NA ZIMNO, OKIEM OFICERA SŁUŻB. TO NIE PĘKNIE. TO PIERDOLNIE.
Na zimno powiem tak. Tej eskalacji przemocy może się już nie dać zatrzymać zwykłym apelem o rozsądek. Nie na tym etapie. Nie po takim pompowaniu emocji. Nie wtedy, gdy prawica walczy o słupki, własną widownię i chwilowy aplauz ludzi, którym od miesięcy wlewa się do głów gniew. Oni nie będą słuchać. A Ruscy zrobią wszystko, żeby ten ogień nie zgasł za szybko.
Piszę to jako były oficer służb specjalnych. Nie jako facet po lekturze kilku wpisów w internecie. Ja wiem, jak to się robi. Wiem, jak się grzeje tłum. Wiem, jak się wybiera punkt bólu. Wiem, jak się buduje atmosferę, w której pierwszy śmieć uznaje, że ma misję. Wiem też, jak potem wszyscy robią zdziwione mordy, że przecież nikt nie chciał, że emocje, że prowokacja, że incydent, że trzeba zachować spokój.
Spokój trzeba było zachować wcześniej.
Zanim ze zwykłych cywilnych Ukraińców zrobiono polityczną tarczę strzelniczą. Zanim każdy medialny pajac uznał, że może sobie szczuć, rechotać, pluć i jeszcze udawać obrońcę Polski. Zanim głowa państwa zaczęła biegać po scenie publicznej jak wariat z brzytwą i drzeć ryja razem z tłumem. Bo jak lata tic tac po pustej paczce, to jest zabawa. Jak lata głowa państwa i rozdaje emocjonalne przyzwolenie, to może się skończyć krwią. I żeby było jasne. Zełenski zrobił źle. Bardzo kurwa źle. W wielu sprawach można mu zarzucić głupotę, arogancję i kompletny brak wyczucia wobec Polski. Można mieć do Kijowa pretensje. Można mówić o Wołyniu, ekshumacjach, orderach, interesach, politycznej bezczelności i tym wszystkim, co przez lata zamiatano pod dywan. Tylko że jedna rzecz to spór z władzami Ukrainy, a druga rzecz to podpalanie nienawiści do ludzi, którzy tu mieszkają, pracują, uciekli przed wojną albo zwyczajnie próbują żyć.
Ja tu nie bronię Ukraińców. Ja wam piszę, jak bym to rozegrał, gdybym siedział w Moskwie i chciał podpalić Polskę od środka. Bo te kurwy znam. Znam ich sposób myślenia. Znam ich zimną cierpliwość. Znam ich pogardę dla ludzkiego życia. A wy będziecie mieli wątpliwą przyjemność niedługo ich poznać, jeśli dalej będziecie uważać, że wojna hybrydowa to mem, troll i paru idiotów w komentarzach. Polska jest państwem przyfrontowym. Nie kabaretem pod remizą. Za wschodnią granicą idzie wojna, a my siedzimy na beczce prochu. W kraju mieszka i pracuje ogromna ukraińska społeczność. Rosja to widzi. Rosyjskie służby to widzą. Ich agentura to widzi. Trolle to widzą. Każdy, kto ma choć trochę mózgu, widzi, że to gotowy detonator.
Najpierw miesiącami grzeje się nienawiść. Ukraińcy źli. Ukraińcy winni. Ukraińcy roszczeniowi. Ukraińcy uprzywilejowani. Ukraińcy zabierają. Ukraińcy obrażają. Ukraińcy zagrażają. Potem w sieci robi się syf. Potem w autobusie ktoś kogoś opluje. Potem wybita szyba. Potem pobicie. Potem politycy udają, że nic się nie dzieje, bo sondaże jeszcze się zgadzają. A potem ktoś ginie.
