalezienie zbiorowych mogił WSZYSTKICH dzieci zamordowanych w ramach akcji T4. 🧵
✨Dziś rocznica urodzin rosyjskiego pisarza, poety i eseisty.
🔹Warłam Szałamow przez osiemnaście lat był przetrzymywany w więzieniach i łagrach kołymskich. W 1956 r. został zrehabilitowany. Największą sławę przyniosły mu oparte na własnych doświadczeniach tych strasznych lat „Opowiadania kołymskie”, nad którymi pracował w latach 1954–1973.
Nad swoim największym dziełem - tekstami, które złożyły się na "Opowiadania kołymskie", rosyjski pisarz pracował w latach 1954–1973.
📖Juliusz Baczyński, tłumacz prozy łagrowej Szałamowa, a zarazem sybirak, który także doświadczył grozy "innego świata", powiedział:
👇👇👇
„Te teksty wprowadzały mnie wprost w moje przeżycia. Poruszały mnie bardzo mocno.”
📚W całości „Opowiadania kołymskie” ukazały się w 1978 r. w Londynie.
Dzień 120. przypominania o tym, że Paweł Kozanecki zabił dwie kobiety, a dzięki kuriozalnemu wyrokowi sędziego Karola Radaszkiewicza jedyną karą, jaką za to poniesie, będzie 1,5 roku pozbawienia wolności.
Wojciech Ganczarek to jeden z już bardzo nielicznych w Polsce autorów, którzy dzisiaj piszą „z daleka” i robią to na serio – od lat jest lub przebywa przez długi czas w Ameryce Południowej, przemierza ją rowerem, zna tamte realia nie z rozmówek online, krótkich pobytów, spotkań z elitą wielkomiejską itp., lecz z obserwowania z bliska interioru i jego walk społecznych. I pisze dla nas w tekście o wymownym tytule „Jak się przed nami bronią”:
Nie padało od sześciu miesięcy i nawet te gwałtowne opady z października 2022 r. nie pozwoliły, by w suchym korycie rzeki pojawiły się choćby kałuże. Uboga rzeka Salado, nie zasilana już przez większy Atuel, wysycha po drodze z północy na południe, przez co prowincja La Pampa – argentyński obszar administracyjny wielkości Grecji – nie ma na swoim terytorium ani jednej rzeki. W 1947 r. w sąsiedniej prowincji Mendoza uruchomiono zalew El Nihuil. Obiecywano, że wstrzymanie wody w dół rzeki będzie trwało jedynie do czasu napełnienia się zbiornika, później woda i rzeka miały powrócić. Nie wróciły. Wodę z Atuelu przekierowano do kanałów irygacyjnych, które do dziś podlewają wielkopowierzchniowe winnice, gdzie powstaje sławne argentyńskie wino. My pijemy wino z Mendozy, a Mendoza wypija rzekę. Do ostatniej kropli. […]
Dalej na północny zachód leży prowincja Mendoza. Przed jej administracyjną granicą trafiamy na billboard, który zaświadcza, że konflikty o wodę są w stanie poróżnić nie tylko państwa, ale i regiony. „Mendoza ukradła nam rzekę Atuel”, głosi napis jeszcze po stronie La Pampy, hashtag „brońmy naszych rzek”. Po drugiej stronie granicy krajobraz zmienia się nie do poznania. Mijamy zielone plantacje owocowe, a w wysokim, pustawym korycie zaczyna pojawiać się woda. Na wysokości San Rafael dowiadujemy się, że Atuel, którego suchy bieg oglądaliśmy wielokrotnie, to w rzeczywistości rzeka całkiem sporych rozmiarów. Później dowiemy się jeszcze, że Atuel to nie jedyny tego typu przypadek w okolicy. Wspominana już uboga rzeka Salado podzieliła dokładnie ten sam los. Jej wody wypiła prowincja San Juan, kolejny wielki producent win i użytkownik systemów irygacyjnych. Tym sposobem region jezior Guanacache również zamienił się w pustynię. […]
Sto pięćdziesiąt lat temu w Patagonii wypierano lokalną ludność z terenów wodonośnych, z okolic jezior i nabrzeży rzek. W Mendozie i w prowincji La Pampa znaleziono łatwiejsze rozwiązanie: przekierowano wodę z rzek do kanałów irygacyjnych. Wartość eksportowa win i oliwek okazała się istotniejsza, niż życie ludzi, którzy eksportem się nie zajmowali. Dziś mówi się, że sztuczna inteligencja jest od nas, ludzi, bardziej produktywna, wielokroć wydajniejsza. Coś z tego musi pewnie wynikać dla kwestii dostępu do wody, terytoriów i surowców. […]
