Uwaga ‼️ To nieprawda. Kolejne kłamstwo powtarzane by obrzydzić SAFE. Nie przekazujemy żadnych pieniędzy z SAFE na Ukrainę. Nie ma też zakupów dla Ukrainy
@p_zuchowski@LeszekKeruk Być może proruski kret Trump i jego administracja przestraszyli się ewidentnej krytyki. Kiedy to się skończy i wróci normalność? Sprawa jest dość prosta. Zle jest zle. Dobre jest dobre.
'Wszystkie karty są na stole. Nikt nie może, także pan prezydent, liderzy PiSu, już dłużej udawać głupich' - premier Tusk o #Zondacrypto
Komu gorąco? Kto wali za granicę, a kto w dziąsło? Nie wywiniecie się z tego 🇷🇺 ruskiego wirusa. Już nie. Kropka. Zaboli!
#ZondaNawrocki
Historyczna chwila.
W 2004 weszliśmy do UE a w 2007 Lech Kaczyński podpisuje Traktat Lizboński.
I pewnie się wgrobie przewraca widząc jak jego brat próbuje rodaków zniechęcić do UE.
Całe 8-letnie rządy PiSu to była antyunijna narracja i polityka konfrontacyjna wobec UE. Otwarte przygotowywanie gruntu pod Polexit.
Na szczęście Polacy są mądrzejsi. 80% popiera naszą obecność w UE a te 20%, które nie popiera to akurat ciemnogrodziański elektorat PiS.
Jeśli ktoś pyta, gdzie kończy się propaganda, a zaczyna moralne zepsucie —
to dokładnie tam, gdzie pod przemową o dzieciach wstawiasz QR-kod do wpłat na partię.
#QRCodeNaPiS
Kto naprawdę zarządza giełdami kryptowalut.
Świat, którego Polacy nie widzą, a który decyduje o miliardach**
Rynek kryptowalut długo sprzedawano jako ideę wolności i technologicznego postępu. W praktyce jest to jeden z najbardziej nieprzejrzystych sektorów współczesnych finansów, w którym to, co oficjalne, niemal nigdy nie jest tym, co prawdziwe. Giełdy kryptowalut wyglądają jak start-upy prowadzone przez młodych przedsiębiorców z ambicjami. W rzeczywistości zarządzają nimi siły, o których przeciętny użytkownik nawet nie ma pojęcia.
Model ten jest identyczny na całym świecie. Twarz jest lokalna. Władza jest globalna. Właściciel widniejący w rejestrze jest figurantem. Prawdziwi beneficjenci ukrywają się za warstwami spółek w rajach podatkowych, trustów prawniczych, anonimowych udziałowców i firm inwestycyjnych bez historii. Giełda kryptowalut staje się mechanizmem, który pozwala przerzucać pieniądze przez granice bez śladu. To idealne narzędzie do działań, które w tradycyjnym sektorze finansowym byłyby natychmiast wykryte. Oczywiście nie każda giełda działa w opisany tu sposób – skala nadużyć zależy od konkretnej firmy, jurysdykcji i poziomu regulacji, na które jest realnie narażona.
Pierwszą grupą, która realnie zarządza światowymi giełdami kryptowalut, są oligarchowie i globalna elita finansowa działająca z cienia. Nie robią oni konferencji prasowych, nie udzielają wywiadów i nie występują w roli właścicieli. Inwestują pieniądze w struktury offshore, które następnie przejmują kontrolę nad start-upami krypto. To właśnie ci ludzie podejmują najważniejsze decyzje. Twórca giełdy i jej aktualny prezes są jedynie ludźmi do obsługi sceny. Na liście znamy twórców FTX, Huobi czy Crypto. com. Nie znamy prawdziwych właścicieli ich portfeli.
Drugą grupą są zorganizowane grupy przestępcze. To nie jest publicystyczna przesada. Europol, FBI i ONZ od lat opisują, że giełdy kryptowalut są jednym z kluczowych narzędzi prania pieniędzy. Mafia nie musi „posiadać” giełdy, aby nią zarządzać. Wystarczy, że uzyska wpływ na decyzje dotyczące przepływów. Wystarczy, że przekona albo zmusi lokalnego operatora do działania zgodnie z interesami przestępców. Wystarczy, że wywrze presję, którą trudno udowodnić, a jeszcze trudniej opisać. W świecie kryptowalut znikały całe platformy, a wraz z nimi miliardy dolarów użytkowników. Ci, którzy zarządzali nimi oficjalnie, często byli tylko narzędziami w rękach ludzi, których świat nigdy nie zobaczył.