Ukraińska rodzina. Ojciec na froncie. Matka z trójką dzieci w Polsce, bo tutaj miało być bezpiecznie. Bo tu miały przeczekać rosyjskie rakiety, alarmy, piwnice, strach i śmierć. Bo Polska miała być dla nich chwilowym schronem, nie kolejnym miejscem, gdzie dosięgnie ich wojna. I nagle giną. Matka i dzieci. Albo dzieci. Albo jedno dziecko, bo to wystarczy. Wystarczy jeden mały trup, żeby rozpalić kontynent politycznego gówna.
I co dalej, kurwa?
Co wtedy powiecie ojcu, który wróci z frontu i zobaczy trumny własnych dzieci w kraju, który miał je ochronić? Że emocje wymknęły się spod kontroli? Że to był incydent? Że trzeba poczekać na ustalenia prokuratury? Że nie można ulegać prowokacji? Że ktoś źle zrozumiał patriotyczny przekaz? No kurwa nie. Tego się już nie przykryje komunikatem.
I nie musi to być żaden samotny oszołom z piwnicy, który za dużo naczytał się ścieku w internecie. To może być też ktoś przywieziony tylko po to, żeby zrobić jedną akcję i zniknąć. Zawodowiec. Człowiek bez historii w Polsce, bez emocjonalnych więzi, bez lokalnego ciężaru, bez potrzeby tłumaczenia się komukolwiek. Ktoś, kto nie przychodzi tu dyskutować, tylko wykonać zadanie, zostawić trupa, uruchomić lawinę i wyparować z mapy, zanim nasze bezradne państwo zdąży zorganizować kolejną konferencję z poważnymi minami.
Takie warianty też istnieją. I tylko naiwny dureń uważa, że Rosja ich nie rozważa.
Bo ruskie służby nawet nie muszą już miesiącami budować człowieka albo grupy. Morderców w Rosji nie brakuje. Wręcz taśmowo ich przybywa. Wojna, więzienia, najemnicy, kryminał, ideologia, pieniądze, szantaż, frustracja i całe zaplecze państwa, które nie ma moralności, tylko cel. Oni nie potrzebują armii geniuszy. Potrzebują kilku ludzi bez sumienia i kraju, który sam przygotował scenę.
A z tym krajem mamy problem. Bo polskie służby od lat wyglądają, jakby ktoś im wyjął zęby, połamał kręgosłup, założył partyjną smycz i kazał udawać, że wszystko jest pod kontrolą. Papier się zgadza, procedury się zgadzają, konferencje się zgadzają, tylko rzeczywistość ma to w dupie. Bezradność państwa przyfrontowego nie zaczyna się w chwili wybuchu. Ona zaczyna się wtedy, gdy politycy traktują służby jak łup, etat, przechowalnię lojalnych i straszak na przeciwników.
Tak, Ruscy mają realny wpływ w naszym państwie. Nie tylko przez pojedynczych agentów wpływu, szemrane konta i internetowy ściek. Coraz bardziej wygląda to tak, jakby potrafili wchodzić głębiej, w całe środowiska, partie, bańki ideologiczne i ludzi, którzy często nawet nie muszą wiedzieć, czyją robotę odwalają. Bo tak to działa. Nie zawsze trzeba prowadzić kogoś za rękę. Czasem wystarczy podsunąć mu wroga, nakarmić jego ego, dać mu poczucie misji, dolać benzyny do jego własnej frustracji i pozwolić, żeby zrobił resztę sam.
I myślę, że na Ukrainie jest podobnie. Tam też rosyjska agentura nie śpi. Tam też potrafi schować się pod samą latarnią. Wśród najgłośniejszych, najtwardszych, najbardziej radykalnych środowisk, które krzyczą o ojczyźnie, honorze i krwi, a potem dziwnym trafem robią dokładnie to, co Moskwie pasuje. Agentura nie zawsze wygląda jak facet w płaszczu z walizką pieniędzy. Czasem wygląda jak patriota z pianą na pysku, któremu wydaje się, że walczy o swój kraj, a naprawdę niesie cudzy zapalnik.
