Katolik Tradycji, szczęśliwy mąż i ojciec, publicysta, monarchista, bezpartyjny. Publikuje,m. in. w Zawsze Wierni i Magna Polonia.
Wesprzyj moją działalność ⬇⬇
„Są katolicy, którzy (...) starają się ustanowić przymierze między światłością a ciemnością, między sprawiedliwością a nieprawością, a czynią to przy pomocy doktryn nazywanych katolicko-liberalnymi, które opierają się na najbardziej zgubnych zasadach, jakie istnieją (...) Otóż są oni bez wątpienia bardziej niebezpieczni i bardziej szkodliwi niż zdeklarowani wrogowie (...)”
Pius IX
„Gdy religia katolicka w jakimś kraju zostaje zredukowana do rozmiarów życia prywatnego i kiedy katolicyzm przestaje być duszą życia publicznego, duszą władzy publicznej, instytucji publicznych, wówczas Jezus Chrystus traktuje taki kraj podobnie, jak On sam jest w nim traktowany. Nadal udziela swych łask i dobrodziejstw poszczególnym ludziom, którzy Mu służą, ale porzuca instytucje, porzuca organa władzy, królów i całe narody - wszystko staje się niestabilne niczym piasek pustynny, słabe i ulotne jak jesienne liście, które najmniejszy podmuch wiatru porywa i unosi.”
Louis-Édouard kard. Pie
"To, że państwo musi być oddzielone od Kościoła, jest poglądem absolutnie fałszywym, najbardziej szkodliwym błędem. Pogląd ten (...) w pierwszym rzędzie winny jest wielkiej niesprawiedliwości wobec Boga, gdyż Stwórca człowieka jest także Tym, który ufundował ludzkie społeczności i utrzymuje je w istnieniu, tak jak utrzymuje nasze istnienie. Dlatego winniśmy Mu nie tylko prywatny kult, ale publiczne i społeczne oddawanie czci, dla uhonorowania Go. Poza tym, pogląd taki jest oczywistą negacją porządku nadprzyrodzonego. Ogranicza on działanie państwa do pościgu za pomyślnością ogółu jedynie w tym życiu, jakby był to wyłączny cel politycznych społeczności i całkowicie na nim się skupia, zaś w żaden sposób nie zwraca uwagi (tłumacząc, że jest mu to obce) na ostateczny cel tych społeczności, którym jest wieczna szczęśliwość, jaka jest celem ludzi po tym krótkim życiu. Lecz skoro obecny porządek rzeczy jest tymczasowy i ma na celu osiągnięcie przez człowieka tego, co jest dla niego największym i absolutnym dobrem, to z tego również wynika, że świecka władza musi nie tylko nie czynić przeszkód temu celowi, lecz tak nas musi wspomagać, by był on naszym udziałem. Ten sam pogląd wywraca porządek, opatrznościowo ustanowiony przez Boga w świecie, który wymaga harmonijnego porozumienia między dwoma społeczeństwami (państwem i Kościołem)."
Św. Pius X
Jedno nie wyklucza drugiego. Prawda jest zarówno terytorium, którego należy bronić, jak i dobrem, którym należy się dzielić. Stąd Kościół zawsze stanowczo potępiał błędy, jak i niósł Ewangelię wszystkim narodom.
@Vixit_vi@Majron6@athanasiusurban Jeśli papież pisze, że na coś nalega albo czegoś chce lub też że Kościół coś poleca, to nie jest to prośba, tylko nakaz. Poniżej podręcznik do prawa kanonicznego ks. prof. Bączkowicza, który w kontekście wspomnianego przez Piusa XII kan. 813 objaśnia:
"Aczkolwiek z powyższych zasad wynika jasno, że Msza odprawia się w imieniu Chrystusa i Kościoła, i że Ofiara Eucharystyczna nigdy nie pozostaje bez owoców, nawet i społecznych, choćby ją kapłan sprawował bez żadnego ministranta, to jednak chcemy i nalegamy - co zresztą zawsze polecał Kościół święty - aby żaden kapłan nie przystępował do Ołtarza bez ministranta, któryby mu służył i odpowiadał według przepisów Kanonu 813."
Pius XII, Mediator Dei
„Boże, Ty w Sercu Syna swego, zranionym grzechami naszymi darzysz nas litościwie niezmiernym skarbem miłości: daj, prosimy, abyśmy składając Mu hołd naszej miłości i oddania się, spełniali także obowiązki należnego zadośćuczynienia”
Rozpoczęliśmy czerwiec, miesiąc szczególnej czci Najświętszego Serca Pana Jezusa.
@shadew77@Ruch_Oporu2@HaKejt Widziałem to gdzieś jeszcze, ale jest choćby tutaj
https://t.co/uXLj0pPwBE
Tylko przypomnę, że bp Schneider jest patrologiem, czyli specjalistą od Ojców Kościoła - więc zapewne wie, co mówi o św. Atanazym.
Nie, nosi znamiona obrony wiary w stanie wyższej konieczności. Bractwo uznaje autorytet i jurysdykcję papieża, wymienia go w kanonie Mszy Świętej, we wszystkim, co nie sprzeciwia się wierze, jest mu posłuszne. Są to działania nadzwyczajne, podejmowane w sytuacji bez wyjścia, aby zagwarantować na kolejne dziesięciolecia przechowanie depozytu ortodoksyjnej wiary katolickiej wobec modernizmu, który pustoszy oficjalne struktury kościelne. Siłą rzeczy, jest to działanie tymczasowe, dopóki kryzys nie ustąpi - a to się z pewnością w końcu stanie, bo bramy piekielne nie przemogą Kościoła. Samo prawo kanoniczne zwalnia biskupa z sankcji za święcenia biskupie bez mandatu, jeśli czyni je w stanie konieczności - nawet, jeśli się myli.
