Szokująca decyzja @NawrockiKn Zablokował ustawę, która pozwalała opodatkować gigantyczne zyski koncernów paliwowych, dzięki czemu można było sfinansować tańsze paliwa na naszych stacjach (program CPN). Pamiętajcie o tym przy dystrybutorach.
Nelcia ma ok 14 lat-to oaza spokoju.Jest bardzo czuła i delikatna,mimo tego,że jest dużą sunią.Jej marzeniem są spokojne, niespieszne przechadzki u boku opiekuna, a potem odpoczynek na miękkim legowisku.
OTOZ Bojano 721 440 005
UWAGA‼️BARDZO PILNIE SZUKAM POMOCY DLA TEGO MALUCHA💔
Dom choćby tymczasowy na wagę złota🙏🙏🙏
W schronisku nie ma szans na przeżycie😢
Szczytno ☎️792-373-519
To jedno z najlepszych zdjęć ever.
Hvalfjord, Islandia. Na pierwszym planie kotwiczy szybki pancernik USS Washington BB-56, w tle krążownik ciężki HMS Norfolk, a pomiędzy nimi kolejny - USS Wichita CA-45💪
📷NAID: 175539948
Czekamy na ten jeden, najważniejszy telefon
Wystarczyłoby jedno zdanie po drugiej stronie słuchawki:
„Chcę podarować Lucusiowi dom”...
Lucek to około 4-5 letni, nieduży piesek, który całym swoim sercem jest gotowy pokochać nową rodzinę. To psiak idealny
ok.Kutna 695 918 224
Chętnych do służby w SWO coraz mniej
Miesięczny żołd rosyjskiego żołnierza kontraktowego na froncie wynosi obecnie zazwyczaj od 200 000 do 260 000 rubli (w przeliczeniu około 9 800 – 12 700 złotych).Stawka ta zależy od stopnia wojskowego, pełnionej funkcji oraz dodatków bojowych za udział w konkretnych operacjach ofensywnych. Dla mieszkańców biednych rosyjskich regionów są to kwoty astronomiczne, stanowiące wielokrotność lokalnych rocznych zarobków.
W rosyjskiej armii korupcja na szczeblu oficerskim ma charakter systemowy. Dowódcy batalionów i kompanii wypracowali brutalne metody, by przejmować pieniądze swoich podwładnych. W wielu jednostkach panuje system mafijny. Jeśli żołnierz chce uniknąć wysłania na pierwszą linię frontu do tzw. „mięsnego szturmu” i woli służyć na bezpieczniejszym zapleczu (np. w logistyce lub przy pilnowaniu magazynów), musi oddawać swojemu dowódcy stały procent z miesięcznego żołdu – często połowę całej kwoty.
Dowódcy celowo nie zgłaszają wyższym przełożonym śmierci swoich żołnierzy przez wiele tygodni, a nawet miesięcy. Przez cały ten czas system centralny nadal przelewa żołd na karty bankowe zabitych. Oficerowie, którzy odebrali telefony i dokumenty poległym, po prostu wypłacają te pieniądze w bankomatach lub przelewają na własne konta. Oficjalne urlopy w strefie bojowej są rzadkością. Dowódcy traktują je jako prywatne źródło dochodu. Za podpisanie zgody na kilkudniowy wyjazd do domu lub rotację na tyły żołnierz musi zapłacić oficerowi łapówkę, która często równa się wartości jednego lub dwóch miesięcznych żołdów.
Sposobów na wyciągnięcie pieniędzy od podwładnych jest mnóstwo. W rezultacie żołnierze wcale nie zarabiają tyle, ile mają zapisane na papierze. Ich bezpośredni przełożeni którzy ich okradają, też się sami nie dorabiają. Ten proceder jest tylko dlatego bezkarny, że sami opłacają się oni wyższym przełożonym, a ci jeszcze wyższym. W ten sposób rosyjskie wojsko niewiele się różni od typowej mafii, zresztą jak całe państwo.
Jednocześnie coraz więcej ludzi w Rosji wie, jakim piekłem jest front. Jak łatwo zginąć albo zostać ciężko okaleczonym, a kalekami w Rosji nikt się nie zajmuje, wegetują za marne zasiłki. Ludzie wiedzą o brutalnych karach, o biciu, o przywiązywaniu do drzew na pastwę ukraińskich dronów, o głodzeniu. A i sama służba ciężka, wszystko trzeba na front nosić 20 km i więcej, amunicję, żarcie, środki opatrunkowe, uzbrojenie, paliwo do agregatów, drony, wszystko co jest potrzebne. Same szturmy to też pokonywanie dziesiątek kilometrów, w błocie, zimą w śniegu. Życie w ziemiankach i okopach też podłe, brudne, zimne, mokre i spocone.
Czy będzie mobilizacja?
W tym momencie zaczyna to być pomału koniecznością. Straty systematycznie rosną w wyniku wysokiej skuteczności działań ukraińskich dronów, ale nie tylko, także ognia artylerii i bomb lotniczych, min czy od ognia broni maszynowej. Obecnie straty bezpowrotne zaczynają przekraczać 40 000 miesięcznie, są to zabici oraz okaleczeni na tyle, że nie nadają się już oni do służby frontowej. Niedobór od początku roku wynosił 3000 do 4000 żołnierzy miesięcznie, to znaczy o tyle straty są większe od rekrutowania kolejnych ochotników. Liczba podpisywanych kontraktów nie pokrywa ubytków na skutek strat i na skutek kończenia niektórych kontraktów, bo mimo wszystko część żołnierzy po zakończeniu swoich umów wraca do cywilnego życia. Dlaczego jedni są zwalniani, a inni trzymani, tego nikt nie wie. W każdym razie nie zawsze się da trzymać ludzi w wojsku, a niektórych sami dowódcy nie chcą na oczy widzieć.