Najpierw Zełenski wykonał durnowaty ruch. Bardzo durnowaty. Politycznie ślepy, arogancki i szkodliwy. A potem poszło. Jedni podali ogień, drudzy benzynę, trzeci kamerę, czwarty mikrofon, a rosyjski troll tylko dopilnował, żeby płomień nie zgasł.
A prawica w Polsce właśnie daje Ruskim prezent, o jakim nawet nie marzyli. Gotowy konflikt wewnętrzny. Gotową nienawiść. Gotowe hasła. Gotowych pożytecznych idiotów. Gotową widownię. Gotowy tłum, któremu wystarczy pokazać palcem wroga, a on już sam zacznie szukać kamienia, noża albo kanistra.
I to wszystko jest rozbuchane po to, żeby walczyć o słupki sondażowe. O kilka punktów więcej. O kilka procent gniewu więcej. O trochę większy krzyk pod własnym filmikiem. O brawa od ludzi, których karmiono latami opowieścią, że Polska jest oblężoną twierdzą, ale dziwnym trafem wróg zawsze stoi tam, gdzie akurat opłaca się postawić kamerę. Przecież Czarnek z Kowalskim już szukają Ukraińców po urzędach
Może się okazać, że hasło „po trupach do celu” niedługo wcale nie będzie odrealnioną metaforą. Może przestanie być brzydkim powiedzeniem o cynicznej polityce, a stanie się opisem realnej drogi do władzy. Bo kiedy raz pozwolisz, żeby polityczny zysk liczono na cudzym strachu, potem bardzo łatwo ktoś zacznie liczyć go na cudzej krwi.
I ja jestem niemal pewien, że Rosja ten prezent wykorzysta. Nie dlatego, że jestem pesymistą. Dlatego, że wiem, jak działają służby. Szczególnie służby państw, które prowadzą wojnę i dla których trup dziecka może być tylko narzędziem operacyjnym. Tyle. Zimna kalkulacja. Zero sumienia. Zero łez. Zero moralności.
I co wtedy zrobi Nawrocki? I reszta politycznych pseudo strategów? Oby nie to co myśl i o co ich podejrzewam…
Wyjdzie na mównicę, zrobi groźną minę i powie, żeby przestać? Poprosi o spokój? Zaapeluje do rozsądku? No kurwa nie. Tego syfu już wtedy nie zatrzyma. Nie zatrzyma go pałacowy komunikat, konferencja, order, mina męża stanu ani patriotyczna gadka pisana przez doradcę od wizerunku.
Nienawiść puszczona w tłum nie wraca grzecznie do pudełka, bo polityk nagle zrozumiał, że przegiął.
Bo jak głowa państwa drze ryja razem z tłumem, to tłum uznaje, że dostał pozwolenie. A kiedy tłum dostaje pozwolenie, zawsze znajdzie się ktoś, kto pójdzie krok dalej. Zawsze. Tak działa ulica. Tak działa gniew. Tak działa propaganda. Tak działa wojna hybrydowa, kiedy wejdzie ludziom do głów, klatek schodowych, szkół, sklepów i autobusów.
A najgorsze jest to, że to się wcale nie musi skończyć na jednym ataku. Bo pierwszy trup otwiera nowe drzwi. Jedni będą chcieli odwetu. Drudzy zemsty za odwet. Trzeci będą krzyczeć, że państwo nie panuje nad sytuacją. Czwarty rosyjski kanał już będzie miał gotowy pasek, że Polska płonie, Ukraińcy są zagrożeni, a Zachód się rozpada. I potem wszyscy będą pytać, jak do tego doszło.