Nie można w ten sposób przechodzić do porządku dziennego nad tym, że w Kościele doszło do rewolucji doktrynalnej i głosi się obecnie po prostu poglądy potępione i modernistyczne. Poza tym, nie do końca tak jest. W Magisterium, które nie jest ex cathedra, może zdarzyć się pojedynczy błąd, ale wprost niemożliwa jest sytuacja, w której - dla przykładu - Kościół pozostawał przez wiele wieków w błędzie w swoim stosunku do wolności religijnej lub stosunku do Starego Przymierza. Pańskie podejście prowadzi to absurdu, bo jeśli Kościół po prostu błądził przez wieki, to tym bardziej może błądzić przez ostatnie kilkadziesiąt lat - jest to wręcz znacznie bardziej prawdopodobne. Nieomylne jest też to, w co Kościół po prostu zawsze i przez wszystkie wieki wierzył - czego można podać rozmaite przykłady. Na marginesie, obok sformułowania użytego przez Piusa IX w Quanta cura nie można przejść obojętnie. Nosi ono znamiona wypowiedzi nieomylnej, a jeśli ktoś twierdzi, że nie, to jest to co najmniej niezwykle wysoki stopień pewności nauczania i zdecydowanie bardziej spójny z Tradycją Kościoła niż to, co głosi się obecnie:
"A przeto wszystkie i każda z osobna przewrotną opinię i naukę oddzielnie wymieniając w tym Piśmie, Naszą powagą Apostolską je odrzucamy, piętnujemy i potępiamy, a chcemy oraz polecamy, by one przez wszystkich katolickiego Kościoła synów uznane były za odrzucone, napiętnowane i potępione."
Nie, nie można byłoby. I to prędzej Pan nie uznaje hierarchii dokumentów Kościoła. Stawia Pan nowinkarską i liberalną deklarację duszpasterskiego Soboru ponad tym, w co Kościół zawsze wierzył i praktykował odnośnie wolności religijnej, a co Pius IX potwierdził w Quanta cura sformułowaniem co najmniej bliskim ex cathedra, pisząc o użyciu swojego apostolskiego autorytetu i stosując nakaz wobec wszystkich katolików, aby przedmiotowe twierdzenie uznali za napiętnowane i potępione. Stosunek do wolności religijnej był także potwierdzany wielokrotnie przez innych papieży, ostatni raz przez Piusa XII w przemówieniu Ci Riesce - oczywiście samo przemówienie jest tylko przemówieniem, ale powtarzało ono niezmienną i trwałą, dotychczasową naukę Kościoła. Uważa Pan widocznie, że Kościół może co pokolenie wywracać swoją naukę o 180 stopni i głosić to, co już przedtem zostało potępione i sprzeciwia się wiekom nauki Kościoła i praktyki kościelnej. To nie jest tak, że wszystko co nie zostało explicite zdefiniowane dogmatycznie jest w Kościele zmienne według upodobania aktualnego papieża.
@poldek34@Borja4749158242 Problemy doktrynalne w konfrontacji z tradycyjnym nauczaniem znajdują się w samych dokumentach II Soboru Watykańskiego, a jeszcze bardziej w posoborowym Magisterium.
Sytuacja, w której Kościół stanowczo sprzeciwia się temu, co określił jako błędy współczesne i je potępia, następnie definiuje poprzez encyklikę papieską oraz dekret Świętego Oficjum herezję modernizmu, potępia jej zwolenników, przestrzega przed spiskiem wewnątrz Kościoła, a następnie kilkadziesiąt lat później dochodzi do "reform" ewidentnie inspirowanych tą herezją, a błędy współczesne stają się "nauką Kościoła" powinna dać każdemu do myślenia. To są po prostu fakty, przed którymi stoimy. Twierdzenia potępione w dekrecie Lamentabili albo w dekretach Papieskiej Komisji Biblijnej jako modernistyczne są dziś powszechne i głoszone na porządku dziennym.
Św. Pius X przestrzegał, że moderniści są w Kościele i chcą go zmienić od środka, maskują się i ukrywają, chcą przetrzymać kary i potępienia, dążą do "zreformowania" Kościoła od wewnątrz w pożądanym przez siebie kierunku. W jednym z motu proprio napisał, że moderniści założyli w tym celu wewnątrz Kościoła tajne sprzysiężenie. Jednocześnie określił modernizm ściekiem wszystkich herezji i wspierał tajny kontrwywiad kościelny - Sodalitium Pianum, który tropił ukrytych modernistów. Obawy św. Piusa X się niestety ziściły - mniej radykalne poglądy od tych, które dziś się w Kościele normalnie głosi, w czasach św. Piusa X były uznawane za modernistyczne.
Nie miałem intencji czegokolwiek Panu wytykać, starałem się być uprzejmy - i wydaje mi się, że byłem, Pan zresztą dla mnie również. Zakładam, że jest Pan dobrym katolikiem i ma dobre intencje. Niemniej, po głębokim zbadaniu sprawy i rozważeniu wszystkich argumentów, takie jest moje stanowisko odnośnie nowej Mszy - to wszystko. Dlatego ja w tym obrządku nie uczestniczę i gdyby ktoś mnie pytał o zdanie, bym odradzał. Natomiast, tak jak Panu napisałem, tę sprawę każdy musi rozważyć samodzielnie, nie ma innej możliwości.
Gdyby jakikolwiek biskup za czasów św. Piusa X ucałował Koran (jak Jan Paweł II), chodził i modlił się po meczetach i synagogach albo twierdził, że każdy ma prawo do wolności religijnej, zostałby uznany za modernistę i ekskomunikowany. Dziś w Kościele jest to po prostu norma. I tym się manifestuje kryzys.