Dopytuję, co w wypowiedzi nauczycielki z Andalgalá okazało się aż tak poruszające. – „Myślę, że z perspektywy historycznej to było powtórzenie procesu konkwisty. Po raz kolejny daliśmy się oszukać, nabrać na kolorowe szkiełka, znowu jesteśmy «głupimi Indianami», znowu międzynarodowe interesy ważniejsze od całej reszty, znowu… Wyszło na to, że pięćset lat historii niczego nas nie nauczyło, rozumiesz? I ta nauczycielka opowiedziała o tym w sposób bardzo piękny, bolesny, ale piękny, bo mówiła: daliśmy się oszukać, gdy powiedzieli, że dadzą nam pracę, gównianą pracę, ciężką, fizyczną i szkodliwą dla zdrowia. Pracę, która trwała zaledwie przez kilka miesięcy, kiedy budowano obóz wydobywczy na górze. Gdy obóz był gotowy, zostawili nas za drzwiami. Zaczęli sprowadzać techników z innych części kraju, z zagranicy, a miejscowi zostali bez niczego. I zadłużeni, bo póki pracowali, wzięli kredyt na samochód, zmienili lodówkę czy telewizor. Zwolniono ich z dnia na dzień i banki zgłaszały się, by odebrać telewizor, wywieźć lodówkę i zarekwirować samochód”. […]
Za łańcuchem gór, pośród których Ramon Ayala nie brzmi najlepiej, leży miasto Catamarca. W pierwszych dniach maja odbyła się tam 39. edycja spotkania Unión de Asambleas de Comunidades(UAC, dosłownie: Unia Zgromadzeń Wspólnotowych), parlamentu samoorganizujących się grup lokalnych z całego kraju. W odróżnieniu od festiwali, spotkań i konferencji ekologicznych, do których przywykliśmy w Europie, UAC nie jest finansowane przez międzynarodowe banki, angielskobrzmiące koncerny, fundacje, władze lokalne lub krajowe. Ostatecznie całe to towarzystwo, ściśle wspierające się wzajemnie, staje tu w ogniu krytyki. Na UAC każdy z uczestników zabiera własną miskę, podstawowe produkty spożywcze i trochę pieniędzy. Tymi pieniędzmi płacimy lokalnej spółdzielni, która przygotuje nam gulasz na pierwszy dzień spotkania. Łapię się na tym, jak nie przywykliśmy do opisywania dynamiki grup. Od szkoły podstawowej po kursy reporterskie powtarza się, że jedyna możliwa struktura opowieści to taka z bohaterem indywidualnym. Jednym jedynym, ewentualnie kilkoma, ale do policzenia na palcach jednej ręki. A jak tu opisać już nawet nie grupę, a spotkanie wielu grup, gdzie wszyscy traktują się na równi, gdzie zawsze siada się w kręgu, a decyzji nie podejmuje w głosowaniu dyktatura arytmetycznej większości, a konsensus wszystkich zebranych? „Jeśli nie ma konsensusu, oznacza to, że jeszcze nie nadszedł odpowiedni moment, żeby daną decyzję podjąć”, jak to ktoś wyjaśnił. Przyzwyczajono nas opisywać jednostki. Prawda, to atrakcyjna forma pisania, ale istnieje niebezpieczeństwo, że umkną naszej uwadze procesy grupowe, tak odmienne od naszej indywidualnej codzienności. Że forma przekłamie treść.
UAC działa jako przestrzeń wymiany doświadczeń z frontu walki o dobro wspólne. W przeważającej liczbie przypadków instytucje państwa są jawnym sojusznikiem krajowych i międzynarodowych graczy w projektach zagrażających ludziom i środowisku. W obliczu takiej nierównowagi sił trzeba wypracować skuteczne strategie tak działania, jak i obrony. Wiedzieć, że w grupach sąsiadów pojawiają się infiltrowani funkcjonariusze służb, że przygotowywane są – jak w Famatinie – czarne listy z nazwiskami aktywistów, gdzie klasyfikuje się ich jako mniej lub bardziej niebezpiecznych, mniej lub bardziej podatnych na możliwość wpływu lub przekupstwa. Należy zdawać sobie sprawę, że przyjdzie liczyć się z samochodami, które będą nas śledzić po nocy, z policją, której nagle zachce się stać cały dzień pod naszym domem, z telefonami z pogróżkami, z aresztowaniami i przemocą podczas pokojowych manifestacji. I z oszustwem, na każdym kroku: w dostępie do informacji, w deklaracjach, w obietnicach. […]
Bateria samochodu elektrycznego zawiera około 30 kilogramów litu. Lit w Argentynie wydobywa się z solanek. Wypompowuje się je ze słonych jezior wysokogórskich, obniżając przy okazji poziom wód podziemnych i likwidując jedyne rezerwuary wilgoci w zazwyczaj bardzo suchej okolicy. Solanki odparowuje się na słońcu, a otrzymane sole płucze tym razem wodą słodką, której za wiele nie ma, w związku z czym – tak jak w Fiambalá – budowane są studnie głębinowe, które, jak już wiemy, nie są studniami bez dna. „Mówią, że to odnawialne źródła energii, ale ja nie widzę, żeby nam tu coś odnowili. Raczej zniszczyli”.
