@TrzeciRentier Jeździłem dokładnie taką wersją przez jeden dzień. nie polecam. Silnik na niskich obrotach nie jedzie, na wyższych potwornie warczy. Powyzej 120 kmh hałas a raczej huk w kabinie nie do wytrzymania. po godzinie w trasie aż bolała mnie głowa.
@K_Stanowski mnie jakoś specjalnie nie dziwi niechęć do Izraela. Dziwi mnie bardziej machanie palestyńskimi flagami i popieranie islamskich terrorystów z Gazy. Ja nie chciałbym w Polsce ani jednego imigranta z Gazy.
Skandaliczny wyrok TSUE ws. nielegalnych imigrantów❗ Pomóżcie to nagłośnić i udostępniajcie❗ Unijny trybunał zdecydował, że 👇
❌ Żaden kraj nie może zostać uznany za "bezpieczny kraj pochodzenia", do którego można odsyłać osoby nielegalnie przebywające w UE - no chyba, że cała ludność tego kraju zostanie uznana za bezpieczną 🙃
❌ Władze państw UE muszą zapewnić nielegalnym przybyszom kwaterunek i świadczenia materialne nawet jeśli w danym państwie ośrodki dla migrantów są już przepełnione!
Krótko mówiąc - w praktyce oznacza to, że żaden nielegalny imigrant nie może być deportowany, bo przecież w każdym kraju znajdą się osoby, które nie czują się bezpieczne. A na dokładkę nawet radykalny napływ imigrantów nie zwalnia państwa z udzielania im wsparcia. Ośrodki dla imigrantów przeciążone? Wasz problem! Utrudnienia dla rodzimej społeczności i protesty? Radźcie sobie!
To jest odlot. To jest jawne uderzenie w interesy państw narodowych i ograniczanie naszej suwerenności w kwestii polityki migracyjnej do jakiejś parodii. Unią rządzą kompletni odklejeńcy, którzy posuną się do największej durnowatości, żeby tylko realizować swoją lewacką utopię multikulti.
@s_niesiolowski Absolutny szczyt bezczelności. Zmarnowany na bzdury miliard złotych, w tle korupcja na gigantyczną skalę, a pan śmiesz pisać, że to "jakieś groszowe wydatki". Dla wszystkich którzy bronią tego wała mam nadzieję ze to będzie koniec kariery politycznej.
Trzymajcie mnie, bo nie wytrzymam. Jak się okazuje jednymi z głównych beneficjentów pieniędzy z KPO są... rodziny polityków i celebryci! Oto jak nasze "elyty" wydoiły kasę z unijnych palet, którymi niedawno chwalił się Donald Tusk! 👇
❌ 400 tysięcy złotych otrzymał hotel Mościcki w Spale, w którego zarządzie jest żona Włodzimierza Czarzastego. Tutaj nie powinniśmy się dziwić - tam gdzie rozdają grubą kasę, tam musi być Lewica.
❌ Blisko 500 tysięcy dla radnego Polski2050, Michała Żmurka, na rozwój swojej firmy "MMM Michał Żmurek". Koleżanka z partii, minister Pełczyńska-Nałęcz, która zajmuje się KPO, mocno obniżyła wymagania dotyczące wniosków i można się bawić.
❌ Niemal 140 tysięcy złotych dostała firma 4 Travel, której współwłaścicielem jest brat prezydenta Krakowa, Aleksandra Miszalskiego z PO. Rząd Tuska udowadnia, że polityka prorodzinna nie jest mu obca!
❌ Blisko milion złotych chciała otrzymać firma żony najbogatszego posła, Artura Łąckiego z KO, na doposażenie i rozwój swojego ośrodka wypoczynkowego. Pan poseł tłumaczy teraz, że będzie to "tylko" pół bańki i wcale nie na jachty, więc o co nam chodzi?