Doszło normalnie. Krok po kroku. Szczucie po szczuciu. Post po poście. Konferencja po konferencji. Uśmieszek po uśmieszku. Milczenie po milczeniu. Bo tu nie chodzi o to, że ktoś za ostro powiedział w telewizji. Tu chodzi o to, że w kraju na celowniku Rosji kilku wariatów z brzytwą biega po scenie publicznej i tnie wszystko, co jeszcze trzyma społeczeństwo w jednym kawałku.
A Rosja patrzy. I czeka. A może już nawet nie czeka. Doświadczenie zawodowe podpowiada mi że nie czeka i oby nasze służby były szybsze...
Polska potrzebuje prezydenta, który myśli o naszej przyszłości, a nie takiego, który ciągle skupia się na przeszłości i ta przeszłość niestety zasłania mu przyszłość. Może Karol Nawrocki jest nadal w duchu szefem IPN i dlatego cieszy się, że dzięki odebraniu Orderu Orła Białego świat dowiedział się o Wołyniu. Problem w tym, że jednocześnie tym gestem zwiększył szansę, że coś tak strasznego jak Wołyń się powtórzy, bo do naszego bezpieczeństwa potrzebujemy dzisiaj nie pamięci o latach 40. XX wieku, ale dobrej współpracy z Ukrainą przeciw Rosji na lata 30. i 40. wieku XXI.
Nie zgadzam się z decyzją o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego.
Nie dlatego, że historia Wołynia nie boli. Boli. Nie dlatego, że nazwa „Bohaterowie UPA” nie budzi w Polsce sprzeciwu. Budzi i musi budzić. Ale Order Orła Białego nie jest prywatnym narzędziem prezydenta. Jest najwyższym odznaczeniem Rzeczypospolitej. Symbolem państwa, jego pamięci, jego racji i jego powagi.
I właśnie dlatego ta decyzja jest tak problematyczna.
Bo jeśli order nadany w imieniu państwa można odebrać w rytmie bieżącego konfliktu politycznego, to nie wzmacniamy pamięci historycznej. Osłabiamy państwowy symbol. Z orderu robimy komunikat polityczny. Z gestu państwowego robimy gest doraźny.
Można było ostro zareagować. Można było wezwać ambasadora. Można było zażądać wyjaśnień. Można było mówić twardo o Wołyniu, UPA i polskiej pamięci. Ale odebranie najwyższego odznaczenia państwowego przywódcy kraju, który broni się przed rosyjskim imperializmem, to decyzja, która uderza szerzej niż w jednego człowieka.
Order Orła Białego nie jest od prezydenta. Jest od Rzeczypospolitej.
I dlatego nie powinien być używany jak polityczny rekwizyt.
Brnięcie w konflikt polityków w Polsce i w Ukrainie to strategiczny błąd, na którym stracą obie strony: biznesowo, geopolitycznie i reputacyjnie. A w polityce, jak wiadomo, błąd jest gorszy od zbrodni. W rozmowach z moimi europejskimi partnerami staram się minimalizować straty i obniżać napięcie. Nie jest to łatwe zadanie.
Bezdenna głupota Nawrockiego.
Sama idea, że polskie ordery są przechodnie, tzn. dajemy je do czasu, gdy nam to przestanie pasować zmienia istotę odznaczenia państwowego z czegoś trwałego na tymczasowe. O ile w przypadku naszych obywateli można kogoś w procesie karnym ukarać utratą orderów, to w odniesieniu do cudzoziemców, których moglibyśmy karać odebraniem orderu jeśli z tego czy innego względu nie podoba się nam ich działanie, to kompletnie wypacza sens przyjmowania takiego odznaczenia. Bo oznacza ono, że osoba przyjmująca order nie przyjmuje go za coś co się już stało, ale przyjmuje zobowiązanie do określonego działania na przyszłość. Żaden cudzoziemiec, a szczególnie polityk takiego zobowiązania nie może przyjmować. Nawrocki de facto zlikwidował możliwość miękkiego wpływania na cudzoziemców poprzez dawanie im orderów. Teraz nikt poważny takiego orderu nie przyjmie. To jedna z kolejnych szkód jakie ten człowiek narobił Polsce. Z polskiego punktu widzenia jego działanie jest bezdennie głupie.