Ta różnica zaczyna się coraz bardziej pogłębiać, bo straty rosną, a chętnych do służby coraz mniej. Ludzie mają pełną wiedzę jak jest naprawdę, że właściwie do domu mogą wrócić w przysłowiowej trumnie albo ciężko okaleczeni, dlatego nawet duże pieniądze już nie pomagają.
Nieuchronnie nadchodzi moment, kiedy jedynym wyjściem będzie mobilizacja. Ale Władimir Putin nie chce się na to zdecydować. Ma bowiem pełną świadomość, jak to zostanie przyjęte. Nie przez ludzi oczywiście, ale przez jego własną nomenklaturę, przez oligarchów, administrację, ministrów… Inwestycje w regionach leżą bo pieniądze na kontrakty wydrenowały regionalne i obwodowe kasy, dramatycznie brakuje też rąk do pracy. A jak dojdzie do tego mobilizacja? Kto zostanie do roboty? To będzie gospodarcza katastrofa, nie mówiąc już o wszelkich innych kosztach. Bo przecież trzeba będzie jeszcze bardziej zwiększyć zakupy uzbrojenia i wyposażenia, jakoś trzeba będzie tą zmobilizowaną armię wyposażyć i uzbroić.
No dobrze, zmobilizuje się ludzi, Ukraina padnie, a co z kolejnymi państwami? Po mobilizacji Rosja długo nie podniesie się na tyle, by móc ruszyć do kolejnych walk. Dlatego uważamy, że zostanie to rozwiązane inaczej. Mobilizacja będzie, ale skryta i ograniczona. Będą zgarniać tylu ludzi, ilu aktualnie brakuje do uzupełnienia szeregów. Będą oni po cichu „busikowani”. Oczywiście będą pakować zwykłych ludzi, bo wszelkich bezdomnych oraz tzw. meneli już dawno zwinęli. Zawieźli ich siłą do wojenkomatów, dali pod nos papier i kazali podpisać. Co miał taki przepity biedak zrobić? Z reguły ludzie z marginesu społecznego nie mają zbyt wysokiego mniemania o własnej wartości, zahukano ich, zastraszono i na front. Podobno Petersburg to tak oczyszczono, że musieli zamknąć niektóre bary piwne, bo nie było klientów, dotąd wałęsali się pod dworcami, a tu się nagle rozpłynęli. Teraz będą więc zgarniać ludzi mających rodziny, pracujących, uczących się. Ale kto się tym będzie przejmował, jak ojczyzna w potrzebie?
PS. Po przeczytaniu tego tekstu na FB pewien człowiek zapytał, czy w Rosji mobilizuje się młodzież.
Myślałem, że jasno napisałem, że w Rosji nikogo się nie mobilizuje oficjalnie, system jest kontraktowo-ochotniczy, a "mobilizacja" polega na agresywnym nakłanianiu przestępców, bezdomnych czy dłużników, ale także obcokrajowców przyłapanych na pracy na czarno, do podpisywaniu kontraktów. Także tych, kto podpadł jakimś lokalnym kacykom, władzy czy mafii, co w Rosji może być jednym i tym samym. BARDZO agresywnym, właściwie można powiedzieć - przemocą.
Ale poza tym nikogo nie mobilizują.
Na zdjęciu - elita rosyjskiej armii
Jeśli chcecie, żebym poświęcał swój czas na te wpisy, jeśli w ogóle chcecie je czytać, to poproszę o kawkę. To tylko kilka złotych, a mnie rekompensuje włożony w tę pracę czas. https://t.co/pPHnCSlfpS
Pesa Bydgoszcz sfinalizowała przejęcie 100% udziałów w niemieckim producencie tramwajów HeiterBlick GmbH z Lipska, ratując zagrożony zakład.
Transakcja chroni około 250 miejsc pracy i zapewnia realizację kluczowych zamówień na pojazdy szynowe.
Data finalizacji: 1 lipca 2026 roku.
Przejęty podmiot: HeiterBlick GmbH (z siedzibą w Lipsku, ul. Niemeyerstraße 2–5).
Utrzymanie marki: Marka, logo oraz zakład w Lipsku zostają zachowane
Bieżące kontrakty: Zakład realizuje zamówienia https://t.co/HLn8modEyg. na 25 nowoczesnych tramwajów XXL dla miejskiego przewoźnika w Lipsku (Leipziger Verkehrsbetriebe).
Współpraca fabryk: Pesa rozpoczęła już produkcję niektórych elementów (np. pudeł tramwajów) w swoich polskich zakładach w Bydgoszczy na rzecz zleceń realizowanych w Lipsku.
@coolfonpl Cena detaliczna diesla w Ukrainie to obecnie ok. 7,2 zł/l, a nie 4,93 zł/l. Czy potrzebuje pan tej informacji również cyrylicą, czy sam przetłumaczy ją przełożonym?
Powód dla którego ściągamy węgiel z tak egzotycznych kierunków jak Australia, Indonezja czy USA jest taki, że te kraje są w stanie dostarczyć go do odbiorcy po cenie 300-500 zł/tona.
A średni koszt samego wydobycia w Polsce to ok. 1000 zł/tona.