Długo zwlekałem żeby zwrócić się tutaj o pomoc, ale jestem już pod ścianą.
Szukam pracy, niestety z powodu problemów z kręgosłupem moje możliwości są ograniczone. Od kilku miesięcy odbijam się wszędzie od ściany, nie sądziłem, że będzie tak trudno znaleźć. 1/*
Ten wpis wywołał sporo komentarzy. Nawet rekordowo mało (jak na TT) było komentarzy obrażających mnie :-). Okazało się że kilka osób już o podobnym systemie pisało. No i super. Na priv napisało też kilka osób, które potwierdziły moje intuicje. Z kilkoma rozmawiałem przez telefon.
Z tych rozmów i z wymiany korespondencji wynika, że taki system da się zbudować i da się go odpowiednio zabezpieczyć (choć oczywiście zabezpieczeń 100proc. nie ma). Jego komponenty są ogólnie dostępne a sukces wynikałby ze skali (powszechności) a nie z dokładności pojedynczego czujnika. Można to zrobić na wiele sposobów, a podstawą (podobnie jak w systemie ukraińskim) mógłby być dźwięk lecących obiektów a nie obraz (choć taniejące czujniki IR warto byłoby też wziąć pod uwagę jeżeli system miałby być bardziej uniwersalny). Co ważne ten system nie miałby za zadanie zastąpić systemów należących do wojska, ale je uzupełnić i wzmocnić.
To da się zrobić! Może by się jednak zebrać i spróbować? Jak uważacie, komu powinno się to podesłać? Może linkujcie aż się ktoś zainteresuje.
Nie chciałem się w tym temacie odzywać, ale... Boże... Jak strasznie mi żal tego człowieka... A jeszcze stokroć bardziej Jego Rodziny.... Za kilka dni wszyscy zapomną... Cokolwiek dziś nie mówią... Wszyscy...
Durne są te pokazy... Bez sensu... Żołnierze (piloci) i tak ćwiczą dzień w dzień... Po jaką cholerę robić coś, co jest z pogranicza akrobacji cyrkowych, coś, co w prawdziwym boju zdarza się niezmiernie rzadko a i adrenalina jest zupełnie inna....
Ech....
Gdzie się sprawdza ile osób ma bana?
Wczoraj mam poczucie, że zbanowalam z 300... i cudownie się z tym czuje :)
Pierwsze 3 słowa z komentarza i ban. Nawet większości nie przeczytałam.
Witajcie w ten piękny piątek.
P.s dalej będę jeździć tym walcem.
Felicjan Andrzejczak zaśpiewał najpotężniejszą polską piosenkę. Raz, a dobrze. Potem stu próbowało nagrać taki przebój, po sto płyt stworzyli, ale nikomu się nie udało. A on się przyglądał z boku i czasami wpadł na jakiś koncert. Absolutny boss.
Jego odejście jest jednym z tych, których... nie zauważymy, bo i tak wolał pozostawać w cieniu. Dla słuchacza nic się nie zmienia. Niesamowita umiejętność odcięcia się od sławy, popularności i nowych możliwości. Trudno nie podziwiać.
Podsumowując tegoroczne święta na Twitterze: mam więcej "fanów" niż Edyta Górniak a ja nie żyję od 4 tys lat! Tylko ci moi tacy upośledzeni bardziej i niedorozwinięci