25 lat temu we Lwowie Jan Paweł II powiedział: „Niech dzięki oczyszczeniu pamięci historycznej wszyscy będą gotowi stawiać wyżej to, co jednoczy, niż to, co dzieli, ażeby razem budować przyszłość opartą na wzajemnym szacunku, na braterskiej wspólnocie, braterskiej współpracy i autentycznej solidarności”.
"- Jak zaczniesz krzyczeć, że jesteś patriotą, flaga, ku*wa to flaga, jeszcze Polska nie zginęła, stary, idzie to 2 miliony ku*wa.
- A na koniec jeszcze cię wsadzają do samochodu i zaczynasz śpiewać Jeszcze Polska... hehe
- Stary, dwa miliony wyświetleń!"
Warto sobie przypomnieć to nagranie i jaki jest cel tych akcji Bąkiewicza. Nie bez powodu pojechali tam z ekipą Republiki i krzyżem.
Ten film musi wyjść poza Twittera, poza bańkę wyborców KO i poza grupy tematyczne‼️
NAJPROSTSZYM i NAJSKUTECZNIEJSZYM językiem, minister @sikorskiradek tłumaczy to, co tłumaczyć trzeba bez końca i bez przerwy. Młodsze pokolenia nie rozumieją tych konstruktów i nie miejmy do nich o to tak dużych pretensji. Dla nich świat „przed UE” to jest zamierzchła historia. Nie mają żadnych związków emocjonalnych, bo nie mają żadnych negatywnych i pozytywnych doświadczeń w swoim życiu, związanych z tym konstruktem: być w UE albo nie być w UE. Nawet ludzie doskonale znający „tamte czasy” niekoniecznie znają fakty, liczby i złożoności tego tematu. Nie każdy był bowiem za wejściem do UE. Referendum nie skończyło się wynikiem 99-1%. Nawet dzisiejsze sondaże nie pokazują 99-1% na stronę UE. Bardzo łatwo, o wiele łatwiej niż się wydaje, można osiągnąć poziom eurosceptycyzmu 45-55%. Niechaj Brexit będzie jednym z przykładów. Mało kto wie, że w Polsce nie potrzeba żadnego referendum w sprawie Polexit. Wystarczą 24h i rządy prawicowe mogą to zrobić nie pytając nikogo o zdanie. O ile łatwiej będzie to zrobić z Braunem jako wicepremierem i ruską propagandą oraz agenturą w mediach państwowych, ale spółkach państwowych i ministerstwach? Rosjanie już to umieją i już to ćwiczyli.
Na szczęście dziś mamy rząd prounijny - choć z silnym rysem sprzeciwu w wielu obszarach starej polityki UE. Od kwestii wielkiej deregulacji proponowanej przez premiera @donaldtusk, po sprawę wstrzymania niekontrolowanej imigracji i na zabezpieczeniu wschodnich granic kończąc.
Musimy jednak ciągle powtarzać nudna i mozolną pracę edukacyjną. Nic nie jest pewnikiem a wola ludu jest zmienna.
@donaldtusk@NawrockiKn@ZelenskyyUa Dla mnie oczywiste.
Dla kogoś kto lubi ustawki w lesie...🤦🏼♀️🤦🏼♀️
Ukraina ma moje pełne poparcie, i współczucie.
Historia rzadko bywa prosta.
A Polacy zanim zaczną szukać wrogów wokół niech spojrzą na siebie.
Rozmawiajmy.
