Pewnie przez fakt, że jest świadomość że wystarczy wyjąć i zawołać pielęgniarkę, a w domu jestem zdana tylko na siebie właściwie i to co zauważę sama. A to zaskakuje mnie coraz bardziej
Szczerze to mega dziwne wiedząc że ma się stan zapalny w bebechach. Okej nie mój pierwszy, ale ten jest mega dziwny. Bo w sumie teraz sto razy bardziej jestem czujna niż w momencie kiedy np. leżałam sobie ten tydzień między tomografami.
Mnie tylko skąd ten zbiornik i dlaczego zrobił się stan zapalny i chyba nawet nie wiem czy chcę wiedzieć.
Jeśli dobrze myślę to w piątek zostanę umówiona gdzieś w okolicach 7-11 września więc dostanę skierowanie na TK zobaczymy.
Dobrze że jest bliżej niż dalej tej daty
Wgl bawi mnie odrobinę jak słyszę że powinna zmienić lekarza albo pojechać do innego szpitala. Ale co to kurwa mi da? Lekarz inaczej odczyta wyniki TK? Jest stan zapalny i jest szansa że organizm da radę bo to gówno ma szansę się samoistnie opróżnić bo sobie w międzyczasie
Zwalczyć to co było, ale nie ukrywajmy że od końca kwietnia do połowy czerwca moją dietę stanowiły antybiotyki, które uwaga, już nawet nie działały bo tylko wyciszały stan zapalny.
Sytuacja względem czerwca jest taka, że mamy jeden punkt a nie kilka jak wczesniej. Zastanawia
Nie dostałam również potwierdzenia, ale jak wspomniałam o tym że mam od piątku więcej wydzieliny to możliwe że ta decyzja o miesięcznym czekaniu wynika z tego, że może to gówno będzie się drenować samoistnie
Oficjalnie mogę zacząć event złego diabli nie biorą, ale może jednak wezmą.
Mój regres stanów zapalnych poszedł w pizdu. Sytuacja jest mówiąc najprościej chujowa ale stabilna. Podobno zmiana jest niewielka, więc mam miesięczną obserwacje i obietnice kolejnego TK
Na początku września z której wrócę ze skierowaniem na kolejne TK i no tak się będziemy i zobaczymy czy stan zapalny się wyciszysza i czy przetoka się zmniejszyła. Bo tak mam przetokę. No kurwa zajebiście.
I na chwilę obecną morfologia i CRP idą w odsawkę, bo będzie mieć skakać
No mnie zaraz popierdoli jak wszystko co kocham. Myślałam że co miało to wyleciało a tu się okazuje że dalej coś wypływa. Jedyne co mnie powstrzymuje by nie wpaść na chirurgię to to, że a) nic mnie nie boli
b) nie mam gorączki
c) przestało tak dziwnie bulgotać i mówić kiedy coś
Jeśli do jutra do południa będzie ze mnie tak cieknąć, że praktycznie po 3h opatrunek do wymiany to jadę w odwiedziny na chirurgię, chociaż serio wolałabym odwiedzić ją z wynikami TK, bo czy serio pogorszyłoby mi się w ciągu tygodnia? Żałuję, że nie mam moich testów na CRP
Wypływało.
c) wydzielina sama w sobie się nie zmieniła w żadnym stopniu poza tym że jest jej ciut więcej niż zwykle i trochę wyszła mi ziarnina do góry. A trzebało nie czekać i dzwonić już wczoraj o wyniki, czy są czy ich nie ma bo jeśli jutro nie pojadę, to jak w poniedziałek
Jeśli do jutra do południa będzie ze mnie tak cieknąć, że praktycznie po 3h opatrunek do wymiany to jadę w odwiedziny na chirurgię, chociaż serio wolałabym odwiedzić ją z wynikami TK, bo czy serio pogorszyłoby mi się w ciągu tygodnia? Żałuję, że nie mam moich testów na CRP
bo jeden wykorzystałam właśnie w takiej sytuacji, że miałam więcej wysieku i nie kupiłam od tamtej pory, bo chociaż bym wiedziała czy się coś dzieje. Z drugiej strony no morfologia z wtorku nie wyszła mi tak tragicznie i spadła względem środy, ale to też nie oznacza, że nic się
Trochę się teraz stresuje tym, że chyba coś się jebie, ale nie mam jeszcze wyników TK więc w poniedziałek będę dzwonić i pytać się, bo chyba coś za dużo tego wypływa, ale jednocześnie nie dzieje się nic innego, no co najwyżej mogłabym znowu morfologię zrobić z CRP