Rada w składzie Marcin Horała (PiS), Paulina Matysiak („niezrzeszona”), Grzegorz Płaczek (Konfederacja), Szymon Szynkowski vel Sęk (PiS) oraz Witold Tumanowicz (Konfederacja) ma taki potencjał intelektualny, że powinna natychmiast zasiąść do pisania Pisma Świętego.
Największy mit jest taki, że ludzie po prostu “łykają” poglądy partii, bo są naiwni. 🧠 W praktyce dużo częściej działa tu mechanizm tożsamościowy: partia przestaje być tylko narzędziem politycznym, a staje się częścią odpowiedzi na pytanie kim jestem, z kim trzymam i komu nie ufam.
Badania i przeglądy literatury pokazują kilka powtarzalnych mechanizmów. 📚 Po pierwsze - partyjna tożsamość społeczna. Po drugie - reasoning motywowany. Po trzecie - efekt grupa ponad program. Po czwarte - negatywna partyjność, czyli identyfikacja budowana bardziej na niechęci do przeciwnika niż na przywiązaniu do własnego programu.
Do tego dochodzi mechanizm poznawczego outsourcingu. ⚙️ Polityka jest złożona, więc partia staje się skrótem myślowym: „moi wiedzą lepiej”. To obniża koszt poznawczy, ale też obniża kontrolę obywatelską.
Kluczowy jest jednak poziom świadomego projektowania tej tożsamości przez polityków. 🧩 Partie nie tylko korzystają z podziałów - one je wzmacniają. Budują prosty schemat MY vs ONI, etykietują przeciwników i stale podtrzymują poczucie zagrożenia. To pozwala skleić bardzo różne grupy w jedną emocjonalną wspólnotę.
Kolejny poziom to zarządzanie emocjami i informacją. 🎯 Selekcja faktów, wyciąganie pojedynczych przykładów jako reguły, personalizacja konfliktu. Zamiast sporu o rozwiązania pojawia się spór o moralność ludzi. To przesuwa uwagę z efektów na emocje.
Bardzo silnym narzędziem jest rytuał wspólnoty. 👥 Hasła, symbole, komunikaty dnia, powtarzalny język. Polityka zaczyna działać jak klub, w którym odejście od linii partii oznacza wyjście z grupy, a to jest psychologicznie kosztowne. Jedyną realną „zaletą” tego mechanizmu jest wzrost zaangażowania obywateli - problem w tym, że to zaangażowanie jest kierowane w konflikt i lojalność, a nie w jakość państwa i rozwiązywanie realnych problemów.
Dochodzi mechanizm nagradzania lojalności i karania odstępstw. 🧷 Wewnątrz plemienia zawęża się zakres dopuszczalnych opinii. Bezpieczeństwo daje konformizm, nie samodzielność.
I tu pojawia się kluczowy efekt dla samych polityków. 🔓 Plemienność otwiera im bardzo konkretne możliwości. Po pierwsze - obniża standard rozliczania. Jeśli wyborca głosuje „przeciw tamtym”, a nie „za wynikami”, polityk nie musi dowozić jakości, wystarczy utrzymać konflikt. Po drugie - pozwala na szybkie zmiany narracji bez kosztu wiarygodności, bo elektorat interpretuje rzeczywistość przez filtr lojalności, nie spójności. Po trzecie - umożliwia przykrywanie błędów i afer poprzez eskalację sporu lub wskazanie wroga.
Plemienność działa też jak tarcza ochronna. 🛡️ Krytyka przestaje być oceną działań, a staje się „atakiem na nas”. W efekcie wyborca automatycznie odrzuca zarzuty, nawet jeśli są merytoryczne. To przenosi ciężar dowodu z polityka na krytyka i znacząco podnosi próg realnej odpowiedzialności.
Kolejny efekt to selektywna bezkarność. ⚖️ Polityk może pozwolić sobie na więcej, bo jego elektorat stosuje podwójne standardy: surowe dla przeciwników, łagodne dla „swoich”. Te same działania są oceniane inaczej w zależności od barw partyjnych. To systemowo rozmywa granice akceptowalnych zachowań.
Dochodzi do tego zarządzanie uwagą. 🎭 Plemienność pozwala politykom sterować tym, o czym rozmawia społeczeństwo. Zamiast rozmowy o usługach publicznych, jakości państwa czy efektach polityk, dominują tematy konfliktowe i tożsamościowe. To odciąga uwagę od realnych wyników.
Skutek dla obywatela jest prosty. 🚧 Przestaje być użytkownikiem państwa, a staje się uczestnikiem sporu. Zamiast oceniać „czy to działa?”, ocenia „czy to nasze?”. To osłabia jego pozycję negocjacyjną wobec państwa.
Wpływ na państwo jest długofalowy. 🏛️ Rośnie polaryzacja, spada zdolność do kompromisu, a instytucje zaczynają być postrzegane przez pryzmat plemienny, nie funkcjonalny. To obniża ich skuteczność i zaufanie społeczne.
1/2
Piękne chwile dla sporej części świata, oczywiście z przymrużeniem oka.😜Pamiętacie „Mariolę O kocim spojrzeniu”😂😆albo „Łódkę Bolz” pod pełnymi żaglami? ;)
Ja tylko przypominam! Ta zwane „rozłamy” w partii PiS to sposób na pójście do wyborów z rozwiniętymi skrzydłami na lewo i prawo od głównej partii PiS. Chodzi o to, żeby zebrać te głosy, które nie zagłosują na PiS. Ten manewr Kaczyński powtarza już po raz trzeci i zawsze skutecznie. Dla tych, którzy mi nie wierzą mam pytanie! Czy wyobrażacie sobie koalicję partii Morawieckiego z Tuskiem? Czy prędzej z Kaczyńskim? Tak było z Ziobrem i z Gowinem.
@PiotrZiobro7 Malachowo Złych Miejsc jednak rządzi.. jak kiedyś jechałem do Piły pierwszy raz to padłem.. Zresztą jeżdżę cały czas po nieoczywistych miejscach, i w zasadzie w każdej podróży wpadam na coś ciekawego. A aktualnie pozdrawiam z Nowego Tomyśla 😉