Ponieważ dyplomacja nie przyniosła żadnych efektów, zwracam się publicznie do Prezydentów @NawrockiKn i @ZelenskyyUa o bezpośrednią i szczerą rozmowę. Zanim emocje zrujnują naszą solidarność, która narodziła się w obliczu rosyjskiego zagrożenia. Współpraca leży w interesie obu naszych państw i narodów, a konflikt w interesie Moskwy. To chyba oczywiste dla nas wszystkich.
Dear American friends, Europe is your closest ally, not your problem. And we have common enemies. At least that’s how it has been in the last 80 years. We need to stick to this, this is the only reasonable strategy of our common security. Unless something has changed.
Dlaczego Ukraina nie może ponosić konsekwencji wojny, której nie rozpoczęła – analiza prawna i geopolityczna z oficjalnymi źródłami
Od 2022 roku w debacie międzynarodowej powracają wezwania, aby Ukraina „oddała część terytorium”, „zmniejszyła liczebność wojska”, „uznała stan faktyczny okupacji” czy „poszła na kompromis” z Federacją Rosyjską.
Takie propozycje kierowane są wyłącznie do państwa broniącego się, a nie do agresora, który złamał podstawowe normy prawa międzynarodowego, dopuścił się zbrodni wojennych i doprowadził do zniszczenia tysięcy kilometrów infrastruktury cywilnej.
Poniższy artykuł wyjaśnia, dlaczego to Rosja, a nie Ukraina, zgodnie z prawem i logiką bezpieczeństwa, powinna ponosić konsekwencje wojny — oraz dlaczego każde wymuszanie ustępstw na Kijowie byłoby nie tylko niesprawiedliwe, ale również niebezpieczne dla przyszłości Europy.
1. Ukraina nie jest agresorem – to Rosja złamała Kartę Narodów Zjednoczonych
Zgodnie z art. 2(4) i art. 51 Karty Narodów Zjednoczonych, agresorem jest państwo, które jako pierwsze użyje siły wobec suwerenności innego państwa.
Treść Karty:
https://t.co/nYsBHrdeLk
Federacja Rosyjska:
przekroczyła granice Ukrainy w 2022 r.,
zajęła terytoria należące do suwerennego państwa,
dokonała nielegalnych aneksji (Krym, Donieck, Ługańsk, Zaporoże, Chersoń),
bombardowała cywilne miasta, szkoły, szpitale i elektrownie.
Oenzetowska Komisja Śledcza ds. Ukrainy jednoznacznie potwierdza przypadki egzekucji, tortur, deportacji, gwałtów i ataków na ludność cywilną:
Raport ONZ – Komisja Śledcza:
https://t.co/Y3nKjjmfZG
Ukraina korzysta wyłącznie z prawa do samoobrony, gwarantowanego przez art. 51 Karty ONZ.
2. Oddanie ziem agresorowi nie przynosi pokoju – przynosi kolejną wojnę
Historia jest jednoznaczna:
Monachium 1938 – ustępstwa wobec Hitlera zachęciły go do dalszej ekspansji.
Krym 2014 – Zachód zaakceptował „stan faktyczny”, a Rosja po kilku latach rozpoczęła pełnoskalową inwazję.
Gruzja 2008 – Rosja nie poniosła konsekwencji; rezultat: działania w Ukrainie.
Analitycy NATO potwierdzają, że ustępstwa wobec Putina nie zmniejszają zagrożenia, lecz je wzmacniają.
Oficjalny raport NATO o bezpieczeństwie w regionie:
https://t.co/iC3RRhBT1Y
Dlatego oddanie ziem Ukraina = zaproszenie do kolejnych agresji na MOLDOWĘ, państwa bałtyckie lub Finlandię.
3. Dlaczego Rosja nie ponosi jeszcze pełnej odpowiedzialności karnej?
Międzynarodowy Trybunał Karny (ICC) wydał nakaz aresztowania Władimira Putina za nielegalną deportację tysięcy ukraińskich dzieci — czyn zakwalifikowany jako zbrodnia wojenna:
Nakaz ICC (marzec 2023):
https://t.co/h71Gkx8z1R
To pierwszy w historii przypadek, w którym głowa mocarstwa nuklearnego została objęta nakazem ICC.