Trzecią grupą są państwa autorytarne i ich służby wywiadowcze. To Rosja, Iran, Korea Północna i sieci powiązań obejmujące Emiraty, Chiny oraz raje podatkowe. Te państwa używają kryptowalut do omijania sankcji, finansowania operacji zbrojnych, handlu ropą, materiałami wybuchowymi i usługami najemników. Z perspektywy takich reżimów giełda kryptowalut nie jest firmą technologiczną. Jest narzędziem prowadzenia wojny. Struktura własności nigdy nie pokaże nazwiska, ponieważ nie taka jest jej funkcja.
To wszystko działa razem. W każdej większej giełdzie – od Nowego Jorku po Tallin – można znaleźć ślady tych trzech sił. Oligarchowie wchodzą ze swoim kapitałem. Grupy przestępcze wykorzystują infrastrukturę. Państwa autorytarne wykorzystują słabości regulacyjne i transferują środki przez podstawione podmioty. Oficjalny prezes, nawet jeśli jest ambitny i zdeterminowany, jest tylko wierzchołkiem góry lodowej. Giełda kryptowalut to konstrukcja, która istnieje po to, aby utrzymać nieprzejrzystość. To fundament całej filozofii blockchainu wykorzystywanej niezgodnie z jej pierwotną ideą. Opisane tu mechanizmy nie dotyczą każdej platformy w jednakowym stopniu, ale tam, gdzie pojawiają się duże pieniądze i słabe państwo, wracają jak wzór z kopiuj-wklej.
Polski kontekst nie różni się od globalnego. Giełdy powstają szybko, rosną błyskawicznie, zmieniają nazwy, przenoszą działalność za granicę, a następnie przechodzą w ręce nowych osób, często powiązanych z branżą, ale niekoniecznie z kapitałem. Twórcy znikają. Zarządcy się zmieniają. Narracja o „dynamicznym rozwoju” zastępuje pytania o to, kto naprawdę finansuje działalność. Mechanizm jest identyczny jak na całym świecie. Polska jest tylko kolejną odsłoną globalnej układanki.
Giełdami kryptowalut nie zarządzają ci, których widzimy. Zarządzają nimi ci, których nigdy nie poznamy. Można zmieniać prezesów, przenosić siedziby, tworzyć nowe spółki i budować medialne historie o innowacji. Prawda pozostaje niezmienna. Ten rynek jest sterowany przez trzy potężne grupy: wielki kapitał, przestępczość i państwa, które nie mają nic wspólnego z demokracją. Właśnie dlatego podejmowanie decyzji politycznych na korzyść takiego sektora musi budzić niepokój. W świecie, gdzie twórcy giełd znikają, a zarządcy pojawiają się znikąd, demokracja ma obowiązek zachować czujność.
Nie chodzi o to, żeby szukać teorii spiskowych. Chodzi o to, że te mechanizmy nie są teorią. Są praktyką, w której działają miliardy dolarów, a ich ścieżki są celowo nieprzejrzyste. Kryptowaluty nie są zabawką dla inwestorów. Są narzędziem, które w niewłaściwych rękach może stać się bronią. Państwa demokratyczne wiedzą to od lat. Polska nie może udawać, że stoi poza tym światem. Ten tekst jest publicystyczną próbą opisania zjawisk, które od lat pojawiają się w raportach instytucji zajmujących się przestępczością finansową – od Europolu, przez ONZ, po krajowe organy nadzoru – choć ich skala i natężenie zawsze zależą od konkretnej giełdy i konkretnego państwa.
Tekst ma charakter publicystyczny i opisuje mechanizmy występujące w sektorze kryptowalut na podstawie raportów Europolu, ONZ, EY, Chainalysis, organów ścigania oraz znanych przypadków upadków giełd. Nie odnosi się do konkretnych firm ani osób. Skala zjawisk opisanych w tekście zależy od jurysdykcji i struktury konkretnej platformy.
autor: redakcja @AkademiaPrawdy
źródła: Europol, ONZ, FBI&DOJ, Chainalysis Crypto Crime Reports 2022–2024, KNF – komunikaty ostrzegawcze dot. giełd kryptowalut