❌ Ponad pół miliona powędruje do żony senatora Beniamina Godyli z KO, by jej hotel w pałacu w Pawłowicach mógł zwiększyć swoją ofertę o strefę SPA. Wiedzą jak doić, bo biznesy państwa Godyla wcześniej uzyskały ponad 300 tysięcy z budżetu województwa opolskiego.
❌ 477 tysięcy złotych otrzymała Magda Gessler na rozszerzenie usług cateringowych w swojej restauracji „U Fukiera”. Dobrze, że rząd Tuska wyciągnął pomocną dłoń, bo bez KPO na pewno nie poradziłaby sobie z tym cateringiem.
❌ 450 tysięcy złotych otrzymał biznes prezesa PZPN, Cezarego Kuleszy, aby rozwinąć catering zewnętrzny w pięciogwiazdkowym hotelu Royal w Białymstoku. Dobrze, bo jeszcze by nam tam z głodu poumierali.
Jak widać sami potrzebujący i najbardziej poszkodowani. A do tego posłanka Katarzyna Królak z KO w Polsat News przyznaje: "Połowa albo i większość moich znajomych, rodziny bliższej i dalszej też, dostała dofinansowania z KPO." 🙃
Plują na zwykłych ludzi i chcą, żebyśmy myśleli, że to deszcz pada. Niedoczekanie. Skrót KPO musi mieć nowe rozwinięcie - Koniec Platformy Obywatelskiej. #AferaKPO
W 2019 roku miałem z żoną zero restauracji, pracowałem w firmie, żona zajmowała się domem.
W sierpniu 2025 roku mamy 5 restauracji, 6. otworzymy jakoś w ciągu miesiąca i sprzedajemy około 1.5 mln zł jedzenia miesięcznie.
Czy mam prawo głosu nt. rozwoju HoReCa? Zapraszam. [długie]
Poruszmy kilka tematów.
1. Czy gastronomia to rynek, który wymaga pomocy/wsparcia?
Tak, w 2020/2021 było ciężko. Trzeba było bardzo się postarać, żeby nie popłynąć. Ale to już DAWNO TEMU, a „bywa ciężko” to komplementarna część KAŻDEGO biznesu, zależnie od wielu czynników.
Niewygodna prawda jest taka zaś, że gastronomia to dość rentowny biznes. Paradoksalnie - ten najmniejszy i ten największy najbardziej.
Ten najmniejszy - bo często robisz sam lub z rodziną, wiele rzeczy zrealizujesz samemu. Nieźle prosperująca, niewielka restauracja prowadzona przez właściciela z załogą powinna spokojnie generować kilkanaście tysięcy zysku miesięcznie. Może kilka, może kilkadziesiąt.
Ten największy - bo skala jest rozwiązaniem wielu problemów i bardzo umacnia pozycję. Powinieneś być wyporny jak boja.
Ten średni-średniomały aspirujący wymaga sporo dyscypliny finansowej i inwestycji, żeby przekroczyć Rubikon i nie zjeść wszystkiego po drodze. W pewnym momencie generuje dodatkowe koszty jak duży, ale nie oferuje jeszcze tych fruktów.
To nadal jednak DOCHODOWY biznes, zależnie od parametrów i założeń - bardziej lub mniej.
Odpowiedzmy zatem na pytanie zadane w 1. - nie, moim zdaniem nie wymaga wsparcia, żadnych bezzwrotnych dotacji. Na nic.
📍Preferencyjne kredyty? Inna rozmowa, brałbym wczoraj. Byłoby super przydatne. Ale koniecznie do oddania - to buduje zupełnie inny sentyment do każdej wydanej złotówki.
📍Ulgi? Wprowadzony CIT estoński to dla tych średnich genialny wręcz wynalazek.
Natomiast, wracając,
📍jeśli biznes przynosi zyski - nie pamięta o covidzie.
📍jeśli straty - to nie z powodu covida.
Ponadto założenie, że ktoś w tej branży potrzebuje pieniędzy jest moim zdaniem fundamentalnie błędne.