Dlaczego nie został zatrzymany?
Ma immunitet głowy państwa — w praktyce może zostać zatrzymany tylko na terytorium państw uznających jurysdykcję ICC.
Rosja nie jest stroną Statutu Rzymskiego.
Putin unika wyjazdów do krajów, gdzie grozi mu aresztowanie.
Jednocześnie UE, ONZ i ponad 30 państw wspiera tworzenie specjalnego Trybunału ds. zbrodni agresji:
Dokument inicjujący:
https://t.co/SEDShwYLDm
To właśnie zbrodnia agresji jest „zbrodnią nadrzędną”, z której wynikają wszystkie pozostałe.
4. Żądania redukcji ukraińskiej armii są sprzeczne z prawem międzynarodowym
W żadnym dokumencie ONZ czy OBWE nie istnieje przepis nakazujący, aby państwo ofiara agresji miało: zmniejszyć siły zbrojne, rozbroić się, wycofać jednostki z własnego terytorium, oddać terytoria zajęte przez najeźdźcę.
Takie wymagania byłyby zaprzeczeniem prawa do samoobrony (art. 51 Karty ONZ).
Opinia Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości (sprawa Nicaragua v. USA, 1986) jasno potwierdza, że państwo napadnięte ma pełne prawo używać siły obronnej:
https://t.co/CHIEBMkoZ5
Ukraina ma więc pełne i niepodważalne prawo utrzymywać, a nawet wzmacniać swoją armię.
5. Kto faktycznie powinien ponosić konsekwencje wojny?
Z punktu widzenia prawa i logiki międzynarodowego bezpieczeństwa odpowiedź jest jednoznaczna:
Konsekwencje ponosi agresor, nie ofiara.
Rosja powinna: wycofać wojska z okupowanych terenów, zwrócić deportowanych obywateli, wypłacić reparacje za zniszczenia, zostać pociągnięta do odpowiedzialności karnej, zrezygnować z nielegalnych aneksji.
Zgromadzenie Ogólne ONZ już wezwało państwa do stworzenia mechanizmu reparacji od Rosji:
Rezolucja ONZ ES-11/5:
https://t.co/IsYwcbclJg
6. Dlaczego część państw próbuje wymuszać ustępstwa na Ukrainie?
Powody są cztery:
1. Zmęczenie wojną
Niektóre rządy boją się skutków gospodarczych i politycznych.
2. Wpływy rosyjskiej propagandy
Działania informacyjne Rosji skutecznie wprowadzają fałszywą narrację o „wzajemnej winie”.
3. Koszty wsparcia militarnego
Część państw chciałaby „taniego pokoju”, nawet kosztem sprawiedliwości.
4. Błędne rozumienie pokoju
Nie każdy pokój jest dobry.
„Pokój”, który nagradza agresję, jest w istocie przerwą przed kolejną wojną.
Zakończenie: Dlaczego Ukraina nie może płacić za cudzą agresję?
Ukraina: nie napadła na nikogo, nie rozpoczęła wojny, nie anektowała cudzych ziem, nie dokonała ludobójstwa ani deportacji dzieci, broni się zgodnie z prawem międzynarodowym.
Rosja natomiast: złamała Kartę ONZ, dokonała agresji, popełniła udokumentowane zbrodnie wojenne, dokonała nielegalnych aneksji, dopuszcza się ludobójczych praktyk wobec cywilów.
Dlatego nie istnieje żaden moralny, prawny ani polityczny argument, który uzasadniałby redukcję armii, oddanie ziem czy ustępstwa Ukrainy.
Ustępstwa wobec agresora nie kończą konfliktu — one go napędzają.