Cały tekst opublikowaliśmy w numerze 99 Nowego Obywatela. Oprócz tego w numerze jeszcze wiele innych ciekawych i ważnych materiałów. W sumie 140 stron mocnych treści. Numer 99 do kupienia u nas w wersjach papierowej i elektronicznej – za jedyne 23 lub 9,99 zł. A jeszcze taniej obie te wersje w prenumeracie. Zapraszamy na zakupy i do lektury: https://t.co/tVzzlvHD8t
I część wieczoru Krzysztofa Kosińskiego, autora książki „Bunt duszy polskiej. O twórczości politycznej i pisarskiej Romana Dmowskiego” nagrodzonej literacką nagrodą im. Józefa Mackiewicza, już na naszym kanale na YouTubie. Jeśli chcecie dowiedzieć jakie były wnioski z rozważań Romana Dmowskiego z 1925 roku dotyczące tego, co by zrobił, gdyby był wrogiem Polski, koniecznie posłuchajcie tej części. Odpowiedź nie jest optymistyczna, ale jest… jakże aktualna – mimo upływu ponad 100 lat można dojść do wniosku, jakby te rozważania miały miejsce wczoraj. Nic nie straciły na aktualności…
Pasjonujący obraz Romana Dmowskiego jako pisarza politycznego kreślony przez autora „Buntu duszy polskiej” z pewnością skłoni wielu do sięgnięcia po „Myśli nowoczesnego Polaka” oraz inne dzieła lidera endecji. Naprawdę warto posłuchać i wciąż sięgać do książek Pana Romana!
Z kolei egzemplarze z pamiątkowym podpisem Krzysztofa Kosińskiego czekają na swoich właścicieli!
📕 https://t.co/fBbZwAD1IQ
Co roku w Nigerii tysiące wyznawców Chrystusa ginie za swoją wiarę. Mówiliśmy o tym w dzisiejszym odcinku „SOS dla Chrześcijan” w Telewizji Republika. Nie możemy milczeć. https://t.co/rLwGh2y0Du
In 10 weeks I’ll be joining the Polish army
16 years since I moved to Poland and 6 since I became a Polish citizen
Why?
Because I believe in Poland
I believe in the Polish constitution
And I believe in the Polish people
Thank you Poland for the chance to serve ❤️🇵🇱
Dzisiaj wraz z @AnnaGembicka spotkaliśmy się z protestującymi rolnikami. Sytuacja producentów trzody chlewnej jest absolutnie dramatyczna, jeśli rząd nie podejmie natychmiastowych działań grozi nam zamknięcie krajowej produkcji i wejście w jej miejsce przemysłowej hodowli. @StefanKrajewski ostatni dzwonek, aby ratować ten sektor rolnictwa!
🇪🇺🤝🇦🇲 Szefowa Komisji Europejskiej zapowiedziała w Erywaniu pakiet wsparcia dla Armenii o wartości 70 mln euro. Program obejmuje rekompensaty dla producentów dotkniętych rosyjskimi ograniczeniami handlowymi oraz działania na rzecz dywersyfikacji eksportu. Kluczowym elementem będzie też wysłanie ekspertów UE, którzy mają wesprzeć armeńskie firmy w wejściu na nowe rynki.
O postępującym zwrocie Armenii ku zachodowi pisze @WojciechWojtas6
👉 https://t.co/VwB8DlMBrl
Andrzej Poczobut o realiach życia w białoruskim więzieniu: "Najtrudniejszy okres to okres między sezonami, kiedy wyłączają ogrzewanie. Formalnie to jest wiosna, ale budynek jest zimny".
Więcej w filmie OSW ➡️ https://t.co/D4H6kqhB0s