Potrzebują to ochrona zdrowia, krajowa infrastruktura, opieka senioralna. To są społecznie niezbędne wydatki. Restauracje, choć sam je prowadzę - nie są nam NIEZBĘDNE. Są przemiłe i fajne. Pełnią też funkcję społeczną, czasem edukacyjną, najczęściej rozrywkową lub pragmatyczną.
Ale powinniśmy wydawać na nie - szczególnie wspólne - pieniądze na końcu. Jeśli wszystko inne jest zaopiekowane, a nie jest.
Idźmy dalej.
2. Czy restauracje należy dywersyfikować?
Z tego co rozumiem klucz podań, należało dywersyfikować. I tu kolejny błąd rzeczowy. Gastronomia NIE WYMAGA DYWERSYFIKACJI. Wymaga rozwoju, o czym niżej będzie, ale nie dywersyfikacji.
Dywersyfikacja w gastronomii to założenie po prostu innej firmy, innej działalności. Dla spełnienia wymagań formalnych - na tym samym NIPie jak rozumiem.
To nie pomaga w absolutnie niczym. Przede wszystkim, już na takim najbardziej ludzkim i podstawowym poziomie - odciąga uwagę od głównej działalności restauracyjnej.
A skoro nie wiedzie się restauratorowi na tyle, że wymaga wsparcia, to czy odciągnięcie jego uwagi od tej pracy jeszcze w inną stronę może odnieść pozytywny skutek? Przez pozytywny rozumiem - pomóc z rentownością, rozwojem, zatrudnieniem ludzi.
Nie, przepraszam, że brutalnie i z taką butą - ale to nie ma szans się udać. Jakakolwiek forma „dywersyfikacji działalności” NIE będzie odpowiedzią na pandemię i najpewniej nie pomoże w działalności obecnej.
3. Na czym polega w ogóle rozwój restauracji?
Restauracje mogą rozwijać się w z grubsza w dwa kierunki. Przyjmijmy - wertykalnie i horyzontalnie.
Wertykalnie, czyli w danej lokalizacji oferować coraz lepszy produkt. To model szczególnie popularny w droższych miejscach, aspirujących choćby do gwiazdek. Robimy najlepiej jak możemy, jak najlepsze produkty, jak najlepsze techniki kulinarne. To przede wszystkim rozwój osobisty zatrudnionych tam osób. Takich miejsc trochę w Polsce mamy.
„Funkcja społeczna” takich działalności jest oczywiście nie bez znaczenia, ale obejmująca znacznie węższą grupę. Do tego dość elitarną. Takie segmenty też są potrzebne. Ale ze swojej natury zasięg mają niewielki.
Horyzontalnie, czyli replikujemy nasze jedzenie w jak największej liczbie lokalizacji. Budujemy skalę. Chcemy ugościć jak najwięcej osób. Dopracowujemy produkt, budujemy systemy. Kluczowa jest powtarzalność doświadczenia (całego, przynajmniej jedzenia). Pochodną tego jest chociażby możliwość walki z cenami, większa siła nabywcza. Siłą rzeczy - takie przedsiębiorstwo zatrudnia coraz więcej osób. Tworzy struktury, już nie zatrudnia tylko tańszej siły roboczej „blue collar”, ale wraz ze wzrostem - coraz więcej kadry zarządzającej i specjalistów różnego typu. W najlepszym wypadku - tworzy wewnątrz takie kadry awansując i szkoląc ludzi od podstaw. Scenariusz idealny. Takich miejsc w Polsce prawie nie mamy, z dużymi sukcesami w ogóle nie mamy. Nie mamy „narodowej sieci”.
I w kontekście „społecznej przydatności”, tj. tworzenia miejsc pracy, dokładania się do budżetu w formie podatków - krajowych, jak i lokalnych w wielu miastach, szkolenia kadr - to horyzontalny wzrost zdaje się być o kilka długości sensowniejszy. I - z szacunkiem oczywiście do najlepszych kucharzy - dużo, dużo trudniejszy.
Czekam tutaj na specjalistów od biznesu z tezą „najważniejsze jest generowanie zysku”. Generowanie zysku jest pochodną, a nie motorem. Jest fajny i niezbędny, ale nie konsumpcja jest kluczowa czy najważniejsza. Ponadto umówmy się - ile można żreć? Każdy lubi wydawać, ale trzeba mieć jakieś hamulce. A i żadne wydawanie nie smakuje tak dobrze, jak na kogoś. Ale odbiegamy od tematu.
Obawiam się, że tutaj pole do rozwoju się wyczerpuje.
Tu dochodzimy do pytania - jeśli nie o dywersyfikację, ale o rozwój (bo takich głosów też nie brakuje) chodzi - to do której formy rozwoju przykłada rękę krajowy plan odbudowy?
Niech to będzie jasne - „dywersyfikacja”, zrobienie „nowej odnogi biznesu”, to nie jest ROZWÓJ GASTRONOMII. Nie wpływa na nią w żaden sposób pozytywnie. Rozprasza.
Słyszałem jakieś dość durne porównania w radio w tym kontekście, że „apple to też powstał w garażu”. Nie, z tych pieniędzy nie powstanie ani Apple, ani McDonald’s też nie powstanie.
A wiecie dlaczego?
Ponieważ gdyby miał powstać, to już by powstał. Albo by się tworzył.
Przez 5 lat byśmy usłyszeli o kimś, kto z jednego lokalu zrobił x lokali.
I teraz największy paradoks:
📍Jeśli zrobił z jednego lokalu x lokali - to nie potrzebuje żadnych darmowych pieniędzy od nas wszystkich.
📍Jeśli nie zrobił - to już nie zrobi, a te pół miliona nie są mu do niczego potrzebne, poza konsumpcją.
Nie ma wstydu w nieprowadzeniu własnego lokalu. Nie każdy musi mieć jdg, nie każdy ma predyspozycje, wytrwałość, odporność na stres i inne niezbędne cechy. Etaty też są świetnym rozwiązaniem dla osób ceniących sobie inne wartości. Czasami trzeba wziąć rzeczywistość na klatę.
Może przyoszczędzić i zn��w spróbować sił - niekoniecznie wspomagając się wspólnymi pieniędzmi.
A biznes, szczególnie tego typu, musi być „sustainable” - zrównoważony, ustabilizowany, a nie od rzutu do rzutu.
4. To dlaczego w ogóle te pieniądze są, dlaczego je rozdajemy i dlaczego niektórzy - choćby dziennikarze - uważają, że to jest ok?
Tu dojdziemy niestety do najsmutniejszych konkluzji.
Wyjdzie znów chyba arogancko jakbym pozjadał rozumy, ale prawda jest brutalna.
Otóż nie mamy bladego pojęcia co robimy.
Podejmujący decyzje w Polsce nie mają kompletnie pojęcia na czym polega prawdziwy rozwój w tej branży.
Komentatorzy często nie mają kompletnie pojęcia na czym polega prawdziwy rozwój w tej branży.
Nie mają pojęcia, bo nie mają wzorów, nie analizują tego, nie mają z kim porozmawiać. Nie jest ich winą nie wiedzieć, aczkolwiek o wypowiadaniu się bez żadnych kwalifikacji można już dyskutować.
Nie mamy żadnych sprawdzonych modeli zarządzania w tej kategorii. Znamy Agile’y i inne „sprinty” dla wykwalifikowanych kadr IT. Nowe rzeczy. Ale nie mamy pojęcia o skalowalnym, zorganizowanym zarządzaniu „blue collar”. Spytacie dlaczego się wymądrzam? Kilkanaście lat temu przez parę lat byłem tłumaczem w fabryce opon dużego, japońskiego producenta.
I jeśli nie zauważamy, że zarządzanie operatorami produkcji opon ma wiele wspólnego z zarządzaniem kelnerami, a procedury 3S z czyszczeniem restauracji - to definiuje wyłącznie naszą nieumiejętność łączenia kropek. Albo w ogóle brak kropek do łączenia. Po prostu jesteśmy krajem, który nie ma Toyoty, nie ma Bridgestone’a i nie ma Sony. A to dziesiątki lat do nadrobienia na bardzo wielu polach, zarządzania i tworzenia biznesu też.
W kraju, w którym „zrobienie interesu” to ogranie kogoś, wykorzystanie systemu czy „jednorazowy strzał” za kilkaset tysięcy jest dla wielu szczytem ambicji i definicją sukcesu - tego typu akcje rozdawnicze czy „wsparcia” nie mają prawa się udać.
Jesteśmy w pułapce niskiej ambicji i braku dyscypliny. Nikt mi nie wmówi, że Robert Lewandowski jest jedynym cudem genetycznym w tym kraju. Jest po prostu piekielnie zdyscyplinowanym i pracowitym gościem.
Ale 99,99% piłkarzy nie dojdzie do tego poziomu, bo złapali pana Boga za nogi w ekstraklasie za 50 tysięcy miesięcznie (albo grają w LP, co rzecz jasna zaspokaja wszystkie ambicje). I to jest oczywiście niemiało pieniędzy. Ale w piłkarskim świecie, to śrubki.
I ta nasza HoReCa to też tak śrubki, nawet jeszcze mniejsze. Mogłyby nie być, ale tutaj potrzeba tego, co Robert czy Ronaldo doprowadzili do perfekcji. Całkowite truizmy.
Codzienna, żmudna, ciężka praca okupiona wyrzeczeniami. A do tego ociupinka wiary i wizji, jakiegoś punktu, gdzie się zmierza. Jakiegoś sensu.
Jacht, kawa w solarium czy nowa Beta w leasingu to nie jest sens.
Jeszcze tam nie jesteśmy, dlatego ani przed KPO, ani po KPO nie będzie nowego Apple. Nie będzie polskiego McDonald’sa, nie będzie Starbucksa, nie będzie Yoshinoyi ani Shake Shacka.
Jeszcze nie. A gdy będzie - to nie dzięki KPO.
PS To pierwsza nasza z żoną restauracja, Min's Table. Otwarta w marcu 2019, jeden stół.
@PremierRP podpisaliście umowę dotacji na jacht. Przedsiębiorca kupił zgodnie z umową jacht. W jaki sposób chcecie to cofnąć? Te pieniądze już przepadły. Teraz urzędas który podpisał takie umowy, powinien sam zwracać pieniądze za te cholerne jachty.
@PremierRP@MFIPR_GOV_PL@szyszkoj A kto zagwarantuje że pozostałe 99,5% będzie wydatkowane w inny sposób? To jest ten miliard, przez który już nigdy nie wygracie wyborów. Nie po to ludzie dali wam władzę żeby wały były gorsze niż za PISu.
@MateuszUrban_PL Najgorsze to jest to, że te 30 mld mogą pójść na równie debilne inwestycje jak te z gastro, bo przyznawać je będą ci sami bezmyślni idioci w tych samych urzędach.
@Platforma_org@donaldtusk Szczerze to już chyba wolę złodziejstwo za czasów PIS niż tak nieprawdopodobną niekompetencję, jaką wy prezentujecie. Wszyscy odpowiedzialni za rozdział tych środków z KPO do dymisji! aż do ministra.
@grzybowski__ To są tzw. dane z dupy. wymyśliłeś sobie dużą liczbe, wpisałeś. Nie ma takich statystyk, nie da sie tego policzyć. w skrócie pieprzenie farmazonów licząc na wywołanie gównoburzy.
@MartaCienkowska czyli jak coś nazwiemy opłatą a nie podatkiem, to nikt tego nie odczuje? to może zamiast VAT wprowadźcie opłatę od towarów i usług, zamiast PIT opłatę dochodową. Będzie eldorado, nie będzie podatków i wszyscy będą szczęśliwi. Ciemny lud to kupi, nie?