Jedynym sprawiedliwym i stabilnym pokojem jest taki, w którym:
✔ Rosja poniesie konsekwencje,
✔ Ukraina odzyska terytoria,
✔ sprawcy zbrodni staną przed sądem,
✔ bezpieczeństwo regionu zostanie odbudowane na zasadach prawa, nie siły.
#mydemokracjaonline #InstytutPrawdy #ShelbyFactSquad
1/5
@GabaSieczkowska@bartoshchyz i nieobecna tu Ewelina Kwiatkowska, od 2003.10.15 czekam na artykuł, w duchu edukacyjnej misji dziennikarskiej, uświadamiający Polakom konsekwencje wyboru koalicji w kontekście programów i obietnic wyborczych.
https://t.co/MzJbjpqvYL
Na prawej stronie kolejna imba po mojej wczorajszej "rozmowie" z #Grok, która stała się tam kolejnym bożkiem.
Ustalmy kilka faktów.
1. W odpowiedzi na nieprecyzyjny wpis Groka na temat niezrealizowanych obietnic wyborczych #K15X, wysłałem analizę zrealizowanych do maja 2025 roku obietnic, z której wynika, ze zrealizowane w całości, w całości z opóźnieniem oraz zrealizowane częściowo zostały (do maja 2025) 44 sprawy. Zablokowanych przez Andrzeja Dudę 5 ustaw. Zatem łącznie 49 spraw. Całkiem nieźle jak na 1,5 roku rządów.
Podałem link do tej analizy
⬇️
https://t.co/QnU9ED08cZ
2. Grok uparcie twierdzi, że tych obietnic zrealizowanych jest 19. Odnosi się także do analizy Demagoga.
3. Mój raport także bazował na analizie Demagoga, z której wynika to, co napisałem wyżej.
4. Grok w ogóle nie przeanalizował danych, które mu przesłałem. Stąd była sarkastyczna wymiana zdań: "kłamiesz".
5. 25 sierpnia przetestowałem Groka w sprawie zakupu nowego BMW 7 dla kancelarii prezydenta. Podczas "rozmowy" z Grokiem udowodniłem mu co najmniej trzy razy mijanie się z prawdą, co za każdym razem przyznawał w kolejnych komentarzach.
6. Rozumiem, że dla określonej grupy osób Grok jest jedyną wyrocznią, zwłaszcza, gdy zaspokaja ich oczekiwania.
7. Ale Grok nie jest żadnym źródłem wiarygodnej wiedzy. Wszystko, co podaje, należy zweryfikować w innych źródłach, najlepiej niezależnych. Jeśli komuś wystarcza "wiedza" Groka i jest on dla niego wyrocznią, to jego sprawa.
8. Wczoraj hurtowo zbanowałem ponad 50 kont za obsesyjne chamstwo na moim punkcie i będę to robił nadal. Wielokrotnie powtarzałem, że mogę rozmawiać z każdym, pod warunkiem, że będzie to rozmowa kulturalna.
Załączam skriny z konwersacji z Grokiem. Do wglądu.
I tyle w temacie wczorajszej "rozmowy" z Grokiem.
Oby za waszą głupotę nie przyszło nam płacić wysyłaniem naszych dzieci na front. I obyśmy wówczas nie usłyszeli od sojuszników, że za systemy obronne tylko my mamy płacić. W latach 1938-1940 Niemcy uderzali po kolei na różne kraje, które, właśnie przez taki krótkowzroczny egoizm, nie potrafiły mu się razem przeciwstawić.
Nowelizacja ustawy o środkach ochrony roślin jest zła gdyż ponieważ domniemany uważa, że projekt godzi w interesy rolników wykluczonych cyfrowo. „Nie wszyscy rolnicy bowiem posiadają dostęp do Internetu, a jeśli nawet posiadają, to zwyczajnie nie posiadają umiejętności korzystania z narzędzi cyfrowych”.
Rolnicy? Czy wy serio jesteście takimi kmiotkami, za jakich